niedziela, 8 maja 2016

Językowo

Granicę przekroczyliśmy stanowczo za późno wobec planowanej 19, może dlatego jakoś nieswojo zrobiło się w samochodzie, gdy okazało się, że od tej strony na Litwie nie mają latarni...przez dłuższą chwilę zastanawialiśmy się nawet czy mają prąd.

Piotr na tylnym siedzeniu wyłączył laptopa, w razie, gdyby prąd w laptopie był jedynym na bieżącym areale...zapanowała cisza...jedyne światło padało słupami na jezdnię..

-O, w telefonie nie ma zasięgu... żadnego-zauważyła rezolutnie PG

Łukasz zaśmiał się nerwowo, po czym znów zapanowała ciężka (i ciemna) cisza

-A Ty mógłbyś sobie zmienić już muzykę na czekanie-rzucił do Piotra PM

-Dlaczego?-spytała PG-przecież to jest  hicior jego młodości!

-"To ostatnia niedziela"?-zarechotał (nerwowo) Łukasz. W świetle reflektorów minęliśmy kolejną tablicę z nazwą miejscowości, której nie było. -Ciekawy jezyk mają, nie?

Zaśpiewajmy coś w ichnim języku!-zaproponował PM

-To ostatniassss niedzieeellaaaaas, dzisiaj się rozstaniemyyyyyysssss-zaśpiewał w głuchą noc cały samochód.

 

Wieczorową porą Piotr czarował kelnerki, Łukasz wdał się w historyczny dysput z PM, a PG pilnowała, żeby nadto często nie używać czasowników "oddać, odebrać" albo określnika "nasze". Wieczór skończył się późno, a PG nazajutrz miała wygłaszać referat, którego zapomniała powtórzyć.

Poranek był..trudny. PM prowadził, Łukasz szeleścił kartkami, Piotr wpatrzony w laptopa kończył prezentację, a PG powtarzała co czas jakiś rzucając pod nosem zaklęcia mające ją chronić przed totalną kompromitacją, bo kompromitacji jako takiej nie śmiałaby poddawać wątpliwości.

-Ale Ty się uczyłaś angielskiego?-zapytał ni z tego ni z owego Piotr

-Nie.

-No jak nie? wcale?

-No wcale, nigdy.

-Nawet jakiś kurs, czy coś..

-No nicoś. Ni ni...-odpowiedziałą PG nie podnosząc wzroku znad tekstu.

Piotr (ten sam Piotr, który dotąd mówił, że to nic takiego, i że dam radę i w ogóle spoko) zawiesił wzrok i skomentował:

-No to szacun.

 

To była najbardziej skuteczna lekcja języka, jakiej doświadczyłam..myślę że również dla słuchaczy, acz...entuzjazm El Nino, który będąc totalnym analfabetą jest jednocześnie wielkim entuzjastom scrabli dała PG nadzieję i poleciałaaaaaaaaaaaaaaaaa....że hajAS.

 

 

-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz