czwartek, 28 lipca 2011

Nie ma komu...

Junior zabrał PM w Bieszczady, gdzie rezydują od kilku dni.
Jakoś smutno....


nie ma komu zalać łazienki,
ubrudzić świeży obrus,
wywalić zabawki na środek pokoju i nie posprzątać, bo "wszystkie będą zaraz potrzebne",
nie ma komu odbić łapek na oknie tarasowym
i domagać się płatków z mlekiem nie ma komu

jakoś smutno...

środa, 20 lipca 2011

Pomoc

Pomoc Juniora w zakresie zagadywania braciszka jest nieprzeceniona.
Gdy ów siedzi w foteliku, PG kroi warzywa na obiad, Junior zagaduje do El Nino:
-Teraz jesteś dzidziusiem, potem sobie będziesz dzieckiem małym, potem do przedszkola pójdziesz, starszakiem będziesz sobie, a potem, jak już będziesz miał siedem lat to nawet do szkoły pójdziesz, wieeeeesz?
-Nnnno.
-Nie mówi się no, mówi się: "tak", albo "wiem".



Zdaje mi się, że Junior nieco przecenia możliwości werbalne brata.
Ciut, ciut.

wtorek, 19 lipca 2011

Owocowa galaretka

Owocowa galaretka ma orzeźwiający smak i radośnie drży, gdy paznokciem strzelić w pucharek. Ma tą zaletę, że można do niej wrzucić niemal wszystkie owoce lata, i na wierzch położyć chmurkę bitej śmietany. Upaćkać się przy jedzeniu i nie mieć wyrzutów sumienia.
Owocowa galaretka pachnie latem.
Gdybym do swojego pucharka wrzuciła wszystkie lata życia byłoby w nim wiele słonecznych promieni, pachnące ciepłem kopki siana z dzieciństwa i snopki, które zwożone z pola pachniały kurzem i słońcem. Byłby zapach końskiej sierści i ramiona zmęczone pływaniem w rzece-to byłaby pierwsza warstwa-wakacje na wsi, smak dzieciństwa.
Byłyby i maliny, które rosły na Jurze, zrywane każdego lata, kolor mleczy, jakie rosły na trawniku przed liceum, smak wagarów spędzanych w nieco industrialnych warunkach Zagłębia, a potem mlecze przed uczelnią, o których KA mówiła "jestem taka nieprzygotowana, zielona jak ta trawa i też z takimi mleczami". W owocową galaretkę wrzuciłabym śmiech PE i rozmowy pod namiotem na pierwszych samodzielnych wyjazdach, nastrój schroniska w Beskidach, zapach mglistego poranka pod Zakopanem i chłód wieczoru na plaży w Brzeźnie. Byłby w niej też głos PM i nocne rozbijanie się między skałami pewnego sierpnia.
Potem byłaby warstwa dorosła, ciepła, pachnąca morzem i ...Tatrami po słowackiej stronie, upiorny nastrój leśniczówki gdzieś na pojezierzu i smak poziomek, które zbieraliśmy z Juniorem przed rokiem. Byłyby w niej i góry znacznie dalej i znacznie wyżej i zachwyt, który ogarnął na ich widok i pierwsze "ach", które się tam wyrwało.
A na samej górze, jak wisienka byłby uśmiech pełnymi dziąsłami.

I co z tego, że dziś poważniej? Każdemu wolno przygotować własną owocową galaretkę na lato!

niedziela, 10 lipca 2011

Zazdrośnie

Na Krupówkach znaleziono dziś o trzeciej nad ranem trzylatka.
Mamie się zapomniało, bo impreza była.
Są chwile,gdy i PG szlag trafia z bezsilnej nerwowości na temat.

Tymczasem Junior zupełnie nie jest zazdrosny.
Nic a nic.
Chodzi tylko za rodzicami krok w krok i przed wejściem do łazienki trzeba sprawdzić, czy oby Juniora już tam nie ma, bo istnieje takie zagrożenie.
Do tego rodziciele zasypywani są pytaniami, co tu dużo mówić niezbyt naznaczonymi inteligencją, ale w ilościach tak hurtowych, że nie zostawiają złudzeń co do dręczącej Juniora konieczności ich zadania. Wszystkie one dotyczą Malucha:
-Mamo, on mnie trzyma za palec, dlaczego on mnie tak trzyma?
-Mamo, on wie,że jestem jego bratem?
-Mamo skoro on wie,ze jestem jego bratem to dlaczego mnie trzyma?
-Mamo, skąd on wie, że jestem jego bratem?
-Mamo on się tak pięęęęęęęknie patrzy, dlaczego on się tak patrzy?
-Mamo on puścił piękna banieczkę , jak on to robi, że tak puszcza?
itd itp

Wzięcie Malucha na ręce powoduje, że Junior materializuje się na stopach lub tuż za piętami i posiada wzmożona chęć całowania dzidziusia w główkę, kąpiele kończą się gruchaniem....juniora nad wanienką, wieczorem przychodzi dzidziusiowi poczytać. I nie szkodzi, i pieknie, bo Junior z czytaniem radzi sobie znakomicie, tylko...


dlaczego chce czytać "Angorę"?

piątek, 8 lipca 2011

Gdy nie ma w domu...

Drzwi zatrzasnęły się za PM i Juniorem.
PG spojrzała porozumiewawczo na El Niño.
-Poszli, coo?-zapytała kontrolnie.
El Niño spojrzał to na drzwi to na PG i porozumiewawczo zrobił wielkie oczy.
-Poszli, poszli-potwierdziła PG-i zostawili nam....wolną chatę!
Odpowiedziało energiczne kopanie nóżek.
-Imprrrrrrrrrrrezę zrobimy!
Na drżące "er" El Niño zareagował jak zawsze entuzjazmem a w oczkach zapaliły się ogniki.
-Paliwo mamy!-PG potrząsnęła butelką z mlekiem-a jak trzeba to i przepitkę..rrrrrrumiankową!
Bezzębne dziąsła ukoronowały rogala, który wykwitł na twarzy Malucha.
-Niemowlaki zaprrrrrrosimy!
-No! Ooooooakrzyknął El Niño i dorzucił do tego energiczne machanie nóżkami i rączkami jednocześnie-ooooooo!
-Ale tu nie mieszkają żadne niemowlaki...-zreflektowała PG-niestety.
-Bu-posmutniał.

czwartek, 7 lipca 2011

Takie o zainteresowaniach

Każdego wieczora Junior przy kąpieli przypomina tragedię powodzian zalewając łazienkę z precyzją godną zegarmistrza-wszędzie. I tego wieczoru nim udał się dokonać rytuału został ostrzeżony o konsekwencjach cywilnoprawnych wynikających z ewentualnego zalania łazienki.
Niewiele to jednak zmieniło, co okazało się, gdy PM pojawił się dokonać inspekcji odnośnie opisanej problematyki, zwrócił się zatem do Juniora w te słowa:
-Masz tu ściereczkę, ma być posprzątane.
-Ale...-wszedł na barykady obrony Junior.
-Nie interesuje mnie Twoje "ale"masz posprzątać!
-Al...
-Nie interesuje mnie-powtórzył PM.
-Mnie nie interesuje-począł kontrę Junior.
-Mnie nie interesuje, że Ciebie nie interesuje-odbił piłeczkę PM
-A mnie nie interesuje, że Ciebie nie interesuje-hardo rzucił syn.
-Junior-powiedział twardo PM -ma być posprzątane.
I opuścił łazienkę, gdyż w oczach mu łzy stanęły nie to z powodu płaczącej ze śmiechu małżonki ni z powodu syna, którego nieposłuszeństwo konkurowało z gadatliwością.

Porechotali z PG w dużym pokoju, gdy wnet dobiegł ich sceniczny szept, który miał źródło w łazience.

-Mnie zawsze o jedno bardziej nie interesuje!

wtorek, 5 lipca 2011

"za wszystko inne..."

Bezcenne sytuacje z życia PG

1.
Usłyszeć jak niemal siedmioletni syn zwraca się do niej:
Nie martw się mi też spodnie z dupska lecą.

2.
Podczas kąpieli zobaczyć otwierające się drzwi łazienki a w nich twarz
siedmiotygodniowego syna, która następnie uśmiecha się bezzębnym uśmiechem.

3.
Podsumować całość słowami do PM:
Czego Ty ich uczysz?!


i umyć rączunie z katastrofalnych skutków tegoż wychowania.

piątek, 1 lipca 2011

:)

Było niezwykle uroczyście. Wzniosłe Gaude Mater, panie w kostiumach i panowie w garniturach, Władze uczelni, sztandar i ogromna aula. Było szybsze bicie serca przez moment i myślenie"ach nareszcie", było przyrzeczenie, pasowanie, togi i birety...
-Dobrze mam pudełko?-spytała sąsiadka PG poprawiając biret
Mhm-przytaknęła tamta
-Co masz pod spodem?-PG uniosła brew-nic...(sąsiad po prawej zaczął się śmiać)..znaczy mam top i spodnie od garnituru-zreflektowała PG
-Nie spinaj się tak- trzepnęła profilaktycznie z łokcia sąsiada
-Gorąco mi ... pod spodem-odpowiedział ów.

Było znakomicie.

Junior bawił się fantastycznie bardziej zainteresowany fakturą parapetu niż przemówieniem prezydenta, wojewody i rektora...razem wziętych.