sobota, 2 grudnia 2006

Lara Croft a brzuch Pani Gaduły

Pani Gaduła siedzi sobie przed komputerem a Pan Małż poleguje przed telewizorem...i ogląda pełen dramatyzmu i zaskakujących zwrotów akcji,  poetyki i metaforyzmu stosowanego, niesamowitej refleksji i głębi psychologicznej film "Lara Croft i tzw dupamarynia"

PG: Czemu to ogladasz?

PM: A ...tak oglądam.

PG:"Tak"...to byś oglądał prognozę pogody, przyznaj się, że Ci się Lara podoba...

PM: No głupia jest, ale niebrzydka.

PG: No ja wierzę,że chciałbyś z nią konwersować o literaturze i sztuce.

A Lara fikołki robi, podskoki i figle migle...ech ...

 

Tak dla porównania:

 

Stoi PG przed lustrem i mówi do PM ogladając własny brzuch...

A może byśmy tak nie robili poddasza, tylko żonie plastykę brzucha, bo mi sie tak jakoś wydaje, że się rozciągnął po Juniorku

PM: Jak Ci się wydaje to zrobimy po trzecim dziecku.

PG: Jak Ci się wydaje, że będzie trójka to poświęćmy te pieniądze na inne leczenie....(pod nosem) ..terapię...pomoc...psychiatrę...

 

Wniosek

 

Jedne kobiety są do brykania inne do rodzenia dzieci.

 

4 komentarze:

  1. Ja ostatnio jestem od marudzenia... Bzyczek wciąż ma nadzieję, że mi to minie ;) Nie wyprowadzam go póki co z błędu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Gaduła to też film...:)...na faktach autentycznych

    OdpowiedzUsuń
  3. bunia_86@vp.pl6 grudnia 2006 00:35

    ale PG moze zmieniac scenariusz...

    OdpowiedzUsuń