wtorek, 27 grudnia 2011

"Makutra będzie nam do jutra tarła mak"

Państwo G z dzieciarnią spędzili Święta niczym trzej (czterej) królowie, z tym, że stajenka była to tu to tam. Zwiedzili rodzinne strony PG, spędzili wigilię u Dziadka Gaduły, Junior wybierał się z dziadkiem na pasterkę, ale budzony o 23 poinformował warknięciem, że na żadną "pasterę " nie pójdzie. Potem państwo G. zwiedzili największą w kraju ruchomą szopkę, tu cytat z Juniora "Mamo, dlaczego, to się nie rusza?". Rzeczywiście szopka była mało ruchawa. Może to skutek śląskiego jedzenia, może ogólnej aurą wywołanej senności. Potem zwiedzili Jastrzębie prawiezdrojowe, gdzie dom wypełniony był śmiechem dorosłych i rozrabianiem dzieci. W tym miejscu PG uznała, że za posiadanie w jednym lokalu sześciorga dzieci państwo powinno płacić szkodliwe. Przekrój wiekowy obejmował od siedmiu miesięcy do dziewięciu lat, natężenie dźwięku przekraczało dopuszczalne normy o połowę..przynajmniej o połowę. EL Nino wrąbał sernik, informacja o czym pewnie spowodowałaby nagły zgon każdego szanującego się pediatry. Następnym punktem na mapie kolędowania było odwiedzenie Aspi, "na kawę". Jednakowoż Aspi się przyczaiła i zaatakowała z ukrycia jak kobra śląskim obiadem (pieczone kaczusie i schab palce lizać i do tego kapusta-marzenie).
Wracali drzemiąc, rozgrzani blaskiem świec i pysznym jedzeniem. Kołysali się leciuchno, a ich systemy trawienne leniwie odpoczywły się w rytmie toczących się po mokrym asfalcie kół.
Teraz Państwo G. trawią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz