poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Ech

PG w rozmowie z koleżanką zwierzyła się z tego i owego, co jej wątrobę gryzie i alkohoem nie jest.Jednocześnie prosiła, aby to i owo zostało między nimi.
O jakże zdziwiła się
jakże
gdy dostała smsa o tym, co
"PG mówiła...i tylko nie mów nikomu"
Zapewne sms ów przez nieopatrzność autorki trafił do PG.
Ale...


PG powie..ech....

Tymczasem spędziła dzień na pisaniu artykułu z jednoczesnym rozmrażaniem lodówki.
Łączenie teorii z praktyką!

sobota, 29 sierpnia 2009

Ciążowo

Kiedy na początku ciąży KA,  PG miala robić zdjęcia KA  wylądowala w szpitalu.

Sztab lekarzy, i PG orzekli, że dziecko sobie fotografii nie życzy.

 

Ale PG nie byłaby PG...

 

Umówiły się zatem z KA na sobotnie popołudnie, KA miała zrobić sobie włosy, PG naładowała akumulatory w aparacie, miała czyste 2 giga, przygotowała tiule i ...

 

Ka dostała skurczy w nocy.

 

Jesli temu dziecku nikt nie da klapsa na przywitanie to PG da za te uniki!

czwartek, 27 sierpnia 2009

Szybko

-Jedziesz?

-Dziś?!

-Dziś, za godzinę będziemy.

-Ale jak to dziś?

-No tak to, jutro rozgrzejemy, pojutrze poorlimy perciowo.

-Ja już byłam.

-Nie mówiłaś.

-A co miałam bez sensu gadać.

-No to co mam bez sensu planować?

-Ale ja nie wiedziałam, jakbym wiedziała to bym miała chociaż ciuchy uprane.

-Co będziesz bez sensu prać i tak się ubrudzą?

 

 

No i pojechali.

 

Brudasy.

środa, 26 sierpnia 2009

Jabłka w Tatrach

-Chcesz?-spytała PG niczym Ewa w edenie podając jabłko PM, tyko nieco pośpiesznie w porównaniu ze sceną biblijną.
-Nie, a co, Ty Kochanie taka żarłoczna na jabłka się zrobiłaś?
-Choćbym miała zjeść całe zapasy jabłek w Polsce, żywcem nas nie weźmie!

I
rzeczywistość alternatywna
Gdy PG wraz z PM gawędzili o pięknie tatrzańskiej przyrody drogę zastąpił im niedźwiedź.
-Dzień dobry, Panie Misiu, właśnie poruszamy tematykę pięknych okoliczności w jakich spędza pan swoja egzystencję-zagaiła radośnie PG.
-Wielce jestem rad, że się Państwu podoba, jednakowoż chciałbym prosić o drobne wsparcie w postaci cukru, ciśnienie dziś leci mi na łeb na szyję. Senny się czuję, a atrakcją tatrzańską być trzeba.
-Ach mamy i jabłka i ciasteczka, z przyjemnością się podzielimy-odpowiedziała, radośnie jak Czerwony Kapturek, PG.
-A czy państwo równie jak ja zdegustowani cholendarnymi cenami slodyczy w tutejszym schronisku?
PG przewróciła tylko oczami a PM wzdychnął był.
-Czekolada Wedla za siedem złotych! Co za czasy!!!
Pan Niedźwiedź wzniósł wzrok ku górze, załamał łapy i wzdychając na temat kryzysu i złych czasów oddalił się w kosodrzewinę.


II
rzeczywistość rzeczywista:
PG wraz z PM na niepodległym bezjuniorowym wyjeździe poruszali się krokiem dostojnego taternika z Hali Gąsienicowej do Czarnego Stawu.
Gdy...wtem azaliż gdyż aczkolwiek nagle minęła ich chmara rozpędzonych nastolatków.
Nastolatki krzyczały -Niedźwiedź #$%^ niedźwiedź!!!
PG z PM popisowo zignorowali niezgodne z konwenansami zachowanie młodzieży składając je na karb  burzy hormonów i nieodpowiedzialnej postawy rodzicielskiej zapracowanych ojców i matek.
I wtedy za plecami pojawiło się brązowe i mało przyjemne coś,co z całą pewnością nic z sympatycznego w sobie nie miało.Przez ułamek sekundy przez głowę PG przemknął głos Krystyny Czubówny mówiący "rozpędzony niedźwiedź dogania gnającego jelenia", ale szybko, zorientowała się, że jeśli nawet pani Czubówna tu była to już uciekła zatem i PG krokiem szybkim i zdecydowanym oddaliła się w podskokach od miejsca zdarzenia. Dzis jest przekonana, że pędzący jeleń zostałby za nią daleko w tyle.

Podsumowanie:
Może nie bylismy tak otwarci jak w rzeczywistości alternatywnej
ale
przynajmniej nikogo nie utopiliśmy w Czarnym Stawie.

niedziela, 16 sierpnia 2009

piłkarsko

PG siedząc na pietrze slyszy komentarze zgromadzonych przed telewizorem swoich mężczyzn.

PM:

No co oni robią?Co robią?Przeciez to szmaciarstwo jest!!!

Junior:

I kiedy pójdą do toalety?!Kiedy?Chyba w przerwie będę wszyscy musieli iść!!!!

 

 

Miejmy nadzieję,że pójdzie im tam lepiej niż na boisku.

sobota, 15 sierpnia 2009

"Hej policz który tam"


PM zabrał PG z pierworodnym na żaglówkę.
W zasadzie całą trójkę , zabrał Szymon, ktory od lat 30 pływać potrafi, od lat 10 ma żonę, którą przekonuje do żagli od lat 15.
Sęk w tym, że Żona Szymona ma lęki wysokości, przestrzeni i przed lataniem.
Spoko.
PG podobało się bardzo (nie)łagodne bujanie, bryza na twarz na dziobie, przyprawiało ją to o uśmiech szeroki jak dawno nie i śpiewanie pod nosem.
Przy okazji poznawała nowy język wszystkich tych dziwnych i skomplikowanych nazw, pichciła w mikrskopijnej kuchni, opalała nos na slońcu i śpiewala "Taki był cholerny sztorm"-Szymon gwizdać zabronił, krzyczeć nie pozwolił toteż śpiewała.
PG:
"Kiedy szliśmy na Pacyfik"
ŻSz:
jeny musi tu tak bujać????
PG:
"Hej znowu zmyło coś"
ŻSz:
zrób coś, niedobrze mi!
PG:
"sieć jeżowców, jedną żabę"
ŻSz:
ale to sie napewno nie przewróci?
Szymon, napewno?
PG:
"Kapitańską zmyło babę..."
 
 
ŻSz zmierzyła PG wzrokiem wieledajacymdozrozumienia i prychnęła głośnym śmiechem.
 
 
 
 

czwartek, 13 sierpnia 2009

Grunt to poznanie świata.

Na nowa drogę życia Państwo G zakupili kanapę.
Kanapa, jakże stylowa i nieziemsko przystojna tudzież z fantazyjnymi poduchami .
No.

Pojechała 50 km na zachód, bo pan kierowca ze sklepu źle zapisał.

środa, 12 sierpnia 2009

PG jako symbol seksu

Symbolem seksu PG była bezsprzecznie w dziewiątym i dziesiątym miesiacu ciąży.
Biust wielkości przerażającej falował niepokojąco nad brzuchem wielkości Juniora, palce u dłoni puchły urokliwie, równie malowniczo opuchnięte kostki u nóg niosły dzielnie dodatkowe kilogramy i aż dziw bierze, że się świat tak wzmożonej kobiecości w jednej osobie oparł.

 Posta się dedykuje tym wszystkim, którzy mówili PG jak pięknie w ciąży wygląda-
taaaa, jasnnneee,,dzięki wielkie za tyle szczerości.

Pozdrawiamy KA, która ma małe brzucho i chude nogi w dziewiątym miesiącu swojej seksbombowatości.
Bezczelna!
 hehe  

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Teraz dorasta się szybko

Junior zaklada prawego buta na lewą nogę od kwadransa.

-No co Ty robisz?

-Już ja wiem, co robię, mam pięć lat i wiem, co robię.

niedziela, 9 sierpnia 2009

Urodzinki Juniorka

  

 

Niesamowicie poważny Człowieku,

Najważniejszy na świecie Skarbie,

powiem, jak wtedy nad Twoją główką:

bądź zdrowy, dobry i szczęśliwy

zawsze.

 

 

mama

 

 

 

piątek, 7 sierpnia 2009

Tfu tfu przez lewe ramię

Najgorsze było to,że zawrócili z raz obranej drogi, zapomnieli czegoś z pola namiotowego, PG rzuciła do Kasi,że trzeba koniecznie usiąść , pośmiały się a potem miały w demonstracyjnej pogardzie przesądy ludowe.

Niesłusznie.

Czerwony samochód o dużej strefie zgniotu ciął łagodnie jezdnię.

W drugim rzędzie siedział Junior, Łukasz i Tomek, w trzecim Kasia i Robert, PG z PM zajęli lożę tuż za przednią szybą.Przed nimi było jakieś 700 km, ale zdecydowali "zrobić " jeszcze Twierdzę Świnoujście, latarnię morską tudzież wiatrak. 

Na parkingu (o europejskim standardzie) w Świnoujściu zakopali się po same drzwi, nie pomogła saperka , popychanie siła mięśni zmęczonej wycieczki, wołanie o pomoc, rozdzieranie szat i japy.Stali w piachu, a słońce demonstrowało sierpień w wydaniu afrykańskim.tubylcy przybyli z odsieczą, w zasadzie pan, ktory był kolega pana, który miał brata, który pracował na tym parkingu w sposób niespodziewany pojawił się z wlasnym busem i linką holowniczą.

Kiedy już wycisnął łzy wzruszenia z gadułowych oczu,  rzeczony bus wyciągnął czerwony samochód o dużej strefie zgniotu z piasku,a kierowca wyciagający zainkasował dowód wdzięczności, pan "Dobry Uczynek" rzucił "pani ja tu już 10 lat wyciągam" co nieco wyjaśniło PG schemat samopomocy tutejszej ludności w kwestii dorobienia sobie.

W Twierdzy Świnoujście oprowadzają kustosze w mundurach , przy okazji robiąc musztrę oprowadzanym, podpowiem-nie wszyscy sa tym zachwyceni. W każdym razie Junior z rodziną uznali,ze nie bedą  startowac w tych zawodach. Zwiedzali sami.

Juniorowi najbardziej podobala się armata, PG łazienka z ciepłą wodą i mydłem.

Latarnia okazała się wyzwaniem tylko dla czworga śmiałków tj, PG z Juniorem i Kasi z Robertem, wysoko było i z deka męcząco, na górze wycieczka uznała,że wiatrak to już następnym razem, bo coś późno się robiło jakby nieco.

Ruszyli.

Na osiemdziesiątym kilometrze zatrzymał ich sierżant Sierżant informując, że mają jedno dodatkowe zdjęcie z wakacji.

Jedno z droższych dodajmy.

Pojechali razem, PM z miną zasępioną, reszta brechtała się pod nosem.

Na dwusetnym kilometrze Junior zdecydował ,że już wystarczy, bo jest zmęczony i ogólnie czas zakończyć podróż-dał sie przekonać opakowaniem groszków.

Na dwustudziewięćdziesiątym kilometrze tir pogubił skrzynki z piwem

Radości bylo ceoniemiara.

Zwłaszcza przy wymijaniu.

Około trzystapietnastego kilometra PM dostrzegł w lusterku wstecznym ścigający ich pojazd policji, kogut błyskał, pojazd mknął.

-Nie, no @#$% nie mów,że nas policja ściga.

Nikt tak nie powiedział

ani słowa, ale gdy

oznakowany pojazd policji minął ich skręcając w  lewo, słychać było jak wszyscy oddychają z ulgą.

 

Zatem...jeśli następnym razem trzeba się będzie wrócić, trzeba wyjść, usiąść, policzyć do pięciu-PG wie, PG pytała ekspertów.

 

 

niedziela, 2 sierpnia 2009

sobota, 1 sierpnia 2009

A w nocy zjawił się paw.

Dzwoni Juniorkowa Babcia:

-I jak tam?

-Średnio, w nocy wymiotował?

-Jak to?!

-Normalnie, przez otwór paszczowy.

-Ale po czym dlaczego, bardzo????

-Oj nie wiem, czy bardzo-PG odpowiada lekko zmęczonym po nocnym nie spaniu głosem-zwymiotował, umyłam go i poszedł spać.

-Ale mocno?

-A bywa delikatnie?

-Ale powiedz mi, bardzo go zmęczyło?

-Jego nie, mnie trochę, bo prałam do 2 w nocy.

-Ale skarżył się, bolał go brzuszek?

-Nie.

-Napewno go bolał.

(po kiego pytać jak się wie?)

-Mówił,że nie boli, może kłamał.

(sarkazm nie rozpoznany przez babcię)

-Ale to jakoś cierpiał?bolało go?mocno?

-Ale...

-No bo czasem to tak dziecko zwymiotuje a czasem to wiesz...

-"Egzorcystę"widziałaś?

 

Musialam tłumaczyć-nie widziała.