Na konferencyjnym obiedzie, w przerwie między obradami przy stoliku numer siedem zasiadł DoktorJot , PG i kilka jeszcze osób, które szczelnie zasiedliły miejsca wokół zielonego obrusika.
Pani kelnerka skutecznie jednak mijała "siódemkę" nosząc na tacach aromatyczny rosół.
Czy wysiłek intelektualny polegający na udawaniu zainteresowania może wyczerpać z sił?
Otóż może.
DoktorJot wraz z PG odprowadzili Panią kelnerkę wzrokiem raz i drugi..przy trzecim nerwowo przełknęli ślinę, a potem odprowadzili ją po raz czwarty i piaty.
Za szóstym razem Pani kelnerka na tacy miała drugie danie i zniknęła gdzieś w głębi sali.
Prędziutko.
-No kiedy przyniosą?-spytał ktoś przy stole.
-Nie lubi nas-spuściła głowę PG i wsłuchała się w smutną melodię, którą aktualnie wygrywał jej żołądek.
-Proszę pani-zaczął z razu nieśmiało DoktorJot-patrz..."nie widzi"...
Pani przemknęła rozsiewając za sobą zapach devolay'a.
-Myśmy jeszcze zupy nie dostali..-Pani przemknęła z prędkością Robert Kubicy nie nawiązując kontaktu wzrokowego.
-A tamci to już drugie kończą- dodał ktoś z żalem.
-Proszę pani-zdecydowanym głosem zawołał DoktorJot- my tu czekamy, nikt nie przychodzi.
-Nas jest tylko dwie, ale zaraz przyjdzie koleżanka-wytłumaczyła w pośpiechu "Proszępani".
-Ale my tu czekamy...
-Ale to jest szczęśliwa siódemka-wykrzyknęła Proszępani i zniknęła w głębi sali.
Gorączkowo mijały minuty nerwowego wydzielania kwasów żołądkowych.
-A może to stoliczek typu "nakryj się"?-zastanowił się DoktorJot
-Proszę pani-przejął inicjatywę ktoś inny przy stoliku.
Pani kręciła się po sali w tzw odległości bezpiecznej.
-Nie wystarczy schować się za wózkiem z talerzami, żebyśmy nie zauważyli-dorzucił DoktorJot na widok Proszępani maskującej się za wozem bojowym.
PG zaczęła rozważać przeżucie serwetki.
-PANI KIEROWNICZKO! - zakrzyknął w końcu DoktorJot.
Zjawiła się w setnych częściach sekundy z zupą i przepraszającym uśmiechem.
Bo w ludziach to jednak drzemie "wczorajsza" mentalność.