wtorek, 28 lutego 2017

D.

Nie znałam go trzy tygodnie temu.

Miał trudny dom, 12 lat, trawnik ciemnych włosów i tiki, na które brał leki. Spotkanie z nim przyszło niespodziewanie ale ułożyło nam się dobrze. Siedzieliśmy w jednej ławce na lekcjach, czasem razem rysowali na matematyce, trochę rozmawiali, czasem mówiłam do niego "Kocie" a on mówił "fajne to jak pani tak do mnie mówi"..bo mama nie mówiła. Trochę rozrabiał, pobił kolegę na przerwie, bo powiedział coś złego o jego mamie, ale na ogół radził sobie dobrze. Czasem tylko trzeba mu było pokazać, że to nie znak dzielenia a mnożenia, albo , gdzie zjadł wyraz, a gdzie trzeba tylko dostawić literkę, na prawde się poprawiło, dostał czwórkę z przyrody i dobrą ocenę z angielskiego, Naprawdę mi też się poprawiło, i chyba długo będę pamiętał jak na polskim dostał piątkę i rzucił zadowolone spojrzenie przez ramię wprost do mnie a ja poczułam, że to ma sens. "pierwsza piatka z polskiego"-"jestem z Ciebie na prawdę dumna"

Ale to koniec.

Bo jego mama oddała go jak niektórzy porzucają szczenięta...a mi coś jak serce pękło.

poniedziałek, 27 lutego 2017

Człowiek renesansu

El Nino ma zacięcie polityczne: "gdyby były Myszowe Stany zjednoczone to koszatniczka byłaby Donaldem Trumpem wszystkich myszy"

ma też silne poczucie własnej wartości:"Jestem WSPANIAŁY-ale nie jesteś skromny...-po co być skromnym jak się jest wspaniałym?"

i ma dziwne zachowania;"tu jest ludzik, którego zrobiłem z plasteliny, a tuuuuu....(wyciąga łapkę z kawałkiem niebieskiej spłaszczonej plasteliny) ULEPIŁEM JEGO DUSZĘ"