poniedziałek, 30 grudnia 2013
O śwince wietnamskiej i relacjach międzyludzkich
Radosny czas, gdy liczy się nie kcal a kg zaowocował odnowieniem starej znajomości z niejaką Sylwią, co PG ucieszyło niezwykle. Nacieszyć się nie mogła z kilku chwil rozmowy. "Podczytuje czasem Twojego bloga"-rzuciła Sylwia i to skłoniło PG do głębszych rozmyślań o tymże. Ostatnio blogi umierają, pandemia jakaś, najpierw 30-latek, potem Wydra...nie wie PG jak się zachować ..zniczyk zapalić wirtualny..czy coś? Wirtualny krajobraz tego co się czyta zmienił się mocno od czasów MŻ czy Muchy, która była Zającem. Jest w pisaniu coś miłego,pisanie jest dobre, pozwala zachować coś co umyka, pisząc nie tylko do szuflady nadaje się pisaniu jakąś "interaktywność", jakieś życie. Ale owa interaktywność bywa kłopotliwa. Bo pisanie bloga to trochę pozwolenie na zaglądanie autorowi przez ramię i fajnie, gdy ktoś potrafi w tym uszanować jakiś rodzaj prywatności, (bo każdy autor gdzieś tą granicę jednak stawia), ale jak uczy (i PG) doświadczenie niektórzy czytelnicy pozwalali sobie na (nad)interpretowanie, ocenianie a nawet dalsze "przeciąganie struny".
Nie wiem, co u wielu moich znajomych, jeśli nie czują potrzeby dzielenia się tym ze mną - przeżyję, nie utonę w powodzi łez, widocznie nie potrzebuję tego w równym stopniu. Pisząc otwieram leciutko drzwi tego, w czym żyję, pozwalam przez tą szparę zajrzeć ale jeszcze nie wpuszczam do środka. Mogę nawet obraz, który tworzę skrzywić, przemalować, zafałszować. Blog to nie pamiętnik, nie jest aż tak prywatny, ale też miej na względzie Drogi Czytelniku że o ile zapraszam Cię do czytania to już nie do mojego życia. A dlaczego o tym?
Dawno, dawno temu miała PG studenta. Pan był miły i w zasadzie tyle o nim, gdyby dziś PG miała stworzyć obraz pamięciowy byłoby to dla niej zadanie przewyższające znacznie zdolności intelektualne. Pan student co jakiś czas pisze sms z pozdrowieniami (nie jest to praktykowane powszechnie), a zwykle co roku przychodzą informacje o tym, że właśnie zmienił numer i chce powiadomić o tym wydarzeniu. Nadmieńmy zatem, że z żadnego z poprzednich numerów PG nie korzystała. Dlatego owo zachowanie wydaje się jej nieco..ujmijmy to..dziwnym. Opowiedziała o tym rAnnie.
-To na pewno stalker!!!-pocieszyła ona- jak miałaś 600 na roku to jakie jest prawdopodobieństwo świra?! No jakie?! OGROMNE!!!To na pewno stalker!
PG ma jednak nadzieję, że to zwyczajny maniak.
czwartek, 26 grudnia 2013
W Wigiliją dzieci biją za piec wsadzą, jeść nie dadzą!
Uśmiechnął się PM znad kierownicy, uśmiechnęła się PG zrozumiawszy nareszcie , że to że w zlewie wciąż zastaje nieumyte sztućce to żaden wstyd! Żadne bałaganiarstwo!
To się duszyczki pasą!
sobota, 21 grudnia 2013
czwartek, 19 grudnia 2013
O kobietach
-Podoba Ci się pani? - pyta zaciekawiona. Pada zdecydowane:
-NIE!
-A co Ci się w pani nie podoba?
-GŁOWA.
Acha
sobota, 14 grudnia 2013
Ogrodnicze ostatki
EN zachwycił się mocno, zaangażował w sadzenie, upychając małą łapką pojedyncze cebulki i podszedł do sprawy bardziej niż profesjonalnie.
Niebo było szare, ogród już jesienno zimowy, a w tym wszystkim słychać było głos El Nino:
"Doblanoc cebulki, słodkich snów!"
czwartek, 5 grudnia 2013
O Mikołajkach, orkanach i d. Maryni.
No w każdym razie orkan hula, a PG, gdzie by w kraju nie pomieszkiwała źle znosi już nawet halny w Tatrach, choć Tatry przecież nie ot tu za rogiem.
I tak, jak straszy się dzieci tym,że Mikołaj do nich nie przyjdzie tak El Nino można by straszyć odwrotnie "Bądź grzeczny bo jak nie to PRZYJDZIE MIKOŁAJ!"
Bo zobaczył Nieboraczek Św. Mikołaja w centrum handlowym.
Zobaczył i chce zapomnieć.
P.S.Na d. Maryni zabrakło weny. Idę nadal kolaborować ze św.M.
wtorek, 26 listopada 2013
Kompromisy
Z głębi sali dobiegło :
"Połącz punkty i pokoloruj".
niedziela, 24 listopada 2013
Kwiatek
"ja pana nie obrażam...debilu"
Kurtyna.
sobota, 16 listopada 2013
O szpitalu, chłodzie i cukierkach imbirowych
Powoli w rzeczywistość gadułową wdarł się jesienny chłód, niby nic dziwnego, listopad nieco w połowie, ale nie zmienia faktu, że PG ani listopada ani zimna nie lubi. Zanabyła zatem kurteczkę przypominającą kołdrę i odkryła że cukierki imbirowe rozgrzewają. Zatem pewnie przebuja zimę na imbirze.
Ze zjawisk paranormalnych: w grupie mundurowej po jakimś kwadransie dwóch spośród trzydziestu zwraca się konspiracyjnym szeptem: "coś się stało, taka pani przygnębiona". PG podniosła zdziwione oczęta.
Szybciej by się po nich spodziewała przygotowania do zajęć niż empatii.
Choć to miłe..owszem.
czwartek, 24 października 2013
Jak załatwić sobie szybką przejażdżkę/wycieczkę, gdy znudzą się zabawki?
środa, 16 października 2013
Takie o odwadze
Junior, który zostaje sam na noc.
-Bardzo jest odważny, mój by nie został- mówi koleżanka PG.
Coś jak cień dumy. Ale..wolałabym, żeby tak odważny być nie musiał.
czwartek, 10 października 2013
Jesiennie z wróżką w tle
Junior dostał telefon, mimo protestów Matki Rodzicielki, która jest przeciwną przedwczesnym inicjacjom (zwłaszcza gdy owe dotyczą jej dzieci). Ale PM był pełen zapału oraz zaufania (cyt. "trzeba mu już trochę zaufać"), w ramach zaufania wykupił abonament, przeprowadził rozmowę- instruktaż, w ramach zaufania zablokował synowi wyjścia inne niż konieczne i puścił go na szerokie wody telefonii komórkowej i..internetu.
Junior w ramach zaufania (lub niespodzianki) zrobił rachunek na blisko tysiąc PLNów.
W ramach "a nie mówiłam?" PG poinformowała PM o tym, że Junior w poszukiwaniu gier wszelakich łączył się również Z WRÓŻKĄ.
Widocznie wróżka była średnia w swoim fachu, gdyż najwyraźniej nie przepowiedziała Juniorowi , że następny telefon dostanie po trzydziestce. A i wtedy WYŁĄCZNIE z numerami do rodziców!
piątek, 20 września 2013
Zmiany
Co gorsza (sic!) jest to tendencja stała.
W Miejscu Pracy bowiem też wydaje się, że JM w ramach oszczędności wyłączył światełko w tunelu.
"Małe zoo" jak zwykł mawiać Doktor Jot...a chwilami nawet mały chlewik.
czwartek, 12 września 2013
piątek, 19 lipca 2013
Piąty bieg
-Nie słyszysz, że wyje? Dlaczego nie wrzucisz "piątki"?
Zwrócił się nieopacznie PM do PG gdy ta siedziała za sterami wyścigówki. W samochodzie zapanowała cisza, która od razu zaczęła tężeć jak tężnia w Ciechocinku..z każdą sekundą atmosfera robiła się cięższa.
-Bo piątkę mam na szczególne okazje- odcięła się PG.
wtorek, 16 lipca 2013
niedziela, 14 lipca 2013
Miejsca, wizyty
A te były silne, jakby cofnąć się w czasie do miejsca, w którym się jest, ale którego nie ma. Jakby nie było tam nic po staremu, ale jakby potwornie zniekształcony krajobraz był ruiną wspomnienia. Do tego jedyną niezmienną rzeczą jest obecność ludzi, którzy odeszli. Myśl, gorączkowa, "znikąd", prosta..
Po plecach przechodzą ciarki.
czwartek, 11 lipca 2013
"życie to jeden wielki flirt":)
PG ma zwyczaj wieczornych letnich spacerów, takich, które pachną lipami, które kwitną przed domem w sąsiedztwie, z dziećmi,okazjonalnie z PM, pełnych brzęczenia pszczół i pikujących tuż przy nogach jaskółek. A wczoraj wraz z El Nino wracali ze spaceru, gdy oberwało się niebo. Hektolitrami lała się woda, co rusz rozbłyskiwało niebo i z wielkim hukiem ciemniało po horyzont. Burza stała się w kilku minutach, szybko i głośno jak to letnie burze. Wracali w pośpiechu, urządzając bardzo lokalny konkurs mokrego podkoszulka, EN wyciągał wysoko ramionka i najprawdopodobniej nie był to wyraz podziwu a ..kłopot z przyklejonymi rękawkami. PG śmiała się głośno, szczęśliwie, odklejając kosmyki z policzków. "Boże jak mi takich normalnych rzeczy brakuje!" wygarnęła głośno łapiąc oddech po powrocie do domu.
W natłoku spraw, w pogoni, która częściej okazuje się pozbawiona celu tak łatwo pogubić siebie. Nie zamieniłabym na nic domu przepełnionego glosami, które kocham, bałaganem, na który klnę jak szewc, rytmem, który nie jest rytmiczny, ale bije sercem NASZYM wspólnym, nie zrezygnowałabym z tego chyba dla niczego.
Ale są takie chwile jak ta w deszczu, lub te gdy jadąc sama drę japę (vel podejmuję wysiłek wokalny) pospołu z niejaką Nataszą S.P. i wtedy czuję siebie..taką totalnie swoją siebie i ze zdziwieniem jakimś odkrywam, że siebie taką kocham.
piątek, 14 czerwca 2013
"Przypadek" teściowej
Po wizycie w warsztacie okazało się, że był uszkodzony przewód hamulca.
Przypadek?
NIE SĄDZĘ.
środa, 12 czerwca 2013
W czerwcowym słońcu
Dobrze, spokojnie, aż strach zapeszyć.
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Bum bum
PG i El Nino najczęściej podróżują z Jonem Bon Jovi albo Ugly Kid Joe, ten ostatni pięknie wpisuje się w zjazd z górki tuz przed posesją domu.
A PG lubi nawet dźwięk żwiru pod kołami na podwórku i uwielbia, gdy
El Nino z uśmiechem pełnym mleczaków wykrzykuje "Everything About You!".
czwartek, 6 czerwca 2013
wtorek, 4 czerwca 2013
Ach co to ? kto to? czy to morświn? czy to ów dżentelmen bez włosów i karku, który wskoczył do tutejszego akwenu?- zdążyło jej zakołatać zanim poczuła ból w prawym boku. Ale zaprawdę powiada Wam był to jedynie przedsmak tego, co poczuła nazajutrz i co w zmienionej formie trwać ma jeszcze czas jakiś. Kościec ma ponoć nienaruszony acz mięśnie naderwane i serię wewnętrznych obić. Jeśli sądzić po tym, że boli jak oddycha to nie połechtały jej próżności słowa takie jak zagrożenie odmą czy potłuczenie wątroby. Tymczasem spędza dni w domu...jest to jej drugie L4 w życiu, dzieci opuściły ją , gdyż jedno udało się do Wieliczki "posolić frytki ze ściany" a drugie przebywa u babci, gdzie też może być..coś soli...lub pieprzy.
Od Pani Doktor, PG dostała pigułki szczęścia, po których mniej boli i jest tak słodko obojętnie....w związku z zakazem poruszania się, podnoszenia, wysiłku moc obowiązków przejęli inni domownicy, ku wyraźnemu acz fałszywemu zatroskaniu PG.
PG skwapliwie wypełnia zalecenia lekarskie czyszcząc zamrażalkę z lodów śmietankowych i po tabletkach i po lodach..nawet dzieci jej nie straszne!
Sijulejterewrybady
niedziela, 2 czerwca 2013
Koneser
-Tak?-podniosła brwi PG-podoba Ci się?
-Niebdzitka - odpowiedział Ów, a PG zamilkła.
sobota, 1 czerwca 2013
Przedsesyjnie
-Pani w jakiej sprawie?-spytała PG
-Przyszłam panią zaliczyć-odpowiedziała Pani Studentka
-Nie zaliczy pani. Po pierwsze jestem hetero po drugie mam męża.
Bo z czasem prostolinijność staje się linią obrony.
niedziela, 19 maja 2013
Marzenie życia.
-Bardzo bym chciał taki długoopis - powiedział natchnionym głosem Junior, trzymając na wysokości oczu błyszczące badziewie, w którym coś pływało i coś świeciło.- Bardzo...
Dziadek Gaduła prychnął radośnie: - a cóż to za wynalazek?!
-Długopis...-wyjaśnił Junior-świecący i z wodą TAKĄ SPECJALNĄ
-Daaaaj spokój- machnął ręką PM
-Ale tatooooo, ja muszę!
-Nie musisz, nie będziemy kupowali wszędzie dziadost...
-Tatoooo-przerwał Junior bliski łez-ale ja całe życie o takim marzyłem! TO BYŁO MARZENIE MOJEGO ŻYCIA.
Dziadek i PM radośnie rechocząc pokłusowali w stronę wyjścia pozostawiając Juniora z niespełnionym marzeniem życia...
sobota, 18 maja 2013
Operacja o(n)gon
I wtedy PG przydał się doktorat.
Nie bardziej wprawdzie niż igła z nitką, ale zawsze Stroskana Rodzina chętniej oddaje zdrowie ogona swojego bliskiego w ręce doktora niż felczera. Zatem trzeba było Stroskaną Rodzinę uspokoić, oderwać od pacjenta , ogarniać, gdy rzucała się na igłę podczas zabiegu wołając rozpaczliwie "kochmmmm misia!"...a potem powiedzieć "zabieg się udał, stracił trochę trocin, ale ogon jest stabilny".
W oczach El Niño na tą wiadomość rozbłysły iskierki radości, porwał rekonwalescenta i nie zważając na konieczność opiekowania się nim wrzucił misia do jeździka i pojechali w stronę kuchni...
niedziela, 12 maja 2013
Odświętnie
.... powiedział Junior po swojej Pierwszej Komunii Świętej.
sobota, 11 maja 2013
El Niño znaczy Dzieciątko.
Dwie zmarszczone brewki, dwoje niebieskich oczu patrzy z siłą wojownika. Dwie tupiące nóżki, dwie rączki które sięgają po wszystko, co zaciekawi. Drugie dziecko, drugi raz przepełnia ciepłem, drugie urodziny...
Pragnęłabym, Syneczku, żebyś zawsze był szczęśliwy, z wszystkich sił, z całym swoim uporem, żebyś niósł z sobą tyle radości ile mi dajesz i śmiał się zawsze tak głośno i tubalnie jak śmiejesz się teraz. Bądź zdrowy, dobry i szczęśliwy.
Kocham Cię
Mama
środa, 8 maja 2013
Blog zarósł krzaczorami...
...tu pokrzywa tam mleczyk. Powyżej wzlata motylek.
Maj to uczelnianie miesiąc konferencji, sympozjów, debat, oraz kongresów. Miesiąc biegania i pierwszych kolokwiów. Maj to miesiąc matur..
PG maturę miała ..19 lat temu! Boszszszsz...zasyczała metryka PG, gdy ta siedziała w samochodzie tępo wpatrując się w odbywającą się przed maską paradę maturzystów. Ogromną większość stanowiły dziewczęta..hmmm...zamyśliła się PG "dzie-wczę-ta" rozciągnęła i złożyła wyraz w swojej głowie. Dziewczęta miały niebotyczne makijaże, przewysokie szpilki, czarną bieliznę pod jasnymi koszulami...mimochodem przypomniało się PG jak jadąc niedawno przez obce miasto przeczytała na budynku "technikum pornograficzne" zamiast "poligraficzne"..acz w jej miejscu zamieszkania nie ma ani jednego ani drugiego typu placówki...
Wróciła PG do czasów jej matury, do spódniczki przed kolanko i białej bluzki.
Zwłaszcza do spódniczki, które kończyła się tuż przed kolanem, a tuż przed nią kończyły się ściągi. Na ściągach była i Monachomachia i ciut Trenów i odrobinę Krótkiej rozprawy...Przydały się bardzo, bo gdy PG pisała o tym, jak "śmiech bywa orężem w czasie troski..." sypała cytatami jak z rękawa . ..z maturalnej spódnicy.. i wyszło dobrze..bardzo dobrze nawet...
Tylko...
Gdy PG zwróciła się do Pani Gołąb ( z szanownej komisji nadzorującej egzamin), z prośbą o pozwolenie na wyjście, Szanowna Komisjująca powiedziała z życzliwym uśmiechem "idź, idź, niech Cie nie widzę" i dopiero w owej toalecie PG dostrzegła jak gustowne ma nakolanniki...całe w maczek...Mistrz Krasicki zarechotał radośnie, na Gadułowej maturze pisząc:
"Satyra prawdę mówi, względów się wyrzeka: Wielbi urząd, czci króla, lecz sądzi człowieka"
Ech..matura..za Krasickiego to było...
niedziela, 14 kwietnia 2013
PajoMk
Cierpiąca na arachnofobię PG przedłożyła synowi, że pająk jest "be", okropny i obrzydliwy. I najlepiej trzymać się najdalej od pająków.
-Pajomk- powiedział po kwadransie El Nino-obzidliwy pajomk!
I wyciągnął wprost pod nos PG rączkę, a spomiędzy palca wskazującego i kciuka coś nerwowo poruszało dużą ilością nóg.
piątek, 12 kwietnia 2013
Rozmowy w...kuchni
-Mamo!-wykrzyknął zaaferowany-tam jest taki pan, który spał z inną panią! Z inną niż jego dziewczyna!
PG co rusz uświadamia sobie, jak bardzo nie jest świadoma tego, czego jest świadom Junior, uczestnictwo w licznych konferencjach naukowych nauczyło ją jednak pewnej przydatnej umiejętności to jest robienia nasyconego zrozumieniem i prawie mądrego "Ahaaaa", które ma symulować to, że rzekomo objęła swoim intelektem wypowiedź współrozmówcy.
Zrobiła zatem Ahaaaa, a Junior kontynuował:
-wiesz spał z nie swoją dziewczyną, W JEDNYM ŁÓŻKU...oczy Juniora były wielkie i błyszczące- całe szczęście, że to nie była żona, BO TO BY BYŁO CUDZOŁÓSTWO!
No....całe szczęście.
czwartek, 4 kwietnia 2013
Powtarzanki
wtorek, 2 kwietnia 2013
Czym skorupka za młodu
Zaśpiewał pierwszy raz w życiu, a melodia wydała się znajoma.
"Nowu góly dymimom.. je deśćććć." nowatorsko zinterpretował El Nino twórczość Domu o Zielonych.
http://youtu.be/Ug8fJRMbjs8
środa, 27 marca 2013
O wiośnie której nie ma
poniedziałek, 25 marca 2013
-Krócej-odpowiedzieli Oni-bo jest mecz reprezentacji.
-No to wiadomo jaki wynik, po cóż oglądać? Oczy psuć?
PG zgromił wzrok pełen świętego oburzenia, TAK NIE WOLNO mówili, PRAWDZIWY KIBIC szeptali...
-E tam-odpowiedziała PG
Kolejne zajęcia mieli po dwóch dniach, PG przybiegła nań z teczką pełną materiałów i uśmiechem przebiegłym na pyszczysku.
-Oglądałam mecz, Panowie!-zakrzyknęła-właściwie kilka pierwszych minut, ale wystarczyło..
Zapadła ciężka, smutna cisza...
-Ale pierwszą minutę-dodał ktoś z tyłu-mieli dobrą...
wtorek, 19 marca 2013
Kotokrólik
-Kotek..-podsumował po chwili- taaa....kotek.
Uznajmy, że taki mutancik..ale jednak kotek.
niedziela, 10 marca 2013
piątek, 8 marca 2013
Życzeniowo
Dziś PG zebrała bukiecik życzeń..wszelakich..a dziś jeszcze jedno święto..zatem aby nie zapomnieć i utrzymać się w konwencji...
Życzymy Ci, Dr Jot, z okazji urodzin, wszystkiego najlepszego i...
tu, PG cytuje "żeby cycki nie opadły" (bo w dniu dzisiejszym się tak życzy)!
poniedziałek, 4 marca 2013
Nie-politycznie i nie-logicznie
PG poczuła się niepoprawna z powodu swojej heteroseksualności..ale jako mniejszość już myśli czego by tu się mogła podomagać?
czwartek, 21 lutego 2013
O konwenansach
-Nie ma, niestety-odpowiedziała zgodnie z prawdą PG
-A mogłaby pani dać mi jej numer?
PG podniosła brew a potem wzrok:
-Ja nie jestem upoważniona do podawania Państwu prywatnego numeru Pani Doktor.
-A mogłaby-zaczęła Głowa - pani zadzwonić z mojego telefonu, a potem skasować numer?
PG odjęło mowę, ale zachowała ją rAnna: -Niestety Proszę Pani, zostaje jeszcze kwestia numeru, który zostawiłby ślad na bilingu.
Głowa opuściła pokój.
PG ma wrażenie, że z roku na rok jej kontakty ze studentami mają być w opinii tych ostatnich bliższe i zażyłe. Schronisko w polskich Tatrach, stoi PG gotowa do wyjścia, czapka naciągnięta na okulary, szalik gubi resztę twarzy, rękawice, pianki, stuptuty. Ledwo, ledwo domyślić się można, że gdzieś tam w głębi szarawarów kryje się ciało PG.
I wtem..dzwoni telefon, który trzeba wydłubać z którejś kieszeni.
-Dzień dobry, ja jestem studentką drugiego roku i chciałabym,żeby mi pani pomogła.
-Dzień dobry, muszę panią przeprosić, ale w tej chwili to jest niemożliwe.
-Ale mi chodzi o to, że ja nie mogę się dodzwonić do opiekuna praktyk, a nie chodziłam na praktyki i..
-Proszę pani, ja w tej chwili nie mogę..
-i sobie chciałam sama załatwić, ale teraz nie wiem, czy umowa..
-Jestem zmuszona panią pożegnać, nie mogę w tej chwili rozmawiać.
-Ale ja chciałam się dowiedzieć, czy podpisanie umowy teraz to nie będzie ODROBINĘ za późno?
/doprawdy umowy podpisywane były w październiku, a mamy luty, a skądże?!/
Po odłożeniu telefonu PG doszła do wniosku, który podzieliła Aspi: swego czasu, gdy studiowały dzwonienie do nauczyciela było rzadkie jak wyczucie chwili u pani dzwoniącej.
poniedziałek, 11 lutego 2013
Wirtualne dobro
Pierwsze próby zalogowania się nie przyniosły oczekiwanego efektu, PG natomiast miała okazję często i gęsto przeczytać komunikat o nieoczekiwanych problemach technicznych. "Nieoczekiwanych" pfffffffffff za 8 razem to się już niczego innego od życia nie oczekuje a logowanie się jest czynnością li tylko kompulsywną.
W weekend okazało się, ze w wirtualnym dziekanacie wirtualne panie piją wirtualną kawę i jest zamknięte. Znaczy tłuc się wolno, dostać się nijak nie można.
A potem nastąpił poniedziałek, w którym to dniu PG próbowała wprowadzić swój dorobek w wymaganą zakładkę i najpierw zwątpiła w siebie, potem w zakładkę, a na końcu zmęczony umysł zaczął PG podpowiadać różnego rodzaju formy rekompensaty informatykom, którzy zgotowali taki a nie inny los ludziom. Była w owych wizjach gorąca smoła i konie, które rozciągają zwłoki po stepie, był miód i pszczoły...Może PG nie nadąża za systemem, ale potrafi myśleć bardzo kreatywnie. Bardzo.**
*Każdy termin zrobienia czegokolwiek (nawet ustalony z wczoraj na dziś) jest nieodwołalny lub/i nieprzekraczalny.
**..co jednakowoż nie przekłada się na dorobek naukowy, o którym autorka nie potrafi barwnie opowiadać i którego nijak w tabelki zmieścić nie umiała.
Sijulejter pażałsta...sesja...straszny to czas...
wtorek, 29 stycznia 2013
prokreacja
KochM - głowa EN opada wreszcie na matczyne ramie i PG nie wie, czy to zachwyt nad opadem czy rzeczywiste wyznanie uczuciowości wyższej.
Junior przyniósł pracę domową, w której był zadaniowany w zakresie malowania drzewa genealogicznego.
-Popatrz-uśmiechnął się przebiegle przy okienkach pt"rodzeństwo" są jeszcze trzy wolne okienka, mógłbym jeszcze mieć rodzeństwo..
-Z tatą gadaj-przerzuciła odpowiedzialność PG
-Ale dziewczynkę to byś mogła urodzić SAMA!- poirytował się pierworodny
Nie wiem doprawdy jak działa Juniorowa logika, ale myślę,że położnicy, ginekolodzy ba...genetycy się chowają.
niedziela, 27 stycznia 2013
spod śniegu pisane
Taaaaak, zimę mamy piękną, psy brodzą w śniegu po psie kolana, dzieci z początku nastawione entuzjastycznie wracając ze spaceru po lesie mają czerwone policzki i łzy w oczach (i napotykają na ostry opór matki "będziecie się harrrrrrrrrrtować! This is a Spartaaaaa!"), a w domu państwa G wypija się aktualnie hektolitry kawy.
Wena śpi z susłami i chudnie przeokrutnie.
niedziela, 20 stycznia 2013
Podczas chrztu...
jedna nawa zgasła.
Zrobiło się nastrojowo, Jezusek zdawał się pochrapywać zadowolony.
piątek, 18 stycznia 2013
Znamiona rodowe
A bo i, Drodzy Moi , takowej pewności nie ma. Kiedy Junior przyniósł ze szkoły listę modlitw do nauczenia, a na liście czterdzieści (i cztery) pozycje PG uległa niejakiemu zdziwieniu. Od tej pory Junior uczy się z różnym skutkiem acz niezmiennym zamiłowaniem (wyczuwa się sarkazm na sali?) kolejnych "punktów z kartki" i przynosi kolejne 6 za to, czego nauczyć się zdoła. Ale samo zaliczenie zadanego o sukcesie nie decyduje (co potwierdza praktyka z miejsca zatrudnienia PG), i kolejne , mnożące się warunki mogą stanąć na drodze do przyjęcia Sakramentu.
-Jak nas przyciśnie to może trzeba będzie wyznanie zmienić-zastanowiła się przez telefon PG, choć, rzecz jasna taka opcja na poważnie nie wchodzi w grę. (Jakoś rodzice nie wierzą w to, że syn pierworodny nauczyłby się np Koranu tudzież Talmudu na zaliczenie.) Nie będzie się PG rozwodzić pisemnie (bo nie wypada, nes pas?) ale można by napisać osobnego posta na temat barwnej postaci pani katechetki, która boi się PM, PG, dzieci oraz kontaktu wzrokowego.
Co do dziecka numero deux to jest ono wypisz wymaluj jako PG. Ma jej mimikę i większość zachowań (a)społecznych. Przy czym przywiązane jest mocno do tradycji.
PG raz jedyny w życiu dostała solidne lanie od swojego taty, gdy w ferworze walki, przyciśnięta do podłoża przez swego brata poradziła sobie z tą fatalną sytuacją gryząc owego w plecy, aż się mu siekacze na łopatce odbiły.
I aż jej łzy wzruszenia w oczach stanęły, gdy z identycznym śladem na łopatce przybiegł Junior wskazując winnego w postaci młodszego brata.
piątek, 4 stycznia 2013
Na ten 2013
Skoro przeżyliśmy 21 grudnia znakiem tego Sylwester nie był już wyzwaniem. Zaraz szybciutko potem PG udała się do pracy.
Na ćwiczeniach charakterystyczna studentka zbudowała zasieki z bardzo puchatej torby.
-Pani Olgo, proszę zabrać ze stołu ...zwierzaka..-zwróciła się PG do Pani Olgi
-Wie pani ile dla mojej torebki zginęło niewinnych POLIESTRÓW?- odpowiedziała Olga.
Oby ten rok był dobry, ciepły i mięciutki jak te poliestry.