środa, 31 grudnia 2008

Na przyszłość-zapamiętać.

-Co to będzie jak będę dorosły?-spytał ciekawsko Juniorek sadowiąc się piżamce w paski pod kołdrą obok PG

-No..bedziesz miał żonę, dzieci i pewnie będziesz mieszkał gdzieś daleko i miał pracę...

-No-pokiwał główka Juniorek-ale będę tu sobie przyjeżdżał?

-No..mam nadzieję-PG zmierzwiła jasne włoski na łepetynce syna

-I co wtedy będziesz robić?

-A..będę dokuczliwą babcią, dziadek będzie narzekał na politykę a dzieci będa broić, jak się w Ciebie wdadzą

-A ja się pobawię w swoim pokoju!

-Nieee, Ty to się wtedy będziesz z żoną bawił-uśmiechnęła sie PG

-Nie-zaprotestował Juniorek, nie z żoną! zabawkami!

-Zabawek wtedy już nie będzie-bo Ty już będziesz duży i nie będzie potrzeba....

Juniorek zmarszczył brewki...

-Umówimy tak się-zaczął po chwili-zabawek nie będzie, ale jedną mi zostawisz, żebym się miał czym pobawić, jak przyjadę z żoną i dzieciami.

 

Dobszszsz, jedną zostawię.

 

poniedziałek, 29 grudnia 2008

Pościelowo

Mamo-wymamrotal cichutko Juniorek podnosząc zwichrzoną łepetynkę  z pościeli-bardzo Cię kocham, ale na tej poduszce to ja napewno nie zasnę"

PG troskliwym ruchem przewróciła poduchę na drugą stronę.

Junior zasnąl w ciągu setnych części milisekund.

 

Czasem coś jest kwestią punktu widzenia najwyraźniej.

niedziela, 28 grudnia 2008

W związku z pytaniami do Redakcji: Co się u nas dzieje?

Nic szczególnego, obudziliśmy się niedzielnego poranka, wypili po kubku mleka, wpierniczyli po kawałku piernika i ogladamy film o życiu psa..który zamienił swojego pana w coś niewidzialnego...no

fascynujące doprawdy

są owe psie losy.

 hehe 

sobota, 20 grudnia 2008

Przygody Jezuska

PG sieka migdały, tłucze orzechy a wokół biega Juniorek z kolędą na ustach.

Sęk w tym,że Juniorek zna tylko dwa wersy:

"ciiiiiiicha noc , świiiiiiiięęęęęta noc"

"ciiiiiiicha noc , świiiiiiiięęęęęta noc"

"ciiiiiiicha noc , świiiiiiiięęęęęta noc"

PG sięga po ktorejś z kolei powtórce do obrazka stajenki, którą wysmarował Junior i pyta:

"A kto to taki na obrazku?"

"Jezusek"

"Acha"-chwyta się PG wątku bożonarodzeniowego jak ostatniej deski ratunku, która uchroni ją przed utonięciem w otchłani cichej i świętej.-"i...."-chwila panicznego wachania-"co z tym Jezuskiem?"

"No narazie jest malutki, leży sobie i płacze i lobi kłopot Matce Boskiej bo jego mamusia ma na imię Matka Boska, ale jak urośnie to sobie będzie najpierw  troszkę chodził mleczka popije, potem będzie starsy i pójdzie do psedskola"

PG postanowiła nie wplatać sprostowania na temat betlejemskich przedszkoli.

"będzie sobie chodził z innymi dzieciami, troszke porozrabia, a potem jak już będzie duży i będzie miał cztery lata..ekhm...jak ja no to juz będzie prawie dorosły taki i pójdzie do trzeciej grupy"

 

No to by było na tyle, czyżby ewangelizacja pt "Przygody Jezuska"?

piątek, 19 grudnia 2008

SF

-Znów science fiction?-spytała PG PM siedzacego przed telewizorem.

-Nie

-odpowiedział nieufnie ów, zaprzeczając jakoby tezie,że isnieje u niego jednostka uzależnieniowa od SF, a wszystkie te "Gwiezdne wrota" i inne to zwykły zbieg okoliczności.

-Nieeee? -spytała podstępnie PG sadowiąc się na kanapie.

-Nie-odpowiedział PM-przecież nie tylko takie filmy ogladam.

-Acha...-PG popatrzyła jakby coś przeczuwając i siedziała nadal patrząc w srebrny ekran na którym coś się tam działo.

Na czole PM wystąpiło coś jak bruzda a organizm zdradzał pierwsze oznaki  zdenerwowania.

PG trwała niewzruszona na kanapie.

Film leciał jak leciał.

PG rozsiadła się wygodniej.

PM otarł pot z czoła.

Walka była nierówna, PG wiedziała,że ma w niej przewagę.

PM był jednak twardy i próbował maskować narastające napięcie.

I wtedy z ekranu popłynęło:

 

"MAMY BARDZO DOBRE WYNIKI W LECZENIU NIEWIDZIALNOŚCI"

 

-Ha!

-powiedziała triumfalnie PG i dostojnym krokiem oddaliła się z kanapy.

czwartek, 18 grudnia 2008

Się samo.

Blog się PG zaniedbał nieco

sam

jak sie okna same brudzą,

talerze same myją

i starzeje się też jakoś tak

samo.

Dziś po otwarciu zakurzonej blogowej strony dostrzegła,że się bloga roku wybiera.

I niech się tam wybiera, to doprawdy Gaduły nie dotyczy jakoś szczególnie, bo

się samo nie napisze i się samo nie wygra, a sił jakoś brak i entuzjazmu coraz mniej.

Więc pogoniła PG widmo intelektualnej rywalizacji wraz z emocjonalnym wspólzawodnictwem i  duchem Bozego Narodzenia.

Się odezwie, jak wróci wena

sama.

 

P.S. Jedno jest zatem pewne-skuterem PG do Turcji w przyszłym roku nie śmignie.

niedziela, 7 grudnia 2008

Kibole

Junior przy każdym meczu pyta z uporem maniaka:

"Którzy są nasi?"

Rodzice nieco stracili z zapału przy udzielaniu tego rodzaju informacji toteż Junior siedząc przed telewizorem krzyczy:

"NASI DO BOJU!"

 

I tu nasuwa się refleksja....

dlaczego kibice na to nie wpadli? dlaczego uparcie trwają w dopingowaniu konkretnych zespołów?

Czyż nie byłoby piękniej, gdyby stadiony zgodnie krzyczały

"Nasi!Nasi!"?

piątek, 5 grudnia 2008

Czerwona mistyfikacja

Kiedy Junior śpi PG na palcach urządza wielką mistyfikację.Skrada sie między meblami, z papierem na plecach z taśmą klejącą w zębach ze wstążkami w zaciśniętych piąstkach.

Robi "padnij", gdy tylko Junior westchnie głośniej w swoim łóżku ( w którym zgodził sie spać na okoliczność, faktu,że niejaki św M. bez dostrzeżenia lokatora nie zostawia gratisu).

Więc Junior śpi...

a PG szeleści, klei, buszuje w celofanie,

i wczuwa sie w rolę.

Zamiast przeklinać siarczyście, gdy taśma przyklei się do włosów szepcze pod nosem

Ho Ho Ho

niedziela, 30 listopada 2008

Nikt nie wie skąd Junior bierze te teksty

Do babci na pożegnanie:

Papa, kocham Cię...babko ty stara

 

Do PG z tylnego siedzenia pojazdu:

Byłaś w pracy?

Matko ty rodzona jedna.

czwartek, 27 listopada 2008

piłkarsko

Junior ma etap piłki nożnej,

piłka w telewizji, w komputerze, w gazecie, w cukierni,w sklepie,

piłka, piłka,piłka.

Dziś PG z synem przechodzili obok boiska o standardzie prawieeuropejskim, na którym trwał trening Junior przypiął się do okalającej boisko siatki:

-Popats, jak grają nasi!

zawołał z entuzjazmem.

-Hmmm...zamyśliła się PG ,dla której pojęcie "nasi" jest dość abstrakcyjne podobnie jak zagadnienie piłki nożnej, Euro 2000ileś, problem podgrzewanych boisk, zawirowania w PZPNie etc, więc doszła do wniosku,że skoro "wszystkie dzieci nasze są" to dlaczego nie piłkarze?

-nasi...zamruczała zatem pod nosem, a Junior trwał w uścisku metalowej siatki

...mijały minuty...

Juniorowi oczęta świeciły niebezpiecznym blaskiem, a piłkarze biegali  co rusz rzucając w chłodne i mglste powietrze paniami lekkich obyczajów.

-Juniorku, idziemy do domku.

-Nie!-wyrzucił Juniorek -plooooosę jesce troszkę-dodał, gdy zreflektował,że pozycja twardego negocjatora nie jest optymalną w negocjacjach ze zmarnowaną uczelniano matką

...minęły kolejne minuty...

-Synku, może...

-Nieee, ploooosę...

...kolejne długie, mgliście listopadowe, zimne minuty...

-Juniorku....

-Jesce troszkę, jesce godzinkę!

 

Dość powiedzieć,że brak pojęcia czasu u Juniora nie uspokoił jego rodzicielki,

dość powiedzieć,że ów wieczór był chłodnym

dość powiedzieć,że matka była bezwzględna

Junior również...

dość powiedzieć

odczepianie czterolatka od siatki to żmudne zajęcie:

 

mały palec lewej ręki, serdeczny palec lewej ręki, środkowy palec lewej ręki, wskazujący palec lewej ręki, kciuk palec lewej ręki....uffff

mały palec prawej ręki, serdeczny palec prawej ręki, środkowy palec prawej ręki, wskazujący palec prawej ręki, kciuk palec prawej ręki

i

mały palec lewej ręki, serdeczny palec lewej ręki...bo się po drodze lewa ręka na powrót przyczepiła...

 

 

 

środa, 19 listopada 2008

W autobusie linii 4

-Strasznie Ciem kocham -wyszeptał scenicznym szeptem Junior z kolan PG w autobusie.

-Super.

Błogie wyznania przerwał krzyk maleństwa wiezionego w wózku przez umęczonych rodziców.(z umęczenia można było wywnioskować , że to nie pierwszy krzyk tej doby)

-Cemu to dziecko tak ksycy?-spytał głośno Junior

-Jest malutkie, takie dzieciątko, nie umie mówić dlatego krzyczy.

Junior zastanowił się.

-No tak-pokiwał w końcu głową-nie umie powiedzieć "mamusiu, tatusiu, poczytajcie mi ksiązkę z francuskimi słowami" no i sobie ksycy...no tak-popadł w zadumę i kiwając wciąż głową zapatrzył się refleksyjnie w okno.

-Ja to już jestem dorosły...

-Tak synku, Ty już tak-powiedziała PG starając sie nie roześmiać nad faktem jakie to ma stare dziecko.

-Ech westchnął Juniorek i zapatrzył sie znowu...

Szmer autobusowego życia rozdarł kolejny krzyk.

Junior odwrócił błyskawicznie głowę:

-I cemu sie tak drze?-spytał ni to PG ni współpasażerów-niech sie nauczy mówić!

 

Od tej chwili dziecko podjęło serię ćwiczeń zmierzających do rozwinięcia aparatu mowy-krzyczało do końca podróży.

niedziela, 9 listopada 2008

Rozmowy małżeńskie

PM 12:42:37

Lala

PG 12:42:38
?
PM 12:42:47
cześć
PG 12:42:55
siema skąd klikasz?
PM 12:43:10
z nad morza
PG12:43:10
<ikonka popłakana ze szczęścia>
PG 12:43:29
ojej  jak cool
PG 12:43:35
a znad którego?
PM 12:44:00
bałtyckiego
PG 12:44:13
i co robisz?
PG 12:44:16
ile masz lat?
JPG 12:44:19
co i jak lubisz?
PM12:45:55
mam 11 lat i lubie "na misie"
PG 12:46:05
o kurczaki
PG 12:46:09
a jak to jest?
PM 12:46:23
tyłek do tyłka i śpi się

PG 12:46:42
no to Ty taki mało cool jesteś:(
PM 12:47:02
bo jesce mlodziutki jestem.... a cio to jest cool??
PG 12:47:18
no jakbyś był mlodziutki to byś wiedział :P
PM 12:47:53
u nas mówi się dżezzi...cool to jakieś wapniaki mówią 
PM 12:47:59
pewnie masz ze 22 lata nie?
PG 12:48:07
16:)
PM 12:48:21
taaaaaa...
PM 12:48:25
i mówisz cool??
PG 12:48:43
no tak, ale umie tez inaczej<skromny>

PM 12:48:53
Pewnie stara jesteś masz  conajmniej 22 lata może i więcej i studia jakies mundre końcys i takie głupoty z zesłego sezonu wypisujes
PG 12:49:09
nie obrażaj mnie nie kończę studiów, w życiu bym na studia nie poszła!

sobota, 8 listopada 2008

Piłkarsko

Świat Juniora poszerzył sie znacznie, gdyż zauważył, że świat to nie tylko Polska, a zauważył to podczas oglądania kanału sportowego.

Świat zatem sklada sie z Polski, Hiszpanii, Niemieców, Japonii i Francuzji.

Ostatnio jednak Junior zastygł nad bluzą od wujka Pita:

-Co tu pise? -zapytał odczytawszy wcześniej kilka liter, tradycyjnie na modłę arabską to jest o prawej do lewej.

-Islandia-odpowiedziała zgodnie z prawdą PG 

- A cemu tu jest taki krzyzyk?

-Polska ma flagę ...?-PG zrobiła efektowną wielemówiącą pauzę

-Biało-czerwoną-zeznał Junior

-Tak-uśmiechnęła sie PG-a Islandia ma czerwony krzyż na niebieskim tle.

Junior zamyślił sie dłuższą chwilę.

-To jak oni krzycą na meczu?

PG zbaraniała na trochę ale już po minucie skandowali z Juniorem na zmianę:

POLSKA- BIAŁO CZERWONI!

ISLANDIA-CZERWONY KRZYŻYK NA NIEBIESKIM TLE!

 

Trochę mniej rytmicznie -ale się da.

środa, 5 listopada 2008

Niewyspany

Niewyspany Junior placze podczas kąpieli

bo:

1.utopił się plastikowy pirat

2. nie chce piany

3. chce pianę, już chce!

4. jest NIEDOKŁADNIE wytarty

5.piżamka/ręcznik/szlafroczek ma niewłaściwy kolor

6.przypomniało mu się,że się pirat utopił

7.ale może iść na filmu troszkę?

8.chce myć ząbki "dorosłą" pastą

(w roli dorosłej pasty występuje pasta wybielająca, która mleczaki to je na śniadanie, bo działa jak niegdyś cementownia Bełchatów)

9.sprawa zgonu pirata.

 

 

Kiedyś PG slyszała,że podczas kąpieli to kazde dziecko jest spokojne...taaaaaaa.

niedziela, 2 listopada 2008

Zły dotyk...

Zły dotyk boli przez całe życie

i gdy PG widzi Juniora noszącego w "serdecznym" uścisku koty

jest przekonana, że twórcy tej akcji społecznej

wiedzieli, co mówią.

piątek, 31 października 2008

Sweet child

Junior ma swoją nową ulubioną piosenkę,podczas której wpada w stan pobudzenia, wymachuje kończynami, cieszy paszczę, wyznaje miłość co rusz podbiegając do PG i uprawia coś na pograniczu jogingu i "Tańca z gwiazdami".

 

http://artina.wrzuta.pl/audio/hRDn3UrSR5/

 

 

Można powiedzieć, z dużym prawdopodobeństwem,że to skrzywienie genetyczne jest.

wtorek, 28 października 2008

W eterze

KAżdego roku z dokładnością niemal co do godziny , na palcach jak Święty Mikołaj, dokładnie jak Nowy Rok...przychodzi

zapalenie krtani

PG ni stąd ni zowąd zaczyna wtedy trzeszczeć

 

melduje się:

 

W tym roku przyszło.

piątek, 24 października 2008

Ćwiczeniowo

-Gdzie w kategorii Maslowa mieszczą sie potrzeby seksualne?

Studentka:

-W potrzebach fizjologicznych.

PG:

-Fizjologicznych i to tyle?

S:

-Seksualne???-chwila symulowanego procesu myślowego-Fizjologiczne!

 

Na sali cisza, PG patrzy wyczekująco niczym kobra na ofiarę, ofiara nie przestaje wykraczać poza ramy stereotypu blondynki:

-No tylko fizjologiczna a jak?

Cisza..cisza..cisza ślizga się paznokciami po szybach w oknach sali.

-Więc nie można przeżyć bez zaspokojenia tych potrzeb?

S:

-No nie  -ja to nie!

PG:

-To wie pani, ja bym się z panią bała zostać w pokoju na dłużej.

 

Student z końca sali głosem do złudzenia podobnym do w/w Studentki:

-No nie  -ja to nie!

 

środa, 22 października 2008

Juniorowi wyszło...

Buzia Juniorka nie zwykła się zamykać-kiedy nie mówi-śpiewa, kiedy nie śpiewa-szepcze.

W granatowym bolidzie po sam dach wypełnionym Juniorkowym śpiewaniem państwo G  stoją w korku.

Z tyłu Junior śpiewa piosenkę przedszkolną:

Czerwo-ne świa-tło

stój!

Zieloooo-ne światło

idź

Na żółtym świetle cze-ekaj

Tak już musi być.

Samochody w rzędach stoją...stoją...eee...

(tu zabrakło tekstu więc zaczyna się twórczość własna)

i tak so-obie cze-e-ekają

i mó-ówi policjant do kierowcy:

POKAŻ NA CO CIĘ STAĆ!

 

 

PM położony na kierownicy , PG na kokpicie.

sobota, 18 października 2008

Bartek i B

-Kocham B-zaczął Bartek-naprawdę ją kocham,

robi rzeczy niemożliwe.

?-zapytała uniesieniem brwi PG

-Nnnno-przeciagnął się Bartek-znasz kogoś innego kto umie się zderzyć z wózkiem myjącym podłogi w tesco?

PG nie znała

-A ostatnio, wiesz, dzwoni do mnie do pracy i mówi-"uprałam telefon, przepraszam".

I się rozłaczyła zanim coś powiedziałem, a potem dzwoni drugi raz i mówi: "wiesz z telefonu nic nie będzie, ale karta SIM chyba działa, bo to był program do rzeczy delikatnych".

 

No.

piątek, 17 października 2008

Pif paf

Odbierającego Juniora z przedszkola PM powitał płacz jakiegoś chłopca.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo w przedszkolu dzieciom zdarza się płakać, ale płacz pojawiał się gdy PM wchodził w zasięg wzroku dzieciaka i znikał natychmiast z odejściem PM. Po kilku przeprowadzonych próbach -PM-płacz-brak PM-cisza-PM-płacz. PM i Tatko Malucha zastanowili się , co się dzieje.

Zanim padły oskarżenia sprawę wyjaśnił Junior:

-Kuba nam z Kamilem zabierał zabawki to mu powiedziałem,że jak przyjdzie tatuś to go zastrzeli.

 

Tak nie można,to złe, to niedobre, Synku,

 

ale jakie skuteczne.

 nie powiem 

środa, 15 października 2008

Gdy Junior spóźni się do przedszkola:)

PG wprowadza spóźnionego Juniora do sali, zatroskana nieco reakcją pedagogów i pensjonariuszy i oto widzi jak Junior podchodzi do kumpli i wita się pewnym podaniem ręki..gdy już uspokojona chce odwrócić sie na pięcie dostrzega katem oka rozpędzoną ku Juniorowi Zuzię

- Junior!Dlaczego tak późno?!

-pyta Zuzia dramatycznie.

PG wycofuje się w najciemniejszy zakamarek dramatu.

*

Z dniem dzisiejszym działalność (mocno pseudo)fotograficzną przenosi się w inne miejsce internetu.

Onet wyczerpał swą cierpliwość, a skrzynka bloga pojemność...na rezerwie jesteśmy od jakiegoś czasu-nie chciałam pisać,żeby nie siać paniki, ale

teraz już można krzyczeć.

Zdjęcia jeśli się tu pojawią to sporadycznie.

Kto zainteresowany prosi sie o kontakt mailowy, gg i inne.

*

I ostatni rzut okiem na świat z perspektywy Juniora:

  

poniedziałek, 13 października 2008

Spin Bike

Biała octavia była pełna entuzjazmu, wiary w siebie i niespotykanego na tej szerokości geograficznej przekonania o własnej kondycji fizycznej. Poza tym w octavii siedzieli Lukas, Netta i PG.

-Och tak wszyscy wymiękają, a przecież skoro to jest to znaczy,że jest dla ludzi.

-Nie "wszyscy wymiękają" tylko "laski wymiękają" a to różnica -zaoponował wobec PG Lukas radośnie naprężajac muskuły i lypiac okiem czy widok ów działa na Nettę

Netta nie zwróciła uwagi, gdyś była zajęta piastowanem dobrego zdania o swojej sprawności fizycznej.

#

Gdy pół godziny później wchodzili na salę pełną rowerków stacjonarnych pewność własnych możliwości nie ustąpiła ani ciut ciut.

8 minut później już jej nie było.

"Jak anioła głos"

ryczał głośnik tuż nad głową PG a tej wydawało się,że za chwilę osobiście zobaczy anielskie zastępy, spojrzała na Nettę, Netta uśmiechała się blado, i to by było na tyle w temacie bladości bo twarz Netty była w kolorze jej spodni tj. strażackiej czerwieni.

-I jak?-powiedziała głowa Tresera która wyrosła tuż nad gadułową kierownicą

-Sr... strasznie fajnie- powiedziała PG nie całkiem w zgodzie z prawdą ale z szacunkiem dla konwenasów. Treser oddalił sie i przemieścił w kierunku rowerka Lukasa-Podoba się?-pochwyciła słuchem PG ale brak odpowiedzi widać wystarczył Treserowi za odpowiedź bo poszedł moelstowac innych.

PG rozejrzała sie po sali- na kilku "maszynkach szczęścia" pedałowało kilka dziewczyn, na których twarzach nie widać było zmęczenia, wysiłku czy nawet uszkodzeń trwałych makijażu.

Pozostała część populacji walczyła z nadciągającą katastrofą.Ze zróżnicowaną prędkością, na ogół różną od dyktowanej przez Tresera.W 25 minucie -(tak jest na sali zamontowano zegar do odliczania ostatnich chwil życia)- PG usłyszała przeciągłe -Ożesz q..-Lukasa. Spojrzała z wysiłkiem , bo oczy zachodziły jej mgłą, a po szyi płynęły krople potu (choć pewna nie była czy to oby nie płyn rdzeniowy)-ja pier...-szeptał Lukas-poj...ało ich..

Poprzez czerwoną mgłę PG namierzyła Nettę, która sapała jak zagubiony podróżnik pełzający po pustyni w poszukiwaniu wody

- Na-łęczo-wian-ka mi się skoń-oń-ończyła, umrę napewno zaraz...

PG nic nie mówiła, jakieś kilka minut wcześniej wyłączyły jej sie funkcje w mózgu odpowiedzialne za myślenie logiczne, a obszary, podtrzymujące główne czynności życiowe jechały na rezerwie.

-Z werwą!-zakrzyknął radośnie Treser!

-Qr...a!-zakrzyjnęli jednoczesnie Netta i Lukas po obu stronach PG

#

Białą octavię po sam dach wypełniała cisza.

Cisza i przytłaczająca prawda:

Nie zawsze fakt,że coś jest znaczy,że to jest dla ludzi.

 

 

 

P.S. Się przeprasza za prawie-wulgaryzmy, każdemu kto się oburzy polecamy spin bike.

 

sobota, 11 października 2008

Wnioski z wieczornych rozmów

PG wykonała jakiś tam kroczek do przodu w czymś co ponoć nazywają zawodem, toteż dłoń ma nieco ściskaną w różnych miejscach ZacnejUczelni, PG słyszy "Dzień Dobry" miionowy raz na uczelanianych korytarzach poziomach, pietrach, półpoziomach, odwzajemnia uśmiechy, prowadzi zajęcia, dyskutuje ze studentami, nosi dorobek naukowy w  kopiach alfabetycznej,chronologicznej,papierowej i elektronicznej takoż również taszczy programy, plany zajęć, sylabusy, notatki, listy, bibliografie a w wolnych chwilach myśli

 co też najbardziej lubi w tej pracy?

i dziś juz wie

PG najbardziej lubi odgłos własnych obcasów gdy biegnie po schodach na uczelnianym korytarzu...

bo akustyka tam jest niesamowita.

 

poniedziałek, 6 października 2008

Jesienne konie w galopie

Najciemniej pod latarnią,3 km od gdziebądźtochatynki znajduje się zadziwiającej urody miejsce: po hektarach równo koszonej trawy przechadzają się pawie, w zagrodach bawią się lamy, wśród drzew biegają wiewiórki a na łąkach w promieniach jesiennego słońca pasą się konie.

PM zabrał Juniora i PG, aby poobcowali z przyrodą i kiedy szedł wśród pól i morza liści z aparatem w dloni, kiedy opowiadał o zbawiennych skutkach wpływu piękna przyrody, kiedy karmił dzikie zwierzęta, sluchał śpiewu ptaków i  podziwiał jesień niezwykłej barwy zorientował sie,że jest sam...

Junior i PG zostali tuż przy wejściu

strzygąc radośnie uszami 

okupując quady!

 

Chyba każdy ma swojego konika w tej rodzinie.

 

 

niedziela, 5 października 2008

Bałagan i love story

PG siedząc przy komputerze dostrzega efekt tsunami w pokoju Juniora..

-Juniorku, posprzątaj.

mija 10 minut-zero reakcji

-Juniorek, prosiłam: posprzątaj, słyszałeś?....słyszałeś?

-No.

mija 10 minut stan bez zmian

-Junior, ostatni raz mówię..

-Ale..

-Nie ma "ale", masz posprzątać pokój, słyszałeś?

Groźne i naburmuszone :

-Słysałem!

  

Po kilku kolejnych minutach zaklikaną PG trąca łapka.

Junior kiwa się rytmicznie i śpiewa:

"To juz koniec bejbe skońcyło się lavstory

jestem juz zmęcony wracam już do zony"

po czym ucieka ze śmiechem do swojego  pokoju  pogrążonego w stanie totalnego tsunami.

 

PG szczerze sie martwi, nie tyle bałaganem w pokoju Juniorka co faktem,że przeoczyła fakt istnienia jego żony.

...

zony

 

 

 

sobota, 4 października 2008

Dygresja jeszcze

Po całym dniu pracy, wieczorem PG stoi przed lustrem w łazience, przygląda się swoim zmęczonym oczom i wtedy zjawia się Junior, staje tuż obok, opiera się łokciami o brzeg umywalki i zagaduje:

-A widzisz?Masz podwyższony cholesterol!

 

 

 

 

P.S.Szczerze? Nie widziałam, ale to może wina oświetlenia.

8

Grupa zamontowała sie w swoich kosmicznych krzesełkach, PG rozpakowała zawartość teczek podręcznych i już mieli zacząć wspólne katusze intelektualne, gdy

do sali wszedł ON:

z rozmachem, z szelmowskim uśmiechem, z kaskiem motocyklowym w dłoni ( a w kasku mieścily się przybory do pisania)

PG spojrzała wzrokiemwielemówiącym pt"nie lubię spóźnialstwa".

On nie przestawał się uśmiechać.

A powinien.

PG pokiwała głową z dezaprobatą.

On nie przeprosił.

A powinien.

Bry-wykrztusił patrząc na PG pewnym swego wzrokiem-pada, średnio się jedzie.-zamachał kaskiem niczym Czerwony Kapturek koszyczkiem.

PG podniosła brew:

-Rozumiem,że pan mówi "przepraszam za spóźnienie"?

Tym razem PG nie zaszczyciła Spóźnialskiego swym wzrokiem.

-No ale pewnie nigdy nie znała pani studenta, który przyjeżdżał na moto.

-zagaił radośnie niezrażon brakiem entuzjazmu.

W sali zapanowała grobowa cisza.

-Fakt: nigdy nie znałam motocyklisty, który spóźnia się na motocyklu i używa motocyklowego kasku w formie

damskiej torebki.

-dokończyła PG i rozpoczęła zajęcia.

 

 

Bo, jak mawia mój dobry znajomy "nie robi mnie to".

 j 

czwartek, 2 października 2008

Nie mówi sie z pełną buzią bo się głupoty gada:)

-Co jest?

spytał PM PG stojącą w progu kuchni i trzymajacą się za okutane apaszką gardło

-Boli-

zajęczała PG pokazujac szyję.

Junior podniósł znad miski płatków z mlekiem bławatkowe oczęta i powiedział z buzią pełną kolacji:

 

-A CO CIĘ TAM ZNÓW BOLI KOBIETO?

 

 

Od własnego dziecka to się człowiek współczucia nie doczeka.

środa, 1 października 2008

Inauguracja jesieni

Taaaaa złota polska jesień...

PG bierze 8 rutinoscorbinów, 2 tabciny, paracetamol, zapija syropem.

Taaaaa Gaudeamus igitur...

PG zagrzebuje się głębiej pod warstwą kołder i koców, omotana najcieplejszą piżamą, w skarpetkach, które kiedyś były owcą.

Taaaaa Vita nostra brevis est...

38,3 to też temperatura.

 

poniedziałek, 29 września 2008

Live is brutal

Kalolek miał urodziny i przyniósł cukielki w takim pudełku z kwiatkiem,

i wszystkich w przedszkolu częstował-zaczął relację Juniorek

PG uśmiechnęła sie tylko.

I śpiewalismy mu sto lat wszyscy mu śpiewali, wszyyyystkie dzieci.

-A składaliście mu życzenia?

-Tak, składaliśmy życzenia, ja mu życzyłem ,żeby

go nikt szybko nie zabił.

 

Mmmm...to nastepny odcinek z Sądu Rodzinnego.

niedziela, 28 września 2008

TEN gen

Pierwszym słowem, jakie powiedział Junior nie było "mama", "tata", "baba" czy coś podobnego.

Pierwszym słowem Juniora było słowo

PINPIN

(dla mniej lotnych intelektualnie wolne tłumaczenie z pingwina)

A więc Junior powiedział pewnego ranka Pinpin i ...

Od tej pory buzia mu sie nie zamyka..

PG z gadulstwem wpisanym społecznie i zawodowo opada z sił: PG w kuchni Junior przy stole "jem kulaczki i płatki ciekawe dlaczego płatki som takie jak kuleczki a kuleczki nie som takie jak płatki?"PG  wiesza pranie Junior biega wokół z pytaniami "dlaczego słoneczko wstało rano a jak się patrzy od jutro to dziś jest dziś?", PG przy komputerze Junior w pokoju obok "Krakowiaczek jeden miał koników siedem...dlaczego siedem,wyoblażasz sobie,że nie walczył tylko tańczył, myślał,że to wesele?",PG z odkurzaczem Junior podąża za nią "a cemu odkurzacz nie ma nóżków?"PG zamyka się w lazience i pod drzwiami słyszy "Mamusia jesteś tam, bo w  psedskolu Kuba siem pobił i pani mu dała karę". PG powtarza sobie,że to nie wina Juniora,że gdzieś widocznie ma gen , który jest odpowiedzialny za to,że werbalizacji potrzebuje jak oddychania, albo może to są procesy u niego sprzężone? Dorzucić należy do tego nieustanne śpiewanie (lub nucenie) i deklamację połączoną nierzadko z mruczandem.

-Kiedyś zakleję Ci buzię-mówi PG na skraju zdrowia psychicznego.

Niebieskie oczęta robią się wielkie, a buzia trajkocze dalej:

-Ale klejem czy taśmom mi zakleisz?

czwartek, 25 września 2008

Tatry,korytarze,zakamarki uczelni..

-Masz spodnie na narty?

zagadnęła LadyJo podczas jednego ze sławnych spacerów po uczelni, który rozpoczyna się zwykle z CENTRUMPLANOWANIAROZRYWEKWEEKENDOWYCH, czyli pokoju powyżej liczby 100 na pierwszym poziomie, w ktorym LadyJo planuje zajęcia na studiach zaocznych.

-Nie-zeznała zgodnie z prawdą PG-a co?

-Jedziemy na Strbske Pleso za tydzień-uśmiechnęła się Lady Jo-a moze zabierzesz sie z nami , jest wolne miejsce w samochodzie!

PG pojaśniała niczym jutrzenka, w 12 sekund wymyśliła plan zawezwania dziadka na kilka dni w celach nadszarpnięcia nerwów przez Juniora, logistycznie zaplanowała bagaż, już stała na szlaku, już czuła tatrzański powiew na twarzy, już zdobywała szczyt...

-A kiedy jedzie..my?

-W przyszłą sobotę-odpowiedziała Lady Jo

Na PG osadzoną w tatrzańskiej rzeczywistości zeszła lawina, huragan, tsunami,i jeszcze raz lawina.

-W przyszły weekend to ja pracuję -KTOŚ mnie zaplanował na studiach zaocznych.

 

Ostatnie słowa PG wypowiedziała w pustkę.

 

W głębi korytarza slychać było stukot obcasów LadyJo...

prawie taki sam

jak dźwięk racic tatrzańskich kozic.

 

 

W całej rozciągłości polska gościnność-zapraszamy,tak,żebyście nie przyszli .

(L.J musiałam )

 hehe 

 

wtorek, 23 września 2008

Fotograficznie

Poranek w wirtualnej rzeczywistosci zaglądał przyćmionym słoncem do kubków z kawą Aspi i PG, rozmowa płynęła leciutko, gdy Aspi przypomniała sobie:

"właśnie mi się przypomniało, ze do 26-go mamy przynieść zdjęcie o ściśle podanych wymiarach...35x45 cm na nową legitymację "

CENTYMETRÓW?

 

PG oniemiała.

 

Drodzy Panstwo od dziś funkcjonariusze bedą mówić:

"Pan wybaczy, aby się wylegitymować muszę wyjąć legitymację z..bagażnika"

niedziela, 21 września 2008

wychowanie katolickie ehm ehm

Aby uniknąć słowa kościół Państwo G posługują się w stosunku do Juniora licznymi zamiennikami:

Jedziemy do:

świątyni (ostatnio załapał)

w miejsce kultu (bez wdawania się w wyjaśnienia)

ośrodka sprawowania religii katolickiej

najbliższego budynku sakralnego.

 

 

Czasem trzeba się trochę nagłowić,żeby nie powiedzieć "zabieramy Cię do kościółka"

Bo gdzie jak gdzie ale do kościółka to Junior chodzić nie chce.

 

piątek, 19 września 2008

Galaktyczne korzyści z obcowania z Wielkim Internetem

Junior i PM oglądają "Gwiezdne wojny" na dole, PG ggada z Aspi na górze.

Kiedy zdejmuje na chwilę słuchawki słyszy z telewizora:

"Przywróciłaś pokój i sprawiedliwość w galaktyce"

no

...niby człowiek nic wielkiego nie robi, a czasem mu coś ot tak wyjdzie...

czwartek, 18 września 2008

Nowi domownicy

Podczas wizyty w Obi PG postanowiła zakupić conieco roślinności do domu, Junior trzymający wartę przy koszyku wybrał sobie...

kaktusa.

Kaktus przypadł Juniorowi do gustu zwłaszcza z powodu niewielkiego wzrostu i gustownej osłonki, choć w tej znajomości cechy charakteru i nietuzinkowa osobowość miały swoją rolę.

-Dobrze-powiedziała PG -możemy kupić kwiatuszka, ale pod warunkiem,że będzie Twój, to znaczy będziesz się nim troskliwie zajmował.

Junior nie lubi półśrodków i ćwierćinterpretacji.

Kiedy zamonotwano się z egzotarium w pojeździe PG usłyszała z tylnego siedzenia:

-Teraz pojedziemy do domku.

Rzut okiem wystarczył, żeby zobaczyć jak Junior całuje zaniepokojonego kaktusa w listki:

-No juź , juź, nie bój się.

-No juź dobrze, juź dobrze, to tylko zakręt był-przemawiał Junior-jak pojedziemy do domku to dam Ci pić i wykąpiemy się i zobaczymy bajeczkę.

PG zaniepokoiła sie nieco wizją kąpeli, w jakiej pławiłby się kaktus toteż postanowiła odwrócić uwagę Juniora od kwestii nawadniania sucholubnych.

-A może dasz jakieś imię swojemu kaktusowi?-zagaiła zdając sobie sprawę z dziwacznosci propozycji, która w jakichkolwiek innych okolicznościach zabrzmiałaby niedorzecznie a teraz wydała sie jakaś...na miejscu.

-O!To jest dobry pomysł-ucieszył się Juniorek , trzymajac w małych paluszkach doniczkę ze swoim nowym podopiecznym.

Kwestia wyboru imienia nie była łatwą, wszelkie Heńki, Tadki i Wieśki odpadły w przedbiegach, wydały się ..trywialne jakieś, mało wysublimowane.

Echm echm...

Najwyższa pora przedstawić Państwu (zapis bedzie cyfrowy i fonetyczny)

Proszszsz Państwa:

  

Kaktus Żorż

 

sobota, 13 września 2008

Wyznania

Po poobiedniej drzemce PG przytuliła do siebie małe ciepłe ciałko, i wyszeptała miedzy jasne włoski z uśmiechem:

"Kocham Cię"

Małe ciałko zatrzęsło się w śmiechu:

"To baldzo sympatycznie"

PG przytuliła jeszcze mocniej :

"Sztywniak z Ciebie, wiesz?"

Junior zatrząsł się jeszcze bardziej

"Sztywniak, no jasne, sztywniak"

 

 

 

piątek, 12 września 2008

Tatrzańskie bzium.

Jechali tnąc łagodnie asfalt. Słońce  powoli zachodziło, niebo zrobiło się intensywnie niebieskie, powietrze chłodne i pachnące jesienią. Ktoś powiedział, że z góry będą lepsze widoki. Po polnej drodze, pod górę jedzie się znacznie gorzej. Pod górę, po żwirze, po kamieniach.

I wtedy utonęli w morzu...kukurydzy.

Ktoś wpadł na pomysł zbiorów.

Ktoś wszedł w kasku w głąb pola.

Żniwa w pełni.

 

Następnego dnia słowacka telewizja podała, że Obcy buszowali w kukurydzy...

Kregi już były...

Kręgi sa już wśród Obcych niemodne.

 

***

 

-Głowę bym dał,że tu wczoraj były góry.

-Były, tylko po weekendzie zwijają.

 

***

 

Smoczek w kącie ust malucha osunął się jeszcze bardziej:

-Mama , co je to?

spytał pokazujac paluszkiem Pana206km/h siedzącego na motocyklu

-To je motorek

odpowiedziała mama

-To wim, ale co je to na motorku?

/nie ma to jak ubranko motocyklowe/

 

****

-Ty to jednak jesteś dobrym kierowcą.

-Tak.

-Zawsze szanujesz przepisy.

-Yhy.

-I jeździsz jak znaki każą.

-Nnnnnnno

-I jak pisze "kierowco zwolnij" to zwalniasz.

-?

- Do 139!

 

***

 

-A jesli pójdziemy w te góry za wcześnie i nikogo nie będzie...tylko my?

-To co mówisz, jest możliwe...Pójdziemy a na drzwiach do lasu będzie kartka z napisem

"Przepraszamy, Tatry dziś zamknięte"

 

 

 

Tatry zamknięte nie były, słońce piękne, drogi wiły sie popisowo.

 hehe 

Pieknie dziękuje PG Towarzystwu, którego nie może wymieniać z danych personalnych, gdyż potem straciłaby życie.

 

 

 

 

piątek, 5 września 2008

Najlepsze wyznanie z ust mężczyzny

"Kocham Cię mocno

a teraz włączymy bajorę"

Poważnie

-Dlaczego ona płacze?

spytał Junior leżąc z główką na kolanach PG apropos bohaterki filmu

-Bo umarła jej mama-odpowiedziała zgodnie z fabułą PG

Za kilka minut poczuła na sobie wnikliwe spojrzenie Juniora

Junior ściągnąl brewki i wycedził:

-ale Ty nie umrzesz.

-hmm..-uśmiechnęła się PG i pogładziła jasną grzywkę synka-umrę, każdy umrze

-Nie.-zaprzeczył Junior-Ty nie.

Posmutniało się PG.

-Jak chcesz pójdziemy do pana doktora i on Ci powie,że nie umrzesz, dobrze?

 

 

Niestety mamy też czasem umierają.

 

 

P.S.Postaram się żyć jak najdłużej Syneczku.Postaram się.

 

czwartek, 4 września 2008

Pani sekretarka opowiedziała

"Moja córka widziała w sklepie króliczka...ile razy była-tyle razy widziała, pozostałe króliki znajdowały właścicieli, a ten nie,to jej się serce  ścisnęło i postanowiła kupić...Poszła i kobieta ze sklepu ją namówiła na jeszcze jednego,bo on taki biedy, bo tak sam zostanie...

no to wzięła

bo ona kocha zwierzęta

powiem pani po pierwszym miocie przestała byś sentymentalna-10 sztuk to takie dość przekonujące jest

zabrała któlika-ojca do weterynarza no i ten zrobił co trzeba było...

i jaki wniosek?

Miękkie serce nie zawsze jest dobre no

i

ta króliczyca, niech sobie pani wyobrazi, po wykastrowaniu królika zupełnie straciła nim zainteresowanie"

 

nnnnooo...wyobrażam sobie.

środa, 3 września 2008

Repertuar (nie)przedszkolny

Po powrocie z przedszkola Junior bawi się w swoim pokoju, pochylona nad klawiaturą PG słyszy jak dziecko jej jedyne śpiewa:

"głodny tłum modlił siEM bym spadł, kazdy z nich chciał ściągnOŃĆ mnie w dół" 

 

P.S.

Spokojnie aż tyle się w zakresie przedszkolnych piosenek nie zmieniło-słuchał Iry w samochodzie.

 

Podczas pisania tej notki Junior śpiewa o płonącym Nowym Yorku (Hunter)

wtorek, 2 września 2008

Tatrzańskie wspomnienia...3

W poszukiwaniu pięknych widoków wjechaliśmy na Kasprowy:

  

Zastaliśmy mgłę piękną jak nigdy i jak nigdy gęstą:

  

Powyższe zdjęcie wykonała Aspi....żeby nie było na Juniora.

Prawdopodobnie jest to nowatorski, artystyczny sposób kadrowania, którego nie każdy jest godzien i nie każdy jest w stanie zrozumieć zamysł fotografa...

W każdym razie PG jest bardzo wdzięczna,że została uwieczniona z panią mgłą w tak nietuzinkowy sposób.

 

 

poniedziałek, 1 września 2008

Tatrzańskie wspomnienia...2

Junior bez zająkniecia i na jedynym wspomaganiu czekoladą wszedł na Halę Gąsiennicową.

No dobrze..były napoje prawie-energetyczne.

  

Było lekkie rozczarowanie,że na Gąsiennicowej ani jednej gąsiennicy....

  

Ale my dzielni jesteśmy.

  

cdn.

 

 

niedziela, 31 sierpnia 2008

Tatrzańskie wspomnienia...

Kiedy Junior,PG i Aspi odwrócili się plecami od kasy przy wejściu do Tatrzańskiego Parku Narodowego, usłyszeli za sobą głos młodego turysty, który prezemawiał do stojącego tam górala odzianego w strój ludowy:

-To jak tam Baco, pogoda będzie?

Góral odpowiedział po chwili:

-A bo jo wim?..w TVN godali,że będzie, ale na Polsacie to tak róźnie mówiom.

 

Rzeczy bywają inne niż się wydają

 hehe 

i to taka refleksja na urodziny bloga była.

środa, 27 sierpnia 2008

Gdy nie ma w domu netu....

Aspi spędziła cały poranek na nerwowym przechodzeniu z kąta w kąt posiadłości, gdyż

Pan Internet (zwany Panem Od Naprawiania Internetu) miał się pojawić o 10

minuty mijały powoli a Aspi odliczała czas

jeszcze 2 godziny, jeszcze godzina, jeszcze kwadrans

około 13 przestała liczyć siedząc w pozycji embrionalnej

Na monitorze pojawiał się komunikat o braku łączności z serwerem, palce nerwowo dotykały klawiatury

nic

Około 15 PI zadzwonił, powiedział,że przyjedzie

W oczach Aspi zabłysły iskierki radości i nadziei

...

zgasły około 17

O 19 już tylko poruszła sie miarowo uderzając czołem o ścianę

i wtedy przyszedł PI

PI pogrzebał w skrzynce, wypowiedział kilka przekleństw magicznych, poszastał kabelkami,

Na koniec powiedział,że "W internecie jest teraz magiczna dziura i sam Merlin nie pomoże jak jest taka dziura"

ale zostawił Aspi symboliczny internet w postaci gg i kilku stron, które otwierały się z ociąganiem.

Niestety

PI wyszedł

a internet wyszedł kilka minut po nim.

Aspi zostala sama

z ciemnością za oknem

z katatonicznym wyrazem twarzy

i z PG w okienku gg

jakby...

zastygłą nieco ...

w czerwonym słoneczku.

poniedziałek, 25 sierpnia 2008

niedziela, 24 sierpnia 2008

W kwestii prokreacji

"Tam w brzuszku mam dzidziusia"-powiedziała Małgorzata gładząc pieciomiesięczną kuleczkę

"Tam?"-spytał Junior przykładając palec wskazujący do brzucha M.-"Mamo, tam?"

Zapytał jeszcze raz ni to z drwiną ni z niedowierzaniem.

"Tak, ciocia go zjadła"-wypaliła PG

"Takiego wielkiego?"-spytał Junior

Małgorzata popatrzyła z trwogą w oczach.

"No dobszszszsz"-poprawiła PG-"nie zjadła go, od wujka dostała"

"Takim widelcem?"

-spytał Junior podnosząc do góry widelczyk do frytek

"Nie dokładnie takim"-wyjaśniła PG-" ale podobnym"

 

Małgorzata poległa pod stołem zawinięta w ciążowe szarawary.

 

 

czwartek, 21 sierpnia 2008

Easy rider

  

Ja wiem,że teraz pierwszy rząd pań zemdlał, w pełni zrozumiałe sa piski kilku kolejnych kobiet, ale On...

On chyba już tym lekko znudzony jest

http://drut66.wrzuta.pl/audio/uhDr1dbsF5/easy_rider_-_hetman

 

środa, 20 sierpnia 2008

Wróżbom nie wierzymy...wróżbom boimy się wierzyć

Czrnooka Cyganka poruszyła pudełkiem pełnym kolorowych karteczek tuz przed dziobkiem niebieskiej papugi. Ptak przechylił główkę i wyciągnął jedną z nich..specjalnie dla PG.

PG otwarła i przeczytała:

"To, co obok Ciebie trzymaj mocno za rękę, gdy przeznaczenie idzie blisko (...)"

PG rozejrzała się przestraszona.

Obok falował tłum.

  

W Gdańsku trwał Jarmark Dominikański.

poniedziałek, 18 sierpnia 2008

Roku pewnego...

Czarny konik mruknął przeciągle, zawarczał i ryknął, PG nerwowo poprawiła czapeczkę, która nieco osunęła się jej na oczy, Pan Scorpion zerknął w lusterko, a w jego oczach było prócz rozbawienia coś na kształt pogardy jaką obdarza pierwszaka piątoklasista.

Pierwszoklasist(k)a w osobie PG przyczepiła się do PS i profilaktycznie wbiła się w jego brzuch paznokciami-(skoro niniejszy numer tak dobrze wychodzi ptakom trzymającym się na drzewie, dlaczegóż nie miałby okazać się skutecznym i teraz? wszak Matka Natura ponoć wie, co robi) PG wczepiła się zatem poczuła jak pod jej paznokciami pęka kurtka, skóra i tkanki miękkie Pana Scorpiona, zerknęla w lusterko z twarzy PS ustąpił jakby drwiący uśmieszek.

Konik zawarczal i ruszył z kopyta (gumowego nieco), PG zawarczała i szybko ugryzła się w język-postanowiła bowiem wcale i zupełnie się nie bać..czegokolwiek!W każdym razie nikt miał tego nie widzieć. Wszak nie był to pierwszy motocykl, na którym siedziała,aczkolwiek pierwszy o którym mogła potem słuchać na gg.

Świat mknął szybko, na niebie chmury wisiały dostojnie, powietrze pachniało latem.

PS wyczuł chwilę napięcia w organiźmie przyklejonym do niego niczym ciało z innej planety, które przywiera do żywiciela.Uśmieszek wrócił w jego oczy i ponaglił czarnego potwora, który po drodze stracił wiele z uroku miłego kucyka, którego PG poznała przed kilkoma godzinami na parkingu.PG zerknęła na prędkościomierz i cyferki rosnące nań w zastraszającym tempie. Wynik byłby zastraszyl PG jeszcze bardziej, gdyby z pomocą nie przyszedł kask nasuwający się malowniczo na jej nos, świat ograniczył się do mękkiej szarości,a zmieniajacy się krajobraz zastąpiła teraz mięciutka gąbeczka.

PG poczuła pod palcami opór i zdała sobie sprawę,że pewnikiem przebiła się paznokciami do kości PS. PS zwolnił, zatrzymał się, oparł nogi o ziemie,"Pewnie skona teraz z utraty krwi"-zmartwiła się szczerze PG. Pozostała nieco stroskana faktem, że będzie musiała porzucić  zwłoki PS a jeszcze bardziej  tym,że będzie drałować w kosmicznych nakolannikach z obwodnicy gdańskiej, a do domu daleko,że hej! Kiedy rozmyślala nad zlożonością trudnej jakże sytuacji PS odwrócił do PG i powiedział:

"Popraw ten kask, bo wygladasz jak sierota" 

 

poniedziałek, 11 sierpnia 2008

Oliwia LD

Gdy mala głowa po raz kolejny pojawiła się w przebieralni, w której KoleżAnka testowała odporność sprzedawczyni przymierzając kolejny...kolejną bieliznę powiedzmy, gdzieś z głębi sklepu dobiegło niezainteresowane -Oliwia...

OIiwia zignorowała fakt istnienia swojej matki i po raz kolejny zajrzala do KAnkowej samotni, KA po raz kolejny podskoczyła, w panice pozbierała piersi i zasunęła zasłonę tuż przed wścibskim nosem...to nie był ostatni raz.

Spotkali Oliwię po raz kolejny..

Gdy wyraźnie znudzony przebywaniem w sklepie z bielizną Junior stał przed wieszakiem z masą wypukłości Oliwia (vel Little Devil) stanęła tuż obok. Junior uśmiechnął się przyjaźnie (generalnie Junior lubi blondynki i przez pierwsze kilka minut zaczepek jest nawet pacyfistą), ale LD krzyknął

Junior usmiechnął się

LD krzyknął jeszcze raz

Junior uśmiechnął się jeszcze

LD krzyknął i popchnął Juniora

Junior uśmiechnął się i popatrzył na matkę rodzicielkę z wyrazem twarzy "Co ona tutaj teges?"

LD krzyknąl, popchnął jeszcze raz

Matka Oliwii zwanej LD nie zareagowała (może taka tam tradycja w Devilowie, że się matki dziećmi nie zajmują)

LD krzyknął tuż przy twarzy Juniora 

PG rozpoznała specyficzny błysk w oku Juniora

oznaczał on, że cienka czerwona linia została właśnie przekroczona

LD  pchnął jeszcze raz

Junior przestał się uśmiechać

Matka LD nie zareagowała toteż PG pochyliła się lekko

 "zrób tak jeszcze ,a on ci odda"

PG podała pod rozwagę

"wtedy nikt cię nie obroni"

Ostatnie słowa usłyszała, dotąd niedosłysząca matka LD, pojawiła się błyskawicznie odwołując do siebie opierajacą się namowom Oliwię.

Junior popatrzył na PG, na KA i powiedział spokojnym głosem:

 

"Dziewczyny, idziemy"

niedziela, 10 sierpnia 2008

"Czy to uśmiech z mojego lustra?"

Zakochała się PG, zakochała bez pamięci, nic nie poradzi, bezsilna jest wobec tego...

Zakochała się jak zwykle głupio..

nikt nie wie, na ile to miłość odwzajemniona...

Zakochała się z czyjegoś powodu, przez coś, choć niekoniecznie dla czegoś..

Dotychczasowość nabrała kolorów,

PG

poczuła sie znów silna

piękna

pięknie radosna

niezależna

szczęśliwa

nie ma w tym krzty zadufania, nie ma grama złej woli, jest odrobina szaleństwa może.

 

Zakochała się PG w życiu, bo życie wiedziało, co jej dać i dało

cel!

piątek, 8 sierpnia 2008

100 lat Skarbie

"Z okazji urodzin będę grzeczny"

Takie życzenia to PG lubi.

 hehe 

  

Dziś Juniorek kończy 4 latka-to poważny wiek.

poniedziałek, 4 sierpnia 2008

Potyczki językowe

-Ten ludź-zaczął Junior

-Nie mówi się ludź tylko człowiek, ludzie to jest liczba mnoga- wyjaśniła PG -

człowiek nie ludź, a ludzie, gdy...

....

jest wiecej tych człowieków.

sobota, 2 sierpnia 2008

Elektryzująco?Elektrycznie.

-Waiting to od wed?

-spytała niekumata po anglijskij PG PM

Doleciało ją westchnienie..

-Waiting to od wed??????

-Nie, to są dwa różne słowa!

-Jakże to tak?-zmarszczyła brwi PG

-Normalnie : waiting od czekania wed od ślubu!

Seria westchnień.Okraszonych zapewne dużą dozą politowania.

-No to w sumie w niektórych wypadkach niewiele się różnią...

-No w niektórych jak krzesło i krzesło elektryczne.

 

Że niby co...?

Bardzo poważnie, barrrdzo

Trudno Gadułę wyprowadzić z równowagi, bo od czasu poważnych spraw w swoim życiu nie podnosi sobie ciśnienia w krwioobiegu ludźmi i wystąpieniami z kategorii "nieważne",no ale dziś... no dziś to PG poczuła się wywołana do tablicy.

Rzecz będzie bez śmiechu i tam takich, będzie poważnie jak w dziewiątym miesiącu będzie.

Rzecz o matkowaniu - gdyż PG usłyszała wypowiedź matki  zawodowo nieczynnej, żeby nie przekręcić- wypowiedź brzmiała:

"Jestem matką na pełny etat, dzieci mi nikt nie będzie wychowywał, a ja się spełniam w macierzyństwie.To jest kwestia wyboru między pełnym a niepełnym macierzyństwem"

Pierwszą rzeczą po wysluchaniu tejże światłej wypowiedzi było po stronie Gaduły parskniecie i odpowiedź "urzekła mnie Twoja historia"

Poza tym,że postawiono podstawową hipotezę ,że tylko siedząc w domu przy dzieciach jest się w pełni matką (powodzenia) PG jako ta matka kulejaca moralnie i wychowawczo chciałaby nadmienić:

-szczęśliwe dzieci to dzieci szczęśliwych rodziców-

Wierzę ,ze można spełnić się w opiece nad dzieckiem, lecz mimo wszystko chyba trzeba mieć coś "swojego", czym się żyje, co rozwija, co daje energię, gdzieś około drugiego dnia życia Juniora PG odkryła ze zdumieniem,że macierzyństwo to także zmęczenie, od którego nie wolno brać urlopu, ale które wymaga wiele sił i tyleż energii. Poza tym, dzieci kiedyś wyrastają z potrzeby ciąglej opieki, fajnie i wtedy byłoby być kimś i w czymś się znajdować, zamiast rozdzierać szat nad ich niewdzięcznością (zna historia, zna te przypadki, gdy matka wyrzuca trzydziestoletniemu synowi,że nie potrzebuje jej opieki)

-jestem przeciwniczkę macierzyńskiego patosu

zdecydowaną

Poza typu "moje dziecko jest najwspanialsze, a ja jestem bohaterką narodową, gdyż je urodzilam" jest dla mnie śmieszna, przystoi może poczatkującym mamusiom, którym nie opadł jeszcze pooziom hormonów. Macierzyństwo jest decyzją, której konsekwencje, każda z matek ponosi, nikt nie powinien się spodziewać,że poprzez fakt,że urodzi dziecko stadion ludzi będzie stał i wiwatował "brawo, brawo"

-Jeśli chodzi o pracę-bywa tym, czym wspomniano wyżej-motorem, źródłem energii, ale prozaicznie: jest też źródłem utrzymania, więc jeśli ma się bogatego męża i kocha sie być jego utrzymanką-można sobie nie pracować. Ten świadomy jakże wybór ma jedną poważną usterkę: nie zawsze motywacja, którą przedstawiono powyżej (wytłuszczono nawet) jest prawdziwa, jak dla mnie może być też skutkiem czystego lenistwa. Myślę,że niewiele jest matek, ktore uciekają od macierzyństwa w pracę, niewiele kobiet może sobie na to pozwolić zwyczajnie.

Można zatem mieć "zawód matka", można spelniać się nieprzytomnie w takim obrazie samej siebie, można zrobić z siebie matke polkę bohaterkę ,a można zwyczajnie (cyt)

"wogóle ambicji nie mieć".

-Jeśli bycie "matką na pelny etat" jest takim bohaterstwem radziłabym spróbować na dwa.

Też ciekawe przeżycie, a poza wszystkimi wyżej wmienionymi zaletami ma coś ze sportu ekstremalnego.

No i ma jeszcze jeden plus-gdyby jednak panu sposnsorowi tj, mężowi się znudziło to jest się niezależną-a to duży atut-wie, każdy kto niezależność stracił.

-Apropos samodzielnego i bez niczyjego udziału wychowywania dzieci-no cóż nie wierzę bo w tym konkretnym przypadku, dzieci, jak w każdym innym bywają u dziadków,w czym zresztą nic złego nie ma. Aczkolwiek w tym kontekście jedzie to nieco na heroiźmie.

 

Każdy ma prawo do swojego zdania, ale skoro juz je wrażamy:

jesli dla kogoś bycie wyłącznie matką to wszystko co chce robić, jeśli całym jej planem na życie są czynności opiekuńcze i wychowawcze i tym całą siebie wypełnia OK

ale proszę uwierzyć są tacy, którzy chcą więcej

ba

sa nawet tacy, którzy będą potrafili wychować równie dobrze lub lepiej robiąc coś jeszcze.

I nie mówię tu o PG bynajmniej , ale o tych, matkach, które umieją pokazać dziecku,że można się w czymś sprawdzić, poznawać ludzi, dawać coś z siebie i być docenianym, mieć wartość, jako ktoś kto coś robi i przez to jest lepszym kimś.

 

A teraz króciutkie wyjaśnienie:

Dlaczego PG zatrzęsło?

Otóż mama PG również nie pracowała-w życiu PG nie słyszała, że jej mama jest zmęczona, ale  to przecież Mamcia sprzedała tą rewelację:

nie wolno rezygnować z siebie nawet dla tych, których się najbardziej na świecie kocha

nie wolno!

A jak się do tego dorzuci trochę głodu życia i szczyptę radości wychodzi całkiem dobry przepis na macierzyństwo, które będzie przygodą.

 

asta la vista

piątek, 1 sierpnia 2008

Krucjata

Nic nie zapowiadało kłopotów, gdy PG weszła rankiem do pokoju Juniora.W ręku miała pronto, przy boku odkurzacz, w oczach chęć walki i charakterystyczną dla gladiatorów desperację. Postanowiła znaleźć pokój pod bałaganem, nawet gdyby miała to robić do nocy- odkrywszy w sobie pokłady męstwa i odwagi ruszyła na wyprawę pełna wewnętrznej siły.

Pokój wygladał jak Grunwald "zaraz po" gdzieniegdzie spod klocków, pojazdów, układanek i wszelkiego rodzaju rycerstwa prześwitywala wykładzina. Mniejsza,że w 1410 wykładziny nie mieli-było prawie tak samo.Słońce piekło padając przez okna dachowe ,a PG nie byla świadoma,że występuje niestety w roli Krzyżaka zmeczona ciepłem.Postanowiła zatem rozpocząć od pozbierania ubrań wszelakich porozrzucanych to tu to tam :spodenki, bluzeczki,podkoszulki, uszy batmana.

Kiedy wyciągnęła rękę po zawieruszoną pod łóżkiem skarpetkę usłyszała wyraźne "Precz!"

"Precz!" nie znosilo sprzeciwu, ale nie wiadomo było kto je wypowiada, toteż PG schyliła się nieco. Miedzy łóżkiem a koszem na zabawki stała zwarta grupka rycerzy -jeden z nich celował w PG mieczem.

-A poszli stąd!-wycedziła PG i jednym ruchem zebrala średniowieczne towarzystwo do pudełka, jeszcze nie przebrzmialy krzyki zgarnianych brutalnie wojów, gdy PG została przejechana (w zasadzie przejechała się) samochodem terenowym przez pół pokoju.

-Qrkaaaaaaaa! kwiknęła z trudem łapiąc równowagę-pluszowy krecik spojrzał na nią z cynicznym, paskudnym uśmieszkiem.

-Ty do szafki!-rzuciła mu w pluszową twarz PG i gdy już prawie prawie go miała dostała laserem w łydkę.To był klockowy robot. Robot nie spuszczał PG z oczu nawet wtedy gdy mimo zmasowanego ognia brnęła ku niemu z odkurzaczem, na dole niczym złośliwe gnomy w przemarszu przeszkadzały jej drewanine klockowe ludziki. PG poczuła się jak Guliwer,ale nie poddawała się,bo w głowie brzmiało jej jak zew:

Jesteś matką -Twoim powołaniem jest walczyć z bałaganem w dziecięcym pokoju.

PG szła jak dobrze wyszkolony wojownik, mrużąć oczy cięła ścierką gdzie popadło, gdy i tego bylo mało, uruchamiała odkurzacz, bez pardonu wrzucając funkcje "MAX", dookoła slychać było krzyki zdziczałych zabawek, niektóre wiły się w konwulsjach, gdy wrzucala je do pudełka, w oczach innych było zrezygnowanie, gdy odstawiała na półkę, jeszcze inne walczyły do końca, do momentu, gdy opadały z sił i nie dawały już oznak życia...

Jeszcze raz PG dowiodła,że poczucie misji, wytrwałość i duch walki mogą wiele.

 

 

 

 

P.S.Tak jest-jest gorąco,a ja wieczorami czytuję Sapkowskiego.

 

 

poniedziałek, 28 lipca 2008

Stsałka

-Ałłłłłłłłłłłłłłłłłaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!Ma-mo! Ratunku! -

dobiegło z podwórka, na którym wraz z PM urzędował Junior.

PG lotem błyskawicy pokonała 14 stopni schodów i znalazła się na progu gdziebądźtochatynki, ogarnęła wzrokiem sokoła plac przed domem, na którym wrzeszcząc niemiłosiernie stał Junior , pozbawiony ojcowskiej opieki. Poza zapłakanyum Juniorem Gaduła nie dostrzegła jednak żadnych zmian świadczących o dotkliwym pokąsaniu go przez jadowite węże, rój szerszeni, żadnego tornada na horyzoncie, ani nawet jakiegoś tsunami za ogrodzeniem.

-Co sie stało? -spytała jednakowoż przestraszona

-Włącyłem, włącyłem-łkał Junior-niechcąco włącyłem ..

PG przyszła do głowy betoniarka, tudzież kosiarki zgromadzone w składziku...

-Ale co włączyłeś, Synku?-spytała w miarę spokojnie, aby nie powodować nowej fali bólu, rozpaczy  i cierpienia.

-Włącyłem STSAŁKI

-wygarnął na jednym wydechu Junior i rzucił się w gadułowe ramiona w poszukiwaniu pocieszenia

 

I wtedy PG dostrzegła:

na podjeździe stał jak zwykle  samochód...

..tylko..

na włączonych światłach awaryjnych. 

 

 

Kupiliśmy lotkę do badmintona..doprawdy przecudnej urody.

 

  

niedziela, 27 lipca 2008

Ludycznie

Byliśmy na festynie

  

tak, z wiejska było..

  

i z ludowa (to nie jest obiektyw szerokokątny)

   

obwarzanki były...

 

ks biskup patrzył zazdrośnie....

  

a laski się lansowały...

  

Do kupienia takie kolorowe coś...

  

i takie...

  

i takie...

  

A takie ktoś pamięta?

  

Podobno wszystkie szczęśliwe dzieci są brudne...

  

ale nie wszystkie mają takie widoki...

   

Niektórzy nie wiedzą na co się zdecydować....

  

inni decydują się bez problemu...

  

Ktoś nie śpi, by spać mógł ktoś....

  

A ktoś to dla Państwa obserwował. 

 

 hehe 

Poważniej

Juniora poruszył film o Powstaniu Warszawskim. Pytaniom dlaczego ta piosenka (podkład muzyczny) taka smutna, dlaczego  harcerze zaginęłi (co za róznica : zginąć czy zaginąć?) i dlaczego dzieci tak płakały nie było końca. Wieczorem Synuś usnął uspokajany zapewnieniami o tym, że to już minęło i że wojna była dawno temu...

Rankiem Junior konkluduje:

"No i po co sobie dzieci były harcezami, były sobie harcezami i pozaginęły"

 

 

 

A post dla Marty-będę pamiętać jako roześmianą, glodną życia osobę.

(')

 

 

piątek, 25 lipca 2008

W godzinach poniżej 29 stopni pana C

  

Zaczęło się niewinnie, aby za chwilę

  

nie było wiadomo,kto tu kogo karmi.

 

***

W księgarni typu książki pod sam sufit, PG znalazła książkę o tytule

"Dom Skorpiona"

na odwrocie wyczytała co następuje:

>Dom Skorpiona to najokrutniejsze miejsce pod słońcem. Jego właściciel Matteo Alacrán od lat rządzi Opium – krainą narkotykowych baronów, gdzie pola makowe uprawiają ludzie-klony z wszczepionymi do mózgów komputerowymi chipami. Ale sędziwy Alacrán nie tylko po to hoduje klony...<

na odkrytych ramionach PG pojawiła się gęsia skórka i usłyszała nagle, własne serce ale czytała dalej:

>Pewnego dnia pojawia się klon, któremu nie wszczepiono chipa. Ma na imię Matt i jest wierną kopią samego Mattea Alacrána – tylko młodszą. W Opium czuje się szczęśliwy. Do dnia kiedy odkrywa, że powinien uciekać z Domu Skorpiona...<

PG jest przerażona.

Pana Scorpiona zna już kilka lat, a tu proszę

nie dość, że myślała,że nosi inne imię to jeszcze ..

czego to ludzie w domu nie mają?!

.....

ale żeby od razu  klony z chipami w mózgu?

***

Myśli się poważnie o założeniu albumu na picassie, albo fotobloga, narazie nie pozwalają na to... umiejętności ale lada chwila Szanowny Onet powiadomi,że tutaj to już się więcej zdjęć nie wciśnie.

 

 

 

czwartek, 24 lipca 2008

Z morza zdumienia wołam.

-O plakat o Walle'm-zakrzyknął radośnie Junior ciągnięty za rękę przez Matkę Rodzicielkę-Idę na ten film z Anią!

-Tak , tak, pójdziemy-przytaknęła PG w trosce, aby czym prędzej opuścić przybytek rozpusty i rozapasania (czyt. centrum handlowe)

-Nie-e!-zaprotestował Junior-My z Anią pójdziemy!

-Tak, pójdziemy z Anią, ostatnio rozmawialismy o tym z nią i się zgodziła.

-Nie-e-powtórzył Junior patrząc bławatkowymi oczętami w oczy swej matki, w których malował się pełny obraz stanu intelektualnego wszystkich blondynek świata,obraz wiejący pustką.

-No jak to nie, przed chwilą powiedziałeś...

-My pójdziemy z Anią, bez Ciebie-uśmiechnął się szelmowsko Junior-Ty sobie w domku zostaniesz.

 

Wnioski:

1. PG przewertowała szereg podręczników psychologii rozwojowej, w których nie znalazła ani słowa o umawianiu się do kina z czterolatkiem, nie wie również czy to normalne ,że czterolatek się wybiera do kina z dorosłą kobietą wyraźnie nie życząc sobie obnecności matki.

2. Koleżanka, pozorując bohaterstwo, ma zamiar wziąść ze sobą fotelik i "swojego chłopaka" do kina.

3.PG ma zamiar prezebrać się za wysokiego bruneta lub starszego pana w celu śledzenia poczynań kinowych.

Tak się bawi, tak się bawi...

Mafia na wakacjach

  

 hehe 

środa, 23 lipca 2008

Zdjęcie sprzed roku i znalezione na dnie szuflady...a ile radości

  

Zdjęcie obrazuje typową przedstawicielkę gatunku

 Matka Polka Bohaterka

może być również zatytułowane

"Dziewczyny Mafii"

 

poniedziałek, 21 lipca 2008

Bardzo ulubiona

Piosenka, która dodała skrzydeł i kojarzy się z tym najpiękniejszym dniem w całym gadułowym życiu.

4.VIII.2004

 

O króliku

-Teraz króliku musis się nauzyć spać sam-

powiedział Junior okrywając troskliwie pluszowego królika kołderką i wymaszerowując ze swojego pokoju w kierunku łóżka PG

Nauka samodzielnego spania nie idzie w las.

niedziela, 20 lipca 2008

Z komplementami ostrożnie

Choromosom Y

-Bo dla mnie to Ty jesteś takim...ideałem kobiecości.

PG

-A Ty dla mnie takim...heretykiem.

 

 

Bo słońce było niemiłosierne.

Się dedykuje Panom z brudnego samochodu osobowego marki traktor.

sobota, 19 lipca 2008

z M

>Przez telefon<

M:

"Dobrze jesteśmy umówione, ale nie mów, o tym,żeby nic mi nie wypadło-ostatnio też tak powiedziałaś "tylko,żeby nic ci nie wypadło""

PG:

"I tradycyjnie wypadło!"

M:

"Tak,i wtedy wypadł mi dysk"

 

 

...że niby ja tu zawiniłam?...

 

 

>W samochodzie<

radio:

"Dziś 90. urodziny Nelsona Mandeli"

M:

"Niop świeże ciasteczko"

 

 

 

W swoich znajomych PG upatruje źródła ewentualnych zakłóceń psychicznych.

czwartek, 17 lipca 2008

Dentysto!Stomatologu!

To,że się znacie z Juniorem,

  

nie usypia jego czujności...

  

i nie chroni Cię przed ukąszeniem!