Malutka postać poruszyła się przez sen, ramionka wyprostowały się i opadły, a główka wtuliła się w szyję PG. Odruchowo zanurzyła nos w miękką czuprynkę.
"Mamo"-powiedział przez sen i przytulił się łapkami. W półmroku przyglądała się małym dłoniom i ..dostrzegła w nich swoje palce.
"Będę Cię bronić od zła, Maleńki"-obiecała.
czwartek, 27 grudnia 2012
poniedziałek, 24 grudnia 2012
niedziela, 23 grudnia 2012
Jak karpie
PG przestała się przejmować ogólnym zadowoleniem gości na jutrzejszej Wigilii, brzmi fatalnie, prawda? Acz po setnym telefonie od Gadułowego Taty przestała również odbierać telefony, poprasowała, poczyściła, popiekła, pokleiła, ugotowała, kolejny raz odkurzyła, pozbierała rzeczy z suszarek, powiesiła nowe etc etc, brakło jej miejsca na dysku na przejmowanie się tym, co kto o niej pomyśli, gdy nie odbierze telefonu.
A potem PG spakowała rodzinę i pojechali na basen.
Pusty.
Nie było nikogo, jeśli nie liczyć państwa G i ratownika.
I powiadam Wam, podczas odmaczania członków w ciepłej wodzie basenu dumnie zwanego rekreacyjnym, podczas trzymania El Nino pod paszkami usłyszała najmilszą wypowiedź w całym tym przedświątecznym ferworze.
-Pyniemy, pyniemy, pyniemy...-popędzał ją El Nino płynąc przy pomocy rąk PG w kierunku PM.
A potem PG spakowała rodzinę i pojechali na basen.
Pusty.
Nie było nikogo, jeśli nie liczyć państwa G i ratownika.
I powiadam Wam, podczas odmaczania członków w ciepłej wodzie basenu dumnie zwanego rekreacyjnym, podczas trzymania El Nino pod paszkami usłyszała najmilszą wypowiedź w całym tym przedświątecznym ferworze.
-Pyniemy, pyniemy, pyniemy...-popędzał ją El Nino płynąc przy pomocy rąk PG w kierunku PM.
piątek, 21 grudnia 2012
Urodzinowo na koniec świata
To miały być najbardziej wybuchowe (potopowe/kometowe) urodziny PG. Impreza że hej, niezapomniana taka! Koniec świata jednakowoż nie nastąpił.(Gdy PG pisze te słowa, jeszcze ciut doby zostało więc nie wiadomo...) Choć biorąc pod uwagę prezent, jaki sama sobie PG sprawiła to owszem można to nazwać poniekąd przełomową chwilą. Odebrała dziś PG serię mniej lub bardziej mokrych buziaków, miłych telefonów, kilka maili. Dostała też życzenia, które zaszkliły jej oczy podobnie jak mroźny wiatr dziś o 12. 12.
"...tylko dobrych wspomnień...
..abyś zawsze była komuś potrzebna...
..tej radości, gdy czyjaś twarz rozjaśnia się na Twój widok...
...radości myślenia, ostrości spojrzenia, triumfu zrozumienia i satysfakcji tworzenia..."
Aspi, albo wiesz o mnie więcej niż myślałam, albo doskonale mnie czujesz.
Dziękuję. Wszystkim za dobro.
czwartek, 20 grudnia 2012
O tym jak świat może być nieskażony
W zakres zainteresowań El Niño wchodzi szeroko pojęta motoryzacja. Bum bumy (samochody), Bziiiiumy (motocykle), Klaktoly i inne..Nic więc dziwnego,że jednym z pierwszych słów jest kuko (czyli kółko). Kuko tu kuko tam, kuko kierownicy, kuko opony...świat najeżony jest kukami.
Rozczuliła się PG, gdy El Niño przyniósł jej znaleziony na szafce skarb.
Przybiegł zaaferowany, pociągnął matkę rodzicielkę za kolana, co odczytać należy jako polecenie przyjęcia perspektywy El Niñiowej i ukucnięcia. Brewki miał ściągnięte, policzki różowe, otwarł przed oczami PG puchatą łapkę. Na środku puchatej dłońki leżała reszką do góry złotówka.
-KUKO- powiedział z miną znawcy El Niño, kiwając jasną główką z powagą- taaa...kuko!
A dla całego świata to są pieniądze.
Rozczuliła się PG, gdy El Niño przyniósł jej znaleziony na szafce skarb.
Przybiegł zaaferowany, pociągnął matkę rodzicielkę za kolana, co odczytać należy jako polecenie przyjęcia perspektywy El Niñiowej i ukucnięcia. Brewki miał ściągnięte, policzki różowe, otwarł przed oczami PG puchatą łapkę. Na środku puchatej dłońki leżała reszką do góry złotówka.
-KUKO- powiedział z miną znawcy El Niño, kiwając jasną główką z powagą- taaa...kuko!
A dla całego świata to są pieniądze.
wtorek, 18 grudnia 2012
A w Warszawie
..spadło 10 cm śniegu, o czym powiadomiły wszystkie stacje telewizyjne. Stan tej niemalklęskiżywiołowej dotkliwie sponiewierał życiem w stolycy.
Myślę, że mieszkańcy Podhala zadrżeli na myśl o tym, że i u nich mogłoby spaść DZIESIĘĆ CENTYMETRÓW.
PG apeluje: Stolico! Nie tylko na Ciebie spada śnieg! I , owszem, w całym kraju odśnieżanie idzie opornie. :P
Myślę, że mieszkańcy Podhala zadrżeli na myśl o tym, że i u nich mogłoby spaść DZIESIĘĆ CENTYMETRÓW.
PG apeluje: Stolico! Nie tylko na Ciebie spada śnieg! I , owszem, w całym kraju odśnieżanie idzie opornie. :P
poniedziałek, 17 grudnia 2012
Otóż nie lubię czasu przed Świętami
Swego czasu PG miała znajomą, która pasjami opowiadała o tym, jak znakomity ma dom, jak kochającego męża, jak dba o rozwój i wychowanie swych uzdolnionych dzieci oraz jak czas jej nie tyka. Cóż opowiadać wolno każdemu, acz ten Kliniczny Przypadek zmuszał otoczenie do zachwytów nad nim, i gdy tegoż nie otrzymywał, tupał nóżką i głośno protestował.
Zgadnijcie, Kochane Dzieci, dlaczego na początku czasownika "mieć" PG użyła w czasie przeszłym?
Tymczasem (borem, lasem) w domu PG nic nie zrobione słownie: NIC, okna myte przed miesiącem (ile trwa okres ważności mycia okien, czy wie ktoś na sali?), pierniki owszem, przechowujemy w uprzejmej pamięci, prezentów zakupione około 12 %. Znaczy niewiele.
I cóż począć?
Może przywdziać fartuszek w renifery (modny i na czasie), wziąć w dłoń miotełkę i zabrać się do roboty?
W tym momencie PG poruszyła się pod kocem, wzięła uczciwy łyk cynamonowej herbaty i wydęła policzki z lekceważeniem.
Pffffff....
Z onetu natomiast dowiedzieć się można, że "jedna z najpiękniejszych par rozstała się" (dementuję, nadal jesteśmy razem :P ),
Bioergen pokazała bicepsy (niepotrzebnie, odkąd poprzednio pokazała boję się jej nieustannie)
oraz że na świecie istnieje "Irytujący idiotyzm" no doprawdy odkrywcze niemożliwie.
A Rosja nie oddała wraku...PG to nie dziwi, bo pamięta, jak Babcia Basia mówiła, że "Ruscy to nawet piżamy kradli i chodzili w nich jak w garniturach"..nie to, żeby PG analogię zrobiła...
Dziękuję za uwagę.
Zgadnijcie, Kochane Dzieci, dlaczego na początku czasownika "mieć" PG użyła w czasie przeszłym?
Tymczasem (borem, lasem) w domu PG nic nie zrobione słownie: NIC, okna myte przed miesiącem (ile trwa okres ważności mycia okien, czy wie ktoś na sali?), pierniki owszem, przechowujemy w uprzejmej pamięci, prezentów zakupione około 12 %. Znaczy niewiele.
I cóż począć?
Może przywdziać fartuszek w renifery (modny i na czasie), wziąć w dłoń miotełkę i zabrać się do roboty?
W tym momencie PG poruszyła się pod kocem, wzięła uczciwy łyk cynamonowej herbaty i wydęła policzki z lekceważeniem.
Pffffff....
Z onetu natomiast dowiedzieć się można, że "jedna z najpiękniejszych par rozstała się" (dementuję, nadal jesteśmy razem :P ),
Bioergen pokazała bicepsy (niepotrzebnie, odkąd poprzednio pokazała boję się jej nieustannie)
oraz że na świecie istnieje "Irytujący idiotyzm" no doprawdy odkrywcze niemożliwie.
A Rosja nie oddała wraku...PG to nie dziwi, bo pamięta, jak Babcia Basia mówiła, że "Ruscy to nawet piżamy kradli i chodzili w nich jak w garniturach"..nie to, żeby PG analogię zrobiła...
Dziękuję za uwagę.
czwartek, 13 grudnia 2012
czwartek, 6 grudnia 2012
Kot mikołajkowy
PG będąc wysłanniczką Świętego M. zawahała się pod drzwiami..
-Może zostawić Juniorowi tutaj, wejdę to go obudzę...
Weszła jednak..i gdy składała paczkę przy Juniorkowym łóżku usłyszała dźwięk
coś..
jak..
taaa...
to z całą pewnością było kocie mruczenie!
Wniosek:
Bardzo dobrze czasem wejść do pokoju dziecka!
Bo mogłoby zdarzyć się tak, że kot zrobiłby Juniorkowi prezent ...
niezapomniany.
Weszła jednak..i gdy składała paczkę przy Juniorkowym łóżku usłyszała dźwięk
coś..
jak..
taaa...
to z całą pewnością było kocie mruczenie!
Wniosek:
Bardzo dobrze czasem wejść do pokoju dziecka!
Bo mogłoby zdarzyć się tak, że kot zrobiłby Juniorkowi prezent ...
niezapomniany.
piątek, 23 listopada 2012
Pan Śnieżka
Na pierwszych zajęciach PG zwykła prosić Szanownych Zgromadzonych, aby powiedzieli coś o sobie. Bardzo aktywnych werbalnie nagradza dodatkowymi minutami autoprezentacji. Tym sposobem jeden z panów mógł opowiedzieć nie tylko o sobie, swoich zainteresowaniach naukowych i pozanaukowych, planach zawodowych, osobistych , hobby i ulubionym sporcie. Czasu wciąż zostało więc Pan opowiedział również o tym, że ma...chomika.
-Mój chomik wabi się Śnieżka i jestem z nim bardzo związany-zakończył elaborat.
I takoż PG patrzyła nań wyłącznie jako na właściciela Śnieżki.
W ostatni czwartek przed zajęciami, gdy grupa już rozsiadała się w sali wykładowej Pan ów odezwał się smutno.
-Mam przykrą informację..Śnieżka mi zdechła.
Na sali zapadła pełna zakłopotania cisza, PG poczuła się odpowiedzialna za to,aby jakoś ją przerwać i przejść do zajęć.
-Proszę Państwa-zaczęła
Pojedyncze osoby zaczęły wstawać.
-Nie, nie, nie będziemy czcić pamięci!
Osoby przysiadły spłoszone.
P.S. Ale na blogu to możemy Śnieżce zapalić zniczyk [*] . nes pas?
-Mój chomik wabi się Śnieżka i jestem z nim bardzo związany-zakończył elaborat.
I takoż PG patrzyła nań wyłącznie jako na właściciela Śnieżki.
W ostatni czwartek przed zajęciami, gdy grupa już rozsiadała się w sali wykładowej Pan ów odezwał się smutno.
-Mam przykrą informację..Śnieżka mi zdechła.
Na sali zapadła pełna zakłopotania cisza, PG poczuła się odpowiedzialna za to,aby jakoś ją przerwać i przejść do zajęć.
-Proszę Państwa-zaczęła
Pojedyncze osoby zaczęły wstawać.
-Nie, nie, nie będziemy czcić pamięci!
Osoby przysiadły spłoszone.
P.S. Ale na blogu to możemy Śnieżce zapalić zniczyk [*] . nes pas?
sobota, 10 listopada 2012
I zastał nas listopad...
zastał jak Pan Jana, wołając: Janie posłałem łóżko!
Dziękuję, Panie-ucieszył się lokaj
-Płoszę bałdzo.
Takoż zastał nas listopad tego roku.
Dziękuję, Panie-ucieszył się lokaj
-Płoszę bałdzo.
Takoż zastał nas listopad tego roku.
środa, 31 października 2012
Pamiętacie pana studenta...
`..który przyszedł na zajęcia do PG z kaskiem pełnym kredek?
Oto spotkali się jeszcze raz....
Popołudnie było deszczowe, pochmurne, a dyskusja tyczyła się stereotypów.
-Jakie państwo znają stereotypy?-spytała PG.
-Ja, podniósł rękę Pan Student niegdyś z kaskiem-jak blondynka to...-zawiesił głos, co pozwoliło na efektowne "danie do zrozumienia".
-głupia-dopowiedziała PG odgarniając kosmyk jasnych włosów-a jak motocyklista to..daaaaawca?
Ktoś prychnął na końcu sali.
-A jak policjant to???-dodał ktoś inny.
Pan Student niegdyś z kaskiem odwrócił się jak wezwany do odpowiedzi.
-Nie chce pana martwić, ale szykuje się panu duża kumulacja-skonkludowała PG.
Oto spotkali się jeszcze raz....
Popołudnie było deszczowe, pochmurne, a dyskusja tyczyła się stereotypów.
-Jakie państwo znają stereotypy?-spytała PG.
-Ja, podniósł rękę Pan Student niegdyś z kaskiem-jak blondynka to...-zawiesił głos, co pozwoliło na efektowne "danie do zrozumienia".
-głupia-dopowiedziała PG odgarniając kosmyk jasnych włosów-a jak motocyklista to..daaaaawca?
Ktoś prychnął na końcu sali.
-A jak policjant to???-dodał ktoś inny.
Pan Student niegdyś z kaskiem odwrócił się jak wezwany do odpowiedzi.
-Nie chce pana martwić, ale szykuje się panu duża kumulacja-skonkludowała PG.
piątek, 26 października 2012
"Dotąd byłam dla ludzi dobra
..teraz z wzajemnością."-przeczytała gdzieś PG i spodobało jej się.
Tymczasem biegnie dostarczyć dzieci, jedno do placówki, drugie do babci, biegnie szybko, po drodze robiąc zakupy, jedno jabłko trafia do torebki, (kocham jabłka zwłaszcza jesienią), szurają liście, stukają obcasy, trzeba zrobić zamówienie w bibliotece, odgarnia włosy z czoła, poprawia teczkę pod pachą, trafia do pokoju dwieśćiecoś na pięć minut przed czasem, wpada do sali punktualnie, ma zajęcia z grupą, którą zna, dobrze się współpracuje, są bezpośredni i otwarci, PG nie potrafi usiedzieć podczas zajęć, chodzi, gestykuluje, śmieje się, gdy Gwiazda Socjometryczna deklamuje w nieskończoność, a komunikacja niewerbalna osób zgromadzonych na sali wydaje się zbyt czytelna. PG zostaje na przerwie, bo trzy studentki mają swój "pomysł na", jeszcze zdąży wziąć klucze do kolejnej sali, kiedy jej się poszczęści, zahaczy jeszcze o automat z kawą, jeśli jej się poszczęści jeszcze bardziej, kawa nie ma smaku płynu do konserwacji automatu. PG opuszcza pracę, gdy niebo jest mocno granatowe, teraz jeszcze apteka, jeszcze odebrać dzieci, kiedy nareszcie PG opada na fotel w samochodzie jest 19.
O 22 rAnna pisze smsa, że już dojechała w Bieszczady.
...
W głowie PG następują trzy kropki.
...
Uciekłaby w góry.
Po trzech kropkach następuje kalkulacja tego, co niemożliwe, a co możliwe, następuje odsiew jednego od drugiego i rodzi się plan, aby
wziąć Kluskę i uciec w Tatry.
cdn
Tymczasem biegnie dostarczyć dzieci, jedno do placówki, drugie do babci, biegnie szybko, po drodze robiąc zakupy, jedno jabłko trafia do torebki, (kocham jabłka zwłaszcza jesienią), szurają liście, stukają obcasy, trzeba zrobić zamówienie w bibliotece, odgarnia włosy z czoła, poprawia teczkę pod pachą, trafia do pokoju dwieśćiecoś na pięć minut przed czasem, wpada do sali punktualnie, ma zajęcia z grupą, którą zna, dobrze się współpracuje, są bezpośredni i otwarci, PG nie potrafi usiedzieć podczas zajęć, chodzi, gestykuluje, śmieje się, gdy Gwiazda Socjometryczna deklamuje w nieskończoność, a komunikacja niewerbalna osób zgromadzonych na sali wydaje się zbyt czytelna. PG zostaje na przerwie, bo trzy studentki mają swój "pomysł na", jeszcze zdąży wziąć klucze do kolejnej sali, kiedy jej się poszczęści, zahaczy jeszcze o automat z kawą, jeśli jej się poszczęści jeszcze bardziej, kawa nie ma smaku płynu do konserwacji automatu. PG opuszcza pracę, gdy niebo jest mocno granatowe, teraz jeszcze apteka, jeszcze odebrać dzieci, kiedy nareszcie PG opada na fotel w samochodzie jest 19.
O 22 rAnna pisze smsa, że już dojechała w Bieszczady.
...
W głowie PG następują trzy kropki.
...
Uciekłaby w góry.
Po trzech kropkach następuje kalkulacja tego, co niemożliwe, a co możliwe, następuje odsiew jednego od drugiego i rodzi się plan, aby
wziąć Kluskę i uciec w Tatry.
cdn
środa, 10 października 2012
Rozmowy samochodowe
-Mogę go uczyć różnych rzeczy-powiedział Junior o młodszym bracie-pokazywać mu, czytać, bawić się z nim.
PG uśmiechnęła się
-No możesz bo jesteś jego.....?
-Wicetatą-
odpowiedział rezolutnie Juniorek.
PG uśmiechnęła się
-No możesz bo jesteś jego.....?
-Wicetatą-
odpowiedział rezolutnie Juniorek.
niedziela, 7 października 2012
"Kwicoł idź tam gzybów nabiroj"
Ponieważ PG ma napisać 30 stron tekstu na czwartek usiadła przy komputerze i ..dowiedziała się, ze Kasia Cichopek kończy 30 lat, Martyna Wojciechowska jest załamana, a przezroczyste materiały są hitem wybiegów na pokazach mody... potem wzrok Gaduły spoczął na teleodbiorniku, w którym niezapomniany Perepeczko wcielał się w niezapomnianego Janosika...
No czaaaaaadzior-jak mawia rAnna
Uwielbia PG stare seriale, choć patrzy nań z uśmiechem to kocha niemożliwie..bo czyż jest coś lepszego, niż spojrzenie Maryny, która właśnie dowiaduje się , że Janosik to nie byle jakiś tam Janosik i nie to,żeby blacharą była, ale wyraźnie szczęka jej opada, gdy dowiaduje się, że nie zajmuje on stanowiska managera ale dyrektora w firmie zlokalizowanej... no właśnie firma Janosika jest zlokalizowana na Podhalu, tylko Podhale rozciąga się od Pieskowej Skały i bacząc, że bohaterowie nierzadko i po okolicach Ogrodzieńca śmigają trzeba przyznać, że jest to firma z aspiracjami na zasięg ogólnopolski chyba...albo Janosik z ekipą taką krzepę mieli...
Jak widać mechanizmy obronne, które chronią PG przed pisaniem mądrych rzeczy w niedzielę, działają bezbłędnie.
No czaaaaaadzior-jak mawia rAnna
Uwielbia PG stare seriale, choć patrzy nań z uśmiechem to kocha niemożliwie..bo czyż jest coś lepszego, niż spojrzenie Maryny, która właśnie dowiaduje się , że Janosik to nie byle jakiś tam Janosik i nie to,żeby blacharą była, ale wyraźnie szczęka jej opada, gdy dowiaduje się, że nie zajmuje on stanowiska managera ale dyrektora w firmie zlokalizowanej... no właśnie firma Janosika jest zlokalizowana na Podhalu, tylko Podhale rozciąga się od Pieskowej Skały i bacząc, że bohaterowie nierzadko i po okolicach Ogrodzieńca śmigają trzeba przyznać, że jest to firma z aspiracjami na zasięg ogólnopolski chyba...albo Janosik z ekipą taką krzepę mieli...
Jak widać mechanizmy obronne, które chronią PG przed pisaniem mądrych rzeczy w niedzielę, działają bezbłędnie.
czwartek, 4 października 2012
O uwagach za plecami Juniora
Junior przyniósł uwagę w zeszycie, uwaga brzmiała:
"Junior powiedział do kolegi "spadaj".
Dziecko poczuło się dotknięte."
Dziecko poczuło się dotknięte."
PG przeczytała i oddaliła się w kąt kuchni, aby zachować powagę.
-Co jest?-zapytał zdezorientowany PM.
-Sam sobie przeczytaj-odpowiedziała żona.
Resztę wieczoru spędzili na wymyślaniu możliwych odpowiedzi do zeszytu uwag:
"Dziecko poczuło się dotknięte? ...
Adres najbliższej poradni psychologicznej..."
"Dziecko poczuło się dotknięte- jego problem live is brutal"
"Zły dotyk boli..."
-Co jest?-zapytał zdezorientowany PM.
-Sam sobie przeczytaj-odpowiedziała żona.
Resztę wieczoru spędzili na wymyślaniu możliwych odpowiedzi do zeszytu uwag:
"Dziecko poczuło się dotknięte? ...
Adres najbliższej poradni psychologicznej..."
"Dziecko poczuło się dotknięte- jego problem live is brutal"
"Zły dotyk boli..."
niedziela, 30 września 2012
Tylko muzyka
Z pokoju Juniora dochodziły głośne śpiewy, które wyrzuciłyby z butów Elżbietę Zapędowską, zaś Kora sięgnęłaby zapewne po kolejnego skręta. PG zaś była do owych prawykonań przyzwyczajona i jednym, co ją niepokoiło była przedłużająca się nieobecność kota.
W końcu pojawił się kot, a w ślad po nim Junior.
-Kto tam tak śpiewał pięknie?-zagaiła PG-kot?
-Nieeeee- odpowiedział Junior- kot tańczył.
Kurtyna.
W końcu pojawił się kot, a w ślad po nim Junior.
-Kto tam tak śpiewał pięknie?-zagaiła PG-kot?
-Nieeeee- odpowiedział Junior- kot tańczył.
Kurtyna.
czwartek, 27 września 2012
Jesiennie
Pierwsze wizyty w miejscu pracy natchnęły PG dusznym nastrojem, ludzie pozmieniali się jakoby w wilki trochę, wizje braku pracy wyzwalają co niższe instynkty, ogólnie wieje grozą nielekko. Pierwsze wizyty uczelniane wiążę się z bieganiną i ustalaniem, gdzie, kto, o której, jak, co trzeba. Z rAnną PG kontaktuje się smsowo, mimo, że dzielą ich ściany lub co najwyżej piętro. W końcu wieczorem PG pisze do niej:
"Wczoraj grabiłam liście..i tak o niczym absolutnie nie myślałam
..i taka byłam szczęśliwa...
Musisz kiedyś przyjechać do mnie, pograbić sobie liście."
..i taka byłam szczęśliwa...
Musisz kiedyś przyjechać do mnie, pograbić sobie liście."
rAnna oddzwania natychmiast, szczęśliwa, bo "to ulubiona jej pora roku, bo pograbi sobie, bo kocha jesień, a ten zapach wręcz ją uszczęsliwia, że ona się z chętnie w te iście tak rzuci i wytarza..."
PG nie ma serca powiedzieć rAnnie, że kot sikał do liści..i nie powie...żeby nie zabierać odrobiny rAnnowego szczęścia.
PG nie ma serca powiedzieć rAnnie, że kot sikał do liści..i nie powie...żeby nie zabierać odrobiny rAnnowego szczęścia.
poniedziałek, 3 września 2012
Manifest pokolenia
-Jak to nie mieliśmy manifestu pokolenia, MIELIŚMY-zakrzyknął oburzony Bartek-a kto zabierał nam wolność i młodość?!
A faktycznie była taka piosenka-odrzekła PG skromnie i przed oczami stanęły jej sale koncertowe Górnego Śląska, zadymione , rozświetlone reflektorami wnętrza Spodka, niewielkie, pachnące trawką salki klubów studenckich, a nawet koncerty pewnej grupy punkowej, którą ówczesny kolega reklamował jako przyszłą niekwestionowaną gwiazdę światowego formatu, a która jednakowoż została niedoceniona przez niedojrzałą doń przyszłość.(Nie bez znaczenia było to, że ów kolega był wokalistą znakomitej formacji.)*
Zatem, jak śpiewała Kobranocka "znów zabierali nam młodość i wolność", w tłumie stała i młodziutka podówczas PG, stała i śpiewała pełna entuzjazmu i..tu chyba powinna napisać :gniewu, ale serio, nie przypomina sobie,żeby miała rozdzierające uczucie, że ktoś jej coś zabiera. Nie czuła się bowiem okradana z młodości, nie harowała w chińskiej fabryce, nie ograniczano jej nadto w domu, o czym sam fakt uczestnictwa w koncertach dobitnie świadczył.** Z tego co pamięta PG, w tekście "dawali watę którą można sobie uszy zatkać", co też poczytała sobie za radę na resztę życia i na wiele rzeczy zatkała kanały słuchowe. Ku zdrowotności.
Na piłce nożnej PG się nie zna, nie wie kto z kim, przeciwko komu, nie interesuje jej to.***
Acz od niedawna jest świadkiem doniesień o wymianie kulturalnych napisów na ścianach (o ile można mówić o kulturze i dewastacji w jednym, nes pas?) w Łodzi. I oto wiadomość dnia wstrząsnęła dziś światem gadułowych wspomnień, otóż pojawił się napis:
"ŁKS bije MAMĘ RÓŻAŃCEM PO SZCZEPIONCE"
Ha!-pomyślała Gaduła-to jest manifest pokolenia!
Tak.
Feeria okrucieństwa w jednym zdaniu.
Państwo rozumieją? Przenieście się w okolice II klasy lat temu...ekhm no ładnych kilka.
Już?
A, nie ..jeszcze kilka.
W drugiej klasie nawet szeptem nikt nie pomyślał,że można uderzyć mamę, a różańcem?! Przypomnę tylko,że kiedy cała klasa idzie do Pierwszej Komunii Świętej nie ma czegoś takiego jak relatywizm moralny! W żadnej! Ale to żadniusieńkiej skali.
Na liście grzechów śmiertelnych a nawet megamocnośmiertelnych bicie różańcem jest bardzo wysoko (a może się nawet powtarza), idzie się za to do piekła i już.
I na koniec eskalacja sadyzmu..UDERZENIE W SZCZEPIONKĘ!
Rozdzierające "nie w szczepionkę" było reakcją obronną na wszelkie ataki fizyczne, działało niczym zaklęcie, złoczyńca zaniechał ataku natychmiast, gdyż jak wiadomo uderzenie w szczepionkę było wysoce niebezpieczne a nawet groziło śmiercią.
Jest późny wieczór, siedzę przed komputerem i wróciły dziś do mnie dwie PG, jedna w katanie obszytej naszywkami Iron Maiden i TSA, a druga całkiem niewielka..zaś świeżo zaszczepiona.
I, powiadam Wam, nie wiem, który z manifestów więcej manifestuje.
A faktycznie była taka piosenka-odrzekła PG skromnie i przed oczami stanęły jej sale koncertowe Górnego Śląska, zadymione , rozświetlone reflektorami wnętrza Spodka, niewielkie, pachnące trawką salki klubów studenckich, a nawet koncerty pewnej grupy punkowej, którą ówczesny kolega reklamował jako przyszłą niekwestionowaną gwiazdę światowego formatu, a która jednakowoż została niedoceniona przez niedojrzałą doń przyszłość.(Nie bez znaczenia było to, że ów kolega był wokalistą znakomitej formacji.)*
Zatem, jak śpiewała Kobranocka "znów zabierali nam młodość i wolność", w tłumie stała i młodziutka podówczas PG, stała i śpiewała pełna entuzjazmu i..tu chyba powinna napisać :gniewu, ale serio, nie przypomina sobie,żeby miała rozdzierające uczucie, że ktoś jej coś zabiera. Nie czuła się bowiem okradana z młodości, nie harowała w chińskiej fabryce, nie ograniczano jej nadto w domu, o czym sam fakt uczestnictwa w koncertach dobitnie świadczył.** Z tego co pamięta PG, w tekście "dawali watę którą można sobie uszy zatkać", co też poczytała sobie za radę na resztę życia i na wiele rzeczy zatkała kanały słuchowe. Ku zdrowotności.
Na piłce nożnej PG się nie zna, nie wie kto z kim, przeciwko komu, nie interesuje jej to.***
Acz od niedawna jest świadkiem doniesień o wymianie kulturalnych napisów na ścianach (o ile można mówić o kulturze i dewastacji w jednym, nes pas?) w Łodzi. I oto wiadomość dnia wstrząsnęła dziś światem gadułowych wspomnień, otóż pojawił się napis:
"ŁKS bije MAMĘ RÓŻAŃCEM PO SZCZEPIONCE"
Ha!-pomyślała Gaduła-to jest manifest pokolenia!
Tak.
Feeria okrucieństwa w jednym zdaniu.
Państwo rozumieją? Przenieście się w okolice II klasy lat temu...ekhm no ładnych kilka.
Już?
A, nie ..jeszcze kilka.
W drugiej klasie nawet szeptem nikt nie pomyślał,że można uderzyć mamę, a różańcem?! Przypomnę tylko,że kiedy cała klasa idzie do Pierwszej Komunii Świętej nie ma czegoś takiego jak relatywizm moralny! W żadnej! Ale to żadniusieńkiej skali.
Na liście grzechów śmiertelnych a nawet megamocnośmiertelnych bicie różańcem jest bardzo wysoko (a może się nawet powtarza), idzie się za to do piekła i już.
I na koniec eskalacja sadyzmu..UDERZENIE W SZCZEPIONKĘ!
Rozdzierające "nie w szczepionkę" było reakcją obronną na wszelkie ataki fizyczne, działało niczym zaklęcie, złoczyńca zaniechał ataku natychmiast, gdyż jak wiadomo uderzenie w szczepionkę było wysoce niebezpieczne a nawet groziło śmiercią.
Jest późny wieczór, siedzę przed komputerem i wróciły dziś do mnie dwie PG, jedna w katanie obszytej naszywkami Iron Maiden i TSA, a druga całkiem niewielka..zaś świeżo zaszczepiona.
I, powiadam Wam, nie wiem, który z manifestów więcej manifestuje.
*posta dedykuje się zespołowi Bunkier7, do którego nie dorosła w tym kraju scena muzyczna, a który zagrał niegdyś znakomity kawałek , będący wyrazem pacyfistycznych idei subkultury, tekst którego brzmiał (pozwalam sobie przytoczyć w całości) "lecą , lecą samoloty, k.., k..., k.. k..."
**kiedy PG miała nieledwie lat 17 a za sobą już kilka Raw Blues, Metalmanii tudzież pomniejszych koncertów wyraziła jeszcze jeden manifest chwaląc swoich rodziców za odwagę, bo "ona swych dzieci by na koncerty nie puściła", co niniejszym podtrzymuje
**kiedy PG miała nieledwie lat 17 a za sobą już kilka Raw Blues, Metalmanii tudzież pomniejszych koncertów wyraziła jeszcze jeden manifest chwaląc swoich rodziców za odwagę, bo "ona swych dzieci by na koncerty nie puściła", co niniejszym podtrzymuje
***PG czuje się częścią bardzo wyjątkowej grupy Polaków, gdyż cała reszta zna się na polityce , piłce nożnej i doskonale jeździ autem...
A na koniec przytoczymy Mistrza Sapkowskiego i niech tam każdy interpretuje jak mu się podoba:
"Lepiej zaliczać się do niektórych niż do wszystkich"
sijulejterewrybady
.
"Lepiej zaliczać się do niektórych niż do wszystkich"
sijulejterewrybady
.
wtorek, 28 sierpnia 2012
No..
No to z małopłytkowością to jest tak,że sobie pojedziesz na wakacje, odpoczniesz, wrócisz, myślisz "no teraz sobie odpocznę po odpoczynku" a tu przychodzi piękny poranek, któregoś pięknego dnia, w pięknym słoneczku na Juniorkowym karku/szyi/brzuchu/pod kolanami wykwitają wybroczyny czerwone jak maki i szanowna małopłytkowość mówi
"możecie się pocałować w miejsce, w którym plecy tracą swą szanowną nazwę".
I co?
I czar prysł.
Ha!
Nastrój leci w dół z ilością płytek krwi, wena jakoś nie dopisuje, a ponieważ dziecko w parze z wybroczynami jest mocno pobudzone, a do tego siniaczy się niemożliwie, efekt jest taki, że matka-Polka miast mieć nastrój wakacyjny siedzi i przygląda się odcieniom fioletu na jego kończynach i lustruje ilość wybroczyn opcjonalnie pociągając nosem.
Ale nie dziś!
Dziś PG nie marudzi,
bo
gdyż
ponieważ
coś jakby płytki urosły!
"możecie się pocałować w miejsce, w którym plecy tracą swą szanowną nazwę".
I co?
I czar prysł.
Ha!
Nastrój leci w dół z ilością płytek krwi, wena jakoś nie dopisuje, a ponieważ dziecko w parze z wybroczynami jest mocno pobudzone, a do tego siniaczy się niemożliwie, efekt jest taki, że matka-Polka miast mieć nastrój wakacyjny siedzi i przygląda się odcieniom fioletu na jego kończynach i lustruje ilość wybroczyn opcjonalnie pociągając nosem.
Ale nie dziś!
Dziś PG nie marudzi,
bo
gdyż
ponieważ
coś jakby płytki urosły!
wtorek, 21 sierpnia 2012
sobota, 11 sierpnia 2012
"I'm a hard case that's tough to beat!!!"
Gdy Dziadek Gaduła zabrał dziecięcia na spacer, PG założyła lateks, czytaj rękawiczki i w tak uzbrojone dłonie pochwyciła środki czyszczenia wszelkiego.
Wcześniej pochwyciła pilota i uczyniła muzykę, tj włączyła muzykę z nastoletniego okresu.
Zmywanie blatów w kuchni może być zadaniem interesującym i zajmującym.
Tak przynajmniej uznał PM, który zmaterializował się po drugiej stronie kuchni,
PG prawdopodobnie namierzyła go kiedy minęło sporo czasu i kiedy akurat odwracała się w efektownym obrocie.
-Co jest?-spytała na ów widok.
-Nic-uśmiechnął się PM-fajnie się wygniasz.
No to ..gdyby ktoś chciał się powyginać w rytm Axlowego śpiewania:
http://youtu.be/aMcGto74QdY
Wcześniej pochwyciła pilota i uczyniła muzykę, tj włączyła muzykę z nastoletniego okresu.
Zmywanie blatów w kuchni może być zadaniem interesującym i zajmującym.
Tak przynajmniej uznał PM, który zmaterializował się po drugiej stronie kuchni,
PG prawdopodobnie namierzyła go kiedy minęło sporo czasu i kiedy akurat odwracała się w efektownym obrocie.
-Co jest?-spytała na ów widok.
-Nic-uśmiechnął się PM-fajnie się wygniasz.
No to ..gdyby ktoś chciał się powyginać w rytm Axlowego śpiewania:
http://youtu.be/aMcGto74QdY
środa, 8 sierpnia 2012
Salute!
-Boszszsz czemu ten obraz się tak przechyla?-spytała PG Pana eS podczas oglądania filmu, z kamery, którą ów przymocował do jednośladu.
-Motocykl się przechyla to i obraz się przechyla!-zawyrokował Ów.
-Ale nie TEN na którym siedzę, prawda???
Odpowiedziało głębokie, czarne milczenie.
Zatem byli góry w tym roku, te czerwono-szaro-żółte!
Było zgrzytanie zębów i karabinków. Z rzeczy nowych DoskonaleZorganizowanaEkipaWspinaczkowoPodróżnicza
potrafi kupić we Włoszech chleb.
Ale nie kupuje.
Bo za 16 euro za kg to dziw że Napoleon z grobu nie wstaje!
-Motocykl się przechyla to i obraz się przechyla!-zawyrokował Ów.
-Ale nie TEN na którym siedzę, prawda???
Odpowiedziało głębokie, czarne milczenie.
Zatem byli góry w tym roku, te czerwono-szaro-żółte!
Było zgrzytanie zębów i karabinków. Z rzeczy nowych DoskonaleZorganizowanaEkipaWspinaczkowoPodróżnicza
potrafi kupić we Włoszech chleb.
Ale nie kupuje.
Bo za 16 euro za kg to dziw że Napoleon z grobu nie wstaje!
piątek, 13 lipca 2012
spacerowo
Wiesz mamo-podbiegł do PG zachwycony Juniorek-wiesz?Widziałem biedronkę , taką czerwoną tak leciała i na przeciwko leciała taka żółta i tak leciały do siebie i się....spotkały
i to było
TAKIE PIĘKNE!
i to było
TAKIE PIĘKNE!
niedziela, 1 lipca 2012
ha!
EN miauczy w celu "weź mnie na ręce!natychmiast!" PM nie ulega i pozostaje asertywny wobec nasilających się pisków.
I wtedy, po schodach w promieniach nadziei schodzi PG, schodzi wyciąga ręce i bierze w ramiona i co wtedy? Co?
Otóż wtedy, Drodzy Państwo EN robi:
I wtedy, po schodach w promieniach nadziei schodzi PG, schodzi wyciąga ręce i bierze w ramiona i co wtedy? Co?
Otóż wtedy, Drodzy Państwo EN robi:
czwartek, 28 czerwca 2012
Refleksyjnie
Junior, ten malusi Juniorek, puci puci jutro ma zakończenie roku szkolnego!
Brzmi jakoś fatalnie dorośle, prawda?
El Niño biega, choć grawitacja zaskakuje go znienacka tu i ówdzie i patrząc na owa gonitwę można uwierzyć, że pole grawitacyjne jest jakoś..nierówne, tu puści, tam przyciągnie zadek ku panelom.
Truskawki się skończyły..wena jakby też...
Sijulejterewrybady.
Brzmi jakoś fatalnie dorośle, prawda?
El Niño biega, choć grawitacja zaskakuje go znienacka tu i ówdzie i patrząc na owa gonitwę można uwierzyć, że pole grawitacyjne jest jakoś..nierówne, tu puści, tam przyciągnie zadek ku panelom.
Truskawki się skończyły..wena jakby też...
Sijulejterewrybady.
sobota, 9 czerwca 2012
Przed...wycieczkowo
Junior wyjeżdża na wycieczkę szkolną, Junior jest podekscytowany, tymczasem wracają z PG ze spaceru podczas którego głównym tematem była..wycieczka.
-No...-podsumowuje Junior-to do wycieczki jeszcze 14 godzin, to będzie...oj....dużo minut-zafrasował się teatralnie
-Juniorek przestań, prześpisz noc i jutro pojedziesz.
-A ile by to było seeeeeeeeeeeekund?
-Junior-mechanizm obronny PG odezwał się twardym tonem-przestań!
Chwilę szli w ciszy.
Słychać było odgłos kroków i cykanie świerszczy.
-A ile by to było...-spytał świerszczy szeptem Junior- takich małych momencików?
-No...-podsumowuje Junior-to do wycieczki jeszcze 14 godzin, to będzie...oj....dużo minut-zafrasował się teatralnie
-Juniorek przestań, prześpisz noc i jutro pojedziesz.
-A ile by to było seeeeeeeeeeeekund?
-Junior-mechanizm obronny PG odezwał się twardym tonem-przestań!
Chwilę szli w ciszy.
Słychać było odgłos kroków i cykanie świerszczy.
-A ile by to było...-spytał świerszczy szeptem Junior- takich małych momencików?
piątek, 1 czerwca 2012
niedziela, 27 maja 2012
Kolokwialnie
Podaj przykład strategii takiej a takiej-brzmiało polecenie.
PG bierze w ręce kolokwium napisane przez mężczyznę, gdzie przykład strategii rozpoczyna się od słów:
"Np chcę zakupić sukienkę"-niedowierza i czyta jeszcze raz...
Ponieważ chce być osobą tolerancyjną (lub przynajmniej nie nietolerancyjną ;) ) nie komentuje, ale sięga po kolejne kolokwium (również męskiego autorstwa) i czyta "Przykładem takiej strategii może być sytuacja, gdy chcę zakupić sukienkę"
-Proszę panów-zwraca się do autorów-ja nie wnikam w panów gusty ale Wy tak razem po te sukienki chodzicie?
Sala rechocze cichutko, panowie nie podtrzymują kontaktu wzrokowego, acz lekko trzęsą im się ramiona.
Na trzecim egzemplarzu kolejny pan kupuje sukienkę. PG ręce opadają.
-Panowie...
-Znów sukienka?-pyta student w drugiej ławce, PG kiwa głową, a sala rechocze na dobre.
-Już nie skomentuję waszych zamiłowań, ale jak piszecie od koleżanki to chociaż minimum inwencji własnej..
-Lepiej wyjść na geja niż nie zaliczyć!
Dorzuca student z drugiej ławki.
Kurtyna opada.
PG bierze w ręce kolokwium napisane przez mężczyznę, gdzie przykład strategii rozpoczyna się od słów:
"Np chcę zakupić sukienkę"-niedowierza i czyta jeszcze raz...
Ponieważ chce być osobą tolerancyjną (lub przynajmniej nie nietolerancyjną ;) ) nie komentuje, ale sięga po kolejne kolokwium (również męskiego autorstwa) i czyta "Przykładem takiej strategii może być sytuacja, gdy chcę zakupić sukienkę"
-Proszę panów-zwraca się do autorów-ja nie wnikam w panów gusty ale Wy tak razem po te sukienki chodzicie?
Sala rechocze cichutko, panowie nie podtrzymują kontaktu wzrokowego, acz lekko trzęsą im się ramiona.
Na trzecim egzemplarzu kolejny pan kupuje sukienkę. PG ręce opadają.
-Panowie...
-Znów sukienka?-pyta student w drugiej ławce, PG kiwa głową, a sala rechocze na dobre.
-Już nie skomentuję waszych zamiłowań, ale jak piszecie od koleżanki to chociaż minimum inwencji własnej..
-Lepiej wyjść na geja niż nie zaliczyć!
Dorzuca student z drugiej ławki.
Kurtyna opada.
poniedziałek, 21 maja 2012
Puci puci
Ponieważ Junior zdradza oznaki zazdrości PG stara mu się posiadanie brata wynagrodzić.
-Puci puci- tarmosi za policzki, moje moje moje, maleństwo!
Junior na początku zadowolony coraz ostrożniej mija matkę, która nie traci żadnej okazji do wycałowania, wytarmoszenia i wyszczypania po policzkach.
-Moje malleeeeeństwo-przyłapała go przy kuchni-moje moje synunie malusie, Ty zawsze będziesz mamusi kruszyną, zawsze , zawsze i jak przyjdzie kiedyś dziewczyna do Ciebie to mamusia przytuli i będzie tarmosić i nie będzie przytulania z dziewczyną i żadnego seksu nie będzie tylko mamuni synuś będzie zawsze zawsze! Mallllllllllllllllusi
-O seksu to może nie mów-dodaje po chwili Junior
-Ha, chciałbyś!-odpowiada PG i ginie w odmętach zupy jarzynowej
-Puci puci- tarmosi za policzki, moje moje moje, maleństwo!
Junior na początku zadowolony coraz ostrożniej mija matkę, która nie traci żadnej okazji do wycałowania, wytarmoszenia i wyszczypania po policzkach.
-Moje malleeeeeństwo-przyłapała go przy kuchni-moje moje synunie malusie, Ty zawsze będziesz mamusi kruszyną, zawsze , zawsze i jak przyjdzie kiedyś dziewczyna do Ciebie to mamusia przytuli i będzie tarmosić i nie będzie przytulania z dziewczyną i żadnego seksu nie będzie tylko mamuni synuś będzie zawsze zawsze! Mallllllllllllllllusi
-O seksu to może nie mów-dodaje po chwili Junior
-Ha, chciałbyś!-odpowiada PG i ginie w odmętach zupy jarzynowej
piątek, 18 maja 2012
"Jestes poza trasą...nowa będzie lepsza"
Na majówkę zabłądziliśmy na Mazury. PG nigdy nie lubiła komarów, jezior oraz bujania łódką.
Wybrała się zatem z rAnną w drogę samochodem maleńkim, acz pakownym, upakowanym do granic możliwości, na tylnym siedzeniu Ola i EN prowadzili dyskusję cichszą i głośniejszą na tematy współczesnych zagrożeń społecznych oraz stanie dróg na Euro. Krzysztof H, co czas jakiś powtarzał, że są poza trasą (wszyscy, nie tylko dzieci) i że nowa będzie lepsza. Nie wiadomo, czy chodziło o drogi lepsze na Euro, czy ogólnie jakąś drogę życiową. Najbardziej drażliwym jest zawsze przejazd przez Warszawę..taaa. Nie dla rAnny, można powiedzieć, że jak weszła w próg przed Warszawą to po 20 minutach była w Jabłonnej.
Po (nomen omen) drodze, El Nino chcąc sprawdzić gatunek kawy parzonej na stacjach benzynowych wylał zawartość na matkę, jednocześnie kontrolując jak szybko jest ona w stanie przebrać się w toalecie, w której lepiej niczego nie dotykać.
I w końcu był las, zielony, zieleńszy, jeszcze zieleńszy i była leśniczówka w tym lesie.
I byli Państwo Szczególni bo ze stolycy.
I była kwatera Hitlera w Wilczym Szańcu i bujanie delikatne na łódeczce i był wypoczynek, gdy rAnna zaproponowała PG, że weźmie jej syna na spacer do wioseczki.
Minęła godzina.
-Gdzie jesteś? -spytała PG do telefonu, który dopiero co znalazl zasięg a nie było to wiele trudniejsze niż szukanie Bursztynowej Komnaty.
Po drugiej stronie słychać było coś jak sapanie.
-Ania, co jest?
(i tu nastąpi zamiana słów na cenzuralne)
-Wybrałam się na j.....jakiś tam spacerek do po...jedyńczej wioseczki po za...suchym piaseczku, a ta wioseczka jest 3 km od chałupy! Zaj...uroczy spacerek sobie zafundowałam, ciągnę wóz jakiejś Saharze żyły m już na rekach wyszły, powieka drga...
Pewnego zaś poranka obudził PG krzyk..niezidentyfikowany, rozrywający krzyk ..żurawi. Podeszła do okna, mieszczącego się w dachu. Przez okno ukazał się widok czarowny: znad łąki podnosiła się błękitna mgła, w trawie , we mgle stały dwa żurawie..krzycząc.
I oto piękno poranka burzy nieco sylwetka gospodarza domu, który podbiega do płotu na skraju łąki i ni to krzykiem ni to szeptem mocno scenicznym w trosce o śpiących o 5.00 domowników przemawia do zanurzonych w magi poranka ptaków:
-Poszły skur..syny!
Na co tamte pokrzykują jeszcze.
I oto obraz ów nabiera nieco dramatyzmu, gospodarz wbiega na łąkę, podąża w kierunku ptactwa a w rekach dzierży..łańcuchy i po chwili wymachuje nimi w dramatycznym tańcu nadal złorzecząc kogoś, kto zniósł kiedyś te jaja.
-Zastanawiam się-powie PG nad poranną kawą do rAnny-dlaczego w ofercie nic nie pisali o tym,ze gospodarz biega rano z łańcuchami po polu?
Uroczo, uroczo w tej mazurskiej kniei.
Wybrała się zatem z rAnną w drogę samochodem maleńkim, acz pakownym, upakowanym do granic możliwości, na tylnym siedzeniu Ola i EN prowadzili dyskusję cichszą i głośniejszą na tematy współczesnych zagrożeń społecznych oraz stanie dróg na Euro. Krzysztof H, co czas jakiś powtarzał, że są poza trasą (wszyscy, nie tylko dzieci) i że nowa będzie lepsza. Nie wiadomo, czy chodziło o drogi lepsze na Euro, czy ogólnie jakąś drogę życiową. Najbardziej drażliwym jest zawsze przejazd przez Warszawę..taaa. Nie dla rAnny, można powiedzieć, że jak weszła w próg przed Warszawą to po 20 minutach była w Jabłonnej.
Po (nomen omen) drodze, El Nino chcąc sprawdzić gatunek kawy parzonej na stacjach benzynowych wylał zawartość na matkę, jednocześnie kontrolując jak szybko jest ona w stanie przebrać się w toalecie, w której lepiej niczego nie dotykać.
I w końcu był las, zielony, zieleńszy, jeszcze zieleńszy i była leśniczówka w tym lesie.
I byli Państwo Szczególni bo ze stolycy.
I była kwatera Hitlera w Wilczym Szańcu i bujanie delikatne na łódeczce i był wypoczynek, gdy rAnna zaproponowała PG, że weźmie jej syna na spacer do wioseczki.
Minęła godzina.
-Gdzie jesteś? -spytała PG do telefonu, który dopiero co znalazl zasięg a nie było to wiele trudniejsze niż szukanie Bursztynowej Komnaty.
Po drugiej stronie słychać było coś jak sapanie.
-Ania, co jest?
(i tu nastąpi zamiana słów na cenzuralne)
-Wybrałam się na j.....jakiś tam spacerek do po...jedyńczej wioseczki po za...suchym piaseczku, a ta wioseczka jest 3 km od chałupy! Zaj...uroczy spacerek sobie zafundowałam, ciągnę wóz jakiejś Saharze żyły m już na rekach wyszły, powieka drga...
Pewnego zaś poranka obudził PG krzyk..niezidentyfikowany, rozrywający krzyk ..żurawi. Podeszła do okna, mieszczącego się w dachu. Przez okno ukazał się widok czarowny: znad łąki podnosiła się błękitna mgła, w trawie , we mgle stały dwa żurawie..krzycząc.
I oto piękno poranka burzy nieco sylwetka gospodarza domu, który podbiega do płotu na skraju łąki i ni to krzykiem ni to szeptem mocno scenicznym w trosce o śpiących o 5.00 domowników przemawia do zanurzonych w magi poranka ptaków:
-Poszły skur..syny!
Na co tamte pokrzykują jeszcze.
I oto obraz ów nabiera nieco dramatyzmu, gospodarz wbiega na łąkę, podąża w kierunku ptactwa a w rekach dzierży..łańcuchy i po chwili wymachuje nimi w dramatycznym tańcu nadal złorzecząc kogoś, kto zniósł kiedyś te jaja.
-Zastanawiam się-powie PG nad poranną kawą do rAnny-dlaczego w ofercie nic nie pisali o tym,ze gospodarz biega rano z łańcuchami po polu?
Uroczo, uroczo w tej mazurskiej kniei.
sobota, 28 kwietnia 2012
Pstryk
Junior gadał, sam już nie wiedząc o czym, PM kosił trawę pierwszy raz w tym roku, a PG prowadzała El Niño za rączki, na boso , po trawie. Towarzyszyło temu kwietniowe słońce i głośny śmiech El Niño gdy mała stopka zastygała w górze i oglądał ją zainteresowany.
Pierwsze koszenie, pierwszy bosy spacer i pierwszy raz w życiu tak brudne stopki.
Gdy byłam mała nieraz zaciskałam mocno powieki, gdy było mi dobrze, tak,żeby zatrzymać, zapamiętać, "zrobić zdjęcie" na wewnętrznej stronie powiek, schować na zawsze.
Pierwsze koszenie, pierwszy bosy spacer i pierwszy raz w życiu tak brudne stopki.
Gdy byłam mała nieraz zaciskałam mocno powieki, gdy było mi dobrze, tak,żeby zatrzymać, zapamiętać, "zrobić zdjęcie" na wewnętrznej stronie powiek, schować na zawsze.
Pstryk.
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Lotniczo
-Tyle się płaci a tak się wlecze ten samolot-wycedziła rAnna-no nie masz wrażenia, że w ogóle ..stoimy w powietrzu?
-Dzień Dobry-odezwał się głos kapitana-nazywam się kapitan BlaBla, lecimy z prędkością 700km/h
PG podtrzymała kontakt wzrokowy z rAnną
-Dzień Dobry-odezwał się głos kapitana-nazywam się kapitan BlaBla, lecimy z prędkością 700km/h
PG podtrzymała kontakt wzrokowy z rAnną
sobota, 14 kwietnia 2012
wspomnieniowo
-Uważam, że zachowała się...co najmniej nieładnie..co najmniej-powiedziała poważnym tonem rAnna leżąc późną nocą w łóżku z PG
Zapatrzyły się z refleksją w ledwie widoczny w szarości sufit, gdzieś obok pochrapywał Junior.
-Wiesz..gdyby jej nie było w domu, ale człowiek jedzie kawał drogi jednak, prawda?-ton rAnny nie był ani grama mniej poważny, a w wypowiedzi wyczuwało się wyraźne rozżalenie-najgorsze, że przecież widzi nas jak stoimy przy domofonie, prawda? I tu się NIE DA udawać,że jej nie ma w domu, flaga jest na maszcie-znaczy nigdzie nie wychodziła...do Biedronki czy coś. Przecież nie musiała od razu na obiad, a jakąś herbatę na pewno w domu ma. Tu wszyscy mają w domu herbatę...Zrobiłaby herbaty, jakieś ciastka, delicje czy coś by nie było sprawy przecież. A myśmy przyjechali, tak? I staliśmy jak te ciecie pod bramą. Bo jaśnie pani udawała,że jej nie ma...nieładnie oj nieładnie...Przesadziła trochę...uważam.
Tak, byliśmy pod pałacem Buckingham, tak, Królowa nie otworzyła.
Zapatrzyły się z refleksją w ledwie widoczny w szarości sufit, gdzieś obok pochrapywał Junior.
-Wiesz..gdyby jej nie było w domu, ale człowiek jedzie kawał drogi jednak, prawda?-ton rAnny nie był ani grama mniej poważny, a w wypowiedzi wyczuwało się wyraźne rozżalenie-najgorsze, że przecież widzi nas jak stoimy przy domofonie, prawda? I tu się NIE DA udawać,że jej nie ma w domu, flaga jest na maszcie-znaczy nigdzie nie wychodziła...do Biedronki czy coś. Przecież nie musiała od razu na obiad, a jakąś herbatę na pewno w domu ma. Tu wszyscy mają w domu herbatę...Zrobiłaby herbaty, jakieś ciastka, delicje czy coś by nie było sprawy przecież. A myśmy przyjechali, tak? I staliśmy jak te ciecie pod bramą. Bo jaśnie pani udawała,że jej nie ma...nieładnie oj nieładnie...Przesadziła trochę...uważam.
Tak, byliśmy pod pałacem Buckingham, tak, Królowa nie otworzyła.
piątek, 13 kwietnia 2012
Wzruszająco
W kuchni PM bawił się w kucharza, przygotowując kolację dla siebie i Juniora. PG wyjąwszy młodsze dziecię z fotelika przytuliła i rozcałowała się... zupełnie niechcący.
Mała rączka dyskretnie powędrowała ku dołowi, gdy mijali blat kuchenny. Szybkim, zwinnym ruchem El Niño pochwycił leżącą na blacie bułeczkę i przytuliwszy się do PG raptownie przyłożył ją sobie do buzi. (Bułeczkę, nie Gadułę). PG wtuliła nos w jasne włoski i wyszeptała cichutko "nie powiem, nikomu, nie powiem".
El Niño niejako w odpowiedzi poczęstował matkę pieczywem przykładając bułkę do jej ust.
-Dziękuję-wzruszyła się na krótko, bo po kolejnym kęsie, El Niño znów zatkał jej usta bułeczką...tym samy rozpoczynając regularne karmienie raz po razie siebie i jej.
Karmienie przebiegało uczciwie i pośpiesznie. W błękitnych oczach EN lśniły iskierki, zielone oczy PG zaszły łzami wzruszenia..a może rozbawienia.
-Popatrz jakie dobre dzieciątko- wydusiła wreszcie-karmi mamę! Moje, moje, moje..
-Mhm- odmruczał PM- podkręcił i dzieli się łupem. Odpowiedzialnością też się podzielicie!!!
E tam. Uciekli do sypialni, gdzie podczas podziału zagarniętego pieczywa EN usnął..w pół słowa i z kawałkiem bułeczki w puchatej rączce.
Mała rączka dyskretnie powędrowała ku dołowi, gdy mijali blat kuchenny. Szybkim, zwinnym ruchem El Niño pochwycił leżącą na blacie bułeczkę i przytuliwszy się do PG raptownie przyłożył ją sobie do buzi. (Bułeczkę, nie Gadułę). PG wtuliła nos w jasne włoski i wyszeptała cichutko "nie powiem, nikomu, nie powiem".
El Niño niejako w odpowiedzi poczęstował matkę pieczywem przykładając bułkę do jej ust.
-Dziękuję-wzruszyła się na krótko, bo po kolejnym kęsie, El Niño znów zatkał jej usta bułeczką...tym samy rozpoczynając regularne karmienie raz po razie siebie i jej.
Karmienie przebiegało uczciwie i pośpiesznie. W błękitnych oczach EN lśniły iskierki, zielone oczy PG zaszły łzami wzruszenia..a może rozbawienia.
-Popatrz jakie dobre dzieciątko- wydusiła wreszcie-karmi mamę! Moje, moje, moje..
-Mhm- odmruczał PM- podkręcił i dzieli się łupem. Odpowiedzialnością też się podzielicie!!!
E tam. Uciekli do sypialni, gdzie podczas podziału zagarniętego pieczywa EN usnął..w pół słowa i z kawałkiem bułeczki w puchatej rączce.
czwartek, 12 kwietnia 2012
Pisać mi się nie chce ostatnio
Przeżyliśmy Święta i czas poświąteczny, spokojnie. Babka świąteczna skończyła swój żywot w sposób nagły i spektakularny, schab cieszył się powodzeniem, a sernik żył krótko i intensywnie.
Kwiecień i maj to czas konferencji zatem trzeba rzucić się w wir pisania
o tym i owym
i nie będą to raczej radosne pisanki.
Kwiecień i maj to czas konferencji zatem trzeba rzucić się w wir pisania
o tym i owym
i nie będą to raczej radosne pisanki.
czwartek, 29 marca 2012
Wstęp do..
-Co ja mam tu?....-zaczął Junior z tylnej kanapy.
PG kontrolnie zerknęła w lusterko, by zobaczyć Pierworodnego z kompletem paluszków rozczapierzonych tuż przed zdziwionym oczętami.
-Co ja mam tu za dziwne kręciołki???
-To linie papilarne,Synku.
PG kontrolnie zerknęła w lusterko, by zobaczyć Pierworodnego z kompletem paluszków rozczapierzonych tuż przed zdziwionym oczętami.
-Co ja mam tu za dziwne kręciołki???
-To linie papilarne,Synku.
piątek, 23 marca 2012
Autoprezentacja
-Ja wiem, co to jest kora!-wykrzyknął Junior burząc ciszę w pokoju PG-Kora to SKÓRA DRZEWA.
Po tym oświadczeniu opuścił lokal.
Po chwili wróciła sama tylko głowa Juniora wetknięta w szparę uchylonych drzwi
-I wiesz skąd wiem?
PG tylko podniosła oczy.
-Bo jestem strasznie mądry.
Po tym oświadczeniu opuścił lokal.
Po chwili wróciła sama tylko głowa Juniora wetknięta w szparę uchylonych drzwi
-I wiesz skąd wiem?
PG tylko podniosła oczy.
-Bo jestem strasznie mądry.
No... i niemożebnie skromny.
poniedziałek, 12 marca 2012
Czynnik PSI
Świat obiegły informacje o dziwnych dźwiękach słyszalnych na różnych kontynentach.
Śpieszę uspokoić to nie Obcy się z nami kontaktują ani nam się planeta przebiegunuje zaraz...
To trzeszczą drzwi od szafy w przedpokoju, o których naprawienie PG nie może się doprosić PM...zajętego zdobywaniem panowania nad światem
na kolejnym levelu.
Śpieszę uspokoić to nie Obcy się z nami kontaktują ani nam się planeta przebiegunuje zaraz...
To trzeszczą drzwi od szafy w przedpokoju, o których naprawienie PG nie może się doprosić PM...zajętego zdobywaniem panowania nad światem
na kolejnym levelu.
piątek, 9 marca 2012
"Ona przyjdzie do Ciebie
"Nie goń za miłością raz się przecież żyje, im bardziej jej szukasz, tym lepiej się kryje
ona przyjdzie do Ciebie leciutko na palcach
owinie Cię niebem i porwie do tańca"
Patrzy w oczy i powoli przybliża puchatą buzię do mojego policzka.
Trwa to dłuższą chwilę.
Kładzie łapki na moich policzkach, siła dziesięciomiesięcznych rączek odwraca moją głowę, zastyga na moment i powolnym, pełnym powagi ruchem składa pocałunek na drugim policzku.
Czuję jak oddycha noskiem wprost na moją skórę, uśmiecham się, uśmiecham, rozpływam, topnieję..
środa, 7 marca 2012
Dezoksyrybunukleidowo
-Mamo, dziękuję!-zakrzyknął Junior przemykając obok kuchni.
-Z co?-spytała PG
-Za dobre DNA!
-Z co?-spytała PG
-Za dobre DNA!
A proszszszsz....
piątek, 2 marca 2012
O studentach
Gdy wszyscy wokół narzekali na pogarszający się stan intelektualny studentów Pan Profesorwzawszebielusieńkiejkoszuli podsumował:
"Bo ze studentami jest Szanowna Pani jak z wczasami odchudzającymi w siodle. Po tym jak żona z nich wróciła mąż spytał: i co? schudłaś?
A ona na to: ja nie, ale koń tak.
...I my, proszę pani jesteśmy tym koniem."
PG wielokroć wspomina słowa Pana Profesora..oj wielokroć...
Patataj.
"Bo ze studentami jest Szanowna Pani jak z wczasami odchudzającymi w siodle. Po tym jak żona z nich wróciła mąż spytał: i co? schudłaś?
A ona na to: ja nie, ale koń tak.
...I my, proszę pani jesteśmy tym koniem."
PG wielokroć wspomina słowa Pana Profesora..oj wielokroć...
Patataj.
środa, 29 lutego 2012
UK
Ludzie tłoczyli się wściekle, jakby pojazd miał opuścić miejsce bez nich. Bilety były zapłacone, miejsca pewne, ludzie tłoczyli się jeszcze bardziej.
-Czy nie ma jakiegoś sposobu, żeby oni zrobili to szybko i sprawnie, żeby jakoś zdyscyplinować pasażerów?-spytała RAnna
-Jest-odpowiedziała PG-krzyknij "Ludzie, wszyscy zginiemy!"
Pierwsze wrażenie z pobytu w UK jest następujące:
wszyscy tu jadą "na czołówkę".
Wjazd na rondo jest doświadczeniem niemal metafizycznym.
Najbardziej znane miejsca działały na Juniora nieco odmiennie niż przewidują przewodniki.
Pod Big Benem najfajniejsze były czipsy.
W Muzeum Historii naturalnej-dinozaury z plastiku.
Muzeum techniki zachwyciło..grami.
Zaś British Museum było fajne z powodu mufinek.
Cały pobyt Junior był pod wrażeniem
...psa gospodarzy.
-Czy nie ma jakiegoś sposobu, żeby oni zrobili to szybko i sprawnie, żeby jakoś zdyscyplinować pasażerów?-spytała RAnna
-Jest-odpowiedziała PG-krzyknij "Ludzie, wszyscy zginiemy!"
Pierwsze wrażenie z pobytu w UK jest następujące:
wszyscy tu jadą "na czołówkę".
Wjazd na rondo jest doświadczeniem niemal metafizycznym.
Najbardziej znane miejsca działały na Juniora nieco odmiennie niż przewidują przewodniki.
Pod Big Benem najfajniejsze były czipsy.
W Muzeum Historii naturalnej-dinozaury z plastiku.
Muzeum techniki zachwyciło..grami.
Zaś British Museum było fajne z powodu mufinek.
Cały pobyt Junior był pod wrażeniem
...psa gospodarzy.
piątek, 17 lutego 2012
Poważniej
Ostatnio czytam blogi rozliczne, w których opisuje się "macierzyństwo bez lukru", w których narzeka się dużo, mówi wiele o tym, że rola kobiety to cierpienie, a bycie dzieckiem to pasożytnictwo, w których mowa i o dziedzictwie Matek-Polek, które ciąży nam-kobietom bardzo, ale które czujemy się zmuszone nosić, bo...no właśnie "bo tak trzeba".
I obrazek z początku roku, gdy eS, który rodziny z oczywistych względów nie posiada mówi do mnie:
-Miałem do Ciebie żal,że zostawiasz trzymiesięczne dziecko i jedziesz w Dolomity, dopiero potem załapałem, że Ty tak ładujesz baterie.
Powiem na to wszystko "pffff", uśmiechnę się, wzruszę ramionami i powiem "pffffff", ani mnie to dotknie ani oburzy. Mój wybór.
Czasem jest mi ciężko, czasem nawet zazdroszczę wolnego czasu i tego, że można np pobyć w SPA zamiast myć po raz milionowy kafelki w kuchni. Czasem ogarnia mnie złość, gdy nikt nie zauważa tego, co robię w domu ale narzekać tu nie zamierzam. Śpieszę wyjaśnić dlaczego?
Nie odbieram bycia mamą jako misji i cierpienia, nie widzę w tym rezygnacji z siebie.
Traktuję je jako część życia.
I część siebie.
Tą część dodajmy, którą lubię.
Nie uważam, że to praca ponad moje siły, nie mam mamy, opiekunki, siostry, mam pomoc w PM.
Zwiedzając oddział OH widziałam Wyższą Szkołę Rodzicielstwa i marudzenie dziecka w nocy to przy tym pryszcz.
Nie czuję się w obowiązku być Matką Polką, czuję się..sobą.
Nie chcę tego stracić, bo szczęśliwe są dzieci szczęśliwych rodziców.
A na koniec, też znalezione i też o rodzicielstwie.
I obrazek z początku roku, gdy eS, który rodziny z oczywistych względów nie posiada mówi do mnie:
-Miałem do Ciebie żal,że zostawiasz trzymiesięczne dziecko i jedziesz w Dolomity, dopiero potem załapałem, że Ty tak ładujesz baterie.
Powiem na to wszystko "pffff", uśmiechnę się, wzruszę ramionami i powiem "pffffff", ani mnie to dotknie ani oburzy. Mój wybór.
Czasem jest mi ciężko, czasem nawet zazdroszczę wolnego czasu i tego, że można np pobyć w SPA zamiast myć po raz milionowy kafelki w kuchni. Czasem ogarnia mnie złość, gdy nikt nie zauważa tego, co robię w domu ale narzekać tu nie zamierzam. Śpieszę wyjaśnić dlaczego?
Nie odbieram bycia mamą jako misji i cierpienia, nie widzę w tym rezygnacji z siebie.
Traktuję je jako część życia.
I część siebie.
Tą część dodajmy, którą lubię.
Nie uważam, że to praca ponad moje siły, nie mam mamy, opiekunki, siostry, mam pomoc w PM.
Zwiedzając oddział OH widziałam Wyższą Szkołę Rodzicielstwa i marudzenie dziecka w nocy to przy tym pryszcz.
Nie czuję się w obowiązku być Matką Polką, czuję się..sobą.
Nie chcę tego stracić, bo szczęśliwe są dzieci szczęśliwych rodziców.
A na koniec, też znalezione i też o rodzicielstwie.
Twoje dzieci nie są twoimi dziećmi;
przychodzą dzięki tobie, ale nie są twoje,
I choć są przy tobie,
nie należą do ciebie.
Możesz dać mieszkanie ich ciałom,
lecz nie ich duszom, gdyż ich dusze przebywają w domu przyszłości, którego ty nie możesz odwiedzić,
nawet w marzeniach.
Nie próbuj ich uczynić podobnymi do siebie,
ich życie nie cofa się,
ani też nie trwa przy dniu wczorajszym.
Ty jesteś łukiem,
który wypuszcza żywe strzały:
twoje dzieci;
Najwyższy Strzelec widzi cel
w drodze do nieskończoności.
On napina ciebie swoją mocą,
aby strzały mogły lecieć długo i szybko.
Kahil Gibron
przychodzą dzięki tobie, ale nie są twoje,
I choć są przy tobie,
nie należą do ciebie.
Możesz dać mieszkanie ich ciałom,
lecz nie ich duszom, gdyż ich dusze przebywają w domu przyszłości, którego ty nie możesz odwiedzić,
nawet w marzeniach.
Nie próbuj ich uczynić podobnymi do siebie,
ich życie nie cofa się,
ani też nie trwa przy dniu wczorajszym.
Ty jesteś łukiem,
który wypuszcza żywe strzały:
twoje dzieci;
Najwyższy Strzelec widzi cel
w drodze do nieskończoności.
On napina ciebie swoją mocą,
aby strzały mogły lecieć długo i szybko.
Kahil Gibron
poniedziałek, 6 lutego 2012
Rozmowy pedagogiczne
Przy wycieraniu sztućców / porządkowaniu kuchni PG rozmawia z Juniorem na temat jego nie zawsze doskonałego zachowania.
Junior podsumowuje:
-No czasem mam wyrzuty sumienia...
PG podnosi brwi zdziwione tym, że syn jej pierworodny w tych kategoriach..gdy słyszy cd
-A czasem to nawet sumienie mam.
Junior podsumowuje:
-No czasem mam wyrzuty sumienia...
PG podnosi brwi zdziwione tym, że syn jej pierworodny w tych kategoriach..gdy słyszy cd
-A czasem to nawet sumienie mam.
sobota, 4 lutego 2012
Wyciągamy karteczki
Nie wiedzieć dlaczego studenci mają przekonanie, że prowadzący kochają kolokwia, być może są i tacy, którzy mają wizję wykładowcy z lubością tarzającego się w kolokwiach i śmiejących się upiornym śmiechem, który rozchodzi się po gotyckich sklepieniach korytarzy uczelni (wybudowanej Anno Domini np 2000).
Historia zna i nauczycieli, którzy kolokwiów nie znoszą. Bo i w czym się tu lubować? Dziesiątki kartek zapisanych nierzadko pismem klinowym, o nierzadko wątpliwej treści. Strategie wodolejstwa, nabudowywania wątków pobocznych, pisania o tym, jak ważny jest problem ujęty w pytaniu, jak istotny i jak kluczowy i w zasadzie "żyć bez niego nie potrafię ale opowiedzieć o nim również".
PG nie należy ani do jednej ani do drugiej kategorii.
Kolokwia są jej zupełnie obojętne.
Zajęcia jak zajęcia, choć ciekawe zjawisko jeśli chodzi o wielość form komunikacji pozawerbalnej.
Kontrola kolan, kartka pod dłonią, kartka pod udem, kartka w dłoni, kartka w zeszycie na stole, kartka w torebce obok stolika. Czasem PG robi zdjęcia a na wpis przynosi prezentację z muzyką relaksacyjną, obrazującą ludzką kreatywność na kolokwium.
Studenci nie tracą rezonu.
-Na piątym roku wypada to robić dyskretniej-PG uśmiechnęła się do Pani Studentki.
-Ja?-spytała Owa-co ja robię?
-Nie wiem. Manipuluje Pani pod stołem, a potem jest taka...zadowolona.
-Bo ja.....
-Bo Agata body pod stołem zapina-
dorzucił Pan Student z pierwszej ławki.
Historia zna i nauczycieli, którzy kolokwiów nie znoszą. Bo i w czym się tu lubować? Dziesiątki kartek zapisanych nierzadko pismem klinowym, o nierzadko wątpliwej treści. Strategie wodolejstwa, nabudowywania wątków pobocznych, pisania o tym, jak ważny jest problem ujęty w pytaniu, jak istotny i jak kluczowy i w zasadzie "żyć bez niego nie potrafię ale opowiedzieć o nim również".
PG nie należy ani do jednej ani do drugiej kategorii.
Kolokwia są jej zupełnie obojętne.
Zajęcia jak zajęcia, choć ciekawe zjawisko jeśli chodzi o wielość form komunikacji pozawerbalnej.
Kontrola kolan, kartka pod dłonią, kartka pod udem, kartka w dłoni, kartka w zeszycie na stole, kartka w torebce obok stolika. Czasem PG robi zdjęcia a na wpis przynosi prezentację z muzyką relaksacyjną, obrazującą ludzką kreatywność na kolokwium.
Studenci nie tracą rezonu.
-Na piątym roku wypada to robić dyskretniej-PG uśmiechnęła się do Pani Studentki.
-Ja?-spytała Owa-co ja robię?
-Nie wiem. Manipuluje Pani pod stołem, a potem jest taka...zadowolona.
-Bo ja.....
-Bo Agata body pod stołem zapina-
dorzucił Pan Student z pierwszej ławki.
czwartek, 2 lutego 2012
niedziela, 29 stycznia 2012
Kici Kici
El Niño lubi kotka. Głaskać i miętosić, wyciąga wesoło rączki, gdy widzi futrzaka.
El Niño ma maleńki problemik, bo widzi kotka i tam, gdzie go nie ma.
Miejsce akcji: sklep.
W roli kotka: arcymodna futrzana czapka elegantki stojącej w kolejce przed PM z El Niño na rękach.
Akcja: El Niño wyciąga rączki, przytula kotka, tarmosi....
a nie wspominałam, że El Niño lubi też kotka w miłosnym szale poślinić?
El Niño ma maleńki problemik, bo widzi kotka i tam, gdzie go nie ma.
Miejsce akcji: sklep.
W roli kotka: arcymodna futrzana czapka elegantki stojącej w kolejce przed PM z El Niño na rękach.
Akcja: El Niño wyciąga rączki, przytula kotka, tarmosi....
a nie wspominałam, że El Niño lubi też kotka w miłosnym szale poślinić?
środa, 25 stycznia 2012
Argumenty
Juniorowi nie podobała się propozycja szkoły, aby pójść do teatru.
-Mogę nie iść?-zapytał PG szykującej śniadanie
-Nie-odrzekła krótko.
-Moooooooooogę?Proszę.
-Junior, dlaczego miałbyś nie iść? Idziesz do teatru, jak wszyscy.
-Nie chcę.
-Nie ma dyskusji.
-Ja nie mogę iść do teatru, pójdę z Wami do pracy.
-Dlaczego nie chcesz iść?
-Bo mało z Wami spędzam czasu i Was zaniedbuję.
Kurtyna.
-Mogę nie iść?-zapytał PG szykującej śniadanie
-Nie-odrzekła krótko.
-Moooooooooogę?Proszę.
-Junior, dlaczego miałbyś nie iść? Idziesz do teatru, jak wszyscy.
-Nie chcę.
-Nie ma dyskusji.
-Ja nie mogę iść do teatru, pójdę z Wami do pracy.
-Dlaczego nie chcesz iść?
-Bo mało z Wami spędzam czasu i Was zaniedbuję.
Kurtyna.
wtorek, 24 stycznia 2012
Sesja czyli opowieści z krypty
Do szanownej uczelni ma przyjechać wielce szanowna delegacja z bardzo ważnego organu i tam takie.
Z okazji otwarcia nowego skrzydła tejże (uczelni, nie delegacji) będą przemówienia, fanfary i fajerwerki (te ostatnie w rozumieniu mentalnym).
I nie bez kozery, bo, utarło się wśród wesołej gawiedzi przekonanie, że jest owa uczelnia wyjątkową do kwadratu, gdyż jako jedyna w kraju (i za granicą) umożliwia podróże w czasie.
Do części wiekowej jak Bogurodzica dobudowano bowiem ultranowoczesną aulę, co powoduje, że przechodząc wąskim korytarzykiem, obok biblioteki pochodzącej z wieku no umówmy się , przy największych chęciach XIX nagle teleportujemy się do XXI.
Bezboleśnie.
Bezstresowo.
Ot po prostu.
Sesja..czas, gdy z ludzi wychodzą najniższe instynkta, po obu stronach katedry. PG obserwuje świat wokół siebie z niemałym zdziwieniem: studentki przychodzące z dzieckiem na ręku (nigdy nie słyszała,żeby miały dzieci, nigdy ich w ciąży nie widziała...czyżby istniał czarny rynek wypożyczania niemowląt?- to pytanie pojawia się cyklicznie przed każdą sesją), studentów, którzy kserują ściągi na akord w myśl zasady "więcej masz - bezpieczniej się czujesz", tłumy na korytarzach, niecodzienne to zjawisko, nawet..legenda głosi...ponoć niektórzy studenci odwiedzają w tym magicznym czasie czytelnię (ale to legenda..nic pewnego).
Z okazji otwarcia nowego skrzydła tejże (uczelni, nie delegacji) będą przemówienia, fanfary i fajerwerki (te ostatnie w rozumieniu mentalnym).
I nie bez kozery, bo, utarło się wśród wesołej gawiedzi przekonanie, że jest owa uczelnia wyjątkową do kwadratu, gdyż jako jedyna w kraju (i za granicą) umożliwia podróże w czasie.
Do części wiekowej jak Bogurodzica dobudowano bowiem ultranowoczesną aulę, co powoduje, że przechodząc wąskim korytarzykiem, obok biblioteki pochodzącej z wieku no umówmy się , przy największych chęciach XIX nagle teleportujemy się do XXI.
Bezboleśnie.
Bezstresowo.
Ot po prostu.
Sesja..czas, gdy z ludzi wychodzą najniższe instynkta, po obu stronach katedry. PG obserwuje świat wokół siebie z niemałym zdziwieniem: studentki przychodzące z dzieckiem na ręku (nigdy nie słyszała,żeby miały dzieci, nigdy ich w ciąży nie widziała...czyżby istniał czarny rynek wypożyczania niemowląt?- to pytanie pojawia się cyklicznie przed każdą sesją), studentów, którzy kserują ściągi na akord w myśl zasady "więcej masz - bezpieczniej się czujesz", tłumy na korytarzach, niecodzienne to zjawisko, nawet..legenda głosi...ponoć niektórzy studenci odwiedzają w tym magicznym czasie czytelnię (ale to legenda..nic pewnego).
niedziela, 15 stycznia 2012
Nie duś mego geniuszu!
-Kiedy nasz samochód będzie miał urodziny?
zapytał ni z tego ni z owego Junior.
-Osiemnaste?-zapytał PM
-No urodziny? Kiedy będzie miał nasz samochodzik?
-Zrobimy mu urodziny?!-podchwyciła PG
-Tak, przyjęcie!!-uradował się Juniorek
-Zaprosimy hondę cioci Ani i toyotę sąsiadów!
-I będzie tort!-przyklasnął Junior
-I świece!
-A'propos...trzeba świece wymienić-PM zastosował prozę życia, która zmiażdżyła radosną wizję autek pląsających w deszczu confetti.
Rodzina z opuszczonymi głowami i w ciszy poczłapała dalej.
zapytał ni z tego ni z owego Junior.
-Osiemnaste?-zapytał PM
-No urodziny? Kiedy będzie miał nasz samochodzik?
-Zrobimy mu urodziny?!-podchwyciła PG
-Tak, przyjęcie!!-uradował się Juniorek
-Zaprosimy hondę cioci Ani i toyotę sąsiadów!
-I będzie tort!-przyklasnął Junior
-I świece!
-A'propos...trzeba świece wymienić-PM zastosował prozę życia, która zmiażdżyła radosną wizję autek pląsających w deszczu confetti.
Rodzina z opuszczonymi głowami i w ciszy poczłapała dalej.
niedziela, 1 stycznia 2012
Happy New YORK...i inne tam miasta, wioski, wioseczki...
Słysząc prezydenckie przemówienie noworoczne PG wychwyciła tylko, że mamy sobie na wzajem okazywać dobroć i pomagać. Tzn. my-obywatele. Trochę zaniepokoiło PG owo orędzie, czyżby Pan Prezydent otwarcie już mówił, że jeśli sobie sami obywatele nie pomogą to...nic im nie pomoże?
Dorzućmy łyżkę optymizmu.
Wybrali się państwo G na wycieczkę noworoczną w góry świętokrzyskie.
PG zawsze uważała (i podtrzymuje), że używanie nazwy "góry" wobec gór świętokrzyskich jest poważnym nadużyciem.
No i podtrzymuje.
Ale zima tam piękna, powiadam Wam nieziemsko biała, skrząca się i cudnie jodłowa.
Junior najpierw nadrobił niedostatki emocjonalne wywołane deficytem śniegu i lepił, lepił, lepił...
Aby przekonać się, że teoria o mokrych rękawiczkach i zimnych dłoniach nie jest li tylko teorią i wracając narzekał, narzekał, narzekał...
El Nino z kolei odkrył, że nosidło daje możliwość strącania z gałęzi wszystkiego co w zasięgu łapek, na co PM, który owego dnia był nosicielem nie zareagował entuzjazmem...
nie wiedzieć dlaczego...
Zatem, Drodzy Państwo, śmiało, nie krępujmy się.
Robimy pierwszy kroczek w 366 dni 2012.
Dorzućmy łyżkę optymizmu.
Wybrali się państwo G na wycieczkę noworoczną w góry świętokrzyskie.
PG zawsze uważała (i podtrzymuje), że używanie nazwy "góry" wobec gór świętokrzyskich jest poważnym nadużyciem.
No i podtrzymuje.
Ale zima tam piękna, powiadam Wam nieziemsko biała, skrząca się i cudnie jodłowa.
Junior najpierw nadrobił niedostatki emocjonalne wywołane deficytem śniegu i lepił, lepił, lepił...
Aby przekonać się, że teoria o mokrych rękawiczkach i zimnych dłoniach nie jest li tylko teorią i wracając narzekał, narzekał, narzekał...
El Nino z kolei odkrył, że nosidło daje możliwość strącania z gałęzi wszystkiego co w zasięgu łapek, na co PM, który owego dnia był nosicielem nie zareagował entuzjazmem...
nie wiedzieć dlaczego...
Zatem, Drodzy Państwo, śmiało, nie krępujmy się.
Robimy pierwszy kroczek w 366 dni 2012.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
