-Chcesz?-spytała PG niczym Ewa w edenie podając jabłko PM, tyko nieco pośpiesznie w porównaniu ze sceną biblijną.
-Nie, a co, Ty Kochanie taka żarłoczna na jabłka się zrobiłaś?
-Choćbym miała zjeść całe zapasy jabłek w Polsce, żywcem nas nie weźmie!
I
rzeczywistość alternatywna
Gdy PG wraz z PM gawędzili o pięknie tatrzańskiej przyrody drogę zastąpił im niedźwiedź.
-Dzień dobry, Panie Misiu, właśnie poruszamy tematykę pięknych okoliczności w jakich spędza pan swoja egzystencję-zagaiła radośnie PG.
-Wielce jestem rad, że się Państwu podoba, jednakowoż chciałbym prosić o drobne wsparcie w postaci cukru, ciśnienie dziś leci mi na łeb na szyję. Senny się czuję, a atrakcją tatrzańską być trzeba.
-Ach mamy i jabłka i ciasteczka, z przyjemnością się podzielimy-odpowiedziała, radośnie jak Czerwony Kapturek, PG.
-A czy państwo równie jak ja zdegustowani cholendarnymi cenami slodyczy w tutejszym schronisku?
PG przewróciła tylko oczami a PM wzdychnął był.
-Czekolada Wedla za siedem złotych! Co za czasy!!!
Pan Niedźwiedź wzniósł wzrok ku górze, załamał łapy i wzdychając na temat kryzysu i złych czasów oddalił się w kosodrzewinę.
II
rzeczywistość rzeczywista:
PG wraz z PM na niepodległym bezjuniorowym wyjeździe poruszali się krokiem dostojnego taternika z Hali Gąsienicowej do Czarnego Stawu.
Gdy...wtem azaliż gdyż aczkolwiek nagle minęła ich chmara rozpędzonych nastolatków.
Nastolatki krzyczały -Niedźwiedź #$%^ niedźwiedź!!!
PG z PM popisowo zignorowali niezgodne z konwenansami zachowanie młodzieży składając je na karb burzy hormonów i nieodpowiedzialnej postawy rodzicielskiej zapracowanych ojców i matek.
I wtedy za plecami pojawiło się brązowe i mało przyjemne coś,co z całą pewnością nic z sympatycznego w sobie nie miało.Przez ułamek sekundy przez głowę PG przemknął głos Krystyny Czubówny mówiący "rozpędzony niedźwiedź dogania gnającego jelenia", ale szybko, zorientowała się, że jeśli nawet pani Czubówna tu była to już uciekła zatem i PG krokiem szybkim i zdecydowanym oddaliła się w podskokach od miejsca zdarzenia. Dzis jest przekonana, że pędzący jeleń zostałby za nią daleko w tyle.
Podsumowanie:
Może nie bylismy tak otwarci jak w rzeczywistości alternatywnej
ale
przynajmniej nikogo nie utopiliśmy w Czarnym Stawie.
-Nie, a co, Ty Kochanie taka żarłoczna na jabłka się zrobiłaś?
-Choćbym miała zjeść całe zapasy jabłek w Polsce, żywcem nas nie weźmie!
I
rzeczywistość alternatywna
Gdy PG wraz z PM gawędzili o pięknie tatrzańskiej przyrody drogę zastąpił im niedźwiedź.
-Dzień dobry, Panie Misiu, właśnie poruszamy tematykę pięknych okoliczności w jakich spędza pan swoja egzystencję-zagaiła radośnie PG.
-Wielce jestem rad, że się Państwu podoba, jednakowoż chciałbym prosić o drobne wsparcie w postaci cukru, ciśnienie dziś leci mi na łeb na szyję. Senny się czuję, a atrakcją tatrzańską być trzeba.
-Ach mamy i jabłka i ciasteczka, z przyjemnością się podzielimy-odpowiedziała, radośnie jak Czerwony Kapturek, PG.
-A czy państwo równie jak ja zdegustowani cholendarnymi cenami slodyczy w tutejszym schronisku?
PG przewróciła tylko oczami a PM wzdychnął był.
-Czekolada Wedla za siedem złotych! Co za czasy!!!
Pan Niedźwiedź wzniósł wzrok ku górze, załamał łapy i wzdychając na temat kryzysu i złych czasów oddalił się w kosodrzewinę.
II
rzeczywistość rzeczywista:
PG wraz z PM na niepodległym bezjuniorowym wyjeździe poruszali się krokiem dostojnego taternika z Hali Gąsienicowej do Czarnego Stawu.
Gdy...wtem azaliż gdyż aczkolwiek nagle minęła ich chmara rozpędzonych nastolatków.
Nastolatki krzyczały -Niedźwiedź #$%^ niedźwiedź!!!
PG z PM popisowo zignorowali niezgodne z konwenansami zachowanie młodzieży składając je na karb burzy hormonów i nieodpowiedzialnej postawy rodzicielskiej zapracowanych ojców i matek.
I wtedy za plecami pojawiło się brązowe i mało przyjemne coś,co z całą pewnością nic z sympatycznego w sobie nie miało.Przez ułamek sekundy przez głowę PG przemknął głos Krystyny Czubówny mówiący "rozpędzony niedźwiedź dogania gnającego jelenia", ale szybko, zorientowała się, że jeśli nawet pani Czubówna tu była to już uciekła zatem i PG krokiem szybkim i zdecydowanym oddaliła się w podskokach od miejsca zdarzenia. Dzis jest przekonana, że pędzący jeleń zostałby za nią daleko w tyle.
Podsumowanie:
Może nie bylismy tak otwarci jak w rzeczywistości alternatywnej
ale
przynajmniej nikogo nie utopiliśmy w Czarnym Stawie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz