środa, 29 lutego 2012

UK

Ludzie tłoczyli się wściekle, jakby pojazd miał opuścić miejsce bez nich. Bilety były zapłacone, miejsca pewne, ludzie tłoczyli się jeszcze bardziej.
-Czy nie ma jakiegoś sposobu, żeby oni zrobili to szybko i sprawnie, żeby jakoś zdyscyplinować pasażerów?-spytała RAnna
-Jest-odpowiedziała PG-krzyknij "Ludzie, wszyscy zginiemy!"

Pierwsze wrażenie z pobytu w UK jest następujące:
wszyscy tu jadą "na czołówkę".
Wjazd na rondo jest doświadczeniem niemal metafizycznym.

Najbardziej znane miejsca działały na Juniora nieco odmiennie niż przewidują przewodniki.
Pod Big Benem najfajniejsze były czipsy.
W Muzeum Historii naturalnej-dinozaury z plastiku.
Muzeum techniki zachwyciło..grami.
Zaś British Museum było fajne z powodu mufinek.

Cały pobyt Junior był pod wrażeniem



...psa gospodarzy.

piątek, 17 lutego 2012

Poważniej

Ostatnio czytam blogi rozliczne, w których opisuje się "macierzyństwo bez lukru", w których narzeka się dużo, mówi wiele o tym, że rola kobiety to cierpienie, a bycie dzieckiem to pasożytnictwo, w których mowa i o dziedzictwie Matek-Polek, które ciąży nam-kobietom bardzo, ale które czujemy się zmuszone nosić, bo...no właśnie "bo tak trzeba".
I obrazek z początku roku, gdy eS, który rodziny z oczywistych względów nie posiada mówi do mnie:
-Miałem do Ciebie żal,że zostawiasz trzymiesięczne dziecko i jedziesz w Dolomity, dopiero potem załapałem, że Ty tak ładujesz baterie.

Powiem na to wszystko "pffff", uśmiechnę się, wzruszę ramionami i powiem "pffffff", ani mnie to dotknie ani oburzy. Mój wybór.
Czasem jest mi ciężko, czasem nawet zazdroszczę wolnego czasu i tego, że można np pobyć w SPA zamiast myć po raz milionowy kafelki w kuchni. Czasem ogarnia mnie złość, gdy nikt nie zauważa tego, co robię w domu ale narzekać tu nie zamierzam. Śpieszę wyjaśnić dlaczego?
Nie odbieram bycia mamą jako misji i cierpienia, nie widzę w tym rezygnacji z siebie.
Traktuję je jako część życia.
I część siebie.
Tą część dodajmy, którą lubię.
Nie uważam, że to praca ponad moje siły, nie mam mamy, opiekunki, siostry, mam pomoc w PM.
Zwiedzając oddział OH widziałam Wyższą Szkołę Rodzicielstwa i marudzenie dziecka w nocy to przy tym pryszcz.
Nie czuję się w obowiązku być Matką Polką, czuję się..sobą.
Nie chcę tego stracić, bo szczęśliwe są dzieci szczęśliwych rodziców.
A na koniec, też znalezione i też o rodzicielstwie.

Twoje dzieci nie są twoimi dziećmi;
przychodzą dzięki tobie, ale nie są twoje,
I choć są przy tobie,
nie należą do ciebie.
Możesz dać mieszkanie ich ciałom,
lecz nie ich duszom, gdyż ich dusze przebywają w domu przyszłości, którego ty nie możesz odwiedzić,
nawet w marzeniach.
Nie próbuj ich uczynić podobnymi do siebie,
ich życie nie cofa się,
ani też nie trwa przy dniu wczorajszym.
Ty jesteś łukiem,
który wypuszcza żywe strzały:
twoje dzieci;
Najwyższy Strzelec widzi cel
w drodze do nieskończoności.
On napina ciebie swoją mocą,
aby strzały mogły lecieć długo i szybko.


                                           Kahil Gibron


poniedziałek, 6 lutego 2012

Rozmowy pedagogiczne

Przy wycieraniu sztućców / porządkowaniu kuchni PG rozmawia z Juniorem na temat jego nie zawsze doskonałego zachowania.
Junior podsumowuje:
-No czasem mam wyrzuty sumienia...
PG podnosi brwi zdziwione tym, że syn jej pierworodny w tych kategoriach..gdy słyszy cd
-A czasem to nawet sumienie mam.

sobota, 4 lutego 2012

Wyciągamy karteczki

Nie wiedzieć dlaczego studenci mają przekonanie, że prowadzący kochają kolokwia, być może są i tacy, którzy mają wizję wykładowcy z lubością tarzającego się w kolokwiach i śmiejących się upiornym śmiechem, który rozchodzi się po gotyckich sklepieniach korytarzy uczelni (wybudowanej Anno Domini np 2000).
Historia zna i nauczycieli, którzy kolokwiów nie znoszą. Bo i w czym się tu lubować? Dziesiątki kartek zapisanych nierzadko pismem klinowym, o nierzadko wątpliwej treści. Strategie wodolejstwa, nabudowywania wątków pobocznych, pisania o tym, jak ważny jest problem ujęty w pytaniu, jak istotny i jak kluczowy i w zasadzie "żyć bez niego nie potrafię ale opowiedzieć o nim również".
PG nie należy ani do jednej ani do drugiej kategorii.
Kolokwia są jej zupełnie obojętne.
Zajęcia jak zajęcia, choć ciekawe zjawisko jeśli chodzi o wielość form komunikacji pozawerbalnej.
Kontrola kolan, kartka pod dłonią, kartka pod udem, kartka w dłoni, kartka w zeszycie na stole, kartka w torebce obok stolika. Czasem PG robi zdjęcia a na wpis przynosi prezentację z muzyką relaksacyjną, obrazującą ludzką kreatywność na kolokwium.
Studenci nie tracą rezonu.

-Na piątym roku wypada to robić dyskretniej-PG uśmiechnęła się do Pani Studentki.
-Ja?-spytała Owa-co ja robię?
-Nie wiem. Manipuluje Pani pod stołem, a potem jest taka...zadowolona.
-Bo ja.....


-Bo Agata body pod stołem zapina-
dorzucił Pan Student z pierwszej ławki.

czwartek, 2 lutego 2012

7,5

Junior chodzi po pokoju i śpiewa na całe gardło z nostalgią:


"Nie ma nikt!
tylu zmarnowanych lat"