czwartek, 21 lutego 2013

O konwenansach

-Czy jest doktor Wu?-spytała Głowa Studentki, która zajrzała do pokoju PG w Szacownej Uczelni

-Nie ma, niestety-odpowiedziała zgodnie z prawdą PG

-A mogłaby pani dać mi jej numer?

PG podniosła brew a potem wzrok:

-Ja nie jestem upoważniona do podawania Państwu prywatnego numeru Pani Doktor.

-A mogłaby-zaczęła Głowa - pani zadzwonić z mojego telefonu, a potem skasować numer?

PG odjęło mowę, ale zachowała ją rAnna: -Niestety Proszę Pani, zostaje jeszcze kwestia numeru, który zostawiłby ślad na bilingu.

Głowa opuściła pokój.

 

PG ma wrażenie, że z roku na rok jej kontakty ze studentami mają być w opinii tych ostatnich bliższe i zażyłe. Schronisko w polskich Tatrach, stoi PG gotowa do wyjścia, czapka naciągnięta na okulary, szalik gubi resztę twarzy, rękawice, pianki, stuptuty. Ledwo, ledwo domyślić się można, że gdzieś tam w głębi szarawarów kryje się ciało PG.

I wtem..dzwoni telefon, który trzeba wydłubać z którejś kieszeni.

-Dzień dobry, ja jestem studentką drugiego roku i chciałabym,żeby mi pani pomogła.

-Dzień dobry, muszę panią przeprosić, ale w tej chwili to jest niemożliwe.

-Ale mi chodzi o to, że ja nie mogę się dodzwonić do opiekuna praktyk, a nie chodziłam na praktyki i..

-Proszę pani, ja w tej chwili nie mogę..

-i sobie chciałam sama załatwić, ale teraz nie wiem, czy umowa..

-Jestem zmuszona panią pożegnać, nie mogę w tej chwili rozmawiać.

-Ale ja chciałam się dowiedzieć, czy podpisanie umowy teraz to nie będzie ODROBINĘ za późno?

/doprawdy umowy podpisywane były w październiku, a mamy luty, a skądże?!/

 

Po odłożeniu telefonu PG doszła do wniosku, który podzieliła Aspi: swego czasu, gdy studiowały dzwonienie do nauczyciela było rzadkie jak wyczucie chwili u pani dzwoniącej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz