wtorek, 25 maja 2010

poniedziałek, 17 maja 2010

Przytulanki

-Ładnie pachniesz i jestes grzeczna-powiedział Juniorek do szyi PG przytulając sie popołudniem.
-Dziękuję, staram się-odpowiedziała matka rodzicielka.
-...i wychodzi ci-
podsumował Junior.

sobota, 15 maja 2010

To już?

Junior przebywa u Dziadka Gaduły...od dni 2, które dłużą się nieco matce rodzicielce.
PG dzwoni do niego w okolicach 18 i dowiaduje się, że są w mamy Pauliny i w zasadzie Junior, jak sam zeznaje "nie ma ciasu".
O 21 PG odbiera telefon.
-Byłem u Pauliny-oświadcza Junior.
-I?Fajnie było?-pyta PG.
Fajnie- Junior cmoka znacząco-Paulina chciała, żebym u niej został spać, ale jej powiedziałem
ŻE MAM WŁASNE ŻYCIE.



PG odebrało mowę.
To już???

piątek, 14 maja 2010

O tym jak dzięki DoktorowiJot PG nie umarła z głodu.

Na konferencyjnym obiedzie, w przerwie między obradami przy stoliku numer siedem zasiadł DoktorJot , PG i kilka jeszcze osób, które szczelnie zasiedliły miejsca wokół zielonego obrusika.
Pani kelnerka skutecznie jednak mijała "siódemkę" nosząc na tacach aromatyczny rosół.
Czy wysiłek intelektualny polegający na udawaniu zainteresowania może wyczerpać z sił?
Otóż może.
DoktorJot wraz z PG odprowadzili Panią kelnerkę wzrokiem raz i drugi..przy trzecim nerwowo przełknęli ślinę, a potem odprowadzili ją po raz czwarty i piaty.
Za szóstym razem Pani kelnerka na tacy miała drugie danie i zniknęła gdzieś w głębi sali.
Prędziutko.
-No kiedy przyniosą?-spytał ktoś przy stole.
-Nie lubi nas-spuściła głowę PG i wsłuchała się w smutną melodię, którą aktualnie wygrywał jej żołądek.
-Proszę pani-zaczął z razu nieśmiało DoktorJot-patrz..."nie widzi"...
Pani przemknęła rozsiewając za sobą zapach devolay'a.
-Myśmy jeszcze zupy nie dostali..-Pani przemknęła z prędkością Robert Kubicy nie nawiązując kontaktu wzrokowego.
-A tamci to już drugie kończą- dodał ktoś z żalem.
-Proszę pani-zdecydowanym głosem zawołał DoktorJot- my tu czekamy, nikt nie przychodzi.
-Nas jest tylko dwie, ale zaraz przyjdzie koleżanka-wytłumaczyła w pośpiechu "Proszępani".
-Ale my tu czekamy...
-Ale to jest szczęśliwa siódemka-wykrzyknęła Proszępani i zniknęła w głębi sali.
Gorączkowo mijały minuty nerwowego wydzielania kwasów żołądkowych.
-A może to stoliczek typu "nakryj się"?-zastanowił się DoktorJot
-Proszę pani-przejął inicjatywę ktoś inny przy stoliku.
Pani kręciła się po sali w tzw odległości bezpiecznej.
-Nie wystarczy schować się za wózkiem z talerzami, żebyśmy nie zauważyli-dorzucił DoktorJot na widok Proszępani maskującej się za wozem bojowym.
PG zaczęła rozważać przeżucie serwetki.
-PANI KIEROWNICZKO! - zakrzyknął w końcu DoktorJot.


Zjawiła się w setnych częściach sekundy z zupą i przepraszającym uśmiechem.
Bo w ludziach to jednak drzemie "wczorajsza" mentalność.

sobota, 8 maja 2010

Ogrodzeniowo

-Co lobią?-spytał Junior panów, którzy ogradzali plac zabaw, pomijając formę grzecznościową.
-Ogradzamy plac zabaw-uśmiechnął się pan w spodenkach na szelkach.
-Czym?-drążył Junior.
-Siatką-odpowiedział pan.
Junior zadumał się nad otrzymanymi właśnie informacjami.
-A zostawicie chociaż malutką dziurę?-zapytał.
Pan w spodenkach zdziwił się nieco ale zapytał: Po co?
-Żeby dzieci mogły sobie włazić...




piątek, 7 maja 2010

Nieoceniona pomoc.

Juniorkowi urodził się braciszek
...cioteczny, żeby nie było.
Nie może jednak zrozumieć, jak to możliwe, że ktoś ma zero lat i że on, Junior  nie będzie miał nigdy starszego braciszka dla odmiany.
W celu uzyskania wyjaśnień dzwoni do Dziadka Gaduły.
Rozmawiają o tym i owym w temacie, PG słyszy jedynie strzępki rozmowy:
-Dziadku ja mam jeszcze taką jedną pieluszkę po sobie-cieszy się z możliwości pomocy w wychowaniu dziecka Junior:
-Była na pamiątkę, teraz jest na wszelki wypadek-dokańcza.


czwartek, 6 maja 2010

Ciastolina!

Zbieranie ciastoliny z dywanu stało się wieczornym rytuałem w gdziebądźtochatynce, co wieczór PG wchodzi do pokoju Juniorka, zawsze wraz ze zmierzchem stara się nakłonić go do usunięcia kubeczków z przykrywkami rozmaitej maści, każdego wieczora Junior wymyśla różnorakie strategie uchylenia sie od trudów obowiazków domowych i taktyki urobienia matki. I poniekąd PG jest do tego przyzwyczajona..poniekąd.
-Junior, bierz się za sprzątanie -zaczęła stojąc w progu Juniorowego pokoju.


-Tak jest MORDECZKO.



Kurtyna opadła...

wtorek, 4 maja 2010

Rozważna?Romantyczna?Mało pragmatyczna.


-Chciałabym dziśobejrzeć "Rozważną i romantyczną"-powiedziała PG nieśmiało wobectendencji PM do wyśmiewania jej zamiłowania do historii kostiumowych.
PM uniósł jedną z brwi (dowolną)
-To rozważną czy romantyczną?-zakpił
-No.."Rozważną i Romantyczną"
-Na którym jest?-zapytał PM kartkując program telewizyjny.
-No nie pamiętam właśnie, ale na którymś, który mamy, bo widziałam zapowiedzi.
-Jedynka, dwójka nie ma-czytał PM-TVN nie maaaa, Canal + nie ma, HBO...
-Na pewno widziałam-zapewniła PG-jak amen w pacierzu widziałam.
PM podniósł drugą brew z wyrazem dezaprobaty
-A o której?
-O21.30-powiedziała PG tonem dobrze przygotowanej uczennicy szkołypodstawowej (nauczona doświadczeniem wie, że potem ton ów bezpowrotniezanika)-...abo o 20.30????
PM przekartkował program wzdłuż i wszerz:
-A pewna jesteś, że to dzisiaj miało być?
-No...albo wczoraj?

poniedziałek, 3 maja 2010

Rysunkowo

PG siedzi przy komputerze a tuż obok Junior koloruje.
Wychodzi po chwili i wraca z ołówkiem w łapce.
-Przyniosłem ołówek-oznajmia.
-Mhm.
-Przyniosłem ołówek.
-Ołówek przyniosłem, a wiesz po co mi?
-Wiesz po co mi ołówek?
-Wiesz po co mi?
-Czy ty wiesz po co mi ołówek?
...
...
...
-Przyda się.

niedziela, 2 maja 2010

Do poduchy

Do poduszki PG opowiedziała Juniorkowi historię Adama i Ewy.
Początkowozbojkotowano imiona, na skutek przedszkolnego podobieństwa, a kiedyprzyszło do drzewa poznania Junior wyraził oburzenie wobec decyzji PanaBoga:
-Jak to nie wolno było jabłusia?
-Po co?
-Ale dlaczego jabłusia?
Ilekroć PG zaczynała wątek zasypywano ją pytaniami o rzeczone jabłko i powody niemożności spożycia:
-Ale dlaczego Pan Bóg nie pozwolił, niegrzeczni byli czy co?


PG zostaje w przekonaniu, że gdyby to Juniora zostawić w Edenie to tamtejsze jabłusia poszłyby na pierwszy ogień na przekąskę.