poniedziałek, 31 grudnia 2007

Sylwester

Ślimak miał wypadek-rozbił się na torach od kolejki, lokomotywa po nim przejechała, wezwano straż pożarną, policję i karetkę pogotowia, szybko odtransportowano ofiarę do pobliskiego szpitala /pod niebieskim krzesełkiem/, gdzie podano KLOPLÓWKE

-TYLKO NIE DO ZIŁKI

poprosił Juniorek

podano do czułka

I dziś bardzo mocno i z całego serca PG dziękuje Niebiosom,że nie jesteśmy jak rok temu w szpitalu i ,że to ślimak a nie Juniorek jest hospitalizowany w Sylwestra i proszę aby już takich jak wtedy

Sylwestrów i innych złych dni nie było.

 

Wszystkim Wszystkiego co najlepsze!

 

http://www.wrzuta.pl/audio/1ef8T28ZfG/08-ira_-_pare_chwil-4pl

niedziela, 30 grudnia 2007

i w góóóóóóóóóóórę:)!

Gadułowy rollercoaster własnie jest na górze,i.. tak się w sumie śmieje Gaduła do samej siebie...Bo wczoraj w godzinach późno nocnych usłyszała,że niniejsza strona jest pierwszą otwartą po otwarciu pewnych piwnych oczu :)...no to jest dla postaci blogowej prawie sens istnienia.

I dla wszystkich, którzy pamiętają:

http://pl.youtube.com/watch?v=Q-JmWLLQCJw

"człowiek całe dzieciństwo miał idola w skarpecie"

No notujemy porażkę wychowawczą -nijak nie można Juniora wypędzić z łóżka.

Od kiedy skolonizował je po przybyciu z oddziału położniczego i w żaden sposób się z miejsca snu nie daje wygonić. Miewał wprawdzie krótkie okresy rezydencji w swoim pokoju, ale traktuje go jako pokój dzienny ścieśle...dzienny.Groźba,prośba i podkupywanie nie pomagają a dają zaledwie tyle,że z łóżka wyprowadził się ...PM.

Zrobiło się trochę miejsca...dla Juniora.

Junior daje o sobie znać swoją małą acz inwazyjną obecnością, w nocy zakłada PG ramionka na szyję, chwyta jej twarz w swoje dłonie i przekręca odpowiednio do oczekiwań ze słowami:"Tak mi tu daj buzię",PG jest całowana /zwykle z głośnym mlasnięciem/ po powiekach, czole,policzkach,brodzie, w sumie gdzie popadnie, niejdnokrotnie budzi się ze stopką Juniorka na ramieniu,słyszy jak Junior stawia wymagania typu"teraz tu się połozimy" i zmienia wystrój łóżka, albo budzi się z dzieckiem wyciągniętym w poprzek /dostosowała się i zamiast przenosić Juniora, sama układa się obok niego również po przekątnej/.Ogólnie: nie jest najwygodniej.

I przyszlo rozwiąznanie...

Rano Juniorek obudził się siadajac gwałtownie na łóżku i powiedział niby to w przestrzeń, ale głównie do PG jedynej obecnej w pomieszczeniu:

-MAM POMYŚŁ!Mam taki pomyśł,że będziesz sobie spać w moim pokoiku w łóżeczku, otwozię ci drzwi do pokoju,żebyś się nie bała.

PG rozważy propozycję...już zaczęła się poważnie zastanawiać.

 

A z innej beczki...PG wybiera się na kilka dni w miłym towarzystwie...zabiera ze sobą wiśnie w czekoladzie...i kamerę hehe...bo jej się Oscar zamarzył.

(kategoria:filmy ekstremalne, dramat współczesny, najlepsze aktorstwo, debiut roku...się zobaczy) 

sobota, 29 grudnia 2007

Wszystko,czego potrzebuję...i nic czego bym się bała.

 

  

 

 

http://pl.youtube.com/watch?v=rss3h1LYwZY

Umieram łapiąc oddech.
Och, dlaczego nigdy nie nauczyłam się,
Całkowicie straciłam zaufanie, teraz na pewno spróbuję
Przywrócić to powrotem.

Czy potrafisz ciągle zobaczyć moje serce?
Cały mój ból stopniowo zanika,
Kiedy trzymasz mnie w objęciach.

Nie niszcz mnie,
Wszystko czego potrzebuję:
Uczyń moje serce lepszym miejscem,
daj mi coś, w co mogę uwierzyć
Nie niszcz mnie.
Otworzyłeś mi drzwi,
Nie zamykaj ich.

Znowu
Pragnęłam, żebym mogła to opuścić.
Wiem, że jestem tylko krok od tego,
Od przywrócenia tego stanu.

Czy potrafisz ciągle zobaczyć moje serce?
Cały mój ból stopniowo zanika,
Kiedy trzymasz mnie w objęciach.

Nie niszcz mnie,
Wszystko czego potrzebuję:
Uczyń moje serce lepszym miejscem,
daj mi coś, w co mogę uwierzyć.
Nie niszcz mnie.
Otworzyłeś mi drzwi,
Nie zamykaj ich.

Próbowałam wiele razy, ale nic nie było prawdziwe.
Spraw, by to zanikło.
Nie załamuj mnie.
Chcę uwierzyć, że tak jest naprawdę.
Ocal mnie od mojego strachu.
Nie niszcz mnie.

Nie niszcz mnie,
Wszystko czego potrzebuję:
Uczyń moje serce lepszym miejscem.

Nie niszcz mnie,
Wszystko czego potrzebuję:
Uczyń moje serce lepszym miejscem,
daj mi coś, w co mogę uwierzyć.
Nie niszcz mnie,
tego, co pozostało we mnie.
Uczyń moje serce lepszym miejscem.
Uczyń moje serce lepszym miejscem.

piątek, 28 grudnia 2007

akcent na koniec roku

Ktoś zrobił PG przykrość, cholernie dużą i nie pierwszy raz.Dlatego przez chwilę ścisnęło ją w gardle coś jak ból. Przez chwilę spojrzała na niego jak nie lubi na ludzi patrzeć-z góry, tak jak się patrzy z dystansu lub ... na kogoś małego.Własnie dlatego,że to nie był jego pierwszy raz.Więc to prawda-zabolało, ale PG potrafi sobie radzić...czyżby ktoś zapomniał,że miała dobrą szkołę z "radzenia sobie"?

Nie pierwszy raz ta sama nuta

http://buziaczek0804.wrzuta.pl/audio/5Wqvv9UIsF/feel-_pokaz_na_co_cie_stac

to co boli należy przegryźć, wybiegać i zapomnieć.

czwartek, 27 grudnia 2007

Sarenki

 

Spotkane podczas porannego biegania

   u 

Tylko dla ...?

Oto fragment dialogu odbytego przez dwie kobiety na gg:

 

-przestań, nie wszyscy faceci sa tacy sami

-tak wiem, wiem, ale na wszelki wypadek ubiorę kozaki i kieckę...gdyby byli

-tak i podczas rozmowy nie będzie mógł , biedny patrzeć Ci w oczy, bo mu się wzrok na biuście albo na nodze oprze

-biedny doprawdy, wywołałaś we mnie łzę współczucia i falę empatii...to krótka, czy z głębokim rozcięciem?

-z głębokim!

 

Zawsze mężczyźni pytają, o czym rozmawiają kobiety. No to już wszystko wiadomo.

poniedziałek, 24 grudnia 2007

Muzyka łaczy pokolenia:)

Znalazlam kartkę świąteczną od "babci" Basi, są na niej góry i zasypane Zakopane z roku...1969...jeszcze nie było wtedy PG na świecie i ...ech

Bo góry mają w sobie coś Bożonarodzeniowego.

Nie tak dawno temu PG z PM wybrali się w okolice okołazakopanowe w pierwszy dzień Świąt,towarzyszyły im niezadowolone miny i ogólnie niechęć powodowana decyzją o niewywiązaniu się z obżarstwa. i ucieczce w zimowe klimaty..samochodem marki..włoskiej...dodajmy małym samochodem.Bardzo małym..

Mniejsza o samochód...miało być nastrojowo, w skupieniu, miały być wirujące płatki śniegu,majestatyczne góry, a było..

PG niewiele pamięta...jakąś karczmę zaledwie, śmiech i muzykę góralską, głośną,ludzi przybyłyech zewsząd i to,że PM zasymilował się z ludnością przy pomocy prądu,a PG tanczyła, tańczyła do upadłego,ze zdumieniem odkryła,że choreografia góralska jest jej bliska, nie pamięta w tej chwili z kim, ale pamięta smyczki i to,że z łatwością odrywała się od ziemi i  śmiała radośnie a z nią

tańczył i pewnie cieszył się tą muzyką mały Juniorek kołysany tańcem pod sercem PG.

Wesołych Świąt życzymy.   

niedziela, 23 grudnia 2007

...opowieść przed/wigilina

PG uwijała się w kuchni cały tydzień-między zajęciami a innymi mega-giga ważnymi sprawami do załatwienia,które absolutnieniemogązostaćniezałatwionedowigilii. Upiekła mięsa, upierniczyła się przy robieniu pierników,stała nad bigosem z grzybami, lepiła uszka, zrobiła zakupy prowiantu dla wojsk wszystkich krajów Unii Europejskiej, a następnie poupychała to w szafkach i lodówce, niejednokrotnie przy użyciu kolana. W końcu posprzątała dom, ubrała choinkę i napisała wczorajszą notatkę.A dziś...niedziela...spacer przez piękny las, lampka airkoniaku, książka...po 15 usiadła przed wielkim internetem, zrelaksowana, spokojna,pogodna i włączyła gg. Z drugiego końca kraju padło pytanie w kontekście przedświątecznych przygotowań:

 - A Ty, co działasz?

i w tym momencie uruchomiła się w Gadule spirala przedświątecznej paniki.

Nic.

NIC-brzmiała odpowiedź. PG poczuła,że tak nawet nie wypadaodpowiadać,że jeśli nie musi to powinna coś robić, może chleb piec, gotować, może podłogi wypastuje.Irracjonalny lęk przed bezczynnością spowodowal,ze rozmyśla gorączkowo, co jeszcze może zrobić?: karpia złowić, ubrać wszystkie drzewa iglaste w promieniu kilku kilometrów, może opłatki produkować?Boszszsz w 3/4 opisów znajomych na gg coś o serniku, choince i Świętach a ona NIC nie robi.Nietaktownie, niegrzecznie, nielogicznie, jakby chciała zbojkotować cały Porządek Wszechrzeczy.To może chociaż coś świątecznego na blogu zamieści http://www.wrzuta.pl/audio/8GZDYGYU6l/anna_maria_jopek_-_hej_koleda

zanim drugi raz umyje okna i zmieni firanki /bo od wczoraj mogły się zakurzyć/.

 

W roli ducha Bożego Narodzenia wystąpił Pan Yaro i niech uważa, bo mam zamiar dokonać przedświątecznej psychomanipulacji już niedługo...przed Wielkanocą  luzak 

 

sobota, 22 grudnia 2007

rollercoaster w pierwszej osobie

Z całą pewnością można powiedzieć,że cały świat jeśli nie przyzwyczaił się jeszcze to własnie się przyzwyczaja do zmienności moich nastrojów. Ducha Bożego Narodzenia w opakowaniu z błyszczącego papieru najwyraźniej trafił piorun z jasnego nieba, a jesli jego nie trafił to mnie własnie trafia.Z objęć nieprzyzwoicie dobrego samopoczucia wymknęłam się niepostrzeżenie i spadłam w dół, żeby spotkać się twardo z ziemią.PLASK. I tylko trochę wiem: dlaczego?

Kobieta w Obi, która bardziej mechanicznie niż uczciwie odpowiada "wesołych Świąt" uśmiechnęla się tylko, gdy ode mnie usłyszała"ja pani zyczę,żeby się już zaczęły", stan w domu przed i po sprzątaniu  dowiódł tylko,że jednak egzystują we mnie resztki perfekcjonizmu, a kartki z życzeniami do znajomych w torebce przypomniay tylko,że funkcjonuje też conieco roztrzepania.Trudno -choć nie sądzę,że wogóle- to jednak ze strony moich kartek "Świąt nie będzie" bo pochłonieta interakcją ze ścierą poniechałam wizty w urzędzie pocztowym. Nie wątpię jednak ,ze  Święta mimo wszystko się odbędą-Kevin znów będzie sam w domu, a radio spowoduje,że George Michael będzie uparcie śpiewał o białych Świetach. Pójdziemy z Juniorem na spacer, potarmosimy zwierzęta w szopce-wbrew protestom Zielonych będziemy jedli karpia bez opamiętania.I tyle. Rodzina będzie-Rodzina już jest na posterunku.

O szczęśliwość przyprawia mnie możliwość pogaduch do 2 w nocy z bratem, ale rano padam na twarz.I siły dziś nie mam i myśli zebrać nie umię...

Bo zwyczajnie, i po kobiecemu

tęsknię.

piątek, 21 grudnia 2007

16+VAT / z każdym rokiem vat większy niestety/

O RH+

Płynie dziś we mnie radością

i jak niczego w dniu dzisiejszym życzę sobie radości i szczęśliwego patrzenia przed siebie takiego jak to:

  

i oby przyszly rok nie był gorszy od ubiegłego.

Tego,żeby 17 urodziny też były OK.

P.S.

Dzięki za telefony, sms i op... za to,że nie odbieram telefonu

 oczko 

w mojej torebce naprawdę wiele się dzieje.

środa, 19 grudnia 2007

Szczęśliwie mi!

 

http://buziaczek0804.wrzuta.pl/audio/5Wqvv9UIsF/feel-_pokaz_na_co_cie_stac

Zwyczajnie szczęśliwa się czuję i nie boję się tego spłoszyć

...nie słucham głupich słów...

Szczęśliwa, silna, zmęczona mroźnym powietrzem-fizycznie i nie tylko

..cudownie tak...

Biegnę...przez las...nie wiem dokąd

...zaufać sobie jeszcze raz...

I zapraszam każdego kto chce pobiec choć chwilę ze mną.

...każdą myśl zamienię w pozytywne słowo...

Obiecuję!

wtorek, 18 grudnia 2007

...dokładnie było...

Osoby:Młody Człowiek i Pani z Okienka

 

PzO: Data urodzenia?

MC: 89

PzO: DOKŁADNA data urodzenia?

MC: 1989

 

 hehe 

poniedziałek, 17 grudnia 2007

Najbardziej na świecie kocham, gdy....

Junior śmieje się przez sen-głośno i gardłowo...z pasją.:)

"Gdy chciałem spać to była snem"

No...proszę...zrobiło się ...wspomnieniowo. PG miała kiedyś chłopaka:) wyobraźcie sobie -miała. Przez dlugie lata liceum.Wówczas miło było- tak jak bywa gdy dzieciaki trzymają się za rękę. Trzymał zatem za rękę, opiekował się, odwoził do domu po koncertach, martwił się czy ciepło ubrana, a potem...potem nastąpiły długie lata,w których już się nie widzieli. I choć nie rozstali się w najlepszych nastrojach to potem umieli ze sobą rozmawiać.Ale nie rozmawiali-drogi się rozeszły, ot..ona wyjechała ponad sto kilometrów od domu, on kilkaset. I tyle.

A dziś za pomocą "naszej klasy" PG dostała maila w ktorym była tylko jedna piosenka i krótkie zdanie, którego nie przytoczę :), przez moment króciutki, właśnie przed chwilą PG odrzuciła rude włosy i zielonym spojrzeniem natknęła się na brązowe oczy dlugowłosego chłopaka i...uśmiechnęłi się tylko. Bo czasem miło się uśmiechnąć do wspomnień.Przeciez ona już nie ma rudych wlosow, a on zamiast w ramonce biega do pracy w garniturze i co? Z tego powodu niczyje małżeństwo nie zamierza się rozpaść. 

:)

http://www.wrzuta.pl/audio/ktyW0sgD7Z/maciej_balcar_-_moja_rozmowa

sobota, 15 grudnia 2007

Bitwa o paproć

Przedzierali się powoli wśród zieleni.Doskonale zamaskowana barwami ochronnymi twarz Juniora zdradzała napięcie, jakie zawsze towarzyszy dowódcy oddziału, który znajduje się na terytorium wroga.Zaszeleściły paprocie, w których sie ukryli.

-Może...-zaczęła szeptem PG

-Junior ściągnął brwi i położył palec na usta-ciii....

...Czekali...

Napięcie robiło się nieznośne,a adrenalina powodowała,że słyszeli bicie własnych serc.

Ale..-PG poprawiła opadajacy na oczy hełm

-Cicho-wyszeptał wyraźnie zniecierpliwiony Junior-Jest.

Rzeczywiście po chwili usłyszeli jak na teren od strony zachodniej wchodzi wróg.Przygięłi się jeszcze bardziej do ziemi, a w krzakach było słychac coś, jak przeładowanie broni. To Dowódca przekrecił kluczyk w pojeździe bojowym.

 Pojazd ruszył.

Kroki były coraz bliżej, zdawało się,że tuż tuż, ale czołg był szybszy.

-CZY WYSCIE POWARIOWALI?!

-wykrzyknęła Babcia niemal tracąc równowagę-

DZIECKO!CO TY MASZ NA BUZI?!

Junior sprawnie obwiązywał nogi babci centymetrem i ani mu w glowie było tłumaczenie czym są barwy bojowe zrobione borowiną podprowadzoną z apteczki.

Jego oddział był średnio efektywny, gdy zamiast brać jeńców kwiczał radosnie ze śmiechu.

 Ale akcja skończyła się sukcesem.

I na nic powoływanie się Babci na konwencje międzynarodowe.

Ta wojna rządzi się własnymi prawami!

 

 

środa, 12 grudnia 2007

ot, wspomnienia.

http://bolid1.wrzuta.pl/audio/4l5F0uCjN2/marek_piekarczyk_-_czy_pamietasz

Z nią siadywałyśmy na wiadukcie i rozmawiały o wszystkim, co wtedy było tak preraźliwie dorosłe, ciekawe, intrygujące i co budziło apetyt.Wczoraj powiedziała o tej piosence, że "jedzie dyskoteką" i to nie był komplement.Ale mimo wszystko : za Giewont, za Beskidy zdeptane czarnymi traperkami, za milion koncertów, za wypłakane na Twoim ramieniu łzy, za to, że jest od tylu lat...wiesz jak Cię kocham..

Z nimi spędzaliśmy czas na udawaniu dorosłych, słuchaliśmy muzyki i wtedy wydawali mi się najbliższymi przyjaciółmi na świecie, choć nigdy ich tak nie nazwałam.Dziś nawet nie wiem, gdzie mieszkają, czasem dostanę jakąś wiadmość, czasem pośmiejemy sie jeszcze z nas samych sprzed kilkunastu lat.Zniknęłi z mojego życia, ale pewnie i oni wpłynęłi na to , kim byłam i może jestem.

Z nim spotkałam sie na koncertach, słuchaliśmy takiej samej muzyki. Miał jasne,długie włosy i jasne spojrzenie, ciepły człowiek, optymistyczny facet.

A teraz dowiedziałam się, że nie żyje.

 

Dla J.

Wyraża głośno swoje zdanie, nieraz odpowiada nie pytany, jest samodzielny, nie lubi nadopiekuńczości, sam wybiera to co ceni, lub odrzuca to, czego nie toleruje, czasem zastanawia zamyśleniem, albo gestami dorosłego, słowem "rozumiem", ktorego nadużywa...

Ale kiedy zasypia,kiedy jego maleńkie paluszki szukają mojej szyi,chłonę zapach jego włosków,przygladam się firankom rzęs i myślę:

"Juniorku, jaki Ty jeszcze jesteś maleńki"

wtorek, 11 grudnia 2007

Przed sesją

-Boszszsz jacyż jesteście obciążeni-

wyrzuciła z siebie PG, gdy studenci piątego roku rozpoczęli znaną historię o kolokwium i o tym,że na ostatnim roku powinno być ono zabronione pod groźbą kamienowania

-Wy piszecie dziś pierwsze, ja czwarte.

 

Jedna rzecz warta jest wyjaśnienia, PG kolokwiów nie lubi.Co za przyjemnośc pisać osiem, wersji dla każdej grupy z sygnaturą "oryginał", aby zapobiec samowolnym aktom dywersji?Co za radość w patrzeniu następnie na to, jak studenci studiują fakturę kolan, ćwicza przesuwanie wyczynowe kartki /i tego, co pod kartką/, stosują hiromancję, tj czytanie z dłoni?Gdzież ekscytacja z powodu sprawdzenia 120 kartek / z czego 60 zapisanych staroegipskimi hieroglifami, 45 tak "rozległych merytorycznie", że brakuje tylko napisu "wybierz sobie odpowiedź" na dole kartki, i jakieś 15 milych w czytaniu/?

No PG w każdym razie przyjemności w sprawdzianach nie znajduje.

 

Po przebrnięciu przez procedurę kolokwiów i powrocie do domu, PG oświadczyła PM,że od jutra nie pracuje. Leżąc w fotelu przed telewizorem doszła sobie do wniosku,że będzie się tak lenić do końca zycia, odkurzana co najwyżej przez rozalergizowaną rodzinę.

PM pominął milczeniem..

No dobrze-powiedziała PG-czasem wstanę i się przewietrzę

-Brawa za inwencję-odburknął PM znad książki

-No...i obiad Wam zrobię...może

-Mhm...

-W niedzielę-rozentuzjazmowała się negocjacyjnie PG

-O, świetnie...zachwycił się cynicznie PM

-Nie przesadzaj, bo zdusisz we mnie zapał.

-Wiesz co? Ty sobie leż i nic nie rób, wystarczy jak od czasu do czasu urodzisz dziecko-powiedział PM i zarobił poduszką w miejsce, gdzie normalni ludzie mają serce.

 

Bo on nie ma! Bo do pracy posyła!Ale...jeśli mam zostać kanapowym , przykurzonym monstrum, które od czasu do czasu zabukgocze i wyda na świat potomstwo, to ja proszę Państwa...

 

 

...idę napisać 500 wersji kolkwium.

poniedziałek, 10 grudnia 2007

Co ja poradzę:)

PG nic nie poradzi na to,że piosenka cały dzien za nią chodzi, biega i mknie, nic nie poradzi, na to, że buja jej domem i biodrami  oczko , że dobrze się kojarzy i że PG lubi pozostawać

w takim nastroju

http://mardzemka.wrzuta.pl/audio/emzOM0YyR9/szeryfie_co_tu_sie_dzieje-

czego i Wam życzy.

niedziela, 9 grudnia 2007

Poważnie-miłe to było*

Student Pani Gaduły nagrał płytę-profesjonalną, piękną, blyszczącą...podobno

 /PG jej jeszcze nie widziała/

Student pochwalił się płytą, powiedział,że bardzo udana

cyt "wymiata"

Po czym obiecal PG pamiątkowy egzemplarz, bo

cyt "Pani jest spoko"

PG się wzruszyła, ze jest tak cool pracować na uczelni, że spotyka się tam fajnych ziomów no i ,ze sama jest taka "yoo".

 

*Bez ściemy git zajawka

środa, 5 grudnia 2007

Z dźwiękiem dzwonków...reniferów.

-Nic się przecież  nie stało-zagadał gruby nerwowo chodząc po pokoju.

Siedziała przed kominkiem i wodziła za nim zmrużonymi oczyma

-Przecież Mały się nie zorientował i w sumie nic się nie stało..- gruby silił się na spokój, ale na jego czole perliły się kropelki potu-jakoś się dało...ten tego...odkręcić...

-Spartoliłeś-wycedziła ściągając brwi- spartoliłes i chyba z wprawy wychodzisz.

-Ale sprytnie schowałaś, no i ten tekst do Juniora o obrazku, na opakowaniu, które trzeba wysłać, żebym wiedział, naprawdę sprytnie...-uśmiechnął się głupkowato

-Bez wazeliniarstwa! Spartoliłeś, mogłeś dziecku przykrość zrobić, magię Świąt diabli by wzięli.-wycedziła przez zęby

-Ale ...ale...-Podrapał się po siwej brodzie i otarł pot z czoła chusteczką w renifery.- oglądałaś na pewno taką akcję społeczną ..że nie tylko młodzi i piękni przydają się w pracy...a ja..ja mam swoje lata..

-Ty mi tu nie manipuluj uczuciami, wiesz gdzie mam takie tłumaczenie?! Zostawiłeś opakowanie z prezentu za kominem! Zdajesz sobie sprawę z tego, co na to Junior?

-Ale odkręciłaś...

-Ale co to za fuszerka? Kiedy masz przybywać sankami  i po niebie i przy użyciu reniferów? PIĄTEGO????!!!

-Ale tyle dzieci czeka, a renifery też już stetryczałe...no i pomyślałem sobie...że wcześniej...

-Nie pomyślałeś! Spartoliłeś Stary.

Grubemu niebezpiecznie zadrgała broda.

-I nie próbuj tu buczeć, nic to nie da, takie chwyty działały jakieś 30 lat temu-powiedziała PG- jutro ma być: prezent- SIAMOCHÓD Z OCIAMI I Z BUZIĄ-tak jak było napisane w liście. Ma być pięknie opakowany i w powodzi słodyczy, rozumiemy się?!

-Rozumiemy, wyszeptał spękanymi ustami, a druciane okulary zsunęły mu się na czubek nosa

-No-powiedziała Gaduła wstając z fotela i z trzaskiem odstawiając lampkę airkoniaku na kominek-i żeby mi się nie powtórzyło.Bo następnym razem inaczej będziemy rozmawiać.

Wychodząc trzasnęła drzwiami chatki św Mikołaja, aż  zadrżała świąteczna dekoracja.

 

 

Może i jutro rózgę dostanie...ale porządek musi być

wtorek, 4 grudnia 2007

:) dziękuję

PG dostała rękawiczki-niebieskie, puchate, wzorzyste...

Nie ma lepszego prezentu na zimę, jak coś tak oczywistego i jednocześnie tak

osobistego.

Dziękuję.

 hehe 

 

poniedziałek, 3 grudnia 2007

GG

Brat Pit ma dziś opis gg :"Śpieszmy się kochać kobiety...tak szybko tyją"

...PG zdaje sobie sprawę,że to szowinistyczne i karygodne, ale uśmiała sie do łez...

 

a teraz leci zrobić milion brzuszków

niedziela, 2 grudnia 2007

Wiem gdzie mieszka święty Mikołaj

Kiedy PG była małą dziewczynką /a pterodaktyle śmigały nad miastem/ rodzice PG znali pewnego zakonnika. Z perspektywy lat pięciu to on był dla PG straszliwie stary, wygladał zresztą jak św. Mikołaj., PG pamięta tylko,że grał z jej bratem w statki /co podówczas dla jasnowłosej dziewczynki było tajemniczym grypsem/ i oglądalismy u niego "Pszczółkę Maję " w...uwaga uwaga ...KOLOROWYM ODBIORNIKU TELEWIZYJNYM.Potem rodzice PG wraz z potomstwem przeprowadzali się wielokrotnie i lata płynęly.

 

 

A dziś...

 

PG znalazła znajomego zakonnika w wielkim internecie, odezwała się, dostała odpowiedź i...świat się zmienia, zakonnik ma na imię Kasjan, mieszka na Syberii  ale...

świat się nie zmienia...nadal jest staruszkiem z siwą brodą :)

 

Czuję się, jakbym znalazła świętego Mikołaja.