czwartek, 8 maja 2008

mam takie oczy niebieskie....

PG zakupiła soczewki w kolorze niebieskim.Nie:bławatkowe niebieskie, nie:błękitne...

niebieskie..niebieskie jak jasna cholera.

PG nie wie,dlaczego taki kolor,nigdy takiego nie lubiła.

Zamontowała je we właściwym miejscu i pobiegła do pracy, gdzie zarzucano jej zmianę fryzury, makijażu etc...PG uśmiechała się, wygladając jak nie przymierzając syberian husky  na obcasach.

Ludność okolicznych wiosek czyniła na widok PG znak krzyża.

I było miło do czasu aż....trzeba było zdjąć soczewki.

WRAŻLIWYCH PROSIMY O ZAMKNIĘCIE OCZU PRZY DALSZYM CZYTANIU

Zachęcona sukcesem po usunięciu pierwszej soczewki PG skapitulowała w 30 minucie usuwania drugiej.Zapierała sie przy tym nogą o ścianę, przeklinała w słowach ogólnie uznanych za obelżywe soczewkową mamę,babcię i prababcię soczewkę.Brała pod uwagę możliwość użycia śrubokręta a w dalszej części i wiertarki.

Nabrała przy tym przekonania,że soczewka to coś co żyje własnym życiem i jeśli soczewki nie są obcymi to z całą pewnością oglądały wszystkie filmy SF, w których obcy szuka żywiciela.Tak też robią-przywierają soczewkowym ciałem do gałki ocznej-trzymają sie rękami i nogami/jeśli nie widać rąk i nóg nie znaczy to wcale,że ich nie ma/i za pomocą swojego mega umysłu kontrolują układ nerwowy żywiciela, bo źrenica,zawsze szuka swojego pasożyta.

Po udanej walce kolor oczu PG zmienił się z niebieskiego na krwiście czerwony...

też ładnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz