Najciemniej pod latarnią,3 km od gdziebądźtochatynki znajduje się zadziwiającej urody miejsce: po hektarach równo koszonej trawy przechadzają się pawie, w zagrodach bawią się lamy, wśród drzew biegają wiewiórki a na łąkach w promieniach jesiennego słońca pasą się konie.
PM zabrał Juniora i PG, aby poobcowali z przyrodą i kiedy szedł wśród pól i morza liści z aparatem w dloni, kiedy opowiadał o zbawiennych skutkach wpływu piękna przyrody, kiedy karmił dzikie zwierzęta, sluchał śpiewu ptaków i podziwiał jesień niezwykłej barwy zorientował sie,że jest sam...
Junior i PG zostali tuż przy wejściu
strzygąc radośnie uszami
okupując quady!
Chyba każdy ma swojego konika w tej rodzinie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz