-Czy jest doktor Wu?-spytała Głowa Studentki, która zajrzała do pokoju PG w Szacownej Uczelni
-Nie ma, niestety-odpowiedziała zgodnie z prawdą PG
-A mogłaby pani dać mi jej numer?
PG podniosła brew a potem wzrok:
-Ja nie jestem upoważniona do podawania Państwu prywatnego numeru Pani Doktor.
-A mogłaby-zaczęła Głowa - pani zadzwonić z mojego telefonu, a potem skasować numer?
PG odjęło mowę, ale zachowała ją rAnna: -Niestety Proszę Pani, zostaje jeszcze kwestia numeru, który zostawiłby ślad na bilingu.
Głowa opuściła pokój.
PG ma wrażenie, że z roku na rok jej kontakty ze studentami mają być w opinii tych ostatnich bliższe i zażyłe. Schronisko w polskich Tatrach, stoi PG gotowa do wyjścia, czapka naciągnięta na okulary, szalik gubi resztę twarzy, rękawice, pianki, stuptuty. Ledwo, ledwo domyślić się można, że gdzieś tam w głębi szarawarów kryje się ciało PG.
I wtem..dzwoni telefon, który trzeba wydłubać z którejś kieszeni.
-Dzień dobry, ja jestem studentką drugiego roku i chciałabym,żeby mi pani pomogła.
-Dzień dobry, muszę panią przeprosić, ale w tej chwili to jest niemożliwe.
-Ale mi chodzi o to, że ja nie mogę się dodzwonić do opiekuna praktyk, a nie chodziłam na praktyki i..
-Proszę pani, ja w tej chwili nie mogę..
-i sobie chciałam sama załatwić, ale teraz nie wiem, czy umowa..
-Jestem zmuszona panią pożegnać, nie mogę w tej chwili rozmawiać.
-Ale ja chciałam się dowiedzieć, czy podpisanie umowy teraz to nie będzie ODROBINĘ za późno?
/doprawdy umowy podpisywane były w październiku, a mamy luty, a skądże?!/
Po odłożeniu telefonu PG doszła do wniosku, który podzieliła Aspi: swego czasu, gdy studiowały dzwonienie do nauczyciela było rzadkie jak wyczucie chwili u pani dzwoniącej.
czwartek, 21 lutego 2013
poniedziałek, 11 lutego 2013
Wirtualne dobro
Uczelnia postępując na miarę wieku XXI postanowiła zażądać wirtualnego szacunku, w tym celu na korytarzu wywieszono odpowiedni ogłoszenie i "nieodwołalny termin"* wpisu dorobku/zaliczeń/ocen dla podległych wyrob..pracowników.
Pierwsze próby zalogowania się nie przyniosły oczekiwanego efektu, PG natomiast miała okazję często i gęsto przeczytać komunikat o nieoczekiwanych problemach technicznych. "Nieoczekiwanych" pfffffffffff za 8 razem to się już niczego innego od życia nie oczekuje a logowanie się jest czynnością li tylko kompulsywną.
W weekend okazało się, ze w wirtualnym dziekanacie wirtualne panie piją wirtualną kawę i jest zamknięte. Znaczy tłuc się wolno, dostać się nijak nie można.
A potem nastąpił poniedziałek, w którym to dniu PG próbowała wprowadzić swój dorobek w wymaganą zakładkę i najpierw zwątpiła w siebie, potem w zakładkę, a na końcu zmęczony umysł zaczął PG podpowiadać różnego rodzaju formy rekompensaty informatykom, którzy zgotowali taki a nie inny los ludziom. Była w owych wizjach gorąca smoła i konie, które rozciągają zwłoki po stepie, był miód i pszczoły...Może PG nie nadąża za systemem, ale potrafi myśleć bardzo kreatywnie. Bardzo.**
*Każdy termin zrobienia czegokolwiek (nawet ustalony z wczoraj na dziś) jest nieodwołalny lub/i nieprzekraczalny.
**..co jednakowoż nie przekłada się na dorobek naukowy, o którym autorka nie potrafi barwnie opowiadać i którego nijak w tabelki zmieścić nie umiała.
Sijulejter pażałsta...sesja...straszny to czas...
Pierwsze próby zalogowania się nie przyniosły oczekiwanego efektu, PG natomiast miała okazję często i gęsto przeczytać komunikat o nieoczekiwanych problemach technicznych. "Nieoczekiwanych" pfffffffffff za 8 razem to się już niczego innego od życia nie oczekuje a logowanie się jest czynnością li tylko kompulsywną.
W weekend okazało się, ze w wirtualnym dziekanacie wirtualne panie piją wirtualną kawę i jest zamknięte. Znaczy tłuc się wolno, dostać się nijak nie można.
A potem nastąpił poniedziałek, w którym to dniu PG próbowała wprowadzić swój dorobek w wymaganą zakładkę i najpierw zwątpiła w siebie, potem w zakładkę, a na końcu zmęczony umysł zaczął PG podpowiadać różnego rodzaju formy rekompensaty informatykom, którzy zgotowali taki a nie inny los ludziom. Była w owych wizjach gorąca smoła i konie, które rozciągają zwłoki po stepie, był miód i pszczoły...Może PG nie nadąża za systemem, ale potrafi myśleć bardzo kreatywnie. Bardzo.**
*Każdy termin zrobienia czegokolwiek (nawet ustalony z wczoraj na dziś) jest nieodwołalny lub/i nieprzekraczalny.
**..co jednakowoż nie przekłada się na dorobek naukowy, o którym autorka nie potrafi barwnie opowiadać i którego nijak w tabelki zmieścić nie umiała.
Sijulejter pażałsta...sesja...straszny to czas...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)