niedziela, 28 grudnia 2014

"soczkarnia"

Na fali rosnących zasobów soków wszelakich w domu państwa G. i bezustannych próśb El Nino o dolewkę, Junior postanowił otworzyć w kuchni własny biznes świadczący usługi dolewania i nazwał ów "Soczkarnią"...usługi świadczył przy okazji gry na komputerze stojącym na kuchennym stole.

Jedynym ale wiernym klientem był EN ...przybiegał co chwilę z prośbą o dolewkę, prośbą usilną, namolną, powtarzającą się co kilka minut.

-Siam siobie naleję! - zaprotestował w końcu, gdy Junior odmówił zrobienia kolejnej dolewki po kolejnej

-Nie możesz-zaprotestował Junior-nie masz pieniędzy!

(wydawało się, że argument ekonomiczny jest miażdżący)

-Ale mam PISTOLET-odpowiedział EN

wtorek, 23 grudnia 2014

:)

Mięcho?
Obecne, upieczone!
Groch z kapustą?
Obecne!
Pasztety?
Sąąąąąąą..
Moczka?
Jest!
Zupa grzybowa?
Obecna.
Piernik, sernik?
Obecne z wypiekami!
Pierogi?
Gotowe!

To...Wesołych Świąt!

niedziela, 21 grudnia 2014

Robi się ciepło na sercu...

...przez telefon odebrany od Doktora Jot i... przez śnieg...PG dostała śnieg na urodziny, gdy temperatura sięgała dziesięciu stopni, gdy synoptycy zapowiadali lato w grudniu spadł rzęsistą zasłoną na podwórko, na ulicę, na krzaki przed tarasem...

-Śnieg pada-zakrzyknęła PG do El Nino, który z utęsknieniem opowiadał o śniegu, przez szereg tygodni, w których synoptycy pletli swoje-popatrz jak pada śnieg!

ElNino podbiegł do okna balkonowego i przyległ z całą mocą mokrych łapek i ulepionej ciastem buzi do szyby..w oczach odmalowała mu się najpierw ciekawość, potem niedowierzanie a na końcu coś jak ..rozczarowanie

-Ale czemu on..pada...-zawiesił głos-takimi..okruszkami? a nie cały?

 

 

PG doprawdy nie umie odpowiedzieć,czemu śnieg nie spada CAŁY natychmiast...ale cieszmy się i z okruszków!:)

piątek, 19 grudnia 2014

Grudniowy

W zapowiedziach reportażu o perypetiach zamożnych Rosjan w UK jedna pani wypowiedziała się w następujący sposób:

"próbowałam kontrolować swoje wydatki...ale po tygodniu poczułam się tym bardzo zmęczona i...przestałam."

Serdecznie współczujemy. I empatycznie rozumiemy rzecz jasna.  Założę się, że każdy czytelnik (?) tego bloga poczuł się kiedyś podobnie zmęczony.

środa, 19 listopada 2014

O tym, że nie wierzę w reinkarnację

ale w dziecięce bajanie owszem :lol: ..

-Tu spadłem -powiedział dwuletni podówczas ElNino stojąc na moście w Malborku- i się ziabiłem...jak byłem pajomkiem.

-Tak robiłem-powiedział trzyletni ElNino bawiąc się rycerzykami lego-tak zakładałem na głowę ,w tamtym życiu co Ciebie nie było"

 

 

Kurtyna opadła jak pajomk w Malborku.

sobota, 15 listopada 2014

"Wciąz biegnę, biegnę, dobrze mi z tym, nic co biegnące nie jest mi obce"

O tym, że nie ma kluczyków PG zorientowała się gdy próbowała otworzyć auto kluczami od pokoju dwieściecoś..Tak, owszem kluczyki do auta zostawiła na portierni.

To jeszcze nic-opowiedziała rAnna- razu pewnego, jak zaczynałam jeździć samodzielnie samochodem utyrana taka po kilku grupach poszłam wieczorem do auta. Wrzuciłam papiery do bagażnika, usiadłam na miejscu pasażera..westchnęłam..zamknęłam oczy.. i chcę do domu...nic się nie dzieje..nie jedzie...siedzę, czekam, nie jedzie..

Ach..zreflektowałam się po chwili, to ja dziś sama przyjechałam!

 

 

Przypomina mi to  jeszcze BB, która wracając do domu całą drogę autobusem myślała, że czegoś zapomniała z pracy. Była to myśl głupia i uporczywa. Przypomniała sobie w domu. Że zapomniała z pracy..zabrać samochodu.

 

środa, 29 października 2014

Podczas porannej bieganiny...

Junior ma silną potrzebę zaznaczania swojej obecności i swojej dorosłości komentarzami na niemal dorosłym poziomie wygłaszanymi tonem nieznoszącym sprzeciwu, głośno, wyraźnie, aby przykuć uwagę słuchaczy, zachęcić do dyskusji, zaistnieć na arenie domowego życia. Poranek zastał wszystkie potrzeby Juniora przy śniadaniu, gdzie został sam. PM zajęty czymś przed pracą, El Nino porządkujący życie klockowego świata, PG na piętrze w poszukiwaniu papierów na cito koniecznych do pracy...

I  Junior ..Junior przy porannym kakao i kanapce, przerzucający strony pozostawionej na stole Angory..ot prasa przy śniadaniu. Nie wiadomo..nikt nie wie co kierowało Juniorem przy wyborze treści, którą zapragnął się podzielić z rodziną, ale w tych porannych okolicznościach domowych odczytał tonem pełnym dumy i refleksji:

"W 1977 ROKU W POLSCE WYPRODUKOWANO WIBRATOR, BARDZO DOBRZE, ŻE NIE W JAKICHŚ CHINACH TYLKO W POLSCE, PRAWDA, BARDZO DOBRZE, ŻE W POLSCE!"

 

Nikt..na prawdę nikt nie był w stanie potwierdzić..

środa, 3 września 2014

Przyczajony tygrys...

-I będziesz tam miał plac zabaw-zaczęła akcję promocyjną PG

-gUpi, bez dachu-ripostował EN

-ale są dzieci

-bez głowy, głupie..bo na czym będą nosić kapeluuuuuuusze?

Argument o zombie-przedszkolu z przedszkolakami bez głów lekko zbił PG z tropu. Nazajutrz doszło jednak do pozostawienia EN w placówce. Odbiór miał nastąpić o 12.45. PG była na posterunku o 12.30 i jako pierwsza matka w placówce stała pod drzwiami grupy Tygrysków by po chwili zrobićrozpoznanie czy płakał czy dokuczał, czy był niespokojny?

Nie. Spisał się na 5.

-Jak było w przedszkolu? - zapytała zatem PG dziecię swoje już w samochodzie.

-gUpio!

-Dlaczego?

-Bo cieeeeeeekałem, cieeeeeekałem, a ty nie psichooooodziłaś i nie psichooooodziłaś.

Cóż. Kolejny dzień w przedszkolu był już tylko gUpi. Nie było już dzieci bez głowy a EN zażądał jedynie przyjazdu dziadka. Kategorycznie.

sobota, 23 sierpnia 2014

Normalnie...nie do pomyślenia

PG otwarła pocztę a tam Wielki Onet pisze, że tęskni i że "dlaczego nie piszesz?"


A...




Bo mi się nie chce.

środa, 16 lipca 2014

Widzieliście kiedyś?

...Psią mamę opiekującą się czeredką, widzieliście jak obwąchuje, liże, tuli każde ze swoich małych? Z jaką troską i jaką cierpliwością znosi każde uderzenie małego nosa, spacer natarczywych łapek po sobie, piski, skamlenia, zaczepki? Widzieliście kiedyś jak w mgnieniu oka z łagodnego stworzenia przeistacza się w coś groźnego, jak marszczy nos i pokazuję zęby, gdy ktoś tym małym zagraża?

Suki są dobrymi matkami.

I tego nie należy lekceważyć.

niedziela, 13 lipca 2014

I znowu karczowanie bloga...

To już zakrawa na tradycję i z niejaką rutyną zaczyna PG pisanie od "ach jak dawno nie pisałam" lub opcjonalnie "nienawidzę tych szablonów". Na usprawiedliwienie mam , ze dużo się działo. Nie lubię poniedziałków z obronami, kiedy to broniących się jest trzech, siedmiu lub siedemnastu. Siły są nierówne, a po drugiej stronie barykady przeciwnik zdeterminowany...e tam.."przeciwnik" :). Lipiec to taki czas, gdy niby na uczelni nic się nie dzieje, ale przeciwnie, czasem właśnie w lipcu dowiadujemy się ilu mamy studentów oraz jakie są ich cele życiowe

-Konrad R. to w ogóle studiuje jeszcze?-spytała PG Katarzynkę znad protokołów-bo do mnie nie chodził na wykłady, a na egzaminie się nie stawił..

-Nie studiuje-odrzekła Katarzynka-powiedział, że studiowanie jest do bani i że woli zostać utrzymankiem.

-Do tego też nie ma warunków-dorzucił ktoś z pokoju obok.

 

Bądźmy zatem jak Konrad. Pełni wiary w lepsze jutro i przekonani o swoich możliwościach!

czwartek, 26 czerwca 2014

"Sami w sobie mamy własny dom"

To był słoneczny poranek. PG jechała do pracy, ugrzeczniona, umalowana, z pańciowo upiętymi włosami, w żakiecie, i ze szpilkami leżącymi (w trosce o bezpieczeństwo jazdy) za fotelem pasażera.Jechała pogrążona nieco w myślach odpowiednich dla odpowiedzialnej osoby: "Ach och czy wzięła konieczne papiery? Ach och czy sporządziła konieczne dokumenty?" Poranek był słoneczny, ugrzeczniony i zorganizowany i wtedy PG włączyła radio, a z radia Oley zakrzyknął z tą swoją proletaryacką nienawiścią:


"To my ziemi naszej sól
Z brudnych dzielnic i zapadłych dziur!"


Ręka automatycznie powędrowała do pokrętła głośności i za chwilę PG śpiewała z Oleyem i przez chwilę znów była w "mrowiu jeżów i wytartych skór".Ba..znów poczuła zapach skóry, z której uszyta była ramoneska i poczuła rytmiczne basy pulsujące siłą głośników na koncercie (Odjazdy dziewięćdziesiątcoś??) gdzieś na wysokości brzucha. Uśmiechnęła się PG szeroko, rozpuściła włosy i pojechała do miejsca mobbingu nieco za mocno przyciskając pedał gazu odprowadzona skądś znanym refrenem:


"To hołota mówią o nas tak
Kto z nas przegrał to pokaże czas

Hej my nie damy nigdy się
Hej nie złapiecie nas za łeb
Hej nie zniszczycie marzeń, nie
Hej chcemy żyć jak nam się chce"


 

Nie zrozumcie mnie źle , nie czuję., że siebie tamtą zdradziłam, że sprzedałam się, nie..właśnie nie. Dokładnie odwrotnie. Kto zna PG wie, że nie punkowała specjalnie i bliżej jej było do długich niż postawionych włosów, ale..znałam, lubiłam..i do tego miałam mądrych rodziców. Szare Zagłębie mieniło się wtedy kolorami subkultur jak powiedziałby ktoś mądry albo różnorodności, dzisiaj nikt nie pamięta, jak właśnie taka młodzież podówczas broniła tam przed rozebraniem pomnika żołnierzy radzieckich, których samowolnie przechrzciła na J.Hendrixa.


Właśnie wdzięczna jestem, za takie a nie inne dorastanie, za tamte teksty, muzykę, miejsca, ludzi, z którymi je dzieliłam.

środa, 25 czerwca 2014

Wpadłam poodkurzać

Tak na chwilkę ze ścierką w jednej dłoni i sekatorem w drugiej, bo krzaczorami zarosło.W międzyczasie były badania w serii kilku (jedno usg, drugie, trzecie), masa lęku, trochę płaczu i podsumowanie z dziś "jesteś hipochondyczką" -haloooooo i to mówi ta sama osoba, która przed niespełna rokiem chorowała onkologicznie dla kilku tygodni L4?? Czas nieco wyhamować. Bo niezależnie co będą mówić różnie mądrzy i miernie empatyczni ludzie wszak zdrowie i życie jest moim i nikomu nic do tego, nes pas?

Dalsze pisanie grozi rozżaleniem lub rozeźleniem..obie wersje powinny zostać mało publiczne.

Au revoir.

niedziela, 1 czerwca 2014

1.VI.2014

SONY DSC

Na nikogo tak w życiu nie czekałam, nikogo tak nie kochałam, nikogo nie chciałam tak jak Was.
Kocham

poniedziałek, 26 maja 2014

26 . V.

PG będąc na piętrze słyszy jak Junior instruuje El Nino: "Powiedz wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Matki, ok?"

Schodzi PG po schodach, by na dole zobaczyć dwóch mężczyzn o średniej wieku 7 każdy ze swoim bukietem.

-"Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Matki"-recytuje Junior

-"Wś..wszszszy....wźsiiii..-kochm ciem"-dokłada El Nino

niedziela, 25 maja 2014

Zasłyszane od studencko

-A wie pani-zaczęła Pani Studentka-że u nas w grupie na egzaminie licencjackim dziewczyna dostała pytanie dodatkowe "jaki autor pisał o tym problemie?"

-No i?- zaciekawiła się PG

-No i powiedziała, że Ibidem.

 

Trudno, doprawdy trudno czasem zachować powagę. Choć i Tamże jest autorem multidyscyplinarnym.

niedziela, 18 maja 2014

Życie przed życiem

Słońce, które właśnie z niemałym trudem przedarło się przez chmury świeci na włoski El Nino, który oparty o ramię PG powoli sączy opowieść:

-Byłem malutki i byłem w Twoim brzuszku

-To prawda, uśmiecha się PG i zanurza nos w biały puch, który wkrótce stanie się fryzurą, słońce świeci, włoski pachną dzieckiem.

-I ty też byłaś kiedyś malutka...-dodaje EN

-Mhm-potakuje PG, słońce, wiosna, mała Słodycz obok

-I BYŁAŚ W MOIM BRZUSZKU-kończy EN

niedziela, 11 maja 2014

Życzę Ci...

20140408_zps067fd82bTego co jest Najlepsze..na całe życie.


I ..


kocham Cię, Okruszku najmocniej jak potrafię.



Mama

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Ale nie jeden raz!

Chciałam podziękować Piotrowi K. za napisanie a PM za wgranie w mp3.

Na prawdę niesamowite uczucie, gdy po przebyciu 2,5 km w wodzie, gdy już powieka Ci lata, drżą kolana, skurcz łapie i ledwo widzisz, usłyszeć w słuchawkach:

POKAŻ NA CO CIĘ STAĆ!!!

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

O ślimakach

El Nino zerka przez ramię i dopytuje co czas jakiś o szczegóły wyświetlanych na  ekranie komputera PG stron. Oglądają właśnie "Faktopedię" gdy pada pytanie :

-A cio to jest?!

 

1397741964_by_Mudzina_500lubieslimakPG czyta zgodnie z opisem i po krótkiej chwili refleksji słyszy.

-Lubię ślimak nubiblachia.

sobota, 12 kwietnia 2014

Czasem

Chciałoby się gdzieś schować, ukryć w mysią dziurę, zabrać tam wszystkie swoje rzeczy i poczekać aż wróci poczucie bezpieczeństwa

i wyjść stamtąd, gdy się będzie kimś innym.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Dobré ráno

Komunikację anglojęzyczną potraktowano drugoplanowo, przeważa język polsko-slovensko a raczej slovensko-polsko. Zdania raczej nie są rozbudowane, nie nadużywa się przymiotników, ale mówi się dość dynamicznie z chwilami na zawieszenie rozmowy, przedłużający się kontakt wzrokowy i zdanie, które wypowiadane jest już znacznie wolniej:

"nerozumieť...."

Nadrabiamy uśmiechem, serdecznością i otwartością i te trzy rzeczy czynią zarówno komunikację jak i pobyt milszym niż straszniejszym.

Uvidíme sa!

sobota, 5 kwietnia 2014



W toku rozmów takich i śmakich dochodzi się do wniosku, że szarżowanie prywatnością w necie staje się niebezpieczne, niekorzystne czy też nie poddające się zasadom normalnego, poza internetem życia. (To dygresyjka taka ot co.) Może brakuje mi czasu na tworzenie rzeczywistości alternatywnych, może aż tak nie potrzebuję poklasku, a może być i tak, że koncentruję się na prawdziwym życiu. Póki co nie dorosłam , albo wyrosłam z tego rodzaju czynności i jakoś pachną mi powierzchownością i fałszem.

Tymczasem stan gotowości intelektualnej się wzmaga. Przed wyjazdem PG do uczelni partnerskiej ma ona niejaką tremę związaną z problemami z komunikacją werbalną (w języku, którego nie zna) oraz werbalną w języku który zna. Okazało się bowiem, że są na świecie ludzie bardziej zagubieni niż ona, bardziej niezorientowani i ..co dla niej najtrudniejsze stwarzający atmosferę grozy. Dość rzec, że gdyby PG wiedziała,że poza granicami RP czyha TYLE zła, to by się w życiu na przekroczenie owych granic nie zdecydowała.A drogi w pełnej lęku atmosferze obawia się już dziś. O 22 odebrała telefon, przestraszony głos wydukał w słuchawkę:

-JA SIĘ WŁAŚNIE DOWIEDZIAŁAM, ŻE TAM TRZEBA MIEĆ W SAMOCHODZIE MASĘ ZAPASOWYCH RZECZY, ŻE TO WSZYSTKO JEST KONIECZNE!

-umowa wiedeńska, wyszukaj sobie, a jak nie to weź zapasowy silnik

-ALE TAM TRZEBA, BO INACZEJ DOSTANIEMY MANDAT A MANDATY SĄ TAM OKROPNIE WYSOKIE

-ja słyszałam o dybach..-ziewnęła PG

-TY SOBIE ŻARTUJESZ ALE TO NIE JEST TEMAT DO ŻARTÓW

Owszem, jest. Bo lepiej chyba już się z tego śmiać niż płakać, Zatem nad otwartą walizką, w stosie wydruków, kserówek, prezentacji i dokumentów PG przyszło na myśl, że czas ogarnąć jakoś cały majdan i uporządkować swoje sprawy. Pomijając ludzi nie-bliskich.

Egoistyczna, niedobra PG odmeldowuje się.

wtorek, 25 marca 2014

Emancypacja

-Tak jechałam dziś do pracy raniutko i miałam wrażenie, że mi coś tam stuka w Sally-wypowiedziała się PG do małżonka, wywołując gwałtowny niepokój o bezpieczeństwo podróży oraz stan Sally (który to pojazd tak Pani Gadule ochrzcił El Nino)

-Ale co? Gdzie stukało? Co się stało?

-No nic, nie wiem, tak stukało chyba ...tylko...albo tak mi się wydawało. Ale włączyłam głośniej radio i przestało.

 

Zatem mamy opracowany nowy sposób skutecznego wyeliminowania usterki samochodu ze świadomości posiadacza. Proste? Proste! A mechanicy na tym kokosy robią!

niedziela, 9 lutego 2014

by Ola

Cytat dnia
"dużo mądrzejsi od pana próbowali mi udowodnić że nie jestem wystarczająco mądra i nie umieli"

piątek, 31 stycznia 2014

Gang

Pamiętacie tą scenę z filmów kryminalnych/sensacyjnych, kiedy główny bohater wchodzi w uliczkę a tam stoi gang. Grupa młokosów z rękami w kieszeniach, uzbrojonych, wrogich, złych, patrzących złowrogo? Główny bohater wchodzi między nich, wymieniają się spojrzeniami, a potem on przechodzi przez tłum, potrącając tylko co niektórych ramieniem.

No to PG przeżyła wczoraj to samo.Wracali z Juniorem o 19, wracali przez las, oblodzoną nieco drogą, która nie widziała piaskarki już jakiś czas. Było cicho, spokojnie, było powoli, prędkościomierz wskazywał nieledwie ciut ponad 30km/h. I wtedy na leśnym dukcie, w świetle reflektorów ujrzeli członków gangu. Na drodze, na poboczu, w lesie stały SARNY. Patrzyły złowrogo, a ich zacięte pyszczki nie wróżyły nic dobrego. Zmrużone oczy wyrażały tylko pustkę i zło. Dużo zła. Stały nieruchomo. Nosy świeciły w światłach reflektorów.
PG zwolniła ale żadna z saren nie drgnęła, skarciła sygnałem dźwiękowym, co zostało solidnie zignorowane, żadna z saren nie poruszyła.
Pamiętając o przestrogach miliona instruktorów nauki jazdy jakich PG poznała w drodze do uzyskania dokumentu PG NIE zatrzymała się na śliskim. Powoli wjechała w grupkę saren.
Wydawało się jej , ze któraś przeklęła, że inna splunęła pod gadułowe koła przez sarnie zęby, inna powiedziała "fu**".
Auto powoli przetoczyło się przez stojącą nieruchomo grupkę i po chwili wyjechało z lasu.
PG zobaczyła jeszcze cienie saren we wstecznym lusterku.

Gdzieś w tle zagrała muzyka z "Crime Story"

czwartek, 23 stycznia 2014

Dialogi

PG słyszy jak El Nino z Juniorem obrzucają się inwektywami
-Ty jesteś niedobly-wykrzykuje EN
-A kto jest dobry?-pyta filozoficznie Junior
-Ja jestem MÓJ DLOGI dobly!

Kurtyna..Moi Dlodzy...kurtyna.

niedziela, 5 stycznia 2014

Ludzie, słowa, skojarzenia

Zdarzyły się w życiu PG osoby, których nie umie (i nie chce) zapomnieć,które są albo minęły, ale dobrze wracają sytuacje i słowa z nimi związane. Niech się nie gniewa nikt, kogo nie przytoczę. Skojarzenia są przypadkowe, choć wierzyć mocno należy, że ludzi nie spotykamy w życiu przypadkiem, ale zawsze po coś.

Pani Basia była kimś, kto był jak babcia, albo ciocia i uczestniczył w pierwszych kilku(nastu) latach PG. Przedwojenne wychowanie, nienaganne maniery, włosy czesane w kok na karku. Tyle słów i tyle dobra, a PG pamięta dziś jak mówiła do niej "trzeba mieć honor, chodzić z podniesioną głową, ale nie zadzierać nosa".

Endriu kojarzy się PG z postawnym facetem. "Góral" z Zakopanego. Pamiętam jak mizdrzyło się doń pół jego roku a dziewczęta z grupy mówiły z niejakim przekąsem "ta Twoja (żona) to ładna jest". Właściwie Endriu to jedna z nielicznych osób, z którymi PG utrzymywała kontakt mailowy już po całkowitym zakończeniu edukacji. Były kiedyś takie zajęcia..tuż przed Świętami , gdy rozgadana, roześmiana grupa robiła wszystko żeby nie robić niczego. Zabieg nie niecodzienny, dość powszechny nawet...acz zdarzyło się coś niecodziennego. Otóż wstał student i odezwał się w te słowa "dobra, mamy coś zrobić, TAK? to zróbmy". Nastąpiło przeszeregowanie w grupach piszczących sikorek i w spokoju zakończono materiał. Owym studentem był Endriu. :)

AK poznała PG jako swoją przełożoną rozpoczynając pracę i  bynajmniej- nie było to miłe spotkanie. Wiało grozą, zimnem i czymś niebezpiecznym. Ale po latach nadeszło zdziwienie i zdarzyło się, że AK bywała nawet PG wsparciem. A kiedy ta druga natrafiała na grudy i koleiny w trudnej chwili AK wypaliła "przestań, nie można się wszystkiego bać!" i..PG to zapamiętała. Dziś AK utrzymuje, że nie pamięta owej wypowiedzi...ważne, że była.

Jarka PG nie zna. Fizycznie (nie, że w sensie biblijnym, tylko nie spotkali się w świecie rzeczywistym). Jarek również siedzi w górach, gdzie wiernie strzeże granic RP! I lubiła PG rozmowy, nie za długie i łagodne jak kubek mleka. I zdarzyło się Jarkowi powiedzieć, gdy urodził się El Nino jedno zdanie, które przylgnęło do pamięci PG ciepło i głęboko. "Miłuj to dzieciątko".

Na Krupówkach jesienią dwa lata temu  PG sięgała po oscypka z rąk Góralki, która owe sprzedawała. (Tak wiem, wiem "nigdy, przenigdy nie kupuj oscypków na Krupówkach"...zatem jednak kupiłam.). Miała PG zatem przed sobą w nosidełku przytulone malutkie stworzenie, które akurat spało. Kobitka w chustce lat około 70 spytała tylko :"chłopocek?" . -Tak-odpowiedziała w zgodzie ze wskazaniem w metryce PG. -To się cieszcie, że mocie chłopocka. Bo to duże SZCZYŃŚCIE.

PG chce wierzyć, ba trzyma się mocno niektórych słów i wspomnień.

piątek, 3 stycznia 2014

Poranne Polaków rozmowy

Zegarek wskazywał 5.44 kiedy PG obudził ruch na łóżku, uchylając z trudem powieki zobaczyła zaledwie zarys malutkiej główki z rozczochranymi włoskami i mięciutkim profilem na tle mocno szarego okna.
El Nino odwrócił buzię w jej kierunku:
-Jeśtem męciony- oznajmił.
-To może śpij dalej, Synku?- spytała PG.
EN opadł na poduszki i zasnął w pól sekundy.