wtorek, 24 kwietnia 2007

Tytułem pożegnania...chyba.

Jeszcze tylko jeden maraton weekendowy, jeszcze tylko 2 wykłady i jakieś dziewięć grup ćwiczeniowych, jeszcze tylko pozamykać jakieś sprawy, jeszcze tylko trzymać kciuki, żeby nic nie wypadło, jeszcze zrobić niezbędne zakupy, jeszcze domknąć walizkę kolanem i już.

Można mieć w nosie mądre porady psychologów, którzy w gazetach kobiecych piszą o "szkodliwości osobnych wyjazdów małżonków" i którzy na 100% nie mają małżonka, który pracuje w systemie zmianowym.

Można urządzić sobie wyjazd damsko męski, w którym pierwiastkiem damskim będzie KoleżAnka, a męskim Juniorek, można położyć się na plaży i mieć w głębokiej niepamięci głupie gadanie i odpocząć.

Zwyczajnie, zanim dopadnie depresja.

 

P.S. Jak nietrudno się domyślić PG zamilknie za czas jakiś na czas...jakiś...ściśle nieokreślony. Inaczej się zresetuje.

niedziela, 22 kwietnia 2007

manifestacje

PG siedzi przed monitorem i słyszy odglosy z odbiornika telewizyjnego,przed którym siedzi Dziadek Gaduła, relacja z manifestacji z Krakowa:

"Chodźcie z nami, gejami, lesbijkami!!!"

PG kwiczy przed monitorem, płacze i śmieje się w głos...ale tak poważnie, jak już dojdzie do siebie, zapyta:

"Musimy?"

sobota, 21 kwietnia 2007

Kieliszki w dłoń!

PG zabrała Juniorka do czytelni...wyjścia nie było, stanęłi wobec sytuacji, w której błyskawicznie mogły wyczerpać się pokłady macierzyńskiej wytrzymałości i synowskiego spokoju.

Tymczasem.....

Spokój, luzik, Juniorek malował samochód sprowadzany z Zachodu przez 45 minut...i nawet nie na encyklopedii, wiekopomne dzieło /pogniecione nieco/ zawisło na ścianie pałacowej galerii Gadułów /na lodówce/, gdzie z kieliszkiem Martini w dłoni /lub kubkiem kakao/ można je podziwiać. Nie wierzycie? Popatrzcie.

  

 

czwartek, 19 kwietnia 2007

A wszystko przez Muchę :)

Pasy zapięte?

Startujemy

Pani Gaduła jest uzależniona od:

obecności Juniorka i Pana Małża

zapachu Juniorkowej czuprynki

mleka i grejpfrutów   

Pani Gaduła lubi:

siebie :)

długie rozmowy i śmiech z byle czego, szczerość w ludziach, nawet jeśli jest zbyt prostolinijna,

wodę i pływanie, choć Dziadek Gaduła uparcie twierdzi, że w niektórych stylach można ją porównywać jedynie z pasażerami tonącego statku, (taka jest...gorliwa w wymachach rękoma )

zapach ziemi na wiosnę i światło na śniegu zimą,

rozmowy z Szefem na niebie 

Jurę Krakowsko-Częstochowską, koty,

kolor zielony, dobre perfumy, język francuski i buty trekingowe :)

Pani Gaduła marzy o:

zdrowiu dla Juniorka i ogólnie pojętym spokoju rodzinnym

z innych marzeń....? podróż po Francji...ale jakoś się nie składa

Pani Gaduła nie lubi

dualizmu, podwójnej moralności i rozciągliwych poglądów,

wtrącalstwa (patrz: teściowa)

wytapirowanych i wytipsowanych kobiet i

mężczyzn metroseksualnych (patrz: ciotowatych...ups.)

robić czegokolwiek w ostatniej chwili

i ludzi "ugrzecznionych", którzy są w tym nie szczerzy

Panią Gadułę denerwuje

w niej samej: rozkojarzenie

a poza tym: nieprzewidziane okoliczności, zimny deszcz,  ignoranctwo, osądzanie innych, wynoszenie się tym, czego należy się wstydzić i ludzie, pozbawieni pokory, bezczelność i brak szacunku dla wszystkich poza sobą.

 

 

A ponieważ gaduła z niej straszna postanowiła dodać kategorię.

Pani Gaduła ceni

ludzi, na których można liczyć i którzy nie robią z słów "zaufanie", "przyjaźń" wycieraczki, pod którą można coś schować, albo o którą można wytrzeć buty

swoich rodziców za to,ze dali jej dzieciństwo nieco bajkowe i Małża za to, że jest dla niej mężczyzną

ludzi wiernych przekonaniom, ale samokrytycznych i

tych, którzy stają przed ciężkimi życiowymi egzaminami.

 

 

sobota, 14 kwietnia 2007

Wycieczki

-do pobliskiego WORD'u- PG ma przeczucie, że wyrobi tam sobie kartę stałego klienta,

-do skansenu - "A tu nie wchodzimy, bo ten domek jest dla naś zastary",

-po wirtualnym świecie lamalutów, PG cieszy się bardziej niż dziecko...co tam...bardziej niż stadko dzieci :)

piątek, 13 kwietnia 2007

Bo ona ma małego psa.....i uśmiech od ucha do ucha :)

Juniorek opuścił placówkę służby zdrowia z imponujacą ilością płytek krwi :))))))))))))))))))))))

Rodzice kupili mu psiaka, psiak przyjedzie do domu gadułowego kiedy dorośnie wieku wystarczającego narazie jest malusi...malusi i wyglada jak puchata kuleczka...kuleczka podrosnie, nalezy przewidywać, że będzie z niego całkiem spora kula puchu :) około 40 kilogramów puchu.

Prosimy zgadywać cóż to za rasa...

Juniorek podpowiada

LAMALUT!

wtorek, 10 kwietnia 2007

Garścią sypane przypadki

Podczas święcenia pokarmów Pan Małż uległ zdziwieniu.Nagły brak zamieszania w okolicach syna okazał się uprawianiem przez tegoż procederu. Proceder polegał na, tu cytat "wyżarciu kiełbasy ze święcenia"

 

Podczas uroczystych zaślubin Mocno Zakochanych Państwa Młodych, Panią Gadułe dopadły dwa teksty;

 jeden Juniora:

/w środku ceremonii w ciszy pełnej wzruszenia/  A CIO TO ZIA DŹWI TAKIE TU SIOM?????????

drugi zasłyszany przez stół podczas przyjecia, Ojciec do 13 letniego syna

"Synu umówmy się, że od jutra przestanę łozyć na Twoje wychowanie jeśli nie zatańczysz z babcią"

 

Podczas spaceru Junior:

"Popatś to jeśt dźdźownica, to taki dyzi wenzior ...tylko malutki"

Jasne.

 

A dzisiejszą noc PG spędzi w obcym łóżku z niecałkiem obcym mężczyzną.....

Z Juniorkiem w szpitalu Świntuchy!

niedziela, 8 kwietnia 2007

:)

PG maluje paznokcie, PG czesze włosy blond jak już dawno nie były, PG maluje usta...ech wyjatkowa okazja...PG zakłada sukienkę i buty na obcasie....bo PG uczestniczy dziś w wyjątkowym momencie życia wyjątkowej osoby.

sobota, 7 kwietnia 2007

Wielkanocnie

 

Zdrowych i pogodnych Świąt życzymy! 

Gong

W lewym narożniku Pan Małż-zawodnik z wieloletnim stazem, 130 kg wagi, 202 wzrostu, z doświadczeniem pięściarskim , /lekko nadgryziony zębem czasu se se se/

W prawym narożniku Pani Gaduła-początkująca, acz z zapałem podchodzaca do rywalizacji zawodniczka, wagi mniej niż pół PM, wzrostu 169, bojowo nastawiona do walki

i....

GONG

PG naciera na PM sypie obraźliwe inwektywy "no co? jak? boisz się już?"chwyta  PM za dłoń chcąc przerzucić przez ramię, można powiedzieć że prawie, prawie się jej udaje, PM wybucha gromkim śmiechem, co tylko rozsierdza PG. Tym razem chwyta PM za drugą rękę i próbuje przerzucić przez drugie ramię i niestety pokonana niesprawiedliwą przewagą siły fizycznej przeciwnika zostaje wrzucona na łóżko "No, co, Króliczek chcial zrobić?" obraźliwie  brechta PM nad glową PG. Przeciwniczka podnosi się na kolana, prostuje się i zdejmuje z półobrotu głowę PM, tzn zdejmowałaby gdyby PM nie chwycił ją za  kończynę dolną i powalił w bety.PG zmienia taktykę, tuli się do PM, kradnie całusa i kiedy biedaczysko już myśli,że PG zmienił się  nastrój  ta przechodzi do ofensywy smerającej , w końcu udaje jej się zrzucić PM w przestrzeń pozałóżkową, smak triumfu jednak pozostaje na poziomie wyłącznie załączonej bielizny, gdyż PM z uporem po raz trzeci wrzuca PG na łóżko.

W tym momencie przybywa Mały Rycerz w złotej zbroi /czytaj Juunior/. Staje w pełnym orężu na progu i pyta zalanej łzami ze śmiechu Matki Rodzicielki

"-Cio lobicie?"

'Tatuś mnie bije- skarży trzęsąc się ze śmiechu PG-bije mnie tatuś"

Juniorek przechodzi do szarży

"TATUSIU MNIE TEŹ POBIJ JA TEŹ CHCIEM!!!"

 

 

P.S.Autorstwo zdaje sobie sprawę,że jest to pierwszy udokumentowany przyklad przemocy w rodzinie na życzenie, ale oświadcza, że gdyby kurator stanął u drzwi...nie otworzymy!.

piątek, 6 kwietnia 2007

Harlem

PM utkwił gdzieś w korku kolejkowym z Juniorem, PG dopieka ostatni piernik a że jest sama w domu , włączyła muzykę mocno ukochaną, hałasuje przy Wielkim Piątku i myśli...a do głowy zmęczonej różne myśli przychodzą...

...Zabierz mnie stąd aż do nieba

tylko proszę przyjdź po mnie sam

żadnych papierów chyba nie trzeba

zresztą  znajomych kilku jest tam...

I PG do głowy przychodzi  Gadułowa Mamcia, która odeszła rok temu i która pewnie wie, jak G za nią tęskni...wie...napewno..

...Miedzy ziemią a niebem

między stołem a chlebem

są spokojne dni...

PG po okresie gorączki bardzo przydadzą się spokojne dni...kiedyś...bo teraz nie ma czasu

 

czwartek, 5 kwietnia 2007

środa, 4 kwietnia 2007

powrót z u...rwania głowy

Pani Gaduła powraca...z jak powyżej

ostatnie dni i tygodnie spędziła nad papierami przygotowując coś co wyraźnie ją przerasta a w nazwie ma "statystyczne" co ją przerasta jeszcze trochę...dawała sobie radę bidula do czasu aż ...przestała

"PRZESTANIE" u Gaduły objawia się głównie rozkojarzeniem ,co z kolei rzutuje na jej komunikację interpersonalną i szeroko pojęte życie społeczne. Podobnie jak w przypatku innych zaburzeń Gaduła dowiaduje się o tym po bardzo juz widocznych symptomach...

Dla przykładu:

PG i Dziadek Gaduła kupili Juniorkowi nowe butki...idą ze sklepu i chwalą sami siebie za gust i pomysłowość, tylko Juniorek coś dziwnie idzie, ale nic to

 "Musi się przyzwyczaić, wiesz dziecko po zimie cały czas w trekingach..."-racjonalizuje Dziadek Gaduła

Po powrocie do domu cieszą się razem z PM nowym obuwiem, radość, dzwony, wiwaty...

Następnego dnia rano PG znajduje w nowych butkach Juniorka papiery...sklepowe...nowiutkie...

 

PG spotkała sie również ze znajomymi z dawnych lat...wspomnienia, rozmowy, ubrechtala się po pachy...Państwo pozwolą, przytoczę  historię...

Ma PG znajomych On i Ona...zna ich od dawien dawna i jeszcze dawniej historia ich wspólbnego życia opiewa na lat kilkanascie i w sumie udana z nich para...ale...

O TYM JAK MĘŻCZYZNA SŁUCHA KOBIETY

Ona poprosiła go, żeby kupił jej drobiazg w sklepie kosmetycznym...piling...normalka..bronił się długo  w końcu uległ

Poszedł do sklepu i poprosił panią za ladą o...

 petting

Oczy Pani zza lady zrobiły się większe

-Słucham...zapytała...w krótkiej chwili między myślą o wzywaniu pomocy a biadoleniem nad ogólnym rozluźnieniem moralanym

-No petting...powiedział On z całą pewnością...

-Coooo?

-Petting, nie słyszy pani?

 

W końcu ktoś pomógł , ktoś wyjaśnił, ktoś uratował honor niedoszłego zboczeńca...ale On do dziś do sklepów kosmetycznych nie chadza.

 

A KU KOŃCOWI

Zanim PG dokończy dzieła, które ją wykańcza i bez pomocy znajomych radzi sobie chałupniczymi metodami relaksacyjnymi, ku relaksacji czytuje w kapieli "Kusicielki diabła", rzecz o kobietach Hitlera...

nie to,żeby ją pociagali bruneci...

zwłaszcza niscy...

zwłaszcza z głupią grzywką....

zwłaszcza ze zwichniętą osobowością...

 

 

no dobra lepiej już jutro pójdzie do fryzjera i kosmetyczki a jutro zasiądzie do komputera całkiem nowa wersja Pani G. 

Gdybyście nie poznali to będzie ta najbardziej rozgadana w internecie.