piątek, 22 września 2006

Żebyś nie mówił,że nie mówiłam, czego bym chciała .

"Padnij mi do nóg, połóż glowę na pień, przyjedź z orszakiem sług wtedy ci otworzę sień"

śpiewała kiedyś Martyna Jakubowicz..i bardzo się to Pani Gadule podobało.

Jak w bajce, szarmancko, romansowo...bo i teraz PG chciałaby, żeby PAn Małż był jej rycerzem.

Tak, wie, wie.....WIE,że ta rycerskość to i przytulenie Juniora na dobranoc i naprawienie pojazdu i wyrzucenie śmieci...

Ale czasem PG chciałaby,żeby PM był romansowy tak romansowo,

żeby zapraszał cygańską orkiestrę do dużego pokoju,

i zeby był staw a na nim nenufary pod blokiem,

żeby przyjeżdżał z pracy,( no może nie codziennie, ale czasami), na bialym koniu i w lśniącej zbroi,

żeby zachwycał się, jaka to ona piękna, i że nie ma drugiej takiej, której do twarzy byłoby we flanelowej koszuli,

żeby tak od niechcenia wybudowal dla niej jakiś skromny zameczek na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej,

żeby pisał wiersze, portrety malował, i żeby tak zwyczajnie i tak po prostu kiedy PG wraca z pracy to jej ścieżynkę płatkami róż posypał...

a Pan Małż?

Panu Małżowi tez się rzeczona piosenka podoba. I tyle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz