Pani Gaduła siedzi sobie przed komputerem a Pan Małż poleguje przed telewizorem...i ogląda pełen dramatyzmu i zaskakujących zwrotów akcji, poetyki i metaforyzmu stosowanego, niesamowitej refleksji i głębi psychologicznej film "Lara Croft i tzw dupamarynia"
PG: Czemu to ogladasz?
PM: A ...tak oglądam.
PG:"Tak"...to byś oglądał prognozę pogody, przyznaj się, że Ci się Lara podoba...
PM: No głupia jest, ale niebrzydka.
PG: No ja wierzę,że chciałbyś z nią konwersować o literaturze i sztuce.
A Lara fikołki robi, podskoki i figle migle...ech ...
Tak dla porównania:
Stoi PG przed lustrem i mówi do PM ogladając własny brzuch...
A może byśmy tak nie robili poddasza, tylko żonie plastykę brzucha, bo mi sie tak jakoś wydaje, że się rozciągnął po Juniorku
PM: Jak Ci się wydaje to zrobimy po trzecim dziecku.
PG: Jak Ci się wydaje, że będzie trójka to poświęćmy te pieniądze na inne leczenie....(pod nosem) ..terapię...pomoc...psychiatrę...
Wniosek
Jedne kobiety są do brykania inne do rodzenia dzieci.
Ja ostatnio jestem od marudzenia... Bzyczek wciąż ma nadzieję, że mi to minie ;) Nie wyprowadzam go póki co z błędu...
OdpowiedzUsuńto tylko film...
OdpowiedzUsuńPani Gaduła to też film...:)...na faktach autentycznych
OdpowiedzUsuńale PG moze zmieniac scenariusz...
OdpowiedzUsuń