niedziela, 15 marca 2009

Wiosną roku pewnego.

Don Junior stanął w drzwiach stajni i rozpostarł się ramionami tak, że konie za(d)rżaly a koty rozpierzchły się we wszystkich możliwych kierunkach:

-Będziemy jeździć

zakomunikowal zwierzynie.

Pewnośc siebie nieco zmalała gdy kilka miniut później z gracją wora kartofli śmigał siedząc okrakiem na koniu. Koń sytuację przyjął z pełną pokorą, Junior z dużym entuzjazmem, PM ze śmiechem.

PG nie było, PG poznawała się z niejakim Frnatem, Frant zwany Francikiem pokazał PG nie tylko jak wygląda chodzenie na lonży, kłus, ale w ramach bonusa dorzucil od siebie galop.

Było...? fantastycznie.

Jedyną wadą koni jest fakt,że z perspektywy siodla są jakby..dużymi zwierzętami, poza tym...

ech...no bosko.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz