-Co to ?-zapytał Junior
PG przebywającą podwówczas w stajni.
(Nie to, żeby państwo G. konie nabyli, w stajni pobliskiej stadniny-ustalmy sobie.)
-Co?-zapytała PG rozglądając się
za rzeczonym "tym".
-No to-
wskazałJunior pieska, który miał wielkość przerośniętej myszy i dreptał na chudych nózkach podłączony do żywic...wlaścicielki.
-Piesek-powiedziała konspiracyjnie PG, gdyż Pani Właścicielka
robiła wrażenie lekko obrażonej.
-TO jest piesek????TO?-
spytał z niedowierzaniem Junior, a echo poniosło jego zdziwiony głos w najdalsze kąty końskich boksów
-takie małe i piesek?!
PG rozpłynęla się dyskretnie w mroku stajni zostawiając oświetlonego słupem światła maleńkiego pieska, złą Właścicielkę i zaśmiewającego się małodyskretnie Juniora.
P.S.To nie wina Juniora, że słowo "piesek" kojarzy mu się z czymś cięższym od niego.
P.S. Koncepcja KA, która twierdzi,że łatwość z jaką Junior podchodzi do koni i konie do niego wywołana jest przebywaniem z psami i kotami od pierwszych dni życia wydaje się prawdopodobną. Jednak nie zanotowano jeszcze, żeby któryś z koni był potraktowany jak ktoryś z kotów, co być może wynika z faktu, technicznych trudności. Do tej pory wszak PG nie przyłapała Juniora na noszeniu konia za głowę, a jest to jedna z form demonstrowania przyjaźni juniorowo-kociej.
P.S.To było rzeczywiście małe, wprawdzie nie ujadało, ale istnialo prawdopodobieństwo zadeptania przy odrobinie roztargnienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz