sobota, 27 października 2007

Astrologia po 10 godzinach na uczelni.

Coś tknęło PG, kiedy wsiadała do samochodu, coś tknęło ale nie wystarczyło instynktu samozachowawczego,żeby zadzwonić po inną taksówkę.

"Po panią to bym podjechał pod drzwi sali, w której się pani uczyla"-zaszeleścilo coś , gdy PG rozsiadła się na tylnej kanapie białego mercedesa

"Nie: się, a: innych"-chlapnęla PG i ugryzła się w język

"Oj ...-powiedział kierowca-bedę teraz zawsze się pojawiał,jak na centrali powiedzą,że będzie tu kurs, zawsze panią odwiozę, takich kobiet się nie zapomina"

"Qr.."-powiedziała PG może nie zbyt grzecznie, ale dość skutecznie

Zapanowała cisza, długa i miła...

trwała jakieś 3 minuty

"A spod jakiego jest pani znaku?"-kontynuował-taksówkarz-astrolog-amator, zerkając w lusterko

"A jakie to ma znaczenie?"

"Bo wie Pani, jednak zodiak DEFINIUJE nasze życie, decyduje o cechach, coś znaczy..."-kontynuowal niezrażony-"kazdy znak to jakieś emocje, jakieś zachowania, każdy, ja się na tym znam, dużo czytałem, wierzę w to mocno"

Pojazd szczęśliwie podjechał pod blok PG.

"Ja na przyklad jestem spod znaku wagi, on jest taki niestabilny"-łypnął obleśnym okiem w lusterko-"wagę, proszę pani,można na wiele namówić"

"Niechże się ta jedna waga buja"-odpowiedziala pasażerka o nieustalonym znaku zodiaku, zostawiła należność i wybiegla trzaskając drzwiami.

 

Proszę  nie pisać,że byłam niegrzeczna. Wiem.

 

2 komentarze: