sobota, 19 września 2009

Na razie tyle.

PM obudziłby w nocy PG dotykiem dłoni na jej ramieniu...obudziłby, gdyby PG spała.
Całą noc przeleżała z policzkiem wtulonym w poduszkę i dobrze, że jest przy niej Ktoś, kto wyczuwa jej niepokój.
Idą zmiany, nikt nie wie, jak się zmieni, jak będzie potem, nie sposób też o wszystkim pisać na blogu, z czasem, PG ...

... z czasem ja nabieram przekonania, że nie o wszystkim pisać powinnam,
Junior rośnie, nigdy też nie był tylko postacią z bloga, ma swoje imię, charakter, jest małym Kimś, kto może kiedyś niekoniecznie chciałby upubliczniać wypadki z życia.
Nigdy nie chciałam  pisać dramatycznie, ale trochę smutku się wymknęło spod kontroli, z perspektywy myślę też ,że nie wszystko, co tu się znalazło, powinno było się znaleźć.Zawsze jest ryzyko, że ktoś źle odczyta i tak też bywało czytane.

Znając swoją skłonność do przywiązywania się do literek, pewnie wrócimy.
Ale na razie nie.
Na razie to tyle.

niedziela, 13 września 2009

Nielegalnie

PG zaggadała się z Aspi, gdyby był jakiś zegar, który wybijałby coś..to właśnie wybiłby pierwszą w nocy.

-Idę, bo za chwilę PM wróci z nocnych zdjęć i mnie zastanie przy komputerze.

-No, trzeba...mój Monsz też marudzi, że tyle ggadamy. 

-Dobra, to kończymy, ja będę szybko spać, a Ty się wymownie potknij przy wchodzeniu do supialni i syknij cichutko "ojej 22.15 ależ się zasiedziałam!"

 

Po 32 sekundach od wyłączenia komputera do domu wszedł PM, PG nawet nie udawała zaspania, PM nie rozumiał jednak ciągłego śmiechu żony.

hehe 

sobota, 12 września 2009

Czekoladowo

-A co to za czekolada?-spytał Junior podnosząc tuż przed oczy PG kostkę białej czekolady.

-No biała czekolada-zeznała lekko zdezorientowana PG.

-Ale jak ją zrobiłaś?

-Usunęłam kolor w photoshopie.

-Aha-odpowiedział ukontentowany Junior i pochłonął.

piątek, 11 września 2009

Dla PE

Ponieważ KA się sprytnie rozpękła i PG nie zdązyła uwinąć się ze zrobieneim zdjęć zatem pośpiesznie wyruszyła w kierunku zamieszkaniowym PrzyjaciElki by uwinąć się zanim i ona wywinie numer z pomniejszaniem objetości.
Stanęła zatem na progu PEwoego domostwa z torbą pełną ustrojstwa do fotografii i zaczęła się
droga przez mękę.
Najpierw PE zwodniczo pociągnęła PG po galeriach rozlicznych w celach zakupowo-rozrywkowych, następnie naparzyła kawy,herbaty i nakupiła cukru w postaci ciastek po tonę na kilogram masy ciała.
Gdy ledwo już ruszając się PG sięgnęła po aparat, wtedy sprawnym i przebiegłym telefonem PE zorganizowała Kasicę z rodziną, wdech, aparat- PE zamawia pizzę...itd itp.
Byłaby może i PE zarządziła remont w domu (było blisko) ale i owszem...
PG donosi
DOPADŁAM.

piątek, 4 września 2009

8 lat i jeden miesiąc


"Każdego wieczoru przed zaśnięciem będę powtarzał Ci, że Cię kocham"



8 lat i  miesiąc  od  tamtego sierpnia nadal wiem, co przy Nim  robię.

czwartek, 3 września 2009

A tak bardziej prozaicznie.

***
Sandałki zginęły...PM zrobił okrutną rzecz, okrutną, straszną, tak się nie robi kobiecie.
Kiedy PG na kolanach i w rozpaczy szukała sandałków w szafkach pod pozorem pomocy swej SZonie policzył złośliwie jej buciki.
To było złośliwe i okrutne!
NIGDZIE w tekście przysięgi małżeńskiej nie było o bucikach.
I co z tego, ze wyszło tego (oj tam ) kilkanaś... no więcej niż kilkanaście par!!!!
Co z tego ja się pytam?
Sandałków i tak nie znalazł!


W związku z czym PG pobiegła gnana jasno dostrzegalnym brakiem obuwia na rajd obuwniczy'
I wróciła..z nową parą szpilek!

nowiusssią taką

***

Nauka na dziś:
Nie mylić obcych ze swoimi.
Paskudnie się potem przekonać,że Ci obcy to obcy
I nie o filmie fantastycznym PG pisze...niestety.

***

Junior jest wstrząśnięty faktem,że jest w piątej grupie.
PG też lekko ów fakt wstrząsnął (gdzieś po drodze minęliśmy grupę nr cztery).

***
 PG udała się w celu namierzenia obuwia do deski (czyt. snowboardowego) do sklepu sportowego.
-Dzień dobry- zagaiła grzecznie do pana w sklepie -chciałabym zapytać o to i to.
-Dzień dobry-odpowiedział uprzejmie pan- to na górze, na skeycie.
PG, jej wiek lekko sie zdumieli ale poszli stromymi schodami na piętro.

Dzień dobry-zagaiła PG do młodego człowieka, który ów miał krok w kolanach
-YO-odpowiedział ten
-Eeee-zaczęła mało inteligentnie PG- chciałam zapytać...
-Nie mamy narkotyków- odpowiedział rezolutnie  Człowiek z Krokiem w Kolanach
-No to bez sensu przyszłam-odparowała PG
-Deska, wiązania?- zapytał CzKwK
-Buty!
-Nie ma...będą...
-To po co mi deska bez butów?
-Żeby sobie do butów dojrzała?- uśmiechnął się CzKwK
-To niech sobie w sklepie poczeka-zaproponowała PG
I takim oto dialogiem PG doszła do wniosków daleko idących...otóż
należy ja kochać, za te ilości obuwia, bo przy tych butach, do których dojrzewa deska to buty PG są tanie!
Tak?
Do butów snowboardowych PG to musi dojrzeć i deska i PM.





Mówcie mi "Wieszczko"

Tuż po wczorajszym wpisie KA się pięknie spisała i na świat przyszła Mała Agentka.
Moze to nie na miejscu było, ale sa takie momenty w życiu, kiedy PG ryczy jak bóbr (choć nigdy bobra na rykowisku nie widziała).