-I będziesz tam miał plac zabaw-zaczęła akcję promocyjną PG
-gUpi, bez dachu-ripostował EN
-ale są dzieci
-bez głowy, głupie..bo na czym będą nosić kapeluuuuuuusze?
Argument o zombie-przedszkolu z przedszkolakami bez głów lekko zbił PG z tropu. Nazajutrz doszło jednak do pozostawienia EN w placówce. Odbiór miał nastąpić o 12.45. PG była na posterunku o 12.30 i jako pierwsza matka w placówce stała pod drzwiami grupy Tygrysków by po chwili zrobićrozpoznanie czy płakał czy dokuczał, czy był niespokojny?
Nie. Spisał się na 5.
-Jak było w przedszkolu? - zapytała zatem PG dziecię swoje już w samochodzie.
-gUpio!
-Dlaczego?
-Bo cieeeeeeekałem, cieeeeeekałem, a ty nie psichooooodziłaś i nie psichooooodziłaś.
Cóż. Kolejny dzień w przedszkolu był już tylko gUpi. Nie było już dzieci bez głowy a EN zażądał jedynie przyjazdu dziadka. Kategorycznie.