czwartek, 17 czerwca 2010

Pan w Koszuli w Prązki cd.

PG siedziała w pokoju numer takiitaki i gawędziła z innymi pracownikami, którzy stawili się na miejscu o wyznaczonej porze.
Przychodzili studenci, autografy, protokoły etc.
I wtedy wśród innych pojawił się i pan, którego PG rozpoznała bez problemu ale z jakąż radością.
Pan w Koszuli w Prążki stał z indeksem w ręku i paniką w oczach.
Nie, PG go nie zdemaskowała, ale od dziś wie...

Samochodzik policyjny dla Juniora 10 zł.
Bilet na autobus 3 zł.
Zobaczyć minę Pana w Koszuli w Prązki-BEZCENNE!

wtorek, 15 czerwca 2010

Pan w Koszuli w Prążki

Błękitna kareta pojechała na leczenie do warsztatu, w związku z czym państwo G. wracali do domu pojazdem rejsowym zwanym busem.
W busie miejsca było niewiele, aczkolwiek PG ustąpił miejsca mężczyzna w koszuli w prążki.
Junior przybijał mu piątkę, zagadywał, po czym zajął się świeżym pudełkiem z zawartością klockową.
Tymczasem, borem asem, miejsce obok PG zwolniło się i MwKwP usiadł obok PG z Juniorem na kolanach. junior tymczasem rozpytywał PG o światełka na klockowym samochodzie.
-Całkiem jak policjowe, plawda?
-Prawda, ale to betoniarka jest...
-Niech go pani nie straszy policją- rzucił MwKwP- policja nie jest taka zła..
-Eeee-odpowiedziała inteligentnie PG-aż taka zła nie jest.
-Naprawdę-kontynuował pan-ja jestem policjantem.
Dodał nie bez dumy w głosie.
-Naprawdę? - ni to spytała ni zdziwiła się PG, i uśmiechnęła się półgębkiem, co jej się zdarza, gdy czuje w powietrzu wielkie "bum".
-Naprawdę -potwierdził MwKwP-a pani daleko mieszka?
-Nie, niedaleko-odpowiedziała PG, ale w oczach już jej się śmiało.
-A..-MwKwP spojrzał głęboko w oczy PG-co by pani powiedziała...-jeszcze jedno skupienie piwnych oczu- gdybym zaprosił panią na kawę?
-A to proszę męża spytać- odpowiedziała PG
-Ekhm- odkaszlnął pan- a dlaczego się pani uśmiechnęła, gdy powiedziałem, że jestem policjantem, zna pani kogoś w tutejszej policji?
PG zacisnęła usta, bo niniejsza sytuacja zaczęła ją bawić jakby bardziej- pewnie jakichś znam.
-Wie pani jak w policji-zagaił znów pan-o policji różnie mówią...ale ja się rozwijam, studiuję na tutejszym uniwersytecie...
-Naprawdę?-zdziwiła się PG-a ja tam pracuję, na pana kierunku.
MwKwP zastygł w pół następnego słowa.
-A na którym pan jest roku?
-Już pracę piszę,Znaczy..eee...licencjacką pracę.
-O jak miło- ucieszyła się popisowo PG-a u kogo?
MwKwP zarumienił się nieco, ale był już w uliczce, która była jakby nieco ślepą.
-U doktora G.-odpowiedział pan.
-Super! W pokoju nr ten i ten?
-Nnnnoo- powiedział jakby wolniej pan
-I kontynuuje pan na magisterskich?
-Nnnnno-powiedział MwKwP
PG tymczasem wstawała z miejsca.
-Wie pan- tym razem PG zajrzała głeboko w oczy- jak pan będzie u promotora następnym razem, tam przy drzwiach jest tabliczka, na tabliczce prosze spojrzeć na dół..tam jest moje nazwisko.
PwKwP patrzył już bez słowa.
-To niech pan przeczyta, widzimy się we wrześniu, mam z państwem zajęcia!Fajnie, nie?
PwKwP przytaknął głową.


I po kawie.


środa, 9 czerwca 2010

Obcojęzycznie

Idzie PG z Juniorkiem do przedszkola i umilają sobie drogę ową lingwistycznie.
-Jak jest...kot po francusku?
-Un chat- odpowiada bez zająknięcia Junior.
-A pies?
-Po angielsku, po angielsku!-dopomina się Junior
-No dobra po angielsku...
-D O G !-cedzi Juniorek z zadowoleniem.
-A krowa?
-Po angielsku cow a po francuuuuuuusku....une vache ..
-Pociekaj, Pociekaj-wykrzykuje Junior-A jak jest owca po angielsku i francusku?
Kiedy PG bierze wdech , Junior przed jej oczami wystawia łapkę w geście niosącym jasny przekaz "STOP"
-Ja!JA to powiem!!!
-Po francusku un mouton a po angielsku to...zapomniałem!


I dreptamy dalej.:)

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Działania pedagogiczne

Bywa czasem, że Junior zaskoczy i PG, choć wydawałoby się, że jest niezaskakiwalna.
W ostatnich dniach (tygodniach...) Junior skoncentrował się na komunikacie "ja chciałbym..."
W miejsce kropek należy wpisać:
LEGO, samolot, grę, taki dysk jak ma Kuba
etc.
PG ręce opadli, nogi się ugli i postanowiła przejść do ofensywy wychowawczej.
-Zabawki są takie ważne?-spytała Juniora
Junior uniósł brew węsząc coś jakby nadciągającą pedagogikę.
Som-odpowiedział powoli.
-Bardzo?
Junior zmniejszył odległość między interlokutorami i skoncentrował wzrok na oczach PG.
Na wszelki wypadek nie odpowiedział.
-Gdybyś miał wszystkie zabawki świata-zaczęła PG, na co Juniorowi rozbłysło oko jakby za chwilę miał się ziścić sen o wszystkich zabawkach świata w pokoiku na poddaszu-wszystkie, LEGO też-ciche westchnienie Juniora zakłóciło ciszę-ale nie miałbyś ani mnie ani tatusia, to wolałbyś, żeby tak było?
Junior wyraźnie oklapł.
Pokiwał z politowaniem głową.
-Co jest ważniejsze?-spytała PG
Junior jeszcze raz pokiwał głową, tym razem z lewa w prawo.
-Wy-wbił paluszek w ramię PG-Lodzina!

wtorek, 1 czerwca 2010

W Dniu Dziecka...

 
i w dniu codziennym
...kocham Cię...
mały Indywidualisto
do szaleństwa, najmocniej jak umiem.
M.