sobota, 29 października 2011

Czy śpiewasz swojemu dziecku?

Na zadane w tytule pytanie PG odpowiada "owszem".
Repertuar jest zróżnicowany a implikuje go czas przeznaczony na nocne usypianie.
Zaczynamy zatem od kołysanek prywatnych i klasyczny.
Repertuar klasyczny to:
"Kotki dwa"
"Poszła żabcia po wodę"
Następna pozycja na liście przebojów to piosenki przywiezione z kolonii i tu o dziwo PG zapamiętała piosenkę z kolonii polsko-czechosłowackich (tak jest, było takie państwo).
Jak się tego pisze nie wie nikt, fonetycznie piosenka zaczyna się od słów
"Sonce zachoru".
Potem przechodzimy do kolęd.
Prym wiedzie:
"Lulajże Jezuniu"
"Gdy śliczna Panna"
Gdy kolędy zawiodą wchodzimy w trend patriotyczny:
"O mój rozmarynie"
"My, Pierwsza Brygada"

A potem jest poczucie pustki, przygniatającej pustki w głowie, która zmęczona wygrzebuje z zakamarków pamięci przedziwne indywidua. PM nieco zdziwiony pyta: Co Ty mu śpiewasz???
gdy PG pochylona nad główką (nie)śpiącego niemowlęcia nuci:
-Wyklęty powstań ludu ziemi...


piątek, 28 października 2011

czwartek, 27 października 2011

Szkolne przypadki Juniora

Junior podekscytowany wycieczką do fabryki bombek choinkowych szykuje się, a buzia mu się przy tym nie zamyka.
-Zobaczymy bombki, prawdziwe, najprawdziwsze, wiesz takie CHOINKOWE.
I pojedziemy autokarem WYCIECZKOWYM.
I trzeba wziąć ciasteczka i picie!
PG, żeby nie przerywać porywającego monologu przytakuje tylko: mhm, uhu, mhm..
-A jak będzie czas to sobie tam z Kubą w piłkę zagramy.

Mhm.
Spektakularnie będzie, meczyk w fabryce bombek...
Mhmmmm.

*

PG pozdrawia specjalistów od zdrowego żywienia, którzy w Juniorkowej szkole zapewniają dostawy marchewki w plasterkach pakowanej próżniowo.

Gdyby oni jeszcze wiedzieli, ile taka marchewka umie żyć w plecaku...


dni, tygodni...


środa, 26 października 2011

Jesień

Stoi PG na przystanku, a obok stoi para: dwoje staruszków, maleńka pani w płaszczyku i starszy pan w kapeluszu. Złota jesień , jesień życia.
Tak pięknie do siebie pasują-myśli PG.
Starszy pan poprawia płaszcz i zapina się chroniąc przed październikowym chłodem.
I wtedy starsza pani patrzy na niego z troską.
Uśmiecha się PG, tyle w tym ciepła.
W tym momencie starsza pani zaczyna tyradę:
-No jak się zapinasz?
-Patrzysz w ogóle jak się zapinasz?
-Krzywo się zapinasz!
-Patrz na te guziki?
-Co robisz z tym zapinaniem?
-Zapiąć się nie umiesz?!

Kurtyna opada ze zgrają jesiennych liści.
PG już wie, jaką będzie babcią!

niedziela, 23 października 2011

Westernowo

-Kotek, a kolejka?-PG stojąc przy blacie kawiarni w drugiej uczelni usłyszała za sobą głos, któremu nie mogła uwierzyć-hmmm...Kotek?
Odwróciła się powoli, zieleń oka przeciął błysk pioruna.
-Kotek???
W tle zamajaczył motyw z westernu, sala zamilkła, PG ozłocił blask zachodzącego słońca, palce nerwowo zagrały przy rewolwerach u pasa, a co wprawniejsi obserwatorzy dostrzegli krzaki przebiegające w tego rodzaju scenach przez pustynię.
Kotek....
Jej wzrok spotkał bezczelny wzrok człowieka wyższego od niej o głowę, gdyby miała w zębach wykałaczkę właśnie przesunęłaby ja z jednego kącika ust do drugiego.
-Nooo- uśmiechnął się zawadiacko ów - w kolejce się stoi jak się chce coś kupić...
PG patrzyła w oczy niczym wprawny rewolwerowiec, w tle słychać było grzechotniki (lub kolegów owego).
-Chyba, że się tu pracuje- wycedziła w końcu PG.


Czerwona Twarz odwrócił wzrok.

środa, 19 października 2011

"W lesie szerokim..."

Junior czyta płynnie (i głośno), potrafi w ciągu weekendu przeczytać 60 stron i bawi się przy tym dobrze.
Z pisaniem to już trochę inaczej.

Ile błędów można popełnić w słowie"las"?



Odpowiedź:
2
"L"i "S" w drugą stronę.
  oczko 

wtorek, 18 października 2011

Plum plum

Gdy Junior stawia pierwsze kroki, ku temu, by podnieść z kolan polska piłkę nożną, PG z EN uczą się pływać na basenie. Idzie różnie, po entuzjastycznym początku, EN wydawał się skupić na dolewaniu do basenu (ślinimy się niemożebnie) i reagowaniu darciem paszczy na wszelkie próby podejmowane przez Pana od Trenowania Małych Ludzi.
Aż nadszedł ten wiekopomny wtorek, gdy to PG była bliska darciu paszczy, bowiem PoTML zażyczył sobie, żeby "położyć dziecko na wodzie i podtrzymać mu jedynie brodę DWOMA PALCAMI"
NA LITOŚĆ BOSKĄ-DWOMA PALCAMI?!
Całe dziecko?!!!
Tym bardziej PG była zdziwiona, gdy zobaczyła jak jej maleństwo leży na pleckach zadowolone, twarz mu się rozjaśnia w szerokim uśmiechu, a włoski wokół tworzą aureolkę na wodzie.
A potem było już tylko lepiej.

Łącznie z pierwszym w życiu nurkowaniem.
Po wynurzeniu PG miała wielkie oczy, a EN
wiele radości.

Bosko!

poniedziałek, 17 października 2011

Stomatologia w warunkach domowych

Juniorowi wypadły dwie jedynki, dokładnie w tym miejscu, w którym jedynki wyrosły El Niño.


Wygląda więc na to,że obieg zębów w Gadułowym domu jest zamknięty.

sobota, 15 października 2011

Samo...

El Nińo mruczał rozanielony, gdy Dziadek drapał go po pleckach.
Junior czytał "Koszmarnego Karolka" na głos, a PM zajął się prywatnym hobby w kuchni.
PG przypomniało się lato sprzed kilkunastu lat.

***
Sierpniowe słońce grzało niemiłosiernie.
-A skąd niby mam wiedzieć jaka to będzie piosenka?-spytała PG pochylając się nad ogromną miednicą z czerwonymi porzeczkami.
Babcia uśmiechnęła się tylko.
-Babciu ja nawet śpiewać nie umiem.
-Samo przyjdzie-odpowiedziała Babcia-przyjdzie dziecko, przyjdzie kołysanka, na wszystko przyjdzie czas.
Sam.

***
Bo w gadułowej rodzinie mamy mają swoje kołysanki dla swoich dzieci.
Takie, których nie zna nikt inny.
Takie, które przychodzą same.
Jak czas.
  haha 

niedziela, 9 października 2011

El Niño vel....

El Niño ma zwyczaj mówienia grubym głosem, nad ranem, zanim dostanie swoje mleko.
Złości się na całego, bez pardonu drze japkę i marszczy przy tym czoło jak zły staruszek.
Ale bywa też, że narzeka cichutko, wtulony nosem w zagięcie ręki PG.
-Czemu on tak miauczy? -zapytał Junior
-Narzeka sobie.
-Na co?
PG uśmiechnęła się:
-Nie wiem.
-Miauczy, miamczy, miamci- zaczął bawić się słowami Juniorek.
I tak powstała nowa ksywka dla El Niño.


Mniamcidełko.
 haha 

sobota, 8 października 2011

Sms : PG i KA

PG:
Śniło mi się, że moja teściowa wysadziła mieszkanie w zamachu. I turban miała niebieski...taki jak lubi.

KA:
Ja też mam koszmary.

PG:
Czy ja napisałam, że to koszmar?
To był zamach samobójczy!

piątek, 7 października 2011

Migawki

Ponieważ książka była trudna i...nudna, PG przykleiła nos do szyby i zamyśliła się smutno.
-Co się stało?-zapytał Anioł Stróż zatroskany.
-Nic-odpowiedziała jak zwykle.
PKS minął Poronin.
*
Jesienią Tatry są miodowe.
Ale bywa, że niebo ma odcień najczystszego błękitu.
Magistrala i masyw Gerlacha.
-Dobra, gdzie do cholery są góry?-spytała PG, Aspi.
-Nie wiem, poszukuję aktualnie toalety na terenie parku narodowego-odpowiedziała Owa pochylając się nad mapą-najlepiej takiej z umywalką, lustrem i łagodną muzyką w tle-inaczej zaraz będziesz świadkiem, jak wyjdzie misio i powie "nasikała mi pani do domku!"
-Znakomicie-przyklasnęła PG-w jednej wypowiedzi kultura osobista i eskalacja emocji!
*
Pod Czerwonymi Wierchami Aspi i PG wyłożyły się na trawie, lekceważąc mijających je turystów. Aspi wyjęła zapasy słodyczy (nieprzebrane zapasy). Słońce grzało niemiłosiernie, ani grama wiatru. PG, Aspi i Giewont leżeli z przymkniętymi powiekami.
-Idziemy na Kasprowy?-spytała Aspi
-Leż-odpowiedziała PG-jeszcze trochę po Tatrach "pochodzisz".
*
Słowacka wystawa samochodów zabytkowych zastała nas przebiegle...trzy razy, w tym samym miejscu. Pensjonat, w którym spałyśmy by zewsząd widoczny, dojazd do niego polegał na okrążaniu go wielokrotnie.
Czarny pojazd krąży zatem jak polujący drapieżnik, zataczając coraz to mniejsze koła wokół.
W międzyczasie przyglądały nam się błyszczącymi reflektorami zabytkowe jaguary i mercedesy.
Rozjechały się zawiedzione, gdy wreszcie namierzyłyśmy właściwy zjazd, ukryty zresztą za parawanem ze znaków "zakazu wjazdu".
*
Schroniskowe noce, schroniskowy standard..choć nazwa już "hotel".
Co robisz?-spytała Aspi
-Drzwi otwieram jak zęby myję, zwyczajnie nie ma opcji stanąć przy umywalce bez otwierania drzwi.
Po 9 godzinach chodzenia po górach łatwiej otworzyć drzwi do toalety niż przystosować się ciałem do kształtu przewidzianego przez szalonego architekta.
I pozostawić otwartym pytanie:
czy architekt był trzeźwy?
*
-Ile idziemy?
-8, może 9 km dotąd...
-Po co?
-Żeby coś zobaczyć?
-Co?
-Nie wiem, góry jakieś?
-Ile ta magistrala ma?
-Nie wiem, coś koło 70 km.
-Dobra, wracamy.
*
Tatry to "cedzak" coś co pozwala oddzielić siebie od tego, kim się bywa.
Własne emocje, myśli, uczucia zobaczyć z bliska i nie roztrząsać, tylko być.
Dziś PG upiekła piernik, który pachnie w całym domu, spakowała Juniora do szkoły, uśpiła El Nino, uprasowała, posprzątała, ugotowała, potem pójdzie do pracy.
"Prócz domu z którego wyszłam i domu, który stworzyłam mam jeszcze jeden dom.
Tatry.
Dobry, bezpieczny, miejsce, gdzie Ktoś mnie kocha."