Pani Gaduła ząbkuje...nadszedł czas na zęby mądrości, co za tym idzie PG wierzy w gwałtowny skok IQ. Szczęka ją boli, głowa też,a do tego wrobiła się w sześciodniową dietę-"kapuścianą".
W trakcie tego pisania PG zrobiło sie słabo na wspomnienie tejże zupy.
Dzień Pierwszy przebiegł mało problemowo:
ot owoce + zupa, PG kocha owoce i mogłaby je spożywać tonami, więc mało ją obeszła zupa przy dostatku jabłek i gruszek i byłoby nadal tak lekko gdyby nie
Dzień Drugi podstępnie zaskoczył PG zestawem zupa+jarzyny
przed południem ugotowała sobie kalafiora, dotąd wydawało jej się, że lubi jego różyczkowatość, ale teraz już wie, że niesolony kalafior jest gorzej niż okrutnie wstrętny.Siedząc przed miseczką z tym białym czymś myślała, co gorsze: kalfior, czy zupa? Bo zupy PG nie znosi, nienawidzi i nie wie, ile jeszcze potrwa jej wytrwałość dietowa.
Godzina 11.30 PG wypija kawę , raczy się nią, degustuje,sam zapach sprawia jej perwersyjną przyjemność, okraszoną niestety gorzką świadomością, że to pewnie najsmaczniejsza potrawa w tym dniu.
Godzina 13. PG ssie do tego stopnia, że przechodząc przez miasto koncentruje się na zmyśle smaku, wszystko jej pachnie: pączki, zapiekanki, chleb, cukier, mleko, COKOLWIEK
Godzina 13.30. PG wypija wodę mineralną i zachowywuje się przy tym jak przy degustacji 20 letniego szampana, tyle, że to jest megaszybka degustacja, bo PG jest poważnie głodna,
Godzina 14.00 PG wszystko wydaje się tak apetyczne do tego stopnia, że zaczyna się niepokoić, apetyczna wydaje się nawet niesympatyczna pani w sekretariacie,
Godzina 15.30 PG wysyła smsa do Pana Małża następujacej treści "No dobrze, wczoraj jak bylam głodna, to jadłam jabłka, a dziś? co niby mam zjeść?ziemniaka?"
Godzina 15.33 PM odpisuje "A kup sobie kebab"
Godzina 15.34 w glowie PG niczym diabelskie puzzle układa się obraz prawdziwego oblicza PM, ten sms, to wczorajsze jedzenie smażonej kiełbasy, te dzisiejsze zakupy pachnącego pączka dla Juniora-PM chce złamać PG i chce, aby ta porzuciwszy dietę dorównala w wadze PM, ale niedoczekanie!!!!! wrrrrrrrr...Systematyzując i kierunkujac postawę bojową PG postanawia zjeść zupę w domu, dużo zupy...
Godzina 16.00 PG jedzie w autobusie obok straszliwie szczupłej dziewczyny, nie przepada za nią od tej pory,
Godzina 16.30 PG odgrzewa sobie miseczkę zupy otaczajac się aurą pozytywnych myśli o tejże,
Godzina 16.40 sprint do sklepu,
Godzina 17.00 PG pochłonęla słoiczek marynowanych pieczarek,
Teraz mamy po 19, PG dochodzi do wniosku, że jeśli ma jeść zupę to woli nic nie jeść i chyba własnie odnalazła fenomen diety kapuścianej.