sobota, 10 maja 2008

Takie sobie..marudzenie

Sobota ,godzina 9 rano

PG właśnie kończy sprzątanie piętra,towarzyszy jej w tym łagodne mruczenie pralki, którą wcześniej włączyła, jeszcze tylko wyprasować K2 ubrań wypranych wczorajszego wieczora, jeszcze tylko ugotować obiad i posprzątać pokój Juniora,potem można już spokojnie

zarzucić laptopa na ramię i pójść do pracy, gdzie PG spędzi resztę dnia.

Tylko

PG nie pamięta doprawdy dnia, w którym podpisywała zgodę na muzułmański model rodziny, nie może sobie przypomnieć chwili , gdy PM wprowadził do zagrody rodziców PG 16 kóz i 4 wielbłądy.

 

No dobrze...ponarzekałam..idę sprzątać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz