poniedziałek, 28 listopada 2011

Sny ponowoczesne

Miasto w Zagłębiu ŚD, które było domem PG.
Sieć szyn tramwajowych tnących jak krwiobieg organizm, kilka miast, dla kogoś z zewnątrz nie widać nawet kiedy zaczyna się jedno a kończy drugie.
Koloryt..szarości, tony betonu i megatony klimatu, który tam panował. Pierwsze wagary, pomnik, który zmienił się w manifest Jimiego Ha., trawniki zielone i tory, tory prowadzące wszędzie.
Wróciła PG dzisiejszej nocy do tych miejsc.
Nie zamawiała powrotu, wróciła po prostu.
Jak niegdyś, z PE przy boku przemierzała Zagłębie w poszukiwaniu czegoś..nie wiedzieć już czego, bo i tak za moment miał nastąpić armagedon, bo przewidziano huragan i w ślad za nim koniec świata.
Jechały tramwajem, za oknami były tylko bloki i trawniki, noc była ciemna, soczysta.
Wysiadły na złym przystanku i trafiły do piekła.
Nie wiedzieć czemu piekło mieściło się w klasztorze, acz kiedy zorientowały się gdzie są postanowiły przybytek ów opuścić.
Siostra przy furcie wprawdzie otworzyć nie chciała, ale PE zaklęła szpetnie i znów były na przystanku.
Na kilka minut przed tramwajem, na kilka godzin przed huraganem.

Niejednokrotnie sny PG są niezrozumiałe dla niej samej.
Jak sztuka.
Np ta, którą ostatnio posprzątała Pani Sprzątaczka w niemieckim muzeum.


Wam też czasem śnią się miejsca, które znacie tylko ze snu?
Ale wracacie tam tak często, że  znacie ich topografię?
Nie, nie o piekle mówię. :)

czwartek, 24 listopada 2011

Poszpitalnie

Dom z powrotem Juniora napełnił się gadaniem, radosnym piszczeniem EN, zapachem pieczonych babeczek i echem pytań o wszystko. (Dziadku, co to jest strajk?).
PG pozostaje dumną z Juniora.

Dziwna atmosfera sali wybudzeń, wielkie pomieszczenie oświetlone dyskretną poświatą (tu nawet słońce nie jest nachalne) i dźwięk monitorów serc. Serca Juniorka. Jedynego na sali. I najważniejszego w tej chwili dla PG.
Zabrałam stamtąd paragon, na którym wyszczególnię kilka wrażeń.
Wcześniej:

Na oddział przyjechaliśmy rano, Junior już po dormicum opowiadał od rzeczy. Historie o tym, kto spaceruje po suficie.Przerwa nagle.
-Mamo, boję się.
PG pochyliła się nad jasną główką.
-Czego synku?
-Że spadną z tego sufitu!-prychnął Junior
Nie można się było nie śmiać ni z niego ni do niego.
Przestałam się bać nagle, w pewnym momencie nagle przestałam.
I wtedy go zabrali, patrzyłam jak siostry w niebieskich kitlach oddalają się z Juniorkiem na łóżku.

Wiem, co czuje suka, której zabierają szczenięta.
Brzmi dziwnie, prawda?
Ale to chyba to.

Bałam się, jakiego go zastanę na sali wybudzeń.
Bałam się sinych kółek pod oczami, czy sama nie wiem już czego.
Spał spokojnie, z maską na buzi.
Spokojniutki, wyciszony, otulony kocami pod samą szyję.
Nie kroiło mi się serce, cieszyłam się, że to już "po".

Potem wwieźli dziewczynę, którą wcześniej poznaliśmy na oddziale.
Mama spała z nią ostatniej nocy, a ona sama potwornie jęczała, choć zabieg, któremu ją poddawali nie był zbyt inwazyjny.
Miała 22 lata.

Junior obudził się po ponad godzinie.
-Trochę boli mnie gardło-skwitował.

Jestem z Ciebie dumna, Synku. I nawet jak będziesz płakał i miał słabszy dzień.
Zawsze będę.
Jesteś KIMŚ, wcale nie małym.


Całuję nosek, bródkę, policzki. :)

środa, 23 listopada 2011

Dzielność i jej brak.

Juniorek pojechał do szpitala, gdzie lekarze chcą poprawić to i owo.
Został na noc sam, bo jest dzielny, odważny i samodzielny.

PG zasnęła wieczorem owinięta w kocyk spidermana.

środa, 16 listopada 2011

Dieta środziemnomorska

"Czy zatem-zastanowiła się pani w radio-dieta śródziemnomorska nie zapewniłaby nam lepszego przetrwania zimy?"
Samochód gruchnął śmiechem.
-Jassssne!-odpowiedział PM
-Niby na ośmiornicy zimę przedyndać?-prychnęła O.
-My z dziada pradziada do kapuchy z mięchem przyzwyczajeni!-odezwał się duch piastowskich przodków.
-Przodkowie nasi nie po to tłuszcz z dupska niedźwiedzia jedli, żebyśmy teraz zapychali jakąś..pfffff krewetką!


Pani z radia zamilkła zakłopotana.

wtorek, 15 listopada 2011

o żonie EN

Bo właściwie...Co jest złego w aranżowanych małżeństwach?
Oszczędza się czas, zaloty, flirty, wątpliwości, no słowem odpada masa problemów.
Dlatego, gdy urodził się EN  a zaraz potem urodziła się Księżniczka Doktora Jot, rada starszych doszła do wniosku, że ta zbieżność dat nie może być przypadkową i że zaoszczędzimy dzieciom wyżej wspomnianych kłopotów.
Po pół roku PG spotyka Dr Jot na megaintrygującej konferencji.
-Jak tam synowa?
-pyta z zainteresowaniem.
Dr Jot pojaśniał:
-Piękna jest, od góry wygląda jak poseł Kalisz, a bardziej ku dołowi jak...ludzik Michelin.

Mrrrrrrrrr...ogień nie kobieta!


Bo ludzie dobierają się  na zasadzie podobieństw.

niedziela, 13 listopada 2011

Czytenictwo polityczne

Juniorowi od zawsze towarzyszyła konieczność wypowiedzi
ciągłej.
Od jakiegoś roku, może dwóch towarzyszy mu również poczucie konieczności czytania.
Ciągłego.
Jadąc samochodem słyszą państwo G komentarze typu "objazd do ulicy krakowskiej","firma dostawcza zaprasza","Przedsiębiorstwo handlu" etc etc.
Junior nie czyta z konkretnego miejsca, Junior czyta zewsząd. Z reklam, mijanych samochodów, napisów na ścianach. Zewsząd.
Rodzice wykształcili już mechanizm obronny przed czytaniem Juniora-zwyczajnie nie przywiązują uwagi do narastającej potrzeby czytania świata.
Gdy, wtem, nagle...ach!
Jadąc z rodzicami przez miasto Junior spytał ni z gruchy ni z pietruchy:
-Ruch?!Znowu Ruch Palikota?!
PG i PM spojrzeli po sobie.
Pan Małż szybciej się otrząsnął i rozejrzał wokół.
-Nieeeeee,  synku-sprostował-ruch..po prostu kiosk ruchu.


Kurtyna opadła.

piątek, 11 listopada 2011

"mama..biedny"

Zamiast latać samolotem EN wolał zostać domatorem, dostał zapalenia krtani i zostali z PG w gdziebądźtochatynce.
EN rzecz jasna umila matce rodzicielce pobyt mówiąc jak zwykle dużo, choć tym razem ciepłym barytonem.
PG opowiada mu to i owo, o tym jak przed rokiem byli prawie na Szpiglasie, jak chciał uciec etc...
Patrzy dziecko niebieskimi oczyskami i uprawia aktywne słuchanie.
Dziś kończy dokładnie pół roku, zatem jego wypowiedzi są na ogół w obcym języku, choć..choć...
Rozkleiło się dziecko ciemną nocą, rozmarudziło, rozmemłało.
PG podniosła się na łokciu i popatrzyła na buzię, która skrzywiona w grymasie skojarzyła jej się całkiem niepoważnie z suszoną śliwką.
EN zamilkł i trzymał kontakt wzrokowy.
-No-skwitowała PG i opadła na poduszkę.
W pokoju zaległa cisza, jakby ktoś posiał narkotyku.
Leżeli obok w zupełnej ciszy.
-Mama...-przerwał ją EN.
PG uśmiechnęła się tylko i na powrót podniosła na łokciu.
-...Biedny-dokończył syn.
I z jednej strony porechotała PG, bo gruchanie pół rocznego malucha nagle zatętniło sensem, z drugiej...wzruszyła się nieco



..bo tak się pożaliło Maleństwo. haha 

środa, 9 listopada 2011

Miedzy 4 a 5 rano.

Pewnej nocy dziecko się popsuło i zbojkotowało spanie, uznając, że jest ono passe i niepotrzebne.
Nie bacząc na zmianę czasu oraz fakt, że skończył się PG słodki okres urlopu macierzyńskiego
El Niño budzi się o 4 rano.
Potem uruchamia się genetyka i El Niño zaczyna monolog.
Póki co trudno określić jaka jest tematyka wywodów jednak sądząc z natężenia emocji muszą być to tematy istotne dla świata i ludzkości.
Po upływie pełnych sześćdziesięciu minut El Niño odwraca się na bok, chwyta PG za koszulkę/włosy/skórę na dekolcie, wtula maleńką twarz w matkę i westchnąwszy głęboko natychmiast zasypia.
I jest w tym westchnieniu zmęczony i zdegustowany brakiem zrozumienia.


I robi tak codziennie.

sobota, 5 listopada 2011

Przy muzyce o życiu

PG mimochodem między podgrzewaniem zupki a nasypywaniem płatków do Juniorkowej miseczki, także pakowaniem pralki (w co zaangażowana była czwarta i piąta ręka matki Polki oraz 7% jej uwagi)jak również przeglądając torbę do pracy, otóż PG...usłyszała część wywiadu o wywiadzie, w którym pewna pani powiedziała do pewnego pana:
"Krzysztof Penderecki jest bardzo zajętą osobą".




No.
 PG też.