niedziela, 31 grudnia 2006

Do zobaczenia w przyszłym roku!

Pani Gaduła korzystajac z faktu,ze ma godzinę dla siebie, urządza imprezę sylwestrową...w łazience.

Do wanny już leje sie woda i płyn o zapachu bzu.

I
PG nie zaprosi nikogo, tylko Natashę ST Pier ( w wersji muzycznej, bez podtekstów proszę :) ) i za radą sympatycznej GGAnki zapali sobie świeczkę i pomyśli o tych, co na morzu...i o tych, których spotkała w mniej lub bardziej wirtualnym świecie, pomyśli o bliskich i dalekich, bez roztrząsania spraw nieważnych i tych ważnych, a przedtem

Pożyczy Wam tego, czego sami sobie życzycie :)

 

piątek, 29 grudnia 2006

Poranna rozmowa przy pobieraniu krwi

Osoby: Juniorek i Pani Która Żyje Z Wysysania Krwi (tj. sympatyczna Pani pielęgniarka,pobierająca krew w szpitalu, w którym kuruje się Juniorek.

Miejsce akcji: Pokój zabiegowy.

Pora: Zbyt wczesna.

Okolicznści : Juniorek siedząc na kolanach u PG bawi się zatyczką od igły.

 

PKŻZWK:  A co ty robisz?

J: A....żyję sobie.

 

:)i wszystko:)

 

czwartek, 28 grudnia 2006

Horror-krew na ścianach-trzęsienie ziemi tj rodzić po ludzku hehehehehe

Kiedy PG czyta lub słyszy opisy radosnych/przerażających/mrożących krew w żyłach/wstrząsających przyjść na świat różnego rodzaju potomstwa przypomina sobie swój debiut w roli Matki-Rodzicielki... Gotowi?

Popcorn w łapy i oczyma wyobraźni widzimy

PG- 8my miesiąc ciąży, waga niebagatelna, toczy się do pracy. Podczas któregoś tam ze spotkań pracowo-towarzyskich słyszy: "TO TY ZAKŁADASZ NOGE NA NOGĘ?""A.... WIESZ, ŻE TO NIEZDROWO JEST?!""ŁAŃCUSZEK NOSISZ? ŁAŃCUSZEK???!!!!!" Do tego załącza się krwawe w opisach i równie barwne w emocjonalnym wymiarze relacje porodów, porównywalne jedynie z rzezią, gdzie występujące rodzące dostają tradycyjnie rolę główną, również święte oburzenie na temat porodów rodzinnych, bo MĄŻ TO POWINIEN ŻONĘ PIĘKNĄ WIDZIEĆ...(nawiasem mówiąc ona udaje, że podczas porodu nie starła sobie tuszu do rzęs a on udaję, że ją kocha taka jaką jest heheheheh) ,etc etc

PG -9mc Nigdy nie myślała, że waga ma aż taką skalę...do pracy już nie chodzi, bo szczęśliwie lipiec, czeka... czeka... czeka... i czeka na rozwiązanie.. w międzyczasie stara się wywołać poród metodami wszelkimi, okna myje setny raz, a PM spać nie daje, gdyż metody ludowe ponoć miały być skuteczne, PG poznaje definicję słowa "ponoć" w całej rozciągłości i czeka dalej...

PG 10 mc Tak, tak, Drodzy Państwo, ta ciąża trwała 10 mcy prawie, w końcu Pan "G" dochodzi do wniosku, że skoro dziecię nie pcha się na świat to on je podstępem zaprosi, umawiają się że PG przyjedzie do placówki służby zdrowia i Państwo G meldują się na miejscu z samego rana.

Pierwsze wrażenie:

PG siedzi sobie w sali, zlokalizowanej tuż przy porodówce i słyszy zza drzwi CO MI PANI ROBI?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!q...m... CO MI PANI ROBI?!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Błyskawicznie rodzi się PG w głowie myśl o ucieczce, a co tam, już się przyzwyczaiła, pochodzi jeszcze w ciąży, w sumie jest nieźle, tylko kurcze jak uciekać w szlafroku. Po odprawieniu rytuału przy PG następuje druga faza

Drugie wrażenie:

 Qrcze coś zaczyna się dziać... Obok na łóżku porodowym leży pani z podobnie zasiedziałym w brzuchu maluszkiem i efekt jest podobny jak u PG niby cos się dzieje, ale nie tyle, żeby powiedzieć "Ho ho jaki poród się zaczyna", Tamta pani chodzi, a ponieważ jej mąż pracuje w tejże placówce, dochodzą do wniosku że wyjdą na spacerek przed blok....jak się okaże potem zbiegli z tego spaceru do domu :)

Wrażenie trzecie

 to ogólne zamieszanie, Juniorek się przydusił i wobec tak zastosowanego przez Malucha szantażu komando lekarsko-położnicze decyduje o wyciągnięciu Juniora na świat poczyniwszy w brzuchu PG kieszonkę.

Wrażenie czwarte

Po strzale w kręgosłup PG pada na stół operacyjny, gada nawet wówczas, gdy komando wyciąga z niej różowawą Zawartość, PG gada minn o tym, ze Pan Anestezjolog coś podobny do jej szefa, że szkoda, że nie może zobaczyć swojego wnętrza, bo ciekawa tego życia wewnętrznego ...

 

Wrażenie piąte

 Juniorek wychodzi na świat, bez krzyku, dostojnie, z godnością.... Zostaje przyniesiony po chwili, i...

Patrzą na siebie...pierwszy raz w życiu...oboje...Synuś i PG i jest w tym TYYYYYYYYYLE MIŁOŚCI.

 Może pośmiejecie się drodzy Państwo ale PG nigdy nie widziała takich mądrych oczu, a w oczach jest i

"ja cię znam...." i

"jestem...i co teraz" i

zaufanie takie bezgraniczne i...

 

A kiedy Pan Małż przyszedł do PG....i kiedy przyniesiono Juniorka na spotkanie z Mości Ojcem... od "wtedy" PG wie, za co kocha Pana Małża...

 ...za tamtego całusa we włoski maleńkie,

...za tamto spojrzenie,

...a to był dopiero początek :)

poniedziałek, 25 grudnia 2006

Pociąg do Świąt

  

Brak tytułu

Choinka anarchistycznie NIE PACHNIE gdyż jest plastikowa (ale łatwopalna, więc jakby nie patrzeć tradycja zostala zachowana), pod choinką PM z Juniorkiem bawią się kolejką (PG nie podpowie, kto bawi się z większym zaangażowaniem i jest zazdrosny o każdy kawałek toru jak dziecko), Dziadek Gaduła rozparty w fotelu ogląda na Discovery program "małoświąteczny", Bura Eminencja próbuje wcielić się w rolę ministra do spraw transportu i wnikliwie pierniczy (to też akcent świąteczny ) co się da w Juniorkowej kolejce, Brat Pit asystuje, ale ledwo co, gdyż wnikliwie kontynuuje tradycję narodową i rodzinną tj. Wielkie Jedzenie :), w malym pokoju rybki oddychaja z ulgą i zdaje się,że wśród kolęd (bo gdzieś ktoś spiewa kolędy) słychać rybi szept "Qrcze w tym roku się udało, acz karp tyle szczęścia nie miał..."Z odbiornika płynie mocno nie bożonarodzeniowy komentarz

...znaleziono dwie czaszki i kawałek ceramiki...

sielanka...

PG nie będzie pisać o tym,  jak to tradycyjnie w domu było, jak ciepło i jakie to serdeczne, z anielim pieniem 

 i o świeczkach nie napisze

pożyczy tylko Wielkiemu Internetowi...

NIECH DOBRZE BĘDZIE.

wtorek, 19 grudnia 2006

Proszę Wycieczki....

Ponieważ PG ma nastrój mocno niepiśmienny, a bardziej wspomnieniowo - obrazkowy, postanawia zaprosić Drogich Państwa w zakamarki rodzinnego albumu...Proszę Wycieczki, zapraszam Drogich Zwiedzających najpierw w podróż w czasie  w maj roku 2005, a potem skok w czasoprzestrzeni w tegoroczne nadmorze ... Kapcie muzealne na odnórza założone? no to siup...w albumy zapraszam :)

niedziela, 17 grudnia 2006

Idzie nasza karawana...

"To Ty robisz Panu Instruktorowi takie wycieczki krajoznawcze"-zagaił Pan Małż z fotela kierowcy

"Od razu wycieczki...-PG zrobiła teatralne "ACH"-z bezpieczną prędkością jadę"

Z siedzenia obok kierowcy zabrechtał radośnie Dziadek Gaduła.

"I Ty Brutusie?" spytała w nastawioną do niej negatywnie przestrzeń społeczną PG

"No , wiesz -zaczął filozoficznie DzG- w zasadzie 35/h to jak wycieczka karawaną"

Tym razem PM zabraechtał ucieszony z docipu rodzinnego

"No czasem jadę 40/h..." podjęła skazaną na porażkę próbę ratowania godności PG

"Heheheheh -zarechotał ZŁY Pan Małż- to taka wycieczka dla Pana Instruktora i całego sznurka samochodów za Tobą...."

"Mniej lub bardziej dobrowolna"-dodał zlośliwie DzG, który powołał do życia PG chyba tylko po to, żeby się potem mieć z kogo nabijać.

 

A niech się śmieją - niczego to nie zmieni, PG rozróżnia dwie prędkośi 35, 40/h i powyżej 100/h (ale ostatnio rzadko, gdyż Pan Instruktor nauczył się nie zabierać jej na trasy poza miastem).

PG przyzwyczaila się do męskiej solidarności i ze spokojem przyjmuje komentrarza PI

"wiesz co? Ty nie zwalniaj przed zakrętem, nie traćmy nic z tej jakże cennej prędkości"

czwartek, 14 grudnia 2006

A między bajkami...

Pan Małż robi czasami PG prezenty nieziemskie.

I dziś wieczorem, gdy siedziała  przy lampie naftowej (lub jak kto woli monitorze LCD), pochylona z gęsim piórem (ewentualnie klawiaturą...jak zwał tak zwał ) przyniósł jej książkę....

ale Proszę Państwa, książkę nie byle jaką...Z ANTYKWARIATU KSIĄŻKĘ!

"Bajki Jachowicza"

PG oderwala się z radością od komputera, żeby odlecieć w świat dzieciństwa swojej prababci Waleriany, o której jeszcze nie było, ale pewnie będzie...

Oderwała się i poszybowała, wzruszona nawet "all rights reserved" z roku 1876, które tam brzmią tak:

Wolno drukować pod warunkiem złożenia w Komitecie Cenzury, po wydrukowaniu, prawem przepisanej liczby egzemplarzy          Petersburg, 5 Lutego 1860r.

 

Ponieważ PG zdaje sobie sprawę, że absolutnie nie jest w stanie oddać uroku niniejszej pozycji, postanowiła pozostawić do przeczytania jeden wierszyk...tak, na dobranoc...

/niestety nie wie, czy w Komitecie Cenzuty mają maila, więc robi to niejako bezprawnie, za co Wysoki Komitet przeprasza ze skruchą, mając nadzieję, że jej w nocy nie postraszy/

 

"Ogródek"

ACH! Jakżem ja szczęśliwa, mówiła Celinka

Rzuciłam ziarnko w ziemię, już z niego roślinka

Takie listeczki!....tam dalej...kwiatki,

Tu groch cukrowy, tu trochę sałatki;

To wszystko moje, wszystkom ja sadziła:

O. mieć ogródek, to bardzo rzecz miła! -

A na to mama odpowie Celince:

Myślisz, ze szczęście w ogródku? w roślince?

To szczęście w Tobie, masz go wszędzie z sobą,

Bo cnota, czucie i rozwaga z tobą.

 

 

No i co więcej powiedzieć?

PG powie:

 :)

 

 

wtorek, 12 grudnia 2006

ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii......

Kiedy Pani Gaduła przykrywa Juniorka kołderką i całuje w zaspane włoski...wtedy bardzo się cieszy, że mimo pracownika, koleżanki, autorki, gospodyni domowej, nauczyciela akademickiego ...jest MAMĄ :)

 

 

 

P.S.Dzięki , Maleńki . 

niedziela, 10 grudnia 2006

Mój boszszszszszszsz...

Dziś będzie o kimś innym. Panią "Mój Boszszszsz" PG poznała przez swojego męża który znał jej męża. Jakoś ta pani nie przypadła PG do gustu, gdyż:

-chuda jest potwornie, nie to że szczupła, ale PG takiej chudości zwykła się bać,

-od jakiegoś czasu mówi "u nas w Warszawie" (i nie chodzi o to, że PG ma coś przeciw stolicy (pozdrawiam Zająca :) ) ale PG wie, że PMB pochodzi z miasta dużo mniejszego a "u nas" tylko studiuje i jest to proces mocno przejściowy, niniejszego zwrotu używa zaś po to, aby podkreślić swą wielkomiejskość i bywanie w świecie większym niż własne miejsce zamieszkania, choć nie większym niż własne ego,

-praca wykonywana przez PMB jest najtrudnijesza, najbardziej wymagająca, i tylko dla orłów,

-przy tym PMB MA RODZINĘ i ten fenomen jest godzien podziwu, budowania pomników, składania hołdów, etc.,

-PMB zrobiła pranie mózgu swojemu mężowi, z którego był kiedyś fajny człowiek i chociaż Państwo G. wiedzą, że to na jego życzeniem to bardzo im żal,

-Próby psychodestrukcji rozciągają się dalej....

 

Dziś PG zasiadłwszy przed Wielkim Internetem zauważyła, że miga do niej przyjaźnie okienko GG...ooo! mąż PMB!

Po zwyczajowym "Cześć" i "Co slychać?" PG przeczytała

"JESZCZE SIĘ NIE PRZEPROWADZILIŚCIE?"

PG:no nie, tam jeszcze jest wiele do zrobienia, trzeba domek ocieplić, kotłownię zbudować....

"Tam pracy, tak patrząc ze zdjęć to jest na góra 2 miesiące"

 

Nawiasem mówiąc, Drodzy Państwo , może ktoś zechciałby w dwa miesiące dokończyć domek? Bo my tacy prości ludzie som,że sobie nie dajem rady w życiu"

 

"No moja żonka to taka zmęczona, bo dziecko...no ale mały właśnie wychodzi z Anią do kina"

A kto to Ania-spytała naiwnie PG

"Dziewczyna, ktora mieszka z nami, opiekuje się małym i domem"

 

Tu PG przeszła do ataku:

A Wy tak sami to w domu nic nie robicie?

"Robimy, oczywiście, że robimy, mamy grafik, kiedy kto gotuje, sprząta etc."

(Tu należy nadmienić, żę PMB pracuje kilka godzin dziennie...małe kilka.

 

I teraz PG siedzi tu sobie i pisze i refleksyjnie zadaje pytania. Prosi Szanownych Czytających o odpowiedź:

1.Czy PG to tylko zazdrości komuś opiekunki do dziecka i ...domu?

2.Czy może zastosować grafik wobec jakiejkolwiek niesubordynacji Pana Małża?

Bo dotąd to dom nam się  nie rozsypał, a nawet nieźle działał bez grafiku, ot na zasadzie umowy słownej...lub jak kto woli zrozumienia.

3.Czy poprawianie literówek rozmówcy podczas rozmowy na gg jest grzeczne? Bo po drugim razoie PG zadała pytanie "Czy treść nie została zrozumiana, a jeśi rozumiesz po co pytasz?"

4.Znacie takich ludzi typu "Mój boszszszsz jaka jestem zmęczona"? Czy tylko PG tak los doświadczył....

 

 

 

Podsumowując:

Mój Boszszszszszsz jakże się zmęczyła PG przy tym komputerze, teraz tylko weekend spa może ją przywrócić do dawnego, doskonałego stanu......doskonałego,że Mój Boszszszszszsz!

 

środa, 6 grudnia 2006

Porankowo-Mikołajkowo

Poranki jakie lubi Pani Gaduła polegają na tym, że:

1.Mamy weekend-tj wtorek , środa-takie to PG ma weekendy :)

2.Gotujemy z Juniorem-Pg kocha gotowanie z Juniorem, kleją rogale, albo solą makaron (co oczywiście nie oznacza, że w rezydencji państwa G. jada się wyłącznie rogale z makaronem), śmieją się przy tym, opowiadają głupoty, i gdziebądźtochatynka PO jest, jeśli nie do remontu ,to do porządnego sprzątania, ale wszyscy szczęśliwi dziko,

3.Kot po zastosowaniu mechanizmu psychomanipulacji, prośby, wreszcie przemocy fizycznej dostaje...jeść lub po ogonie... i daje nam spokój,

4. Mimo zbliżania się magicznej daty (corocznej cyklicznej próby samobójczej) PG bawi reklama w teleodbiorniku o tym, że wcieranie ślimaków zapewni jej wygląd sprzed okresu kiedy chadzała z dinozaurami do szkoły,

5.No i Mikołaj przyszedł!

PG dostała grajka,

PM naturalną naturę, no i PG jakiś czas temu, zle cieszyć powinnien się do dziś /Pozdrawiam Kochanie-wiem,że przeczytasz/

Junior dostał: slodycze, wiertarkę i miecz /wersja Herkules-Terminator na cukrze/

 

A kot dostał w dupsko mieczem bo się zabierał do rybek!

 

 

Miłych Mikołajków!

sobota, 2 grudnia 2006

Lara Croft a brzuch Pani Gaduły

Pani Gaduła siedzi sobie przed komputerem a Pan Małż poleguje przed telewizorem...i ogląda pełen dramatyzmu i zaskakujących zwrotów akcji,  poetyki i metaforyzmu stosowanego, niesamowitej refleksji i głębi psychologicznej film "Lara Croft i tzw dupamarynia"

PG: Czemu to ogladasz?

PM: A ...tak oglądam.

PG:"Tak"...to byś oglądał prognozę pogody, przyznaj się, że Ci się Lara podoba...

PM: No głupia jest, ale niebrzydka.

PG: No ja wierzę,że chciałbyś z nią konwersować o literaturze i sztuce.

A Lara fikołki robi, podskoki i figle migle...ech ...

 

Tak dla porównania:

 

Stoi PG przed lustrem i mówi do PM ogladając własny brzuch...

A może byśmy tak nie robili poddasza, tylko żonie plastykę brzucha, bo mi sie tak jakoś wydaje, że się rozciągnął po Juniorku

PM: Jak Ci się wydaje to zrobimy po trzecim dziecku.

PG: Jak Ci się wydaje, że będzie trójka to poświęćmy te pieniądze na inne leczenie....(pod nosem) ..terapię...pomoc...psychiatrę...

 

Wniosek

 

Jedne kobiety są do brykania inne do rodzenia dzieci.