"Padnij mi do nóg, połóż glowę na pień, przyjedź z orszakiem sług wtedy ci otworzę sień"
śpiewała kiedyś Martyna Jakubowicz..i bardzo się to Pani Gadule podobało.
Jak w bajce, szarmancko, romansowo...bo i teraz PG chciałaby, żeby PAn Małż był jej rycerzem.
Tak, wie, wie.....WIE,że ta rycerskość to i przytulenie Juniora na dobranoc i naprawienie pojazdu i wyrzucenie śmieci...
Ale czasem PG chciałaby,żeby PM był romansowy tak romansowo,
żeby zapraszał cygańską orkiestrę do dużego pokoju,
i zeby był staw a na nim nenufary pod blokiem,
żeby przyjeżdżał z pracy,( no może nie codziennie, ale czasami), na bialym koniu i w lśniącej zbroi,
żeby zachwycał się, jaka to ona piękna, i że nie ma drugiej takiej, której do twarzy byłoby we flanelowej koszuli,
żeby tak od niechcenia wybudowal dla niej jakiś skromny zameczek na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej,
żeby pisał wiersze, portrety malował, i żeby tak zwyczajnie i tak po prostu kiedy PG wraca z pracy to jej ścieżynkę płatkami róż posypał...
a Pan Małż?
Panu Małżowi tez się rzeczona piosenka podoba. I tyle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz