piątek, 26 października 2007

...początek weekendu wygląda tak...

O 6

zrywamy się z betów, tzn, PG się zrywa, reszta rodziny poległa między poduszkami, kołdrami, kocem i pluszakami "z przeznaczeniem do spania", PG zanim znajdzie rodzinę musi wziąć prysznic i namalować sobie twarz- z trudem znajduje rysy twarzy w stanie amoku pospaniowego, śniadanie, negocjacje z Juniorem odnośnie wyjścia z łózka, nie przynoszą pożądanych efektów przez 20 minut przez co Junior wpada do przedszkola na 43 sekundy przed śniadaniem, a PG do uczelni na 2 minuty przed 8.

2 minuty po 8 PG ma dość

Orka po ugorze, boszszszsz...dramat pedagogiczny, grupie się nie chce, grupa ma JESZCZE JEDNE ZAJĘCIA kto to słyszal,żeby mieć zajęcia na studiach? Ja pytam, kto tak krzywdzi te dzieci?

PG ma jeszcze perspektywę 5 grup przed sobą

O15 PG

Dzwoni do syna, rozmawiają chwilę o tym i owym,spożywa właściwe pożywienie: jabłuszko , kanapkę sobie przyniosła...i sok wieloowocowy..jest taka poukladana i prowadzi zdrowy tryb życia....

O 16.30

Kawy , kawy!!!!!

O 16.50

Druga kawa i nic! Próby podania sobie kofeiny dożylnie na zasadzie podłączenia się do automatu z kawą spełzają na niczym, PG schodzi do baru, gdzie kupuje TIGERA. PG nienawidzi takich landrynkowych dopalaczy, ale...

Od 17

PG unosi sie na skrzydlach wiedzy, weny, mówi szybciej niż zwykle, dostaje wiewiórczego ruchu źrenic, sięga kwiecistością wypowiedzi wyżyn oracji i retoryki, siega, gdzie wzrok nie siega, porywa grupę do pracy, chodzi, gestykuluje i w tym stanie pozostaje do 20, kiedy zamykaja się za nią drzwi uczelni....

A potem

Spotyka Syna, który ma na ramieniu pamiątkę "nie od Pawełka"-piękne ślady po komplecie mleczaków, spotyka PM, który namawia ją na frytki po nocy- i luz, komu zaszkodzą frytki?, spotyka KoleżAnkę na gg i wymianiają serię uwag apropos zakupionego poprzedniego dnia obuwia,i..

spotyka poduszkę, podusię ,poduszeczkę...

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz