poniedziałek, 30 listopada 2009

Szach mat

300 km na północ i 300 km na południe dzień po dniu.
500 km na północ i 500 z powrotem dnia następnego.
400 km na zachód i 400 na wschód- to na ten weekend.
PG ostatnio przemieszcza się ruchem konika szachowego po Polsce.

sobota, 28 listopada 2009

Poważniej

Na blogu http://http://pszczola-w-wazonie21.blog.onet.pl/zawsze-bede,2,ID389059762,DA2009-08-19,n  znalazłam słowa
"będę w każdym centymetrze skóry, który tuliłam".
Siedzę przed otwartą stroną z otwartą buzią.
Czasem wydaje mi się-jako mamie-że dotykam czegoś niezwykle dużego, niezwykłego w ogóle. Kiedy Junior przychodzi się wypłakać ( a płacze rzadko), kiedy jest mu źle i chce tylko schować się w moich ramionach, kiedy przytulony podczas drzemki wtula nosek w mój policzek.
Chłonę go.
Chłonę całą sobą i czuję najsilniejszą swoją stronę, a kiedy idziemy przez las a w moją stronę wyciąga maleńką rączkę z..karmą dla psów, mówiąc:
"daj im zobacysz jak się będą cieszyć"
czuje się jak z kimś, z kim można pobyć, pogadać.
Bycie szczęśliwym rodzicem składa się z poczucia, że jest się całkiem czyimś i zupełnie dla kogoś i  że zawsze już ten ktoś będzie najważniejszy.
Pewniki są dobre.

Medycznie

-Jejuuuuuuuuuu JA ZNOWU TO ZROBIŁEM!-rozdarł sie jak przescieradlo Junior biegnąc przez całe mieszkanie- Znowu umrę!
PG zastygła przerażona i podniosła oczy na PM.
PM nie podniósł wzroku znad kanapki
-Pewnie zapałkę znów wpieprzał.
Junior po ostatnim wzięciu do ust zapałki został ostrzeżony o konsekwencjach spożywania siarki jako materiału powodującego poważne konsekwencje w postaci zejścia, jednocześnie przekazano mu informację o tym, że jedynie zjedzenie produktu wskazanego przez rodziców natychmiast "po" może uratować zdrowie i życie.tym razem padło na kanapki z wędliną i ogórkiem

Czas leciał a junior płakał rzewnie nad niesprawiedliwością życia i smakiem ogórka.

-To strasnie niedobre.
-Jedz synku, to pomaga, to jest siła medycyny- przestrzegła PG.
-Naturalnej-
dodał PM

wtorek, 24 listopada 2009

Przedkonferencyjnie

Miesiąc do konferencji.
PG błędnie odczytuje datę i spakowawszy co ma spakować w pełnej gotowości
dowiaduje się,ze to za miesiąc.
Trzy tygodnie do ..
jakos czasu nie było, trzeba było oddać część tekstu i zajęcia na zaocznych.
Dwa tygodnie...
Tatko przyjechał i PG gotowała jabłecznik taki ze spirytusem i miodem i próbowała
dobre było, próbowała, próbowała...dalej nie pamięta co było.
Tydzień przed to głowy było, bo w pracy huk roboty znowu.
W weekend 3 razy po 6 grup,
może bez przesady.
W poniedziałek to sie w tym domu sprząta, pierze i gotuje na zapas, bo jest wolny, a skoro wolny
to bez sensu tez dzwonić, prawda?

-Ty nie zarezerwowałaś tego hotelu?-spytał PM PG o 21 dzień przed konferencją.
-Skąd w Tobie tyle niedowiarstwa? spytała oburzona.
-Nie zarezerwowałaś?!
-No nie.
-No prooooszę Cię-jęknął PM.

No i co?
Zadzwoniłam, zarezerwowałam i jest.
No.


