piątek, 30 grudnia 2011

Żeby nie było,że PG nie posiada hobby...

Rozmowy z Olgą wprawiają PG w zakłopotanie.
-Jak to nie masz hobby?-zapytała O.-ty MASZ hobby!
PG poczuła się w obowiązku mieć hobby.
Przeszukała zatem zakamarki pamięci w poszukiwaniu czegoś, co by się nadawało na hobby.
Ostatnio najczęściej pierze, ale to jej nijak nie pasuje do Pi-a-Ru, równie często chodzi do pracy-ale nie chciałaby tu tworzyć fałszywego wrażenia,że robi karierę czy coś, osobliwym zamiłowaniem mogłoby być jedzenie, ale to zostawmy fachowcom w dalekiej hAmeryce..
Padło na góry. Jednakowoż PG nie wie, co przytoczyć w tym miejscu.
Na wszelki wypadek uprasza się czytających o zażycie środków uspokajających a kobiety w ciąży i ludzi słabych nerwów o wyłączenie komputerów i poczekanie w ciemnym kątku aż się strona zdezaktualizuje.(Można się gibać w te i z powrotem).
Zatem nie potrafi PG powiedzieć dlaczego te góry. Chyba dlatego, że jest to miejsce, w którym czuje się jak w domu. Nie szuka adrenaliny, czuje się tam jak u siebie ot wszystko. Ma dla gór szacunek ale też sympatię. I ot właśnie zobaczmy oczami wyobraźni PG którą w górach wysokich coś tknęło, aby udać się na krótką (bo pierwszą w życiu ferratę). W tym miejscu dobra rada dla Szanownych-krótka nie znaczy łatwa, bo może być np krótka w pionie.
Mamy sierpień, bieżącego roku, samo południe. Wjeżdżamy kolejką wiodącą nad malowniczym piargiem, na malowniczą górę, w dole widzimy malownicze chmury i malownicze ściany po bokach i ..śnieg widzimy. A że widzimy go w sierpniu jesteśmy nieco zdziwieni ze śniegiem tym niespodziewanym spotkaniem.
Ferrata Marino Bianchi. PG pnie się po ścianie, och jak uroczo. Słońce świeci zachęcająco do porzucenia myśli o ucieczce. Buty jakże specjalistyczne, firmowe i wysokogórskie nadają się do postawienia w przedpokoju na postumencie z napisem "się nie nadają".
-Nie dam rady-przemawia zdrowy rozsadek ustami PG.
-Dasz-odpowiada MistrzAlpinistykiTeoretycznej, który jeszcze pół godziny temu nie wiedział jak się uprząż zakłada. Pnie się zatem PG po ścianie uroczo obsypanej białym puchem w ten sierpniowy dzień i używa słów ogólnie uznanych za obelżywe, z częstym wskazaniem na panią co to na nazwisko ma "Nędza". I gdzieś w połowie drogi doznaje iluminacji o tym, że cholerny śnieg nie stopnieje wraz z coraz mocniej świecącym słońcem, bo słońce przebywa aktualnie po niewłaściwej stronie ściany. Nic nie jest w górach tak pociągające jak przepaście, nes pas?
Porzuca PG myśl o tym, jak uroczo byłoby lecieć w którąś. Buty ślizgają się, ślizga się PG, palce wbijają się to w skałę to zaczepiają się o linę. Przy którymś tam zjeździe zastanawia się PG czy już zdarła skórę z nóg czy to tylko wrażenie (potem okaże się, że owszem, nie wrażenie), mija PG innych chętnych na śnieg w sierpniu, jedni idą z uśmiechem inni płaczą i ni chcą iść. Szczęśliwie PG nie zna ich języka, choć czasem wydaje się jej, że uniwersalny język ciała mówi "wszyscy zginiemy". I nagle PG przypomina sobie małych ludzi, których zostawiła w domu i postanawia do nich wrócić. Jakiś tam śnieg jej nie podskoczy.
 haha 
 



wtorek, 27 grudnia 2011

"Makutra będzie nam do jutra tarła mak"

Państwo G z dzieciarnią spędzili Święta niczym trzej (czterej) królowie, z tym, że stajenka była to tu to tam. Zwiedzili rodzinne strony PG, spędzili wigilię u Dziadka Gaduły, Junior wybierał się z dziadkiem na pasterkę, ale budzony o 23 poinformował warknięciem, że na żadną "pasterę " nie pójdzie. Potem państwo G. zwiedzili największą w kraju ruchomą szopkę, tu cytat z Juniora "Mamo, dlaczego, to się nie rusza?". Rzeczywiście szopka była mało ruchawa. Może to skutek śląskiego jedzenia, może ogólnej aurą wywołanej senności. Potem zwiedzili Jastrzębie prawiezdrojowe, gdzie dom wypełniony był śmiechem dorosłych i rozrabianiem dzieci. W tym miejscu PG uznała, że za posiadanie w jednym lokalu sześciorga dzieci państwo powinno płacić szkodliwe. Przekrój wiekowy obejmował od siedmiu miesięcy do dziewięciu lat, natężenie dźwięku przekraczało dopuszczalne normy o połowę..przynajmniej o połowę. EL Nino wrąbał sernik, informacja o czym pewnie spowodowałaby nagły zgon każdego szanującego się pediatry. Następnym punktem na mapie kolędowania było odwiedzenie Aspi, "na kawę". Jednakowoż Aspi się przyczaiła i zaatakowała z ukrycia jak kobra śląskim obiadem (pieczone kaczusie i schab palce lizać i do tego kapusta-marzenie).
Wracali drzemiąc, rozgrzani blaskiem świec i pysznym jedzeniem. Kołysali się leciuchno, a ich systemy trawienne leniwie odpoczywły się w rytmie toczących się po mokrym asfalcie kół.
Teraz Państwo G. trawią.

sobota, 17 grudnia 2011

Hał...arju

Z najlepszych komplementów ostatniego roku.PrzyjaciElka:
-Jestem z Ciebie dumna z powodu doktoratu. Dlatego,że magistrów to jak psów, a doktorów...
-Też jak psów-dokończyła PG
PE:
-No nie... no może jak psów dingo.

piątek, 16 grudnia 2011

Zagadkowo

-Mamo-Juniorek podniósł na PG oczy wielkie jak spodki-CO TO JEST?!
-To jest dyskietka-odpowiedziała-nie martw się, ja w Twoim wieku też nie wiedziałam co to jest.

czwartek, 15 grudnia 2011

Finansowo

Niektóre pieniądze które trafiają w ręce Juniora spadają do zielonej świnki, inne do portfelika w czaszki. To, które gdzie kończą jest raczej kwestią przypadku, niż zaplanowanego działania, choć Junior zamierza być bogaty, jak niedawno zeznał.
Tymczasem w sklepie spożywczym Junior zdecydował się dokonać samodzielnego zakupu w celu popieszczenia kubków smakowych. W tym celu gdzieś zaginął..
PG rozejrzała się w prawo i w lewo. Juniora nigdzie nie było.
Zajrzała za pierwszy regał...nic.
Za drugim dostrzegła sylwetkę swego dziecka, które wpatrywało się w otwartą dłoń.
-Junior!
Cisza
-Junnnnior!
Ani drgnął.
PG podeszła bliżej. Junior pochylał się nad monetami leżącymi na jego dłoni jak Rada Polityki Pieniężnej nad budżetem na przyszły rok.
Zauważył wreszcie matkę rodzicielkę.
-10 złotych-powiedział poważnie-dużo czipsów wyjdzie...Fajnie-uśmiechnął się z satysfakcją, podążył w kierunku półki z czipsami i zgarnął paczkę.
I dobrze, że jedną.

Bo istnieje delikatna różnica między 10 złotymi a złotówką.


środa, 14 grudnia 2011

Bo natura pustki nie znosi.

I kiedy Junior wrócił ze szpitala El Niño złapał zapalenie oskrzeli.

Tak....żeby się nie nudziło.

wtorek, 13 grudnia 2011

Zamiast pomników

W 30 rocznicę wszędzie pełno refleksji, wywiadów i dokumentów.
Myjąc zęby PG słyszy wywiady w telewizji : Czy o taką Polskę walczyliście?-pyta pan pana niegdyś internowanego. -Eeeee- odpowiada ów.
Jasne walczyli o to, żeby im zakłady rozwiązali i żeby w kraju był wysoki poziom bezrobocia...
 Ale to jeszcze nic...Oto słyszy PG jak jeden pan redaktor pyta drugiego pana redaktora jak on pamięta stan wojenny. Sęk w tym, że obaj panowie są w wieku co najwyżej PG, zatem PG wie, co mogą owi panowie pamiętać. Nic to pan rozmówca ku zdziwieniu PG odpowiada -OCZYWIŚCIE, ten nastrój, ten klimat, to ogólne poczucie zagrożenia...
Jasne..pomnik Małego Powstańca.
30 lat temu PG miała sześć lat.
Ze stanu wojennego pamięta głównie , że mamcia mówiła, żeby nikomu nie mówić co leży w szafce, oraz czołgi, które jechały na hutę Katowice.
Z perspektywy sześciolatki czołgi były ciekawe oraz fajne, bo kto wie, może w środku siedzi Szarik...
lub kos...Janek Kos.
No i pamięta PG kilka wierszyków, bo do wierszyków pamięć ma zadziwiająco dobrą, zatem, skoro już stawiamy pomniki, proszszsz Szanownego Państwa wierszyk, który PG pamięta z zasobów przytaszczonych przez gadułowego tatkę.
ekhm ekhm

"Dobry Jezu, a nasz Panie,
wziąłeś Gierka, wziąłeś Kanię,
wielka byłaby uciecha..
gdybyś zabrał i Wojciecha."

W tym miejscu PG pragnie nadmienić, że nie do końca było jej bliskie znaczenie, natomiast fajnie się rymowało i tyle pamięta ze stanu wojennego.

Choć....jeśli dobrze pogrzebać w zakamarkach pamięci..to by się jeszcze coś znalazło ;)

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Susłowo

Łóżko PG ma silniejsze pole grawitacyjne niż reszta powierzchni życiowej.
-Chciałabym być susłem- zwierzyła się PM z powracającego każdej zimy marzenia-poszłabym spać jesienią, zerwała się na wiosnę i to jeszcze szczuplejsza sporo po zimie...
-Z pracy by cię zwolnini- próbował dorzucić dziegciu do beczki miodu PM
-Jak to?Nieprawda-dodała ziewając PG- a gdzie Komitet Walki o Prawa Susłów, ustawa jakaś, gdzie susłowe feministki....kto w ogóle wymyślił taki ułomny Kodeks Pracy...ech...

sobota, 10 grudnia 2011

od razu tam tytuł

Junior przebywając w szpitalu spotkał panie z fundacji, która organizuje czas dzieciom hospitalizowanym..
-co robiliście?
-a ...takie różne.
-no ale co? rysowaliście, kleili...?
-różne.
-a fajne te panie?
-mhm...można się zakochać.
Oko Juniora błysnęło niecodziennym blaskiem.



sza po ba
Tam drobiazg, że panie są starsze od Juniora jakieś 15 lat minimum.

środa, 7 grudnia 2011

Pierwszy

Pierwszy śnieg spadł wielkimi puchatymi płatkami, które wirowały, ganiały się, tańczyły.
PG stała w oknie trzymając na rękach zachwyconego EN.
Niebieskie ślepka rozglądały się wokół a z uchylonych ust wyrywało się co rusz pełne podziwu westchnienie.
***
Rankiem dzieci ściągają do łóżka, przychodzi też kota.
PG przynosi maleńkie kanapki i coś do picia i dzień zaczyna się w piżamach i wśród wszechobecnego gadania.
Zaczyna się dobrze, nawet jeśli zaraz potem okazuje się, że Junior jest cały usiany kropkami, o których my wiemy, że to wybroczyny i że wróżą niskie płytki krwi.
Nawet jeśli ten sam dzień kończy się nocą w szpitalu i niepokojem, który PG towarzyszy w związku z tym, że Junior miast odłożyć wyłączył telefon.
***
Za nic nie zamieniłabym uczucia, gdy całuję policzki dzieci, gdy śpią.
Ciepłe, wygrzane snem poliki.
I nie potrafię opowiedzieć jak pięknie wtedy pachną.

czwartek, 1 grudnia 2011

Czerwony dywan

Junior przyniósł rolę w Jasełkach. Zażądał wykonania odpowiedniego stroju. PG spodziewała się któregoś z trzech króli, Józefa bądź pastuszka. Tymczasem na kartce z tekstem pani wypisała zgrabnym pismem:
"Junior Gaduła-koń".

Hmmm


W tym miejscu pozdrawia się Doktora Jot, który, jak dziś zeznał był bardzo dumnym i zadowolonym ze swojego debiutu aktorskiego w roli...jagody.
Jak widać i z jagody ludzie wyrośli!