PG ma koleżankę, miła osoba, ale niestety potrącona feminizmem.
Koleżance Feministce zdarza się dzwonić do PG:
KF:No cześć, jak tam?
PG:No cześć dobrze.
KF:Tak dzwonię,żeby zapytać co u Ciebie?
PG:Normalnie, powoli, z nieformalnych kochanków nie mogę się wyspowiadać.
KF: Ahaaaaaaaaa....to w sumie dobrze, bo wiadomo, facet to świnia hiihihihiihi
PG:Jak rozumiem,że nie posiadasz inwentarza? (w podmiocie domyślnym "znów")/bez hihihiihihi/
KF:A wiesz, jadę do ciepłych krajów, trochę plaży, trochę slońca, w sumie trzeba odpocząć. Człowiek ciągle odpowiedzialny, ciągle zapracowany, ciągle w biegu. Ufffff....
PG:No tak...
KF:Wiesz dołożyli funkcję, pieniędzy też dołożyli, ale cóż z tego, kiedy nawet nie ma kiedy z tego korzystać...
PG:Noooooo.....
KF:Ale ostatnio to odpukać, świetna passa, firma zwyżkuje, zatrudniają nowych ludzi, odpowiedzilanośc większa...ale ja tak o sobie, co tam u Ciebie?
PG:Mowiłam już: po staremu.
KF:Ale co tam robisz?
PG:Domu szukam pod ciuchami.
KF:(cmok cmok) Klasycznie, a mąż gdzie?
PG:(złośliwie) A Bóg raczy wiedzieć.
KF: Ty sobie kochanka znajdź (śmiesznie miało być).
PG: No, koniecznie,żeby mnie bił.
KF:(z feministyczną troską) Ale zastanów się co Ci ostatnio wyszło?
PG:(z wrodzoną zlośliwością) Zupa pomidorowa.
KF:Widzę,że nie masz humoru.
PG:Widzę ,że dawno nie miałaś faceta.
Wbrew pozorom niniejsza rozmowa nie zakończyla się źle...ot KF i PG zwykle tak sobie rozmawiają, PG nawet lubi te rozmowy, wie po nich, że feminizm to drugi brzeg hen hen za mgłą.
Czego i Państwu życzy.