niedziela, 7 października 2007

Z cyklu:Przysłowia mądrością narodu...

PG właśnie porzuciła okienko GG, w którym napisała "nie chcę jeść, nie będę jadła"i tu nadmienić należy ,że ta spokojna zrównoawazona osoba ma pewien przykry nawyk, który niszczy jej małżeństwo. Nawyk ów to podjadanie mężowskich kanapek.

Toteż PG porzuciła okienko GG i krokiem wesząco-tropiacym udała się do kuchni, gdzie PM przygotował sobie kanapki o porze nieodpowiedniej. W progu owiał ją zapach pomidora i ogórka, który powiewem uniósł jej włosy, spowodował leciutki zawrót głowy i obudził żądzę. Leciutko zadrgały nosdrza i PG już wiedziała czego chce. Kocim ruchem przysiadła się do stołu i poczęła wpatrywać w PM hipnotycznym wzrokiem polującego tygrysa.

-Idź stąd-wyszeptał PM nie podnosząc oczu i prusząc kanapki pieprzem

-Nie bedziesz taki, ja tylko chciałam spróbować....

-Masz tu małą kanapkę, powiedział PM, możesz....nie dokończył, natomiast PG już kończyła

-Dlaczego Ty sobie sama kanapek nie zrobisz?

-Bo późno jest, wiesz,że nie jem o tej porze.

-No widzę właśnie!

-Oj to się nie liczy-uśmiechnęła się PG- gdybyś mnie kochał...

-Pytałem, czy nie zjesz...

-Nie byłeś przekonujący w tym, ŻE NAPRAWDĘ CHCESZ mi zrobić kanapki, daj gryza!

-Nie! Nie jesz o tej porze!

-Ale Kradzione nie tuczy!-broniła się PG niestety już wystawiona do przedpokoju.

 

Dziwne to małżeństwo,dzieli nas 33 cm wzrostu, 60 kg wagi i...pora ostatniego posiłku.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz