sobota, 28 maja 2016

fajnie,gdybyś mógł zapamiętać

Fajnie byłoby gdybyś, Synku zapamiętał jak o 22, w nocy siedzieliśmy w kuchni i jadłeś śniadanko,które było kolacją.Z talerzyka w kolorowe prążki kromkę chleba..w połowie z miodem i w połowie z dżemem truskawkowym - tak jak lubisz.
I byłoby cudownie gdybyś pamiętał nasz śmiech i żarty,noc za oknem i miekkość wieczoru w kuchni.

czwartek, 19 maja 2016

Zarządzeniem, protokołem, uchwałą...

Komisja wyborcza  (zgodnie z art. paragraf., punkt.) w dniu tym i tym ogłosiła wybory do Organu Instytucji ( zgodnie ze statutem, pragrafem, etc) Na wybory zaprosiła (zgodnie...), karty przygotowane podług procedur przygotowała , na kartach wydrukowano WOŁAMI "zakreślić KRZYŻYKIEM, wszelkie innego typu zakreślenia są niedopuszczalne"). Komisja wyborcza rozpostarła sukno, opieczętowała urnę i wydała karty...a potem komisja poznała róznorakie interpretacje słów "zakreślić krzyżykiem", bo tak podług głosujących oznacza to tyle co podkreślić, przekreślić, zakreślić, odhaczyć...A potem komisja nasmarowała protokół, i wydała uchwałę, że wybory nie wyszły (w podmiocie domyślnym "bo część nie przyszła, a druga nie wie co to krzyżyk") i zarządziła kolejną turę wyborów.

-Może zarządźmy jeszcze szkolenie o krzyżyku-rzucił ktoś nieśmiało...

 

A PM przyniósł od znajomego naręcze kredek wszelakiego typu, koloru i odcienia i dumny ze swego daru rozłożył kredki na stole przed El Nino. EN popatrzył na kredki, na ojca, to znowu na kredki i rzekł nieśmiało "nie przypominam sobie, żebym prosił o coś takiego."   O oblicza niewdzięczności dziecięcej, jakaż wasza wielość!

 

-Kuba powiedział, że ma już osiem lat-powiedział EN do matki rodzicielki na spacerze

-Chyba trochę przesadził-odpowiedziała ta

Nie-ON MA OSIEM lat!-podniósł brewki przekonany o prawdziwości konfabulacji kolegi EN.

-Kotku, Kuba chodzi z Tobą do przedzkola, gdyby miał 8 lat chodziłby do szkoły!

EN popatrzył na swoje buciki, na łąkę wokół, to znowu na buciki i widać uznał,że coś w tym musi być.

-Okłamał mnie, też mu coś powiem! Mamo, co mu mogę powiedzieć??

Wiem, PG w tym momencie opowiedzieć o szkodliwości kłamstwa oraz cenie szczerości w relacjach międzyludzkich wzmocnić poczucie społecznej odpowiedzialności za szczerość, tak zrobiłaby prawdziwa Matka Polka, odpowiedzialny rodzic, świadomy pedagog..no..to zgadnijcie dlaczego jutro EN opowie w przedszkolu Kubie, że za rok kończy 30, ma żonę, dwoje dzieci i jest agentem obcego wywiadu oraz świadkiem koronnym?

 

 

czwartek, 12 maja 2016

Konferencyjnie

Druh Drużynowy ma kilka wnuczek, siwą brodę i zawsze uczstniczy w majowej konferencji. DD ma również to poczucie humoru, które PG uwielbia.

I..komplemenciarz z niego

"Schudłaś na ryju!"-rzucił dziś w kuluarach.

Czaruś jeden! :mrgreen:

środa, 11 maja 2016

Pięć

Lubię rozpamiętywać nasze pierwsze chwile, pierwszą świadomość, że jesteś, pierwszy ruch pod sercem,  pierwsze spotkanie, pierwsze wtulenie, pierwszy uśmiech i pierwszy lęk, pierwsze kroki, pierwsze "mama". Lubię przypominać sobie pierwsze spojrzenie i nawet, gdy teraz biorę Cię w ramiona lubię jak między nami ciepłem przepływa miłość dobra i cieplutka jak Twój oddech. Lubię Twój zapach, spojrzenie ciut groźnych oczu, malutką męską dłoń schowaną w mojej ręce, niski głos i to jaki bywasz dzielny.

SONY DSCKocham Cię tak jak mówisz "na milionnieskończonośćijeden".

niedziela, 8 maja 2016

Językowo

Granicę przekroczyliśmy stanowczo za późno wobec planowanej 19, może dlatego jakoś nieswojo zrobiło się w samochodzie, gdy okazało się, że od tej strony na Litwie nie mają latarni...przez dłuższą chwilę zastanawialiśmy się nawet czy mają prąd.

Piotr na tylnym siedzeniu wyłączył laptopa, w razie, gdyby prąd w laptopie był jedynym na bieżącym areale...zapanowała cisza...jedyne światło padało słupami na jezdnię..

-O, w telefonie nie ma zasięgu... żadnego-zauważyła rezolutnie PG

Łukasz zaśmiał się nerwowo, po czym znów zapanowała ciężka (i ciemna) cisza

-A Ty mógłbyś sobie zmienić już muzykę na czekanie-rzucił do Piotra PM

-Dlaczego?-spytała PG-przecież to jest  hicior jego młodości!

-"To ostatnia niedziela"?-zarechotał (nerwowo) Łukasz. W świetle reflektorów minęliśmy kolejną tablicę z nazwą miejscowości, której nie było. -Ciekawy jezyk mają, nie?

Zaśpiewajmy coś w ichnim języku!-zaproponował PM

-To ostatniassss niedzieeellaaaaas, dzisiaj się rozstaniemyyyyyysssss-zaśpiewał w głuchą noc cały samochód.

 

Wieczorową porą Piotr czarował kelnerki, Łukasz wdał się w historyczny dysput z PM, a PG pilnowała, żeby nadto często nie używać czasowników "oddać, odebrać" albo określnika "nasze". Wieczór skończył się późno, a PG nazajutrz miała wygłaszać referat, którego zapomniała powtórzyć.

Poranek był..trudny. PM prowadził, Łukasz szeleścił kartkami, Piotr wpatrzony w laptopa kończył prezentację, a PG powtarzała co czas jakiś rzucając pod nosem zaklęcia mające ją chronić przed totalną kompromitacją, bo kompromitacji jako takiej nie śmiałaby poddawać wątpliwości.

-Ale Ty się uczyłaś angielskiego?-zapytał ni z tego ni z owego Piotr

-Nie.

-No jak nie? wcale?

-No wcale, nigdy.

-Nawet jakiś kurs, czy coś..

-No nicoś. Ni ni...-odpowiedziałą PG nie podnosząc wzroku znad tekstu.

Piotr (ten sam Piotr, który dotąd mówił, że to nic takiego, i że dam radę i w ogóle spoko) zawiesił wzrok i skomentował:

-No to szacun.

 

To była najbardziej skuteczna lekcja języka, jakiej doświadczyłam..myślę że również dla słuchaczy, acz...entuzjazm El Nino, który będąc totalnym analfabetą jest jednocześnie wielkim entuzjastom scrabli dała PG nadzieję i poleciałaaaaaaaaaaaaaaaaa....że hajAS.

 

 

-

czwartek, 5 maja 2016

O dziwnych miejscach w dziwny miejscu

Białe socjalistyczne kafelki, malowane farbą olejną drzwi i lustro z plastikową ramką, Toaleta na końcu korytarza.  Nie jakaś szczególna, bez kart magnetycznych dostępu, zamykana na kluczyk, z przedsionkiem tak ciasnym, że z trudem mieściły się dwie osoby.

Korytarz wąski i ciemny, po dwóch stronach drzwi, przed drzwiami tabliczki,  na tabliczkach specjaliści, magistrzy i doktorzy, gdzieniegdzie sypnie profesorem. Nazwiska znane i w większości mało znane, takie na "Dzień dobry" podczas mijania na schodach.

Nie można było zawsze swobodnie pogadać, bo mogła ofukać Pani Grażynka, albo przez pokój Lady Jo przewijały się tłumy niezaplanowanych i zmieniających plany..Do toalety uciekało się na chwilę pośmiać się, pogadać, ale też wypłakać, gdy były te ciężkie, chore dni: "Powachluj mnie, bo znów mam czerwoną buzię", albo ktoś opie...kuńczo udzielił porady, jakoś znaleźć miejsce do wygadania, dziwne, ale zawsze...w końcu byłyśmy "jednego Wujka".

Czasem tak bardzo się boję, że te dawno zawiązane sznureczki puszczą..jak puściły te zawiązane później.

środa, 4 maja 2016

Nie ma to jak..

otworzyć oczy o drugiej nad ranem, gdy stoi nad Tobą prawiepięciolatek i mówi z uśmiechem:

"SIEMKA"

:lol:

niedziela, 1 maja 2016

Wiosna, wiosna!

Kwitnące jabłoniami sady z kobiercami mleczy, mniszki po sam horyzont, zabytkowe mury obronne miast, które swoją świetność już miały, niebieskie niebo całe w puchatych chmurach. Na trawie brzęczą trzmiele, po drodze rozpłaszczony lisek, jeżykktóryniedobiegł i wiewiórka z łapkami na draculę wyciągniętymi ku górze (przyroda sie budzi i zasypia snem głebokim i wiecznym!)

...a w rowie obok bramy z XIV wieku, którą zbudował Kazimierz Wielki drzemie, upojony bynajmniej nie słońcem, Miejscowy Koloryt z rowerem malowniczo porzuconym w mleczach.