czwartek, 31 grudnia 2015

Na zimno

-Mam psieciucie-powiedział El Nino-mam psieciucie...

-Mam psieciucie-powtórzył po pół godzinie nerwowo, psieciucie mam! Mamuciu! Mam psieciucie!

 

-To nie przeczucie-powiedziała matka-to rajtuzki.

wtorek, 22 grudnia 2015

Ponieważ w niedzielę odbył się armagedon w centrum handlowym...

..a PG była niejako oniemiałym obserwatorem naszła ją refleksja...czy nie powinno być po przedświątecznych weekendach tak jak jest po "Akcji znicz"?

W formie sprawozdania...tak  mniej więcej: "Szanowni Państwo oto bilans wczorajszego weekendu w galerii handlowej: 15 zabitych, 30 rannych w tym 15 poważnie, trzy osoby zadeptane przy kasie, cztery nieprzytomne odwiezione do szpitala po potyczce przy kasach. Na czwartym poziomie parkingu miała miejsce regularna walka o miejsce do parkowania w skutek czego uszkodzono kilka pojazdów i facjat."

Tak jest...również robimy zakupy w galeriach...w godzinach wczesnoporannych, absolutnie nie w weekendy :)

poniedziałek, 21 grudnia 2015

21.12

"Przyszłość jest zawsze trochę chwiejna. Dowolny drobiazg, jak upadek płatka śniegu albo upuszczenie niewłaściwego rodzaju łyżeczki, może pchnąć przyszłość na całkiem inną ścieżkę.
Albo nie."

Tyle T.P. tymczasem...P.G. miało nie być,najpierw lekarze nie przewidywali już lokatorów w brzuchu Gadułowej Mamci, potem proponowali wyproszenie zagrażającej ciąży (doprawdy! jakby PG miała komukolwiek zagrażać!), a w końcu odebrali dziecię  w innym szpitalu niż ten, w którym miało sie urodzić.

PG miała iść w innym kierunku zawodowym niż początkowo zakłądała, dostała się na studia i zaraz chciała zrezygnować, bo nic jej się tam nie podobało, czuła sie sama i zagubiona, ale...postanowiła dac studiom szansę ;) i ..została. Gdyby sobie poszła nie poznałaby koleżAnki a potem PM i pewnie miejsce zamieszkania byłoby całkiem inne.

PG miała kiedyś nie iść na badania, ale poszła i ..może dzięki temu dzisiaj żyje.

Itd itd...

Więc czego sobie życzyć? Dobrych wyborów, upadku właściwej łyżeczki czy płatka śniegu i tego, żeby Szef u Góry miał w opiece. I żeby było dobrze...

 

A Wszystkim, którzy pamiętali ..dziękuję.

niedziela, 20 grudnia 2015

Koniec kolejnej dziesiątki ...

W systemie dziesiątek, jednostek, numerycznym właśnie coś zamykamy/otwieramy.

W pracy RAnna pyta :

-To ile jeszcze?dzień?dwa?trzy?

-Ja jestem jeszcze przed 40 a Ty już przed 50! odszczekuje PG.

W życiu właśnie pochylamy się nad ...płcią Yody.

-Czy Yoda jest chłopakiem czy dziewczyną?-zapytał EN

-Chłopakiem-odpowiedział Junior

PM poruszył brwiami.

-Ja myślę, że dziewczyną -odpowiedziałą PG-imię mu się kończy na "a" jak Ania, Monika, Ewa...poza tym nikt Yodzie pod sukienkę nie zaglądał, więc nie można tego wykluczyć.Yoda na pewno jest dziewczyną.

 

Zatem, pouprawiajmy prywatę i zwróćmy się do PrzyjaciElki, z którą to jutro PG obchodzi urodziny. Nie przejmujmy się upływem czasu. Nie otwierajmy pochopnie butelek. Zostawmy martwienie się na za czterdzieści kolejnych lat. Bądźmy jak Yoda! (tzn nie tyle "ładne" co mądre)  :lol:

Zatem jak Yoda powiem na koniec "jeśli szczęście chcesz odnaleźć...wyluzować musisz".

sobota, 19 grudnia 2015

Wstydliwe sprawy

Spędziłąm kiedyś kilka minut za katedrą w jakiejś lekko nadętej instytucji mówiąc o tym i owym i co najdziwniejsze z całej tej mojej palaniny, występujący kilka chwil potem Pan Profesor wyciągnął jedno zdanie i do niego wrócił "ludzie wstydzą się wiary". Poczułam się doceniona :)

Rozbłyszczane, rozkrzyczane kolorami kokard wystawy, pluszowe misie, anioły sprzedające opłatki już którąś godzinę z rzędu, tłum przelewa się w kierunku parkingu, w hałasie melodii o wesołych świętach zimny głos mówi  "właściciel samochodu o numerach rejestracyjnych..". Biegnę, drepczę, wrzucam do koszyka migdały i rodzynki i jeszcze papier kolorowy na poniedziałek na plastykę. Daję się ponieść fali ludzi, muzyki porzetykanej komunikatami, po których każdy kierowca zastyga na moment jak ważka.



wtem

nagle

na dwa dni wyjeżdżam w Tatry. Nie, nie sama, w towarzystwie El Nino, żeby, jak mówi mój towarzysz "odpociąć". Pada deszcz, droga się trochę dłuży, EN pyta co 5 minut "czy to już Tatry?", "czy już?", "Już?" Lądujemy na miejscu w pochmurny dzień, lekko zmęczeni, nieco senni...Aby nazajutrz wjechać na Kasprowy, wprost w niezwykłą mieszankę światła, śniegu i błękitu nieba. Jak wprost w ramiona Pana Boga.

Wracając zatem do spraw wstydliwych..nie da się udać tak całkiem dobrze, że Go nie ma.

Zabawny byłby człowiek, który stojąc przed samym Panem Bogiem i patrząc w Jego roześmiane oczy, powiedziałby Mu Prachettowskim "Przepraszam cię bardzo, ale nie jestem przyzwyczajony do transcendencji."

 

SONY DSC

 

wtorek, 1 grudnia 2015

1 grudzień

Wietrzny, nieco deszczowy, z leciutkim bólem głowy, z roześmianymi dziećmi.

Chwile, pachnące cynamonem chwile radości jak iskierki światła płynące między nami.

Zamknij oczy, zaciśnij powieki, "zrób zdjęcie", zapamiętaj.

:)