niedziela, 31 października 2010

W nocy z 30.X na 1.XI

Od kilku dni choruję, przy okazji poszerzyłam swoją wiedzę o to, co szkodzi Maleństwu, wiec i mnie tym kurować się nie wolno. Dieta złożona z mleka z miodem jest nieszkodliwa, ale..mało skuteczna. W ciągu dnia leżakuję,  co nie zdarzyło się od lat, noce dużą się w nieskończoność, bo budzi ból gardła.
Teraz jest 2 :14 w nocy
z 30X na 1.XI.
Śni mi się dom, w którym spędziłam dzieciństwo, kamienica z czerwonej cegły z ogródkiem przed i ogrodem za. Śni mi się, że na parterze mieszka KA, której dziś nie ma w domu, a ja mieszkam ..chyba wszędzie indziej. Że idę na zakupy do sklepu na rogu, że mam jechać do szkoły/na studia/do pracy...nie ustalam nawet.
Wracam do domu z torbą pełną sprawunków, świeżych bułek, sera, owoców.
Czuję się średnio, przez sen czuję bolące gardło.
Kiedy wracam okna na parterze są pootwierane, trochę mnie to martwi, ale myślę, że jeszcze trzeba rozpakować i zrobić te wszystkie konieczne rzeczy, zanim pojadę i zrobię co powinnam.
W domu jest Mama.
Krząta się taka jak pamiętam ją w dzieciństwie, narzeka coś na to, że nie zdążyła czegoś tam dopilnować...nagle przestaje i każe mi iść szybciutko zrobić co powinnam, że z innymi rzeczami zdążę, ale najpierw trzeba wychodzić!
Zamykamy dom, który tonie w letnim słońcu.
Budzę się i zbiegam na dól po schodach.
Kroję czosnek na drobne cząstki,jak Mama, gdy byłam chora, grzeje mleko, dokładam łyżkę miodu i łyżkę masła. Kiedy mleko grzeje się z masłem i miodem, dorzucam wszystkiego i mieszam.
Smakuje obrzydliwie jak wtedy.
:)
Ale wiem , że powinnam.


Dziękuję.



czwartek, 28 października 2010

Co to jest?

Junior kocha i uwielbia pasjami zagadki podczas jazdy niebieskim bolidem.
-Co to jest...-zaczyna z tylnego siedzenia-mieszka w gniazdku i nie jest ptaszkiem!
PG milczy wymownie.
-Noooo, niezła zagadka, co nie?!- cieszy się Junior-niezłaaaaaaaa i trudna bardzo-PG dostrzega w ostatnich głoskach coś jak satysfakcję.
-Prąd!
odpowiada PG.

Trudno opisać wyraz twarzy Juniora.
-Nie , wcale nie prąd! Osa, nie prąd! Osę wymyśliłem.


Ha!

wtorek, 26 października 2010

...zimne wieczory.

-Nasze dziecko będzie się dużo śmiało-powiedział PM, gdy PG wróciła z Juniorem z podwórka i oboje byli popłakani ze śmiechu po spotkaniu o podłożu kynologicznym, brudni po pachy.


"Świat pełen jest złych ludzi"-powiedziała kiedyś Monia.
Dziś PG wtula się w poduszkę i wolałaby przespać kilka następnych dni.


Mam nadzieję, że choć Maleństwo prześpi je wtulone we mnie, bezpieczne w cieple.


niedziela, 24 października 2010

Kocyk jest dobry na wszystko.

-Chora jesteś?
-Nie, Kochanie, kiedy dzidziuś śpi w mamusi to czasem ona się źle czuje.
-mhm....
-A kocyk Ci przynieść?

piątek, 22 października 2010

Tajnie i poufnie

KA przeprowadzała PG przez tajne korytarze Państwowej Organizacji pikając identyfikatorem i wodząc poprzez system klatek schodowych, przejść, rozgałęzień....do dzis PG nie dałaby głowy, czy oby nie napewno po to,zeby nie potrafiła sama wrócic jakby co... Szła pokornie ze wzrokiem wbitym w kremowe kafelki podłogi, na wszelki wypadek nie podnosząc oczu i nie łapiac kontaktu wzrokowego z kamerami, które napewno tam były i systemem laserów, które na 100% przecięłyby jej ciało na symetryczne trójkąty, gdyby zdecydowała się iśc inną niż wskazana przez KA droga.
-A teraz witaj w PRL-powiedziała KA i piknęła identyfikatorem przy kolejnych drzwiach.
PG bojaźliwie nie podniosła wzroku, ale lustracja podłogi pozwoliła uznać,że całą pewnością kafelki sponsorowane przez Mateczkę Unię przeszły w gierkowski gumolit.
KA usadowiła PG w tajnym pokoju na końcu tajnego korytarza na tajnym krześle obrotowym.
Z tajnej szafki wyjęła tajną herbatkę i kubek, z którego popijał sam 007 zapewne.
-Ja tu legalnie jestem?-spytała PG  na okoliczność, gdyby ktoś otworzył do niej ogień.
-Jakby ktoś wszedł to się przywitaj tutejszym językiem- odpowiedziała KA- i nikt się nie zorientuje, że ty nie stąd.
Dalszy ciąg poranka minął na pogaduszkach i konsumpcji ciastka, którego nazwę PG zapomniała zaraz po zjedzeniu. Dużo było śmiechu, paplania i radości, jednakowoż mechanizmy adaptacyjne PG zadziałały bezbłędnie i gdy otworzyły się drzwi PG wypaliła
-Sp....

No, dobra, nie wypaliła, ale było blisko...wszak jest dobrze wychowaną i pełną wewnętrznego spokoju.

niedziela, 17 października 2010

Dwie kreseczki

Tak, owszem, to prawda.
Otóż PG przestaje występować solo.
Po spektakularnej akcji ukrywania się i wzbogacania życia wewnętrznego ujawniło się Maleństwo.
Ma niewiele ponad centymetr wzrostu, żyje pod moim sercem i
....
bardzo lubi musztardę.
 haha 

wtorek, 12 października 2010

Zagadki

-Co to jest...-zapytał Junior podczas spaceru-ma kapeeeeelusz, nogęęęęęęę i rośnie grzyb w lesie?
-Grzyb!-zgadła błyskawicznie PG
-Dobla, teraz ty!-wskazał Junior
-Co mam na myśli?-zaczęła PG-ma wąsyyyyy....
-Dziadek!-wykrzyknął Junior, aż z lasu pierzchnęły sarenki-Dziadek!
-...i ogon-dokończyła PG
-Dziadek!-tarzał się w domniemanym zwycięstwie Junior
-Dziadek ma ogon???-spytała PG na wszelki wypadek rewidując poglądy o własnym ojcu.
Junior stanął jak wryty i zawiesił wzrok wlepiając oczęta w oczy PG.
-Dziadek ma wąsy, ogon  TROSZKĘ nie pasuje....



No, troszkę.

sobota, 2 października 2010

Nocna zmiana

Godzina 20, zajęcia z dynamiki konfliktu, na sali PG i grupa.
Panowie w ostatniej ławce wyraźnie zajęci czymś innym.
PG prosi o stworzenie hipotetycznego przykładu modelu incydentu konfliktowego, po 15 minutach odwołuje się do ostatniej ławki:
-No, panowie, widzę, że byliście zajęci więc do boju...
W ostatniej ławce następuje cisza i nagła konsternacja...
-Nooo..śmiało-zachęca PG-walczcie, bo wam Titanic tonie..
Po kolejnej konsternacji odzywa się Pan siedzący w środku
-Zateeeeem- zaczyna Pan-wymyśliliśmy taki konflikt, że Rafał (wskazuje na kolegę po prawicy) i Jarek (po lewicy) mieszkają razem.
-Mhmmmmm-przytakuje PG a grupa ożywia się niezdrowo-Zatem pierwotny pojedynczy przedmiot konfliktu to w panów pożyciu...?
-No Rafał przychodzi za późno do domu i Jarek się wkurza bo...czekał z kolacją...
Grupa chichocze, co znacznie zachęca Pana do snucia opowieści.
-Kto wie, może Jarek liczył na coś jeszcze...a tu żadnej czułości...
W tym momencie Jarek chowa twarz w dłoniach a grupa rechocze.
-No dooooobrze-przerywa PG-nie zabrzmi najlepiej w tym kontekście, ale muszę zapytać o drugi etap, naruszenie równowagi stosunków.
-Nooooo-rozumie Pan-to się rozumie samo przez się...Rafał za późno wrócił na..ten tego...
Grupa płacze, PG chowa twarz w dłoniach, Rafał się czerwieni.
-Ujawnienie się innych, spornych problemów, dotąd tłumionych- podpowiada PG.
Pan podłapuje temat:
-"Nigdy nie umiałeś gotować!"-krzyczy Rafał, "A ty jesteś maminsynek!"-w tym momencie opowiadanie Pana przerywa kuksaniec od Jarka
-Dobra-przerywa PG-następna faza: druga strona precyzuje swoje racje i argumenty, wydaje się z gruntu zła...
-No..,-zastanawia się Pan-np Rafał płacze, że Jarek tak naprawdę go nigdy nie kochał, bo nie jest zdolny do miłości...
Część osób w grupie poległa na ławkach, reszta płacze, PG również.
-Wysuwanie osobistych zarzutów wobec drugiej strony-prosi PG
-No to Jarek mówi do Rafała, że nigdy nie był dobry w łóżku!- odpowiada Pan
-Ale ja już panom mówiłam, że są rzeczy, których nie muszę o was wiedzieć!
-No i ostatnia faza, że konflikt uniezależnia się od pierwotnego przedmiotu sporu, to Jarek ma focha a Rafał podważa sens ich związku i mówi, że nawet dziećmi się nie umie zająć!
-Dziećmi?!-pyta PG, której wątek uniezależnił się od głównego tematu-jak dzieci?...-szepcze
-Normalnie, bo oni są bardzo nowoczesnym małżeństwem-odpowiada Pan.
-I bardzo się kochają- dorzuca ktoś z sali.

Po skończonych (bólem brzucha od śmiechu) zajęciach do stolika PG podchodzą trzej panowie z ostatniej ławki.
-Ale się pani nie gniewa?-zaczyna Pan zaglądając PG w oczy (i kontrolnie na listę)
-Nie-odpowiada PG-przykład był...w zasadzie dobry, tylko...panowie...co ja sobie teraz pomyślę, kiedy będę was mijała na korytarzu?