czwartek, 5 maja 2016

O dziwnych miejscach w dziwny miejscu

Białe socjalistyczne kafelki, malowane farbą olejną drzwi i lustro z plastikową ramką, Toaleta na końcu korytarza.  Nie jakaś szczególna, bez kart magnetycznych dostępu, zamykana na kluczyk, z przedsionkiem tak ciasnym, że z trudem mieściły się dwie osoby.

Korytarz wąski i ciemny, po dwóch stronach drzwi, przed drzwiami tabliczki,  na tabliczkach specjaliści, magistrzy i doktorzy, gdzieniegdzie sypnie profesorem. Nazwiska znane i w większości mało znane, takie na "Dzień dobry" podczas mijania na schodach.

Nie można było zawsze swobodnie pogadać, bo mogła ofukać Pani Grażynka, albo przez pokój Lady Jo przewijały się tłumy niezaplanowanych i zmieniających plany..Do toalety uciekało się na chwilę pośmiać się, pogadać, ale też wypłakać, gdy były te ciężkie, chore dni: "Powachluj mnie, bo znów mam czerwoną buzię", albo ktoś opie...kuńczo udzielił porady, jakoś znaleźć miejsce do wygadania, dziwne, ale zawsze...w końcu byłyśmy "jednego Wujka".

Czasem tak bardzo się boję, że te dawno zawiązane sznureczki puszczą..jak puściły te zawiązane później.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz