-Czy jest doktor Wu?-spytała Głowa Studentki, która zajrzała do pokoju PG w Szacownej Uczelni
-Nie ma, niestety-odpowiedziała zgodnie z prawdą PG
-A mogłaby pani dać mi jej numer?
PG podniosła brew a potem wzrok:
-Ja nie jestem upoważniona do podawania Państwu prywatnego numeru Pani Doktor.
-A mogłaby-zaczęła Głowa - pani zadzwonić z mojego telefonu, a potem skasować numer?
PG odjęło mowę, ale zachowała ją rAnna: -Niestety Proszę Pani, zostaje jeszcze kwestia numeru, który zostawiłby ślad na bilingu.
Głowa opuściła pokój.
PG ma wrażenie, że z roku na rok jej kontakty ze studentami mają być w opinii tych ostatnich bliższe i zażyłe. Schronisko w polskich Tatrach, stoi PG gotowa do wyjścia, czapka naciągnięta na okulary, szalik gubi resztę twarzy, rękawice, pianki, stuptuty. Ledwo, ledwo domyślić się można, że gdzieś tam w głębi szarawarów kryje się ciało PG.
I wtem..dzwoni telefon, który trzeba wydłubać z którejś kieszeni.
-Dzień dobry, ja jestem studentką drugiego roku i chciałabym,żeby mi pani pomogła.
-Dzień dobry, muszę panią przeprosić, ale w tej chwili to jest niemożliwe.
-Ale mi chodzi o to, że ja nie mogę się dodzwonić do opiekuna praktyk, a nie chodziłam na praktyki i..
-Proszę pani, ja w tej chwili nie mogę..
-i sobie chciałam sama załatwić, ale teraz nie wiem, czy umowa..
-Jestem zmuszona panią pożegnać, nie mogę w tej chwili rozmawiać.
-Ale ja chciałam się dowiedzieć, czy podpisanie umowy teraz to nie będzie ODROBINĘ za późno?
/doprawdy umowy podpisywane były w październiku, a mamy luty, a skądże?!/
Po odłożeniu telefonu PG doszła do wniosku, który podzieliła Aspi: swego czasu, gdy studiowały dzwonienie do nauczyciela było rzadkie jak wyczucie chwili u pani dzwoniącej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz