środa, 31 października 2007

"I skrzydłem wskazują drogę"

Nigdy nie lubiłam tych uwag, nie znosiłam lęku, który towarzyszył moim niecodziennym wyborom, chociaż teraz wiem,że w tym, na co mi pozwalała było więcej odwagi niż byłam w stanie sobie wyobrazić.Ciężko było pojąć, że można się tak o kogoś martwić i tak troskliwie i natarczywie rozkładać nad kimś skrzydła.I ta wyjątkowa postawa wobec mojego charakteru.Cierpliwość wobec pomyłek.A kiedy dopadł strach wtedy..Jeden telefon i otulala mnie kocem ciepłych słów.Dużo się śmiała, jak moja babcia, która życie miała cięzkie, ale śmiech dźwięczny.Może to zatem geny? Nie byłam do niej nigdy podobna fizycznie, nie mam jej oczu, włosów, uśmiechu, jestem kimś zupełnie innym,

ale pamiętam,że to pod Jej sercem znalazłam swoje pierwsze miejsce na ziemi.

Dlatego tak nie lubię chodzić na Jej grób.

Nieznoszę.Nienawidzę.

Wolę nie pamiętać ,że musiała odejść,nie mysleć, jak trudne to było odchodzenie.

Chcę pamiętać, jak się śmiała.

 

Długo zastanawiałam się nad piosenką na dzisiaj.

Nie będę nigdy taką dobrą mamą, ani pewnie taką kobietą, prędzej "potknę się o własne nogi", ale bedę zabierać Synka w góry, tak jak Ty mnie zabierałaś.

http://www.wrzuta.pl/audio/cmCTn86EMd/bieszczadzkie_anioly

Nie zostawiajcie proszę "świeczek",

jesli zdarza się komuś modlić, to o tyle proszę dla mojej Mamy.

PG

poniedziałek, 29 października 2007

Przegrałam zakład i to dlatego...W innym przypadku tematu, z całą pewnością, by nie było.

Tak jest. Kocham sport

i własnie dlatego kupilam sobie kolejną płytę z ćwiczeniami.

To prawda-lubię fitness

dlatego płyta ma tytuł "Striptease aerobic".

Tak, zgadzam się,

chodziło głównie o walory kondycyjne.

 oczko 

Ale dlaczego płyta rozpoczyna się tekstem w stylu:autorzy nie ponoszą odpowiedzialnosci za kontuzje powstale w skutek używania niniejszego materiału?

 

P.S.Pozdrowienia dla BB.

niedziela, 28 października 2007

Żadne tam przekonania mnie nie uwiodą ;)

 http://www.wrzuta.pl/audio/8swO8TGNJ8/pink_-_i_m_not_dead_2006

Pamiętam jeszcze smak oddechów zimnym powietrzem, pamiętam jak to jest czuć skórą całego ciała skałkę,jak odrzucić włosy mokre od deszczu, jak zmęczyć mięśnie i upajać się tym zmęczeniem i jak cieszyć się z rzeczy zwykłych i niezwyklych.

Pamiętam.

Ale dziękuję, za to,że mi przypomniano.

 

sobota, 27 października 2007

Astrologia po 10 godzinach na uczelni.

Coś tknęło PG, kiedy wsiadała do samochodu, coś tknęło ale nie wystarczyło instynktu samozachowawczego,żeby zadzwonić po inną taksówkę.

"Po panią to bym podjechał pod drzwi sali, w której się pani uczyla"-zaszeleścilo coś , gdy PG rozsiadła się na tylnej kanapie białego mercedesa

"Nie: się, a: innych"-chlapnęla PG i ugryzła się w język

"Oj ...-powiedział kierowca-bedę teraz zawsze się pojawiał,jak na centrali powiedzą,że będzie tu kurs, zawsze panią odwiozę, takich kobiet się nie zapomina"

"Qr.."-powiedziała PG może nie zbyt grzecznie, ale dość skutecznie

Zapanowała cisza, długa i miła...

trwała jakieś 3 minuty

"A spod jakiego jest pani znaku?"-kontynuował-taksówkarz-astrolog-amator, zerkając w lusterko

"A jakie to ma znaczenie?"

"Bo wie Pani, jednak zodiak DEFINIUJE nasze życie, decyduje o cechach, coś znaczy..."-kontynuowal niezrażony-"kazdy znak to jakieś emocje, jakieś zachowania, każdy, ja się na tym znam, dużo czytałem, wierzę w to mocno"

Pojazd szczęśliwie podjechał pod blok PG.

"Ja na przyklad jestem spod znaku wagi, on jest taki niestabilny"-łypnął obleśnym okiem w lusterko-"wagę, proszę pani,można na wiele namówić"

"Niechże się ta jedna waga buja"-odpowiedziala pasażerka o nieustalonym znaku zodiaku, zostawiła należność i wybiegla trzaskając drzwiami.

 

Proszę  nie pisać,że byłam niegrzeczna. Wiem.

 

piątek, 26 października 2007

...początek weekendu wygląda tak...

O 6

zrywamy się z betów, tzn, PG się zrywa, reszta rodziny poległa między poduszkami, kołdrami, kocem i pluszakami "z przeznaczeniem do spania", PG zanim znajdzie rodzinę musi wziąć prysznic i namalować sobie twarz- z trudem znajduje rysy twarzy w stanie amoku pospaniowego, śniadanie, negocjacje z Juniorem odnośnie wyjścia z łózka, nie przynoszą pożądanych efektów przez 20 minut przez co Junior wpada do przedszkola na 43 sekundy przed śniadaniem, a PG do uczelni na 2 minuty przed 8.

2 minuty po 8 PG ma dość

Orka po ugorze, boszszszsz...dramat pedagogiczny, grupie się nie chce, grupa ma JESZCZE JEDNE ZAJĘCIA kto to słyszal,żeby mieć zajęcia na studiach? Ja pytam, kto tak krzywdzi te dzieci?

PG ma jeszcze perspektywę 5 grup przed sobą

O15 PG

Dzwoni do syna, rozmawiają chwilę o tym i owym,spożywa właściwe pożywienie: jabłuszko , kanapkę sobie przyniosła...i sok wieloowocowy..jest taka poukladana i prowadzi zdrowy tryb życia....

O 16.30

Kawy , kawy!!!!!

O 16.50

Druga kawa i nic! Próby podania sobie kofeiny dożylnie na zasadzie podłączenia się do automatu z kawą spełzają na niczym, PG schodzi do baru, gdzie kupuje TIGERA. PG nienawidzi takich landrynkowych dopalaczy, ale...

Od 17

PG unosi sie na skrzydlach wiedzy, weny, mówi szybciej niż zwykle, dostaje wiewiórczego ruchu źrenic, sięga kwiecistością wypowiedzi wyżyn oracji i retoryki, siega, gdzie wzrok nie siega, porywa grupę do pracy, chodzi, gestykuluje i w tym stanie pozostaje do 20, kiedy zamykaja się za nią drzwi uczelni....

A potem

Spotyka Syna, który ma na ramieniu pamiątkę "nie od Pawełka"-piękne ślady po komplecie mleczaków, spotyka PM, który namawia ją na frytki po nocy- i luz, komu zaszkodzą frytki?, spotyka KoleżAnkę na gg i wymianiają serię uwag apropos zakupionego poprzedniego dnia obuwia,i..

spotyka poduszkę, podusię ,poduszeczkę...

 

 

środa, 24 października 2007

Z KoleżAnką na zakupach - dialogi okolicznościowe

Poniższe wypowiedzi pozbawione ciągłości logicznej i autorstwa, wyrwane z kontekstu są niewiarygodnym dowodem na to,że podczas zakupów nigdy nie mówi się o niczym:

-muszę coś kupić

-ale co Ci potrzebne?

 -nic, ale mam depresję

-orzeszki kupiłabym orzeszki

-albo kabanosy

-i bita śmietana mi się z nim kojarzy

-olej, oleju potrzeba, czy ja do końca życia bedę kurą domową?

-a co będziesz robić z takimi kabanosami?

-zejdź mi z oczu mała dziewczynko, bo cię przypadkowo potrącę wózkiem ...

-podążaj w kierunku lodówek! tam, gdzie światło!

-a moze serek zamiast kabanosa????

-ależ ma pani niesamowitą grzywkę, doprawdy, mocno twarzowa-ale do tej twarzy nie pasuje

- może do innej, siedem głów, siedem twarzy..typowy smok

-a gdzie widzialaś te INNE orzeszki?!

/dlaczego koleżAnka zawsze ma obłęd w oczach, gdy mówi o orzeszkach?/

-jajka się zepsuły

-komuś...

-temu sklepu się zepsuły

-zaraz, kiedy tylko wysiądziesz z auta , wyjmuję salami i jem!

-popatrz, popatrz, jelenie bujane!

etc etc

A wszystkiemu temu winna:

  

 

KoeżAnka  

oczko

łobuz, ale ja lubię. 

 

poniedziałek, 22 października 2007

WIELKA WIZUALIZACJA

Dziś wracając z przedszkola PG z Juniorkiem spotkali Czerwonego Kapturka, Czerwony Kapturek miał klopot / cyt. wilka mu zapier../, nie miał sprawunków dla babci / pewnie przejadł /, zamiast koszyczka dzierżył torbę foto i udawał, że pracuje / z naciskiem na : udawał/.

Ale dzięki temu

Dzis niepowtarzalna chwila-oto PG z Juniorem w wersji wizualnej bardziej niż zwykle, wprawdzie Czerwony Kapturek został pouczony, że zostanie pozbawiony życia, ale podobno cyt. "Gaduła nie jest pierwszą w kolejce, co to go chce zabić i to dobrze, bo będziemy mogły /my-kolejkowiczki/ poplotkować stojąc i czekając na swoja chwilę morderczej przyjemności buahahahha".

  

Junior o porządku publicznym /zapis mocno fonetyczny/

Jak ludzie lozzucają te śmiecie, zamiast do kosa wrzucić-

męczy się logopedycznie Junior biadoląc na spacerze nad ludzkim rozpasaniem-

BOZE MÓJ JEDYNY jaki bałagan!!!!

PG idac obok powstrzymuje się od śmiechu i komentarza, a Junior kontynuuje:

jak tak będą lozzucać to dostaną MAMBAD.

 

Tego Gadule było za wiele, ale mambatu za tarzanie się po trawniku ze śmiechu nie dostała.

sobota, 20 października 2007

Plaaawda?

 

Juniorek nie od dziś ma skłonność do niezwykłych zachwytów, od niedawna ma zdolność dodawania po każdym "achu" i "ochu" zdania "kupimy takie, plawda?"

Rodzina nauczyła się nie protestować, rodzina wie,że protest spotyka się z protestem. Dlatego również PG przytakuje. Zachwytow jest masa,zwłaszcza przy oglądaniu bloków reklamowych:

-Jaki piennnnnnnnnkny Spider Man, kupimy Spider Mana, plawda?

-Jasne, Synku,kupimy.

-Jaka piennnnnnnnnkna wyścigowka, kupimy wyścigowkę, plawda?

-Prawda, Kochanie, prawda.

 

Juniorek ogladał Dicsovery z Dziadkiem Gadułą. Trochę to skomplikowało sprawę, bo pieeeeenkne okazały sie wozy bojowe z czasów II wojny światowej i broń masowego rażenia. Ale PG nadal przytakuje.

Bo jaką byłabym matką, gdybym nie kupiła dziecku myśliwca luftwaffe bądż takiego na przykład czołgu Pantera Panzer V?

piątek, 19 października 2007

o 6.45 w domu PG...

-To nie sa wybory prezydenckie -powiedział PM, gdy usłyszał,że PG postanowiła zostać głową państwa

-Nie szkodzi, mam super program wyborczy  izostanę prezydentem-powiedziała PG chwiejąc się rankiem przy lustrze w łazience i próbując namalować sobie twarz, co nieustannie utrudniał stan zaspania.-Jak zostanę prezydentem to NIKT NIE BĘDZIE MUSIAŁ CHODZIĆ DO PRACY...ani wstawać tak rano

-Taaa, a kto bedzie pracował na naród?-zapytał złowieszczo Dziadek Gaduła

-BĘDZIEMY ŚCIĄGAĆ OD TYCH Z IRLANDII

-I tak: nikt sobie nie będzie pracował, tak?-drążył PM-to jak się utrzyma ten kraj?

-Normalnie, skoro mamy tyle długów to jeszcze to troszkę nie zrobi różnicy, zresztą, zastanowiła się Przyszla Pani Prezydent w fioletowym szlafroku-potem wybiorą kogoś kto to wszystko naprawi i bedzie ok.

-No tak, to tylko jedna kadencja?!-kpił dalej DG

-Niop, w sumie może być problem-zastanowiła się PG zastygając ze szczoteczką do zębów w dłoni-naród się do mnie przywiąze, obywatele mogą nie chcieć się ze mną rozstać, nie? ...to sobie wtedy zostanę prezydentem świata...

 

 

-I RAZ DO ROKU, JESIENIĄ, WSZYSCY, CAŁY NARÓD POLSKI WYJEDZIE SOBIE NA TENERYFĘ NA WYPOCZYNEK, NA...TRZY TYGODNIE-kontynuowała PG wieziona pojazdem w mokry, zimny poranek do pracy

-a kto tu bedzie wszystkiego pilnował?-spytal PM (przygotowujący się zapewne do roli szofera pani Prezydent)-Niemcy przyjdą , Ruscy...

-Ci z Anglii bedą pilnować , za karę!

 

 

-Naucz sie drzwi zamykać!-wycedził PM, gdy PG, kolejny raz w sposób niewłaściwy zamykała pojazd

-Nie muszę, bo ja będę miała od tego ludzi!

 

 

No i cóż, Drodzy Państwo? Nie jest to interesujący program wyborczy?

I wiarygodny jak wszystkie pozostałe.

Pozdrawiam Naród!

/również ten za granicą/

 Wasza Ukochana Pani Prezydent  hehehe 

czwartek, 18 października 2007

SMS

sms w telefonie Pani Gaduły:

"Życzę Ci żeby uśmiech już zawsze gościł na Twojej buzi, żebyś zawsze czuła się szczęśliwa, a każdy dzien przynosił radość- tego wszystkiego w Dniu Naszego Święta"

myśli w głowie PG:

"Jakiego święta?""Jakiego naszego?""Czy ja mam jakiegoś zapomnianego kochanka, z którym mam jakieś święto?""Porwano mnie, PM uprał mózg i zapomniałam o Naszym z Zapomnianym Święcie""Dlaczego się dotąd nie ujawnil, a tak o mojej buzi etc????"

sms w telefonie PG:

"To ja, Ola, a święto: Edukacji  Narodowej"

 

Ufffff.... 

wtorek, 16 października 2007

Ktoś powiedział,part 2 ...że jestem złośliwa

No też coś...

Że ja?

Dementuję!Złośliwa bywam.

BYWAM.

A to różnica

Złośliwe zatem było:

A.Oglądanie wyborów miss, jeszcze za czasów studiów z koleżankami, przy książce oczywiście.Choć z drugiej strony, można nazwać to inaczej niż trywialnie "złośliwością" było to zatem :

Wnikliwe komentownie mankamentów urody, które powinny być poddane korekcie przed wystąpieniami publicznymi, lub tych, które niestety korekcie się nie poddadzą,acz można        powiązać je poprzez niespotykane podobieństwo ze światem zwierzęcym .

Wnikliwośc komentarzy /jakże cennych/ i ich wartość rosły z kazdą godziną babskiego wieczoru.W procederze towarzyszyly Gadule KoleżAnka i Wojna.

B.Uwagi na temat nieletniego wieku chłopców o zapędach podrywaczy w wieku niewlasciwym, w których często obserwuje się nawiązania do pedagogiki wczesnoszkolnej, prawa i ewentualnych działań prokuratury rejonowej podjętych w przypadku hipotetycznego odwzajemnienia przez PG zwyczajów godowych  brrrrrryyyy.

C.Odbijanie piłeczki, które jest klasyczną taktyką stosowana przez PG wobec ludzi, którzy uparcie próbuja być złosliwi wobec niej. W literaturze przedmiotu znane są przypadki takich, którzy się obrazili śmiertelnie./zwykle do następnego razu/

 

I to wcale,nie znaczy,że taka jestem świetna /choć jestem  hehe /, ale podobno złośliwość świadczy o inteligencji hahahahhaaha.

A kto bez winy niech rzuci kamień.

Miłego dnia.

niedziela, 14 października 2007

Z cyklu "Ktoś powiedział"-odcinek 1. pt."Prosiak"

PG ma wieeeelką chrypkę.

Ktoś powiedział:

-Masz głos jak...czarownica... /że niby taki bajkowy?/ i po chwili:

-Ten głos bardziej do ciebie pasuje niż ten normalny.

 

 

Że ja niby jak to rozumieć mam?

 Prosiak.

sobota, 13 października 2007

Grypowo

PG weszła do sali wykładowej widząc niemalże podwójną frekwencję, ze łzami w oczach i z małosexowną chrypką.

-Na początku chciałabym Państwa przeprosić za moją dzisiejszą niedyspozycję głosową-zaczęła-spowodowaną po części grypą a po części coldrexem.-uśmiechnęła się przepraszajaco

-Niech się pani nie gniewa, ale nawet jeśli pani była na Filipinach-wybaczymy-odpowiedział starosta grupy.

 

Oświadczam,że na Filipinach nie byłam, i nie mam tego rodzaju problemów.

środa, 10 października 2007

Randki jesienne.

PG na gripexie szła dziś jesienną alejką z Nim za rękę, październikowe słońce rozświetlo jej włosy i grało błękitem w Jego źrenicach. Uśmiechali się do siebie, nie wiedząc dlaczego bawiły ich liście pod nogami. On szeptał coś do niej, ona rozjaśniala się uśmiechem, może ostatnią taką w tym roku pogodą...pogoda serca...pogoda ducha...trzymali się za ręce...

Jesień Moi Państwo...

http://pl.youtube.com/watch?v=gCJ-E07PWuA

I byłby romantyzm i byłoby piękno i byłaby jesienna cisza, gdyby Gaduła nie pociągała nosem, a Juniorem nie szarpały ataki niekontrolowanego kaszlu.

Tak, tak

byłam na randce!

Umówiliśmy się na ciastka w parku

PO PRZEDSZKOLU.

 

 

niedziela, 7 października 2007

Z cyklu:Przysłowia mądrością narodu...

PG właśnie porzuciła okienko GG, w którym napisała "nie chcę jeść, nie będę jadła"i tu nadmienić należy ,że ta spokojna zrównoawazona osoba ma pewien przykry nawyk, który niszczy jej małżeństwo. Nawyk ów to podjadanie mężowskich kanapek.

Toteż PG porzuciła okienko GG i krokiem wesząco-tropiacym udała się do kuchni, gdzie PM przygotował sobie kanapki o porze nieodpowiedniej. W progu owiał ją zapach pomidora i ogórka, który powiewem uniósł jej włosy, spowodował leciutki zawrót głowy i obudził żądzę. Leciutko zadrgały nosdrza i PG już wiedziała czego chce. Kocim ruchem przysiadła się do stołu i poczęła wpatrywać w PM hipnotycznym wzrokiem polującego tygrysa.

-Idź stąd-wyszeptał PM nie podnosząc oczu i prusząc kanapki pieprzem

-Nie bedziesz taki, ja tylko chciałam spróbować....

-Masz tu małą kanapkę, powiedział PM, możesz....nie dokończył, natomiast PG już kończyła

-Dlaczego Ty sobie sama kanapek nie zrobisz?

-Bo późno jest, wiesz,że nie jem o tej porze.

-No widzę właśnie!

-Oj to się nie liczy-uśmiechnęła się PG- gdybyś mnie kochał...

-Pytałem, czy nie zjesz...

-Nie byłeś przekonujący w tym, ŻE NAPRAWDĘ CHCESZ mi zrobić kanapki, daj gryza!

-Nie! Nie jesz o tej porze!

-Ale Kradzione nie tuczy!-broniła się PG niestety już wystawiona do przedpokoju.

 

Dziwne to małżeństwo,dzieli nas 33 cm wzrostu, 60 kg wagi i...pora ostatniego posiłku.

 

Ralacje damsko-męskie

-Daj mi nimdwy-brzmiał komunikat, gdy PG stanęła w progu.

 

Porozumienie damsko-męskie między PG a Juniorkiem polega na tym,że ona wie:

w takich chwilach syn dopomina sie o  cukierki nimm2.

piątek, 5 października 2007

A pojadę Reymontem ....

-Co ty robisz ? -spytał Pan Małż , pakującę torbę wczesnym rankiem PG

-A nic, bieliznę pakuję.

-A, jesli można, po co Ci stringi w pracy????????? 

-A...zapasowe-powiedziała PG, nie przerywając upychania papierów w teczkach.

-ZAPASOWE?-zbaraniał PM

-No z KA po pracy idę na siłownię, to wiesz, wszystko potem przepocone mam, dlatego biorę bieliznę...

-Siłownia, bielizna, nie podoba mi się ten klimat..

-No czerwona jak Jagna,z mokrymi włosami i w cokolwiek nieświeżych ciuchach z największym wysiłkiem nie budzę poządania.

 

 

...no chyba, żeby się jakiś Boryna napatoczył  oczko 

czwartek, 4 października 2007

...takie tam...

PG i Dziadek Gaduła zaśmieają się do łez przy krojeniu cebuli do wieczornej jajecznicy, problem brzmi:SURYKATKI CZY SUROKATKI?

i wtedy w kuchenne rozmowy językowe wkracza Junior:

-SIULOKATKI-literuje wyraźnie rozbawiony niewiedzą rodziny-SIULO-KAT-KI!

 

 

No ale...mogliśmy nie wiedzieć, prawda?

 

...w miejsce brakującego posta....

http://pl.youtube.com/watch?v=9WwY2dQKx-4

Ktoś kiedyś powiedział,że nasze życie może być lotem liścia lub spadaniem kasztana:

Kasztan leci szybko, pośpiesznie, byle jak, żeby na końcu zrobić "pac"

A taki liść...

Taki liść leci powoli

delektuje się lotem

zachwyca kolorami

cieszy jesienią

mysli w locie "ojej,jak dobrze być liściem"

I chociaż ostatecznie spotka się z ziemią jak kasztan,

 to...jakież inne miał życie!

 hihi 

Jak niczego dla siebie, pragnę,żeby moje życie było lotem liścia.

  

 

 

 

 

poniedziałek, 1 października 2007

Dramat w jednym akcie pt"Gadatliwa Gaduła"

 

Miejsce Dramatu:ulica miasta jednego.

Osoby dramatu:Prawie Kolega /którego, nadmienić należy osoby dramatu nie ubóstwiają/ i PG

PK parkuje pół milimetra przed obuwiem PG

 

PK: "Cześć  Gadułko /qrna, jak ja nie znoszę tego zdrobnienia/, co u Ciebie, jakoś tak dawno nie widzieliśmy, unikasz mnie czy coś?na tlenie Cię nie ma.A o bieganiu to juz zapomnieliśmy, a plany byly,że do zimy, a wogóle to u mnie zmiany, praca ,wiesz, jak dawniej, ale dla ciebie to bym czas zawsze znalazł. A PM mówił,że sama wyjechałaś gdzieś,a P mowił,że wogóle chcesz odpocząć, a telefonów moich nie odbierałaś./jakiż trudny ciąg logiczny-co ma na myśli osoba, która nie odbiera telefonów????/ Dlaczego nie odbierałaś?Nic lecę, jakbyś chciała pogadać-zawsze możesz.Pamiętaj. No, muszę jechać, bo w sumie przypadkiem tutaj /taaaaaaaaaaa/a się zagadaliśmy. Mimo wsyzstko miło było Cię spotkać, naprawdę się cieszę. Uważaj na siebie."

 

PG: "no"