Pamiętacie tą scenę z filmów kryminalnych/sensacyjnych, kiedy główny bohater wchodzi w uliczkę a tam stoi gang. Grupa młokosów z rękami w kieszeniach, uzbrojonych, wrogich, złych, patrzących złowrogo? Główny bohater wchodzi między nich, wymieniają się spojrzeniami, a potem on przechodzi przez tłum, potrącając tylko co niektórych ramieniem.
No to PG przeżyła wczoraj to samo.Wracali z Juniorem o 19, wracali przez las, oblodzoną nieco drogą, która nie widziała piaskarki już jakiś czas. Było cicho, spokojnie, było powoli, prędkościomierz wskazywał nieledwie ciut ponad 30km/h. I wtedy na leśnym dukcie, w świetle reflektorów ujrzeli członków gangu. Na drodze, na poboczu, w lesie stały SARNY. Patrzyły złowrogo, a ich zacięte pyszczki nie wróżyły nic dobrego. Zmrużone oczy wyrażały tylko pustkę i zło. Dużo zła. Stały nieruchomo. Nosy świeciły w światłach reflektorów.
PG zwolniła ale żadna z saren nie drgnęła, skarciła sygnałem dźwiękowym, co zostało solidnie zignorowane, żadna z saren nie poruszyła.
Pamiętając o przestrogach miliona instruktorów nauki jazdy jakich PG poznała w drodze do uzyskania dokumentu PG NIE zatrzymała się na śliskim. Powoli wjechała w grupkę saren.
Wydawało się jej , ze któraś przeklęła, że inna splunęła pod gadułowe koła przez sarnie zęby, inna powiedziała "fu**".
Auto powoli przetoczyło się przez stojącą nieruchomo grupkę i po chwili wyjechało z lasu.
PG zobaczyła jeszcze cienie saren we wstecznym lusterku.
Gdzieś w tle zagrała muzyka z "Crime Story"
piątek, 31 stycznia 2014
czwartek, 23 stycznia 2014
Dialogi
PG słyszy jak El Nino z Juniorem obrzucają się inwektywami
-Ty jesteś niedobly-wykrzykuje EN
-A kto jest dobry?-pyta filozoficznie Junior
-Ja jestem MÓJ DLOGI dobly!
Kurtyna..Moi Dlodzy...kurtyna.
-Ty jesteś niedobly-wykrzykuje EN
-A kto jest dobry?-pyta filozoficznie Junior
-Ja jestem MÓJ DLOGI dobly!
Kurtyna..Moi Dlodzy...kurtyna.
niedziela, 5 stycznia 2014
Ludzie, słowa, skojarzenia
Zdarzyły się w życiu PG osoby, których nie umie (i nie chce) zapomnieć,które są albo minęły, ale dobrze wracają sytuacje i słowa z nimi związane. Niech się nie gniewa nikt, kogo nie przytoczę. Skojarzenia są przypadkowe, choć wierzyć mocno należy, że ludzi nie spotykamy w życiu przypadkiem, ale zawsze po coś.
Pani Basia była kimś, kto był jak babcia, albo ciocia i uczestniczył w pierwszych kilku(nastu) latach PG. Przedwojenne wychowanie, nienaganne maniery, włosy czesane w kok na karku. Tyle słów i tyle dobra, a PG pamięta dziś jak mówiła do niej "trzeba mieć honor, chodzić z podniesioną głową, ale nie zadzierać nosa".
Endriu kojarzy się PG z postawnym facetem. "Góral" z Zakopanego. Pamiętam jak mizdrzyło się doń pół jego roku a dziewczęta z grupy mówiły z niejakim przekąsem "ta Twoja (żona) to ładna jest". Właściwie Endriu to jedna z nielicznych osób, z którymi PG utrzymywała kontakt mailowy już po całkowitym zakończeniu edukacji. Były kiedyś takie zajęcia..tuż przed Świętami , gdy rozgadana, roześmiana grupa robiła wszystko żeby nie robić niczego. Zabieg nie niecodzienny, dość powszechny nawet...acz zdarzyło się coś niecodziennego. Otóż wstał student i odezwał się w te słowa "dobra, mamy coś zrobić, TAK? to zróbmy". Nastąpiło przeszeregowanie w grupach piszczących sikorek i w spokoju zakończono materiał. Owym studentem był Endriu. :)
AK poznała PG jako swoją przełożoną rozpoczynając pracę i bynajmniej- nie było to miłe spotkanie. Wiało grozą, zimnem i czymś niebezpiecznym. Ale po latach nadeszło zdziwienie i zdarzyło się, że AK bywała nawet PG wsparciem. A kiedy ta druga natrafiała na grudy i koleiny w trudnej chwili AK wypaliła "przestań, nie można się wszystkiego bać!" i..PG to zapamiętała. Dziś AK utrzymuje, że nie pamięta owej wypowiedzi...ważne, że była.
Jarka PG nie zna. Fizycznie (nie, że w sensie biblijnym, tylko nie spotkali się w świecie rzeczywistym). Jarek również siedzi w górach, gdzie wiernie strzeże granic RP! I lubiła PG rozmowy, nie za długie i łagodne jak kubek mleka. I zdarzyło się Jarkowi powiedzieć, gdy urodził się El Nino jedno zdanie, które przylgnęło do pamięci PG ciepło i głęboko. "Miłuj to dzieciątko".
Na Krupówkach jesienią dwa lata temu PG sięgała po oscypka z rąk Góralki, która owe sprzedawała. (Tak wiem, wiem "nigdy, przenigdy nie kupuj oscypków na Krupówkach"...zatem jednak kupiłam.). Miała PG zatem przed sobą w nosidełku przytulone malutkie stworzenie, które akurat spało. Kobitka w chustce lat około 70 spytała tylko :"chłopocek?" . -Tak-odpowiedziała w zgodzie ze wskazaniem w metryce PG. -To się cieszcie, że mocie chłopocka. Bo to duże SZCZYŃŚCIE.
PG chce wierzyć, ba trzyma się mocno niektórych słów i wspomnień.
Pani Basia była kimś, kto był jak babcia, albo ciocia i uczestniczył w pierwszych kilku(nastu) latach PG. Przedwojenne wychowanie, nienaganne maniery, włosy czesane w kok na karku. Tyle słów i tyle dobra, a PG pamięta dziś jak mówiła do niej "trzeba mieć honor, chodzić z podniesioną głową, ale nie zadzierać nosa".
Endriu kojarzy się PG z postawnym facetem. "Góral" z Zakopanego. Pamiętam jak mizdrzyło się doń pół jego roku a dziewczęta z grupy mówiły z niejakim przekąsem "ta Twoja (żona) to ładna jest". Właściwie Endriu to jedna z nielicznych osób, z którymi PG utrzymywała kontakt mailowy już po całkowitym zakończeniu edukacji. Były kiedyś takie zajęcia..tuż przed Świętami , gdy rozgadana, roześmiana grupa robiła wszystko żeby nie robić niczego. Zabieg nie niecodzienny, dość powszechny nawet...acz zdarzyło się coś niecodziennego. Otóż wstał student i odezwał się w te słowa "dobra, mamy coś zrobić, TAK? to zróbmy". Nastąpiło przeszeregowanie w grupach piszczących sikorek i w spokoju zakończono materiał. Owym studentem był Endriu. :)
AK poznała PG jako swoją przełożoną rozpoczynając pracę i bynajmniej- nie było to miłe spotkanie. Wiało grozą, zimnem i czymś niebezpiecznym. Ale po latach nadeszło zdziwienie i zdarzyło się, że AK bywała nawet PG wsparciem. A kiedy ta druga natrafiała na grudy i koleiny w trudnej chwili AK wypaliła "przestań, nie można się wszystkiego bać!" i..PG to zapamiętała. Dziś AK utrzymuje, że nie pamięta owej wypowiedzi...ważne, że była.
Jarka PG nie zna. Fizycznie (nie, że w sensie biblijnym, tylko nie spotkali się w świecie rzeczywistym). Jarek również siedzi w górach, gdzie wiernie strzeże granic RP! I lubiła PG rozmowy, nie za długie i łagodne jak kubek mleka. I zdarzyło się Jarkowi powiedzieć, gdy urodził się El Nino jedno zdanie, które przylgnęło do pamięci PG ciepło i głęboko. "Miłuj to dzieciątko".
Na Krupówkach jesienią dwa lata temu PG sięgała po oscypka z rąk Góralki, która owe sprzedawała. (Tak wiem, wiem "nigdy, przenigdy nie kupuj oscypków na Krupówkach"...zatem jednak kupiłam.). Miała PG zatem przed sobą w nosidełku przytulone malutkie stworzenie, które akurat spało. Kobitka w chustce lat około 70 spytała tylko :"chłopocek?" . -Tak-odpowiedziała w zgodzie ze wskazaniem w metryce PG. -To się cieszcie, że mocie chłopocka. Bo to duże SZCZYŃŚCIE.
PG chce wierzyć, ba trzyma się mocno niektórych słów i wspomnień.
piątek, 3 stycznia 2014
Poranne Polaków rozmowy
Zegarek wskazywał 5.44 kiedy PG obudził ruch na łóżku, uchylając z trudem powieki zobaczyła zaledwie zarys malutkiej główki z rozczochranymi włoskami i mięciutkim profilem na tle mocno szarego okna.
El Nino odwrócił buzię w jej kierunku:
-Jeśtem męciony- oznajmił.
-To może śpij dalej, Synku?- spytała PG.
EN opadł na poduszki i zasnął w pól sekundy.
El Nino odwrócił buzię w jej kierunku:
-Jeśtem męciony- oznajmił.
-To może śpij dalej, Synku?- spytała PG.
EN opadł na poduszki i zasnął w pól sekundy.
środa, 1 stycznia 2014
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)