Od kilku dni choruję, przy okazji poszerzyłam swoją wiedzę o to, co szkodzi Maleństwu, wiec i mnie tym kurować się nie wolno. Dieta złożona z mleka z miodem jest nieszkodliwa, ale..mało skuteczna. W ciągu dnia leżakuję, co nie zdarzyło się od lat, noce dużą się w nieskończoność, bo budzi ból gardła.
Teraz jest 2 :14 w nocy
z 30X na 1.XI.
Śni mi się dom, w którym spędziłam dzieciństwo, kamienica z czerwonej cegły z ogródkiem przed i ogrodem za. Śni mi się, że na parterze mieszka KA, której dziś nie ma w domu, a ja mieszkam ..chyba wszędzie indziej. Że idę na zakupy do sklepu na rogu, że mam jechać do szkoły/na studia/do pracy...nie ustalam nawet.
Wracam do domu z torbą pełną sprawunków, świeżych bułek, sera, owoców.
Czuję się średnio, przez sen czuję bolące gardło.
Kiedy wracam okna na parterze są pootwierane, trochę mnie to martwi, ale myślę, że jeszcze trzeba rozpakować i zrobić te wszystkie konieczne rzeczy, zanim pojadę i zrobię co powinnam.
W domu jest Mama.
Krząta się taka jak pamiętam ją w dzieciństwie, narzeka coś na to, że nie zdążyła czegoś tam dopilnować...nagle przestaje i każe mi iść szybciutko zrobić co powinnam, że z innymi rzeczami zdążę, ale najpierw trzeba wychodzić!
Zamykamy dom, który tonie w letnim słońcu.
Budzę się i zbiegam na dól po schodach.
Kroję czosnek na drobne cząstki,jak Mama, gdy byłam chora, grzeje mleko, dokładam łyżkę miodu i łyżkę masła. Kiedy mleko grzeje się z masłem i miodem, dorzucam wszystkiego i mieszam.
Smakuje obrzydliwie jak wtedy.
:)
Ale wiem , że powinnam.
Teraz jest 2 :14 w nocy
z 30X na 1.XI.
Śni mi się dom, w którym spędziłam dzieciństwo, kamienica z czerwonej cegły z ogródkiem przed i ogrodem za. Śni mi się, że na parterze mieszka KA, której dziś nie ma w domu, a ja mieszkam ..chyba wszędzie indziej. Że idę na zakupy do sklepu na rogu, że mam jechać do szkoły/na studia/do pracy...nie ustalam nawet.
Wracam do domu z torbą pełną sprawunków, świeżych bułek, sera, owoców.
Czuję się średnio, przez sen czuję bolące gardło.
Kiedy wracam okna na parterze są pootwierane, trochę mnie to martwi, ale myślę, że jeszcze trzeba rozpakować i zrobić te wszystkie konieczne rzeczy, zanim pojadę i zrobię co powinnam.
W domu jest Mama.
Krząta się taka jak pamiętam ją w dzieciństwie, narzeka coś na to, że nie zdążyła czegoś tam dopilnować...nagle przestaje i każe mi iść szybciutko zrobić co powinnam, że z innymi rzeczami zdążę, ale najpierw trzeba wychodzić!
Zamykamy dom, który tonie w letnim słońcu.
Budzę się i zbiegam na dól po schodach.
Kroję czosnek na drobne cząstki,jak Mama, gdy byłam chora, grzeje mleko, dokładam łyżkę miodu i łyżkę masła. Kiedy mleko grzeje się z masłem i miodem, dorzucam wszystkiego i mieszam.
Smakuje obrzydliwie jak wtedy.
:)
Ale wiem , że powinnam.
Dziękuję.