środa, 3 września 2014

Przyczajony tygrys...

-I będziesz tam miał plac zabaw-zaczęła akcję promocyjną PG

-gUpi, bez dachu-ripostował EN

-ale są dzieci

-bez głowy, głupie..bo na czym będą nosić kapeluuuuuuusze?

Argument o zombie-przedszkolu z przedszkolakami bez głów lekko zbił PG z tropu. Nazajutrz doszło jednak do pozostawienia EN w placówce. Odbiór miał nastąpić o 12.45. PG była na posterunku o 12.30 i jako pierwsza matka w placówce stała pod drzwiami grupy Tygrysków by po chwili zrobićrozpoznanie czy płakał czy dokuczał, czy był niespokojny?

Nie. Spisał się na 5.

-Jak było w przedszkolu? - zapytała zatem PG dziecię swoje już w samochodzie.

-gUpio!

-Dlaczego?

-Bo cieeeeeeekałem, cieeeeeekałem, a ty nie psichooooodziłaś i nie psichooooodziłaś.

Cóż. Kolejny dzień w przedszkolu był już tylko gUpi. Nie było już dzieci bez głowy a EN zażądał jedynie przyjazdu dziadka. Kategorycznie.