Jest też 22 a ja wciąż nie spakowana.

niedziela, 22 listopada 2009

Królowa nauk

Junior nauczył się czytać, tryb dokonany być może nie jest całkowicie na miejscu, gdyż zagadki "ch" i "dź" pozostgają niezgłębione, ale ogólnie Juniorowi obcy jest niegdysiejszy lęk PG, który pamięta ona z dzieciństwa a brzmiał"wszyscy bedą umieli czytac tylko nie ja".
Junior potrafi.
Ostatnio jednak zafascynowała go matematyka, czym nieco zaskoczył PG, której romans z matematyką zakończył się w liceum i zszokował PM, który matematykę miał w głębokiej pogardzie z dużą wzajemnością.
Zatem Junior liczy pokrzykując co czas jakiś "Mamusia, z plusem!" (czyli poproszę o przykład dodawania)"Szybciej!"
zatem:
3+3
6!!!!!!
4+6
(chwila ciszy, udawanie,że nie liczy się paluszków)
10!!!!!
7+4
(paluszki delikatnie się ruszają)
jede-na-ścieeeeeeeeee!-krzyczy Junior
No to teraz będzie ciężko-zapowiada PG:
Junior marszczy brwi patrzy jak Gołota na Adamka...
11 pluuuuuus(efektowna pauza) 8
Junior marszczy się jeszcze bardziej.
-Ojjjj, nie jest to łatwe....
nie jest
...
jest nawet bardzo trudne-konkluduje Junior
11 + 8 to jesssst
19!!!!
wykrzykuje, aż PG podskakuje na fotelu.
-To teraz odejmowanie-poddaje próbie syna, matka rodzicielka-będzie z minusem!
Junior tężeje na twarzy, powietrze w pokoju robi się lodowate.
6-4
pada jak pytanie konkursowe
....
cisza
....
-To strasnie trudne
 buzia Juniorka przedstawia szereg sprzecznych emocji wśród których króluje podniecenie pomieszane z obawą.
....
Jeny, jakie to trudne -szepcze Junior spierzchniętymi ustkami-matka i matematyka są nieugięte, Junior strzela oczami w kierunku babci skulonej na fotelu, która nie śmie nawet podpowiadać pod naporem gadułowego wzroku.
Junior robi wdech i mówi poważnie niczym chirurg po skończonej operacji:
dwa
to będzie dwa.




Fala meksykańska, confetti, tłum szaleje i domaga się autografów.

środa, 18 listopada 2009

?

Czy kiedy boli głowa, gardło, łzawią oczy i jest zimno to już "AHA"?
Bo ja nie mogę, ja mam zaocznych cały weekend!

poniedziałek, 9 listopada 2009

sobota, 7 listopada 2009

he?

Przed chwilą w telewizji podano, że Rosjanin, ktory bezkonkurencyjnie siłuje sie na rekę, ma w obwodzie bicepsa tyle, ile PG w pasie.

sza po ba

wtorek, 3 listopada 2009

Szybciej!

-Jeszcze papiery wezmę!I płaszcz!-zakrzyknęła PG, w stronę otwartego samochodu.
-Masz ten adres?
-Nie mam - odpowiedział głosem pełnym spokoju i wewnętrznej harmonii PM siedzący nieruchomo niczym żona Lota za sterami granatowego bolidu
-No to jak nie masz? Przecież to muszę szukać!To gdzie ja teraz to ogarnę?!Na pewno nie zdążymy, nawet nie wiem czy w pracy nie zostawiłam!- wyrzuciła z siebie z pasją acz lekko chaotycznie- Do Torunia kawał drogi!
-Zadzwoń do Irka i zapytaj gdzie ta konferencja?- podpowiedział niefrasobliwie PM
-To ja teraz zadzwonię-wpadła na genialny plan PG
-Zadzwonisz potem, masz ponad 300km na zadzwonienie!-PM wpadł w niezrozumiałą doprawdy nerwówkę.
-Teraz!-zadecydowała PG, a PM nerwowo domknął bagażnik, który niemal nie pomieścił drobiazgów na dwa dni.

-Irek?- zapytała PG telefonu-możesz mi podać adres miejsca?
Irek-organizator podał lekko ziewając.
-My się spóźnimy- uprzedziła PG
-To jeszcze obgadamy- odpowiedział Irek
-Jak obgadamy? My jeszcze pod domem stoimy!
-Ale czasu jest dużo!
-Jakie: dużo? Mamy trochę km!
- I miesiąc czasu-odpowiedział Irek.



Zapanowała cisza.



Rzymskie cyfry to nic śmiesznego-jedna kreska a trzydzieści dni różnicy.