"Nie denerwuj sie tak-złość piękności szkodzi,a
NIE MA CZYM SZASTAĆ"
http://pl.youtube.com/watch?v=3eUSsbd9924&feature=related
Witam mój przyjacielu , znów się spotykamy
Minęło sporo czasu od czego tu zacząć jak wieczność
W moim sercu są wspomnienia
Perfekcyjnej miłości której mnie nauczyłeś
Pamiętam ..
Kiedy jesteś ze mną
Jestem wolny
Jestem beztroski
Wierzę
Powyżej wszystkich , będziemy latać
To przynosi łzy do moich oczu
Moje poświęcenie
Widziałem jak dzieliliśmy się podczas wzlotów i upadków
Oh jak szybko odwrócić się może życie .. w momencie
Tak dobrze się znów połączyć
Z tobą i z twoim umysłem
Poszukajmy tu spokoju
Chcę tylko znów powiedzieć cześć
Dziękuję
tym, którzy pojawili się na chwilę, chcę wierzyć, że po coś-nie deprecjonuję ich znaczenia i nie przywiązuję wagi do złych zdarzeń-czasem coś bywa kwestią umowy ;)
tym, którzy pojawili się /wtargnęłi niepostrzeżenie, co nie znaczy że są mniej ważni, bywają nawet bardzo ważni i wnieśli zmiany znaczące,
tym, którzy są i których obecności chcę, pragnę, potrzebuję
piosenka dla Wszystkich...raz
P.S.A niedługo zapraszam na Jurę:)
"Do raportu młoda"-rzucił doktor nie-medycyny -PG odruchowo stuknęla obcasami oficerek
"co u Młodego?"
U Mlodego chyba dobrze...wszystko wiadomo do następnego badania.
*
"Jestem w Reykjaviku"-przyszedł lakoniczny sms od BP i można wybaczyć zwięzłość komunikatu,to jednak kawałeczek drogi... ale zatęskniło się nieco...
*
Bieganie po lesie nie pomogło...nie tym razem niestety, poza bólem pulsującego czoła i ogólnym zmęczeniem, PG dowiedziała się, gdzie ma płuca...osobliwa lekcja anatomii.
*
A mistrz Sapkowski dorzucił od siebie przypadkowo otwartą stroną...
Może nie zrobimy więcej niż jesteśmy w stanie, ale postarajmy się, żeby to nie było dużo mniej.
Pani Jeziora
...dobrze...
ale to jutro.
-Może pojedziemy na basen?-spytała PG dopiero co przybyłego Brata Pita
-A dlaczego nie? Na którą?-spytał BP, który miał w kołach właśnie przejechane 300km
Była 20.30,więc po wpakowaniu Juniora do łóżka i podaniu skróconej instrukcji obsługi dziecka Dziadkowi Gadule, PG i BP usadowili się w granatowej wyścigówce zaopatrzeni w ręczniki, klapki i inne gadżety potrzebne do incydentu topienia Marzanny
/w roli Marzanny gościnnie miała wystąpić PG/
...na horyzoncie w odległości 5 km zamajaczyło na tle nocnego nieba widmo basenu.
Ale jakoś się nie złożyło..
Najpierw wysłuchano audycji radiowej, w której ktoś rzucił,że
"Emeryci to jak nie słuchają Radia to LATAJĄ DO BIEDRONY NA PROMOCJE"
co znacząco wpłynęło na podniesienie się nastroju, potem nastąpiła krótka sesja wspomnieniowa, w której wspomniano "cizie", które nie wiedzieć kiedy stały się
"starymi ciziami" i nagle plany wyjazdu na basen zmieniły się w plany wyjazdu do stolicy województwa mało-ościennego.
PG wyraziła zanipokojenie wyjazdem BP za dużo-większą wodę
/już wolałaby,żeby do województwa londyńskiego/
BP pocieszył PG słowami:
"Nie martw się, przecież to nie daleko, południk, dwa"
"Ale nigdy tam nie byłeś a to szmat drogi"
"Na upartego przypłynę kajakiem"
"Śmiej się śmiej, a ja sie martwię"
"Ja się zacznę martwić, kiedy landrynki się skończą i bateria w latarce też, a wiosłować będzie trzeba"
W ten sposób wypito...kawę w środku nocy gdzieś pod Krakowem,uśmiano się do łez, powspominano to co kiedyś i pogadano o tym co dziś, skarcono siostrę, poutyskiwano na brata, przejechano ładnych kilka/set/ kilometrów nocą i znowu było się siostrą i bratem jak w dzieciństwie.Bo dobrze mieć rodzeństwo.
Dzięki Brat, będę tęsknić...znowu
A Brat na to jak zawsze:
http://www.wrzuta.pl/audio/lwp90rJgtp/golden_life_-_dobra_dobra_dobra
Pamiętas takiego pilata,któly miał klabika, i potem siem psechyliły statki i ludzie leciały,ale ja siem ich nie bałem, tylko mogły scypnąć,a potem Lili z nimi na statku jechała po wodzie i śpiewała,ale /wdech/to siem wcale nie bojem takich pilatów.
No szczerze....nie pamiętałam
-I jak?-spytała PG Studentkę-jak się sprawy mają?
-Nie mamy z panią zajęć, więc przestój....zamyśliła się Studentka
-Niedobrze,niedobrze -powiedziała PG odchodząc w głąb ciemnego korytarza
A dwa lata temu....
-Dlaczego się Pan tak kręci wokół koleżanki,kręci i przeszkadza- przecież dałam zadanie bojowe?- powiedziała PG do Studenta, który zamiast zająć się tworzeniem planu strategii zajmował się strategią adoracji sąsiadki z ławki.
-On się kręci i kręci już dwa lata-przemówiło zawstydzone Dziewczę
-I zaręczyć się nie mogą-odpowiedział ktoś z ostatniej ławki
Sala zaśmiała sie radośnie,a chłopię zawstydziło się nieco.
-Hmmm...a dlaczego?-wypaliła PG
-Bo nie ma motywacji- zaśmiał się ktoś z tyłu
-OK-powiedziała PG
-Jak się pan zdecyduje do następnych zajęć to zwolnię grupę z kolokwium-postawiła granicę negocjacji PG-teraz ma pan motywację.
W ciszy minął kolejny miesiąc...Podczas kolejnych zajęć do sali wkroczył Pan Student z ogromnym bukietem i ...
poprosił Dziewczę o rękę
Nie odmówiła.
/kolokwium nie było/
Czasem jest fajnie uczyć na uczelni...ale ktoś nieopacznie nie pomyślał,żeby zaplanować rzeczonej grupie zajęć z PG...a wyraźnie do kolejnego kroku Panu Studentowi brakuje motywacji
Na początek sesji-kolokwium, ponieważ PG już szalała teraz ...
Seria łatwych pytań zadanych przez PS.
Mam nadzieję,że dacie sobie Państwo radę:czas 30 sekund.
* Dlaczego kobiety nie moga umalować oczu z zamknietymi ustami?
* Dlaczego nie ma takich tytułów w gazetach "Wróżka wygrała w Totka"?
* Dlaczego, żeby skończyć pracę w Windowsie trzeba nacisnąć na "Start"?
* Dlaczego sok cytrynowy jest robiony z koncentratu, a płyn do mycia naczyń z prawdziwej cytryny?
* Dlaczego Amerykanie popijaja BigMac'a dietetyczną Colą?
* Dlaczego nie ma pokarmu dla kotów o smaku myszy?
* Dlaczego Noe nie zabił tych dwóch komarów?
* Po co sterylizowana jest igła przy wykonywaniu kary śmierci przez
zastrzyk?
* Dlaczego samoloty nie są robione z tego samego materiału co czarne
skrzynki?
* Dlaczego kamikadze nakładają kaski?
* Jaki jest synonim słowa "synonim"?
* Dlaczego w lodówce jest światło a w zamrażalniku nie?
PG była przesłuchiwana
Nie bito
Nie krzyczano
Nie świecono lampą po oczach
/PG na wszelki wypadek wzięła okulary przeciwsłoneczne/
Na koniec Pan Policjant powiedział,że zrezygnowano ze świecenia po oczach żarówkami, gdyż komisariat posiada jedynie żarówki 25 watowe-mało skuteczne i trochę wstyd.
http://www.wrzuta.pl/audio/iZhmJtUstB/10-feel_-_to_jest_taka_gra
"Lecz jeśli ktoś spyta mnie czy to ja. Odpowiem mu,że nie."
Najpierw PG spotkała nieszczęśliwą żonę,która rzuciła miedzy zdaniami,o planach wyjazdów wakacyjnych jej jeszcze szczęśliwego męża motocyklicznych i podobno w towarzystwie PG.
Potem PG uświadomiła żonie poziom jej nieszczęścia, które nie pachniało najlepiej i w które zdarzyło się jej z impetem wdepnąć w niezapomnianym dniu ślubu i uzmysłowiła jej Biduli,że PG-niejako wyraz cnót wszelakich i ucielesnienie szczerości ;)na wakacje z mężem jej nie wybierała się i pierwszy raz o nich słyszy.
Następnie niniejsza nieszczęśliwa żona uświadmiła jeszcze szczęśliwemu /kto wie, czy ten uśmiech to szczęście czy trwałe kalectwo intelektualne?/ mężowi,że dni jego szczęścia policzone i że wie,że PG została wrobiona jak królik Roger dawno temu.
Nastąpiła szybka i bolesna transformacja męża szczęśliwego w nieszczęśliwego.
I najlepsze...
Mąż nieszczęśliw wielce zadzwonił do PG w tonie krzycząco nakazujacym i zalecił jej rychłe spotkanie w celu wyjasnień.Lekko zaskoczona /tu w znaczeniu: ręce opadli, nogi się ugli/
PG odpaliła,że niestety,bo
"Twój nagły zgon mógłby nieco zakłócić atmosferę naszego spotkania"
i odłożyła telefon na najdenniejsze dno torebki.
Ale zaskoczona jest nadal.
/aż się musiała wypisać/
PRA PRA PRA PRA PRA
Babcia PG
Miała imię,które trudno wymówić.Pochodziła z chanatu krymskiego.Jeździła konno jako dziecko bardzo bardzo daleko, żeby wyjść za mąż zupełnie blisko.Nikt dokładnie nie wie, jak to z nią było..ale w rodzinie krążą legendy, o tym, jaka była piękna, gdy włosy lśniły jej w słońcu głęboką czernią
PRA PRA PRA PRA
Babcia PG
Podobno znała się na ziołach, podobno miała krewki charakter i silną wolę.Urodziła czworo dzieci i dała sobie radę wtedy także, gdy została z nimi sama zanim skończyła dwudziesty piąty rok życia.
PRA PRA PRA
Babcia PG
Była odporna na ból, twarda i uparta.Miała oczy tak czarne, że źrenica gubiła się w tęczówce i była podobna do swojej babki.Jej mąż był bawidamkiem i ponoć dzielnie to znosiła,on...w konsekwencji gorzej.
PRA PRA
Babcia PG
Otrzymała stosowne wykształcenie.Uczono ją o sztuce i poezji-podobno sama była trochę jednym, trochę drugim.Mocno eteryczna,lekko zmanierowana...nie przeszkadzało jej to w tym,by zakochać się raz na całe życie.
PRA
Babcia PG
Wychowała i wykształciła piątkę swoich dzieci-trochę surowa, trochę zasadnicza,upierała się przy swoim, umiała "nakrzyczeć" bez podnoszenia głosu.Dla PG była najłagodniejszą prababcią na świecie i podawała jej słodki sok malinowy w porcelanowych filiżankach po swojej matce.
BABCIA PG
Miała ciężkie życie i pogodne usposobienie.Nigdy potem PG nie spotkała kogoś równie dobrego, roześmianego i mądrego, kto byłby tak absolutnie pozbawiony nieżyczliwości dla innych.
Babcia przyszła we śnie do Gadułowej Mamci, żeby powiedzieć,że Juniorek w drodze wtedy jeszcze, gdy PG o tym nie wiedziała
Babcia przychodzi i teraz do PG wtedy kiedy najbardziej tego trzeba.
Co jakis czas na magicznej tablicy dla pracowników naukowych pojawia się informacja o konieczności dostarczenia tego i owego "w nieprzekraczalnym terminie".Niejeden już termin próbował przekroczyć i niejednemu się udało-czasem zupełnie przypadkiem, bo można dowiedzieć się,że nieprzekraczalny termin np 15 go b/m właśnie nastąpił,a informacja pojawia się w sposób nie do końca zbadany przez naukowców w nocy z 14 na 15 go...no dobrze...odrobinę przesadziłam.Ale niewiele.
O godzinie 21.30 komórka PG zadzwoniła radośnie niezidentyfikowanym numerem
-Mam dla ciebie informację!-wykrzyknęła radośnie BB-Masz napisać sprawozdanie..wszyscy mamy-w nieprzekraczalnym terminie do jutra!
-Ale ja nie mam formularza i innych tam-zaczęła wymijająco PG
-"W internecie jest wszystko czego państwo potrzebują do złożenia niniejszego dokumentu"-zacytowała dusząc się śmiechem BB
-Juz się rozpędziłam, byle tylko terminu nie przekroczyć-ziewnęla w sluchawkę PG
-Ja jutro oddaję programy.
-Brawo!Do kiedy był nieprzekraczalny termin oddania programów?-PG pchnęła BB na ścieżkę dedukcyjną
-Do ...-zastanowiła się BB-19 grudnia!
-To oddaj jutro z notatką,ze oddano w nieprzekraczalnym terminie 30 dni roboczych od nieprzekraczalnego terminu wyznaczonego przez sekretariat.
Wilk syty, owca cała, termin nie przekroczony!
B poprawiła się w fotelu, trzymając w ręce kubek z gorącą kawą, założyła nogi na oparcie i po swojemu spytała: a czegóż Ty takiego od życia chcesz?
Nic...nie mam chyba specjalnych wymagań, żeby młody był zdrowy...żeby...
Leć po bandzie -powiedziała B- przecież to są oczywiste sprawy, tak dla siebie czego chcesz?
Po bandzie? No to dla siebie chcę wyprawy do Chin ..w przyszły weekend koniecznie ...bo jak na razie to mam zaplanowaną wyprawę na dwie uczelnie prawie jednocześnie
Jejjjjjjjjjjjjjjjjjjj, ależ ty jesteś standardowa-ucięła B
Fakt PG jest standardowa...w porównaniu i na tle B to jest boleśnie standardowa
Jakoś B z niczym standardowym się PG nie kojarzy, przed oczami stanęło jej szereg wydarzeń z roku ubiegłego:
Oto B siedząca na koniu gdyż „już kiedyś jeździła” B przyklejona do biednego zwierzęcia, biedne zwierzę przyklejone do podłoża, nikt nie mógł zrozumieć dlaczego koń nie chce ruszyć z miejsca, koń być może miał swój ukryty plan, zapewne tajny. ale nie ulegał sugestiom otoczenia i stał dumnie w miejscu. B siedziała na nim-i oboje wyglądali wypisz wymaluj jak pomnik Piłsudskiego w Katowicach. W dumnym oczekiwaniu na nalot gołębi.
B, która postrzeliła się kulką do paintbolla- - niby niemożliwe, ale czy nie misją człowieka jest przekraczać granice możliwego?
B, która była przekonana, że podczas swej wizyty w klubie sportowym budzi ogólne zainteresowanie doskonałą figurą, błyskotliwym intelektem i intrygującym poczuciem humoru...tymczasem zapomniała wyjąć z włosów ostatniego wałka, który tkwił dumnie z tyłu czaszki.
Rzeczywiście PG jest nudna, nudna i do bólu standardowa.
Lekko przeziębiony Juniorek zaplątany w kocyk siedzi z matką rodzicielką przed telewizorem
buzię ma otwartą, oczy jak spodki, źrenice poszerzone:
-ale fajne ....CIOŚ-szepcze nie odrywając wzroku od szklanego ekranu
-noooo...szepcze równie zachwycona PG
-cio to jeśt to cioś?
-mamooooo cio to jeśt?????
-mamusiaaaa, CIO TO JEŚT TO CIOŚ?
-Quad-szepcze PG wyrwana przez moment z katatonii
-A kupimy takiego quadU?
...a w zasadzie dlaczego nie?
Po południu, na kanapie przed telewizorem, jak nigdy mu się nie zdarza...
Juniorek zasnął wtulony między ramię a zgięcie szyi PG.Leniwie poruszył kilka razy główką, ziewnąl przed zaśnięciem i zrobił się cieplutki.Kiedy malutki chłopczyk robi się cieplutki to znaczy że zapada się w słodką senność głębiej i głębiej. Włoski pachniały dzieckiem jak zwykle niezwykle /nic tak nie uspokaja juniorkowej mamusi/, łapki owinęły się ciepłym wianuszkiem wokół szyi a PG znowu nie mogła się nadziwić miękkości jego policzka tuż pod jej ustami.I kiedy coś jak kulka stanęło jej w gardle i pod powiekami poczuła łzy wzruszenia..
właśnie wtedy
Juniorek zaczął tubalnie chrapać.
"Zbudź się, zbudź, czas nieść kaganek oświaty" pisze sms do BB, skazanej prawomocnym wyrokiem Dzialu Planowania na 2 razy 12 godzin nauczania w weekend, PG skazana na to samo
"Już się zwlokłam, tylko kaganek mi się gdzieś zapodział"
-dostaje po chwili smsa zwrotnego.
I tak oto rozpoczynamy nowy 2008 rok, zaczynamy zleceniem wyjazdu na milion konferencji /"to napewno miłe pisać swoje artykuły"-czarny humor/,zaczynamy jazdą po nocy pewną małą Toyotą w której pachnie winem /"nie piłam tu wina, wina napewno nie piłam...qrcze...mam jabłka w bagażniku od czerwca"/,planami wakacyjnymi /ponoć styczeń to już z górki, mniejsza,że górka jak Giewont/,miłymi rozmowami przez telefon i nie tylko, towarzystwem również przemiłym /i chwilami przymilnym/, biegiem ślizgowym po lodzie-bo w mieście szklanka a PG spóźniać się nienawidzi,pierwszym,inauguracyjnym mafiozem z KoleżAnką i wieściami o trudnym kryzysie wieku średniego /boszszszsz/ i
zupełnie nową trakcją kolejową wybudowaną przez Juniorka.
Guru/opis gg/
Nad Kawałkiem białej bawełny rozłożonej w slońcu kłębią się chmury
/PG:co to za opis?
G:haiku, Osiołku/
PG/opis gg/
Nad kawałkiem ściereczki frotte kłębią się koty spod tapczanu
http://wiola616.wrzuta.pl/audio/7L7npq7ECl/maciek_silski_-_sama
-no barrrrrdzo romantycznie...w windzie
KoleżAnka pojaśniała biegnąc milionowy kilometr na bieżni-a bo widzisz, faceci tacy są
-jacy? niezrozumiała PG między milionowym w tej minucie oddechem
-no...tacy...-powiedziała KA
-znaczy?...-zasapała ze swojego rowerka PG
-No tacy..
-Cześć –powiedział Treser do piersi KA
-no ..tacy właśnie- powiedziała KoleżAnka –po odejściu z wizytacji biustu Tresera
-eee...to nie chcę wiedzieć-słodka ta moja nieświadomość, wysapała PG czując raczej słodki smak krwi w ustach niż słodki smak nieświadomości
-nic nie poradzisz-rozłożyła stosowanie ręce KA- samce
-sa-mie-c t-wój w-róg –roześmiała się PG zdając sobie jednocześnie sprawę, że za głośno było w tym królestwie samców i echu, jakie dawała siłownia
-chry chry –zacharczała KA- ni to z radości ni ze zmęczenia –coś ci pokażę
i zatrzymała bieżnię
w ciszy która zapanowała jedno zwróciło uwagę
Samcze spojrzenia skupione były boleśnie na pośladkach KA
-No widzisz!- powiedziała KA odwracając się do sali
Fakt-oni tacy są!
Pamiętacie Państwo Red Capture z pażdziernika?
Oto rozmowa z RC na gg:
RC 22:14:50
co słychac? (pytanie standardowe nr 1 wersja b)
PG 22:15:22
wszystko w porządku /odpowiedż standardowa wersja a/
RC 22:15:34
4c
RC 22:15:48
(to kolejne pytanie jest)
RC 22:15:54
nie będę pisał całości
RC 22:15:58
wiesz o co chodzi
PG 22:16:02
aha
PG 22:16:04
6n
PG 22:16:06
:)
PG 22:16:16
6m
PG 22:16:24
dwumasztowiec-trafiony zatopiony!!!!
RC 22:16:34
to 6n czy 6m, ja wiem ze kobieta zmienna jest ale to diametralnie różne odpowiedzi
no....nie mogłam się zdecydować...no zawsze tak mam...standardowo
http://pl.youtube.com/watch?v=Mj2M15l1Kxo
Czasem PG bywa kobietą
no fakt, brzmi irracjonalnie, ale to prawda.
I zdarza jej się zdenerwować postawą niektórych panów...więc niniejszym pisemnie proszę zrozumcie kiedy słucham takiej muzyki nie znaczy,ze mam doła, że mąż mnie z walizkami odprawił, rzucił kochanek,że mam zespół napięcia, klimakterium, "jestem wyposzczona" boszszsz / mówią tak najczęściej ci, którzy są najbardziej wyposzczeni/ spadły na mnie kataklizmy świata, chcę się pociąć szarym mydłem, jestem bliska załamania...
może to znaczyć równie dobrze,że lubię się przy takiej muzyce wygrzewać w porannym słońcu, a za chwilę będę boso tańczyła śpiewając
http://pl.youtube.com/watch?v=WVMJLonQhn4
P.S.No dobrze "śpiewając" to było duże słowo.
W pociągu okazało się,że zniżka nie przysługuje...
bo firma Anuli nie podpisała czegoś tam czegoś.Coś tam coś gwarantowało oszczędności, Anula pracuje w ...nazwijmy to hotelu pobytu przymusowego, a Ministerstwo Hotelowości ociągało się w tym roku na tyle,żeby spać pierwszego stycznia.Pani w kasie też zaspana była..nie wiedziała,
konduktor wiedział.
Ale co to dla Anuli? Anula ma wieeelkie niebieskie oczęta.
Anula ma wewnętrzne opory, nie to,żeby przed życiem wogóle...przed ruchomymi schodami.
A z PG trafiły w miejsce, które każdy będąc na północy kraju powinien odwiedzić i niekoniecznie o morze tu chodzi, drogie panie, ale o galerę rozpusty tj niczego sobie pasaż handlowy. PG pozostawiła Anulę w wybranym punkcie A ze słowami, "kiedy będziesz gotowa, daj znać na telefon, podbiegnę tu szybciutko". PG zjechała piętro niżej zwiedziła sklepy B,C,D, do J włącznie. Po godzinie dzwoni do Anuli z pytaniem "gdzie jesteś?"
"tam gdzie mnie zostawiłaś"
Anula i telefon byli nierozłączni-kochają się miłością odwzajemnioną dlugą i namiętną, ale PG przy Anuli wypoczęła nieziemsko, z Anulą bylo dobrze nawet spóźnić się siedem magicznych minut na pociąg w Warszawie..Bo PG też ma swoje obsesje: telewizję oglądała do późnej nocy,wygrzewała się do nieprzytomności pod kocem,rozgrzewała winem,dbała,żeby nie bolał brzuszek, zmuszała do zdjęć typu "teraz zrobimy tak i tak" no i...
PG zawdzięcza Anuli życie...
Kiedy ustawiła sie radośnie do zdjecia i...na zamarzniętym piasku jechała wprost do morza to własnie Anula podała jej pomocną dłoń..silne ramię funkcjonariusza ...
inaczej...PG byłaby dziś tylko zmarzliną na dnie Bałtyku.