wtorek, 15 czerwca 2010

Pan w Koszuli w Prążki

Błękitna kareta pojechała na leczenie do warsztatu, w związku z czym państwo G. wracali do domu pojazdem rejsowym zwanym busem.
W busie miejsca było niewiele, aczkolwiek PG ustąpił miejsca mężczyzna w koszuli w prążki.
Junior przybijał mu piątkę, zagadywał, po czym zajął się świeżym pudełkiem z zawartością klockową.
Tymczasem, borem asem, miejsce obok PG zwolniło się i MwKwP usiadł obok PG z Juniorem na kolanach. junior tymczasem rozpytywał PG o światełka na klockowym samochodzie.
-Całkiem jak policjowe, plawda?
-Prawda, ale to betoniarka jest...
-Niech go pani nie straszy policją- rzucił MwKwP- policja nie jest taka zła..
-Eeee-odpowiedziała inteligentnie PG-aż taka zła nie jest.
-Naprawdę-kontynuował pan-ja jestem policjantem.
Dodał nie bez dumy w głosie.
-Naprawdę? - ni to spytała ni zdziwiła się PG, i uśmiechnęła się półgębkiem, co jej się zdarza, gdy czuje w powietrzu wielkie "bum".
-Naprawdę -potwierdził MwKwP-a pani daleko mieszka?
-Nie, niedaleko-odpowiedziała PG, ale w oczach już jej się śmiało.
-A..-MwKwP spojrzał głęboko w oczy PG-co by pani powiedziała...-jeszcze jedno skupienie piwnych oczu- gdybym zaprosił panią na kawę?
-A to proszę męża spytać- odpowiedziała PG
-Ekhm- odkaszlnął pan- a dlaczego się pani uśmiechnęła, gdy powiedziałem, że jestem policjantem, zna pani kogoś w tutejszej policji?
PG zacisnęła usta, bo niniejsza sytuacja zaczęła ją bawić jakby bardziej- pewnie jakichś znam.
-Wie pani jak w policji-zagaił znów pan-o policji różnie mówią...ale ja się rozwijam, studiuję na tutejszym uniwersytecie...
-Naprawdę?-zdziwiła się PG-a ja tam pracuję, na pana kierunku.
MwKwP zastygł w pół następnego słowa.
-A na którym pan jest roku?
-Już pracę piszę,Znaczy..eee...licencjacką pracę.
-O jak miło- ucieszyła się popisowo PG-a u kogo?
MwKwP zarumienił się nieco, ale był już w uliczce, która była jakby nieco ślepą.
-U doktora G.-odpowiedział pan.
-Super! W pokoju nr ten i ten?
-Nnnnoo- powiedział jakby wolniej pan
-I kontynuuje pan na magisterskich?
-Nnnnno-powiedział MwKwP
PG tymczasem wstawała z miejsca.
-Wie pan- tym razem PG zajrzała głeboko w oczy- jak pan będzie u promotora następnym razem, tam przy drzwiach jest tabliczka, na tabliczce prosze spojrzeć na dół..tam jest moje nazwisko.
PwKwP patrzył już bez słowa.
-To niech pan przeczyta, widzimy się we wrześniu, mam z państwem zajęcia!Fajnie, nie?
PwKwP przytaknął głową.


I po kawie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz