Jutro Wielka Sobota
(rozpoznajemy po różnokolorowych opuszkach palców u PG).
Baranek się posiał (sam) nie wiadomo gdzie, zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach serwetka po prababci, Junior pomieszał barwniki i zamiast jajka czerwonego i żółtego mamy coś jakby dwa w jednym..znaczy jajko pomarańczowe wyszło.
Nie o tym chciałam.
Pamiętacie jeszcze te dni przed pięcioma laty?
W telewizji cisza, w radio cicho.
Pamiętam, że na początku mierziło mnie to
a potem w tej ciszy jakbym poczuła się bardziej sobą.
Może to prawda jednak,ze pośpiech gubi w nas człowieka?
Patetycznie zabrzmiało, ech.
Trochę nie rozumiemy paniki przedświątecznych porządków.
My-Junior, który dba o obieg zabawek w przyrodzie i PG, która dba o wprowadzenie czegoś na kształt harmonii między ożywionym i nieożywionym.
Sterylnie tu nie jest, acz...
odnoszę wrażenie, że wszyscy się zachowują, jakby sprzątali wyłącznie przed świętami.
Ach..PG się śniło,że umarła..leżała na katafalku, ba, w krypcie, suknię miała powłóczystą, białą, grobowiec dzieliła z dwoma mężczyznami (ekhm ekhm) i budziła się nocą na pogaduchy.
I tak sobie gadali, a co czas jakiś zachodzili do nich łowcy wampirów, ale to nikomu nie przeszkadzało w ploteczkach.
A potem PM kazał PG psy w liczbie dwa autobusem wozić i niezadowolona PG wzięła psy po jednej sztuce i w sukni powłóczystej, z koronkami na końcach, blada nieco i z włosem rozpuszczonym... czekała na autobus linii 45,
ale ten nie przyjechał
i martwiła się jakoż to się zmieści z owczarkiem do busa.
Proszę sobie wizualizować: wampirzyca z 30kilogramowym owczarkiem pod pachą pcha się do busa w deszczowy dzień.
Ogólnie to PG jest chora i łyka tabletki na "T" i pewnie to wszystko dlatego.