niedziela, 29 marca 2009

Męsko tak

Babcia zakupiła Juniorowi film o...pojazdach bojowych.

Pewnej deszczowej niedzieli, gdy z ekranu kipiało hukiem dział, gdy czołgi przemierzały wszystkie cale telewizora, a samoloty bombardowaly, Junior uśmiechnął się do matki rodzicielki.

-Fajne, plawda?

-Mhm-śmiała powątpiewać PG.

-Nie martw się, nie znasz się, bo ty jesteś dzewczynom a to jest męski film.

sobota, 28 marca 2009

Rozterki tarbosaurusa

-Co to znaczy mięsozerny?

zamyślił się Juniorek nad obrazkiem przedstawiającym tarbosaurusa baatara.

-Eeeee..-zawiesiła się PG- to znaczy ,że je mięsko- wybrnęła ominąwszy sprytnym mykiem kwestie doganiania, morderczej walki i w rezultacie rozszarpywania ciał innych sympatycznych dinozaurów.

-A skąd ma mięsko?

zapytał rezolutnie Junior.

-Jakby Ci to....no...zjada zwierzątka-zeznala PG z poczuciem obowiązku.

-No co ty, mamusia?-spytał retorycznie i z politowaniem Junior-ze sklepu z mięskiem sobie przynosi.Rozpakuje, i zostawia a inne saurusy sobie zjadają.

 

O właśnie!

Po raz kolejny okazuje się, że archeologia karmi nas jakąś niedouczoną papką o ewolucji!

Jaka tam walka o życie? Mięsożercy od wieków noszą sobie ze sklepu to i owo!

 

Fakt,że nikt wcześniej o tym nie wiedział....nie znaczy,że nie mogło tak być!

 

piątek, 27 marca 2009

Bo jestem po to właśnie... :)

-Pomozesz mi? -zapytał Junior podczas porannego ubierania.

-No jasne,ze Ci pomogę-odpowiedziala PG-od czego się ma mamusię?

-Mamusię się ma...-rozpoczął Junior-

od pomagania (niewinny uśmiech),

od kochania (promienny uśmiech),

od całuskowania (błysk w roześmianych ślipkach),

i

od łasuszków

(seria przebiegłych uśmiechów).

 

środa, 25 marca 2009

"TO"

-Co to ?-zapytał Junior
PG przebywającą podwówczas w stajni.

(Nie to, żeby państwo G. konie nabyli, w stajni pobliskiej stadniny-ustalmy sobie.)

-Co?-zapytała PG rozglądając się

 za rzeczonym "tym".

-No to-

wskazałJunior pieska, który miał wielkość przerośniętej myszy i dreptał na chudych nózkach podłączony do żywic...wlaścicielki.

-Piesek-powiedziała konspiracyjnie PG, gdyż Pani Właścicielka

robiła wrażenie lekko obrażonej.

-TO jest piesek????TO?-

spytał z niedowierzaniem Junior, a echo poniosło jego zdziwiony głos w najdalsze kąty końskich boksów

-takie małe i piesek?!

PG rozpłynęla się dyskretnie w mroku stajni zostawiając oświetlonego słupem światła maleńkiego pieska, złą Właścicielkę i zaśmiewającego się małodyskretnie Juniora.

 

 

P.S.To nie wina Juniora, że słowo "piesek" kojarzy mu się z czymś cięższym od niego.

P.S. Koncepcja KA, która twierdzi,że łatwość z jaką Junior podchodzi do koni i konie do niego wywołana jest przebywaniem z psami i kotami od pierwszych dni życia wydaje się prawdopodobną. Jednak nie zanotowano jeszcze, żeby któryś z koni był potraktowany jak ktoryś z kotów, co być może wynika z faktu, technicznych trudności. Do tej pory wszak PG nie przyłapała Juniora na noszeniu konia za głowę, a jest to jedna z form demonstrowania przyjaźni juniorowo-kociej.

P.S.To było rzeczywiście małe, wprawdzie nie ujadało, ale istnialo prawdopodobieństwo zadeptania przy odrobinie roztargnienia.

czwartek, 19 marca 2009

poniedziałek, 16 marca 2009

Przygody małej Carmen, która i tak będzie chłopcem :)

-Nic do niej nie mów-Pan W. wcelował  palec w PG spożywajacą pierwszą poranna kawę przy stole KoleżAnki-potem wszystko na blogu opisze!

Jednak tego poranka zbyt wiele zostało już powiedziane.

-Gdyby to byla dziewczynka to może Carmen?

-zarzucił PW a PG łyk kawy stanął w polowie przełyku..., spojrzała z paniką w oczach i z komunikatem wypisanym na twarzy na KA, a komunikat ów brzmiał "Nie daj zrobic krzywdy temu, co nosisz pod sercem", Ka spojrzała lekceważąco widać zahartowana ogniem wypowiedzi swojego ślubnego.

-A na drugie dacie : Elektra?- spytała PG niewinni i została skarcona sygnałem niewerbalnym przez PW.

KA zatrzęsła się dyskretnie i dodala : -Carmen Elektra Wojtkowy.

-Striptease aerobic opracowała...-PG poplynęła na fali.

-Albo oryginalniej : Jessica!

-Carmen Elektra Wojtkowy z bierzmowania Jessica.

PG zapadła się w czeluść kubka, aby nie podtrzymywać kontaktu wzrokowego z ojcem Carmen.

-I tak ja będę rejstrował!-obruszyl się PW

-A to nie wiadomo - rzuciła KA zgłaszając jednocześnie gotowość do zarejstrowania dziecka zaraz po zakończeniu akcji porodowej.

PW pozbawion ostatniego oręża skierował się ku wyjściu:

Nic do niej nie mów,potem wszystko na blogu opisze!

 

 

 

Że kto?Że ja?

 

niedziela, 15 marca 2009

Wiosną roku pewnego.

Don Junior stanął w drzwiach stajni i rozpostarł się ramionami tak, że konie za(d)rżaly a koty rozpierzchły się we wszystkich możliwych kierunkach:

-Będziemy jeździć

zakomunikowal zwierzynie.

Pewnośc siebie nieco zmalała gdy kilka miniut później z gracją wora kartofli śmigał siedząc okrakiem na koniu. Koń sytuację przyjął z pełną pokorą, Junior z dużym entuzjazmem, PM ze śmiechem.

PG nie było, PG poznawała się z niejakim Frnatem, Frant zwany Francikiem pokazał PG nie tylko jak wygląda chodzenie na lonży, kłus, ale w ramach bonusa dorzucil od siebie galop.

Było...? fantastycznie.

Jedyną wadą koni jest fakt,że z perspektywy siodla są jakby..dużymi zwierzętami, poza tym...

ech...no bosko.

 

sobota, 14 marca 2009

Cacanki

Od kiedy na horyzoncie pojawiło się widmo

"czapki policjowej plawdziwej i z orzełem"

Junior zmienił się w grzeczne dziecko śpiące we własnym łóżeczku i zachowujące się nienagannie podczas posiłków, wykonuje również polecenia, gawędzi grzecznie ze znajomymi, nie grymasi przy ubieraniu.

 

Superniania się chowa.

 

wtorek, 10 marca 2009

Superherosi

W rolach: głównych Spiderman i Batman.

Reżyseria: Junior.

 

B: Chces?Uratuję Twoją dziewcynę?

S: Po co?

B: Bo swojej nie uratowalem i ją psejechalo.

 

Koniec.

niedziela, 8 marca 2009

Konflikt miedzypokoleniowy

"Cicho!Ja poprostu chcem trochę cisy"

wygłosił zdanie zwykle wyglaszane przez PM,  Junior wchodząc po schodach na górę.

A co się stało? -spytała PG

-Tata bzęcy i bzęcy.

piątek, 6 marca 2009

Spidernaleśnik

Junior zagorączkował wymownie i został w domu. O tyle dobrze, że nie musiał zostać sam (z dala od osad ludzkich), bo PG wymownie miała wolny piątek i równie wymownie acz bez gorączki została w domu.

W związku z zaistniałą sytuacją przypomniano sobie, jak wyglądałoby życie rodzinne z naciskiem na rodzinne, gdyby miało miejsce w formie polecanej przez podręczniki pedagogiki.

Po posiłku, który mienił się śniadaniem, po porannej porcji bajek, po czytaniu, malowaniu farbami, wreszcie Junior zadecydował, że czas na Spidermana. Zatem pod nieobecność PM zaproszono do gdziebądźtochatynki faceta w streczu. Czytano-oglądano-rysowano-malowano. Po narysowaniiu Spidermana u dentysty Junior padłbył i zasnął. PG również padła, acz nieopatrznie nie wyłaczyła telefonu, który co czas jakiś dzwonił oznajmiając jej jakim smutnym może być życie zawodowe.Po czym PG wyłączyła telefon, świadomość i padła...

Za niedługie troszkę obudziło ją poczucie obowiazku, które pognało PG przez dom z odkurzaczem, ścierką i postawą życiową "chciałam mieć kiedyś sterylny dom" (postawa niniejsza uległa w toku realnego życia przekształceniu w postawę "chciałam mieć kiedyś sterylny dom, ale ... jeździć na Rivierę na wakacje też chciałam").

Obudziwszy się robiono i konsumowano naleśniki

"a Spiderman lubi naleśniki?"

"jasne, że lubi"

"a z cym?z serem czy z dzemikiem?"

"z muchami"

"a mamy...?"

"nie, synku w tym roku nie robiłam much w słoikach na zimę".

 

 

Potem było jeszcze pieczenie rogali, pranie, czytanie i brudzenie domu.

Sielanka, Panie...sielanka.

PG pada na paszczę.