niedziela, 28 grudnia 2014

"soczkarnia"

Na fali rosnących zasobów soków wszelakich w domu państwa G. i bezustannych próśb El Nino o dolewkę, Junior postanowił otworzyć w kuchni własny biznes świadczący usługi dolewania i nazwał ów "Soczkarnią"...usługi świadczył przy okazji gry na komputerze stojącym na kuchennym stole.

Jedynym ale wiernym klientem był EN ...przybiegał co chwilę z prośbą o dolewkę, prośbą usilną, namolną, powtarzającą się co kilka minut.

-Siam siobie naleję! - zaprotestował w końcu, gdy Junior odmówił zrobienia kolejnej dolewki po kolejnej

-Nie możesz-zaprotestował Junior-nie masz pieniędzy!

(wydawało się, że argument ekonomiczny jest miażdżący)

-Ale mam PISTOLET-odpowiedział EN

wtorek, 23 grudnia 2014

:)

Mięcho?
Obecne, upieczone!
Groch z kapustą?
Obecne!
Pasztety?
Sąąąąąąą..
Moczka?
Jest!
Zupa grzybowa?
Obecna.
Piernik, sernik?
Obecne z wypiekami!
Pierogi?
Gotowe!

To...Wesołych Świąt!

niedziela, 21 grudnia 2014

Robi się ciepło na sercu...

...przez telefon odebrany od Doktora Jot i... przez śnieg...PG dostała śnieg na urodziny, gdy temperatura sięgała dziesięciu stopni, gdy synoptycy zapowiadali lato w grudniu spadł rzęsistą zasłoną na podwórko, na ulicę, na krzaki przed tarasem...

-Śnieg pada-zakrzyknęła PG do El Nino, który z utęsknieniem opowiadał o śniegu, przez szereg tygodni, w których synoptycy pletli swoje-popatrz jak pada śnieg!

ElNino podbiegł do okna balkonowego i przyległ z całą mocą mokrych łapek i ulepionej ciastem buzi do szyby..w oczach odmalowała mu się najpierw ciekawość, potem niedowierzanie a na końcu coś jak ..rozczarowanie

-Ale czemu on..pada...-zawiesił głos-takimi..okruszkami? a nie cały?

 

 

PG doprawdy nie umie odpowiedzieć,czemu śnieg nie spada CAŁY natychmiast...ale cieszmy się i z okruszków!:)

piątek, 19 grudnia 2014

Grudniowy

W zapowiedziach reportażu o perypetiach zamożnych Rosjan w UK jedna pani wypowiedziała się w następujący sposób:

"próbowałam kontrolować swoje wydatki...ale po tygodniu poczułam się tym bardzo zmęczona i...przestałam."

Serdecznie współczujemy. I empatycznie rozumiemy rzecz jasna.  Założę się, że każdy czytelnik (?) tego bloga poczuł się kiedyś podobnie zmęczony.