To będzie obrazobórcze, to będzie zamach na świętości, wyparcie się korzeni, bluźnierstwo i obraza majestatu, ale
NIENAWIDZĘ MISIA COLARGOLA
Od Kiedy Junior ma płytę pt"Miś Colargol na dzikim zachodzie" jest szczęśliwym dzieckiem, nauczył się na tą intencję obsugiwać dvd, ba! nauczył również babcię. Ogląda sympatyczne przygody sumpatycznego misia (czy wszyscy wyczuli sarkazm?)pięć do pietnastu razy dziennie. Do tego chronologia wypadków jest zaburzona, tj. najpierw Colargol odbija Indiankę (misicę) z rąk bandytów (kojotów), uwalnia durne świstaki-kowbojów,a potem dopiero jedzie na dziki zachód. Powoli PG, i Pan Małż nauczyli się kwestii i zaczęłi się nimi posługiwać w życiu codziennym. Powoli knuja plan zniszczenia rzeczonej płyty. A Junior płonie milością do "bajeci" jak płonął.
Spytacie "gdzie jego rodzice?"
W kuchni, uderzają rytmicznie głową w ścianę, bełkocząc coś niezrozumiale.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz