piątek, 30 maja 2008

21.10

Idąc główną galerią centrum handlowego przyciągały wszystkie bez wyjątku męskie spojrzenia. Nie były ani wyzywająco ubrane, ani takoż umalowane.Nie spotkały jednak ani jednego mężczyzny, który nie odprowadziłby ich spojrzeniem.Jedni przyglądali się tylko,inni uśmiechali lekko, jeszcze innym zapalały się ogniki radości w rozpalonych oczach.Każdy patrzył, każdy był zainteresowany.

Gdy

PG z KA

niosły wielką plastikową ciężarówkę.

 

Dzień dziecka za pasem.

wtorek, 27 maja 2008

Esc

PG tak ma.

Że czasem coś ją wygania z domu, coś pcha do zmęczenia, że ogarnia ją tęsknota niewysłowiona za wysiłkiem fizycznym i wtedy PG porywa rower i tłucze się nim po lesie i wdycha zapach żywiczny i czuje smak potu,a nazajutrz nie czuje już nic..nic poza bólem własnych ud.

PG czasami tak ma

Że pakuje plecak lub torbę, że wydostaje się z butów na obcasie, że zmywa makijaż do zera

i nie w głowie jej być poważną i ucieka gdzieś na dzień lub dwa

już niedługo...

Bo PG tak ma.

Pewnie nie jedyna na świecie.

piątek, 23 maja 2008

Szef kuchni poleca

 Menu

geriavit+tiger+odrobina alkoholu=drink "OLD power"

przepis dla jurnego staruszka,który chciał się umawiać z niestarą jeszcze kobietką

/by Marta/

zestaw porada dnia  czyli danie główne,dla ..ha! nie dla PM!

zdziwieni?????????

na deser

wymiana zdań z KA na gg, po której trzeba ocierać łzy i szukać soczewek kontaktowych po klawiaturze.

 

taki sobie...zwykły dzień.

hehe 

 

czwartek, 22 maja 2008

Autobusu o 18.39 nie polecam

PG postanowiła przyjechać do domostwa samodzielnie środkiem komunikacji miejskiej.Miejsce zamieszkania PG /nazwijmy je B/ ma niewiele wspólnego z miastem, ale leży pod miastem-zwykle przyjazd z miasta M do B zajmuje 20 minut.Zwykle, ale nie wtedy, gdy jedzie PG...

Środek spóźnił się, bagatela, kwadrans, to nie problem...dla kierowcy to nie problem, dla kogoś kto ma za soba dzień jęcząco-płaczący to duży problem, przy wyjeździe z miasta pojazd zatrzymał się i oczom zdumionych pasażerów ukazał się korek jak w centrum NY City.Po zdementowaniu plotek,że oto znaleźliśmy się  w centrum Nowego Yorku, kierowca okazał się wspólpracujący i na oponkach cihcuteńko zakradł się między tirami, samochodami osobowymi , a co tam, drobiażdżek -pod prąd.Gdy dotarł do źródła niepowodzeń malunieńki policjant powiedział,że wypadek i w tył zwrot i tak oto PG mknęła na powrót w stronę miasta.Kierowca zadecydował,że pojada objazdem przez S, nawiasem mówiąc S to jak największe oddalenie od wszystkiego...no ale posłuszni woli wodza pasażerowie postanowili nie grymasić.PG miała być w S pierwszy raz , w życiu więc postanowiła nie marudzić, a potraktować wycieczkę jak zwykły wypad turystyczno-krajoznawczy.Zrozumiała jak bardzo się myli, gdy autobus stracił asfalt pod kołami.To miała być podróż stulecia.Zelone pola migały za oknem, autobus podskaiwał niemiarowo, a Jegomośc Pod Wpływem rzucił uwagę "a miałem, Paniniedobrychobyczajów, jechać busem, tom sE oszczędził na piwo".Atmosfera w pojeździe rozluźniła się nieco, jakby wszyscy chciali zapomnieć,że być może jutrzejszego wieczoru bedą jedli się nawzajem i zdziczeją na skutek odcięcia od cywilizacji.

I wtedy z twarzy kierowcy zniknęlo napięcie , na horyzoncie dostrzegł rolników,podjechał szybciuchno, zatrzymał drezynę i ...zapytał o drogę.

I znów wesoły autobus jechał w kierunku...miasta.JPW skomentował "namęczył się, nakręcił i Paniniedobrychobyczajów i nie dojedziem"

 I wtedy kierowca zauważył to, co wcześniej dostrzegli pasażerowie-kierunkowskaz.Dzięki drogowcom za to,że żyję.Wódz zlapał azymut!Pasażerowie odetchnęli z ulgą, ale zobaczywszy coś,jak cień niepeności na twarzy kierowcy autobus skandował "JEDZIESZ!JEDZIESZ!"

I jechali...słońce zachodziło, a oni jechali.

 Na końcowy przystanek dojechały dwie osoby :PG i starsza pani o siwych włosach i pooranej zmarszczkami twarzy...

kto by pomyslał,że gdy wsiadała do autobusu była

uczennicą miejscowego gimnazjum.

środa, 21 maja 2008

A powinni...

Zasypia wtulony we mnie,cieplutki na swój dzecięcy sposób,czuję równy, spokojny oddech na swojej szyi,śpi....

A ja uspakajam się ubezwłasnowolniona zapachem dziecka,mam obowiązek i rzadką

przyjemność

nie myśleć

 

W żadnych książkach pedagogicznych nie piszą,że dziecko,które mruczy przez sen trzeba koniecznie pocałować we włoski.

 

A trzeba.

wtorek, 20 maja 2008

Nocą

Gdy w domu z zasuniętymi roletami,z drzwiami zamkniętymi na antywłamaniowe zamki zapanowała zupełna cisza.Kiedy PG lekko dotykała tylko przycisków klawiatury i tym subtelnym dźwiękiem niczym trzepotem skrzydeł ćmy mąciła ciszę,wtedy usłyszała coś jak swoje imię wypowiadane szeptem.

Oderwała się na chwilę od swojego zajęcia i podniosła głowę-nic...cisza...

A jednak za chwilę jeszcze raz szeptem ale pewnie wypowiedziano jej imię,teraz słyszała wyraźnie.

Wstała z łóżka,głos wołał wyraźnie z dołu.Dotyk zimnej podłogi o bose stopy ocucił ją nieco,ale gdy powoli schodami zeszła w dół,ciche skrzypienie drewna pod nogami nie zagłuszyło już wyraźnego głosu,który wołał z dołu.

W korytarzu wołanie było już wyraźne, głos przyzywał ją a ona szła jak w transie w ciemność lunatycznie wprost we wnętrze mieszkania,zatrzymała się gdy była już zupełnie blisko,gdy głos powoli i wyraźnie wypowiadał jej imię tonem nie znoszącym sprzeciwu.

Pewnym ruchem otwarła lodówkę

z półki wołał ją twarożek z rzodkiewką.

 

 

Dlatego nie warto siedzieć przed komputerem do północy. 

sobota, 17 maja 2008

Wojny na górze-trup się ...

Wojny na górze-trup się ściele na dole.Radość ulotna się ulotniła.Ktoś trzyma za rękę,żeby nie pogubić się w ciemności,poranna kawa nie smakuje.Może czas się spakować?

Świat nie lubi ludzi smutnych

 

dziś mnie nie polubicie.

sobota, 10 maja 2008

Takie sobie..marudzenie

Sobota ,godzina 9 rano

PG właśnie kończy sprzątanie piętra,towarzyszy jej w tym łagodne mruczenie pralki, którą wcześniej włączyła, jeszcze tylko wyprasować K2 ubrań wypranych wczorajszego wieczora, jeszcze tylko ugotować obiad i posprzątać pokój Juniora,potem można już spokojnie

zarzucić laptopa na ramię i pójść do pracy, gdzie PG spędzi resztę dnia.

Tylko

PG nie pamięta doprawdy dnia, w którym podpisywała zgodę na muzułmański model rodziny, nie może sobie przypomnieć chwili , gdy PM wprowadził do zagrody rodziców PG 16 kóz i 4 wielbłądy.

 

No dobrze...ponarzekałam..idę sprzątać.

czwartek, 8 maja 2008

mam takie oczy niebieskie....

PG zakupiła soczewki w kolorze niebieskim.Nie:bławatkowe niebieskie, nie:błękitne...

niebieskie..niebieskie jak jasna cholera.

PG nie wie,dlaczego taki kolor,nigdy takiego nie lubiła.

Zamontowała je we właściwym miejscu i pobiegła do pracy, gdzie zarzucano jej zmianę fryzury, makijażu etc...PG uśmiechała się, wygladając jak nie przymierzając syberian husky  na obcasach.

Ludność okolicznych wiosek czyniła na widok PG znak krzyża.

I było miło do czasu aż....trzeba było zdjąć soczewki.

WRAŻLIWYCH PROSIMY O ZAMKNIĘCIE OCZU PRZY DALSZYM CZYTANIU

Zachęcona sukcesem po usunięciu pierwszej soczewki PG skapitulowała w 30 minucie usuwania drugiej.Zapierała sie przy tym nogą o ścianę, przeklinała w słowach ogólnie uznanych za obelżywe soczewkową mamę,babcię i prababcię soczewkę.Brała pod uwagę możliwość użycia śrubokręta a w dalszej części i wiertarki.

Nabrała przy tym przekonania,że soczewka to coś co żyje własnym życiem i jeśli soczewki nie są obcymi to z całą pewnością oglądały wszystkie filmy SF, w których obcy szuka żywiciela.Tak też robią-przywierają soczewkowym ciałem do gałki ocznej-trzymają sie rękami i nogami/jeśli nie widać rąk i nóg nie znaczy to wcale,że ich nie ma/i za pomocą swojego mega umysłu kontrolują układ nerwowy żywiciela, bo źrenica,zawsze szuka swojego pasożyta.

Po udanej walce kolor oczu PG zmienił się z niebieskiego na krwiście czerwony...

też ładnie.

środa, 7 maja 2008

W telewizji powiedzieli...

"Czerwcowe "Dziecko" już w kiosku"

-No...to idź sobie kupić -rzuciła PG nieopacznie do PM

Junior nastawił uszu.

-No widzisz, teraz rodzice kupią sobie nowe dziecko, całkiem nowe, takie...z kiosku-podkręcił Dziadek Gaduła

-NIE-powiedział Junior i pobiegł sprintem w kierunku matki rodzicielki rzucając jej się na udo /chwilowo jeszcze do rzucania na szyję brakuje mu kilku cm/

-Nie kupicie sobie dziecka!Nie zgadzam siem na dziecko!

-A..al...ale-próbowała PG -przeciez tylko jeden numer a nie od razu prenumerata...

-Zadnego nowego dziecka, nie nie kcem o tym słyseć, nie kupicie sobie nowego dziecka!Nie i dziadek tez sobie nie kupi nie będzie nowego dziecka...

PG utonęła w powodzi Juniorkowych protestów.

 

No to dwie rzeczy są jasne:

#Junior jest full wypas jedynakiem

#Się zmieniło- dawniej trzeba było w ciąży chodzić, teraz

czerwcowe dziecko już w kiosku

idziesz-kupujesz-masz!

 

niedziela, 4 maja 2008

świat się kręci

-Popats tu jest taka spsączka,Spiderman się psycepia i ma taką pajęcynkę i jak byłem  w psedskolu to Kuba miał taką a tu przyjadą strazacy i zrobią porządek,bo się zlodzieje schowali policja za nim pojechała dwoma-DWOMA ladioowozami i jak go złapią to pójdzie do spidermana....

-Junior, czy mógłbyś przestać przez chwilę gadać-wycedziła PG, której dzień wczorajszy i wczorajszy wieczór nie przeszedł do dzisiejszego poranka

-i u mnie w iglo w pokoiku sa takie dwa ladiowozy, które nie pojechały bo pan był chory i musom zatankować, a tam nie było benzynki, bo jak pojechali na stację benzynkową..

-Junior, proszę bądź cicho i pobaw się w swoim pokoiku

 

Junior wychodzi z ociąganiem do oddalonego o 1,5 m pokoiku skąd dobiega PG niezadowolone:

-A niech to! cicho i cicho!

czwartek, 1 maja 2008

Peace & love

-Jak się będziecie tak zachowywać -powiedziała PG do J i PM,szukając domu pod bałaganem-to pójdę sobie i zamieszkam w hipisowskiej komunie.

-Taaaa-zaśmiali się bezceremonialnie

PG stężała na twarzy

-Nie wierzycie?A pójdę! Kupię sobie taką kwiaciastą kieckę, zacznę brać LSD i będę w cholerę szczęśliwa,bo nic nie będę pamiętać!

-A co Jej  Pańciowatość zrobi bez lakieru do paznokci i tuszu do rzęs?!-zaśmiał się cynicznie PM

 

To do reszty rozeźliło PG,postanowiła się śmiertelne obrazić za bałagan i niedowiarstwo.

Czy jest na sali jakaś komuna hipisowska?

Bo chętnie się przyłaczę!Przydam się! Będę gotować, sprzątać /przeciez i tak to robię/,głupoty opowiadać...pójdę sobie!Z wiankiem we włosach, pacyfką na szyi, w kwiecistej sukience pójdę w poranną mgłę,szerząc idee miłości i braterstwa,śpiewając o pokoju,pójdę!

z malunieńką kosmetyczką